Skocz do zawartości

donalyah00

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    853
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez donalyah00

  1. donalyah00

    U-boot XXI, Revell 1:144

    Obecny tutaj model ma odrobinę "pancerny" styl brudzenia, a przynajmniej tak mi się wydaje. Chodzi mi głównie o ciemne obicia i otarcia farby, których specjalnie nie widać na "morskiej" wersji. Ciekawe co by wyszło z połączenia obu stylów? Pozdrawiam, Marek
  2. Oj tak, sylwetkę ma bardzo ładną. I jeszcze ten jego "łatkowany" kamuflaż z okolic 1942 r... Tylko w 1:350 trochę duży będzie. Kolejna ciekawa zapowiedź. Wśród pancerników IJN Fuso i Yamashiro z tymi swoimi pagodami wysokimi na 46m były chyba najbardziej "japońskie". No i jest do nich dobra dokumentacja od J.Skulskiego. Pozdrawiam, Marek
  3. Wow! Niezła nowina. Dołączę się do Jędrka: Gdzie to wszystko trzymać? Pozdrawiam, Marek
  4. donalyah00

    U-boot XXI, Revell 1:144

    "Ja go już gdzieś widziałem..." Czy nie jest to model przedstawiony swego czasu w Modelarstwie Okrętowym? Jeżeli tak to zgodnie z relacją jego malowania stawiałem swe pierwsze kroki w dziedzinie "zużywania" modeli. Bardzo podobają mi się na tym modelu pionowe zacieki na kadłubie (swojsko brzmiące "rainsy" ). Również dodałbym jeszcze ciut więcej zacieków przy otworach przelewowych, o "niepomiętej" banderze też wspomnieli już koledzy. Oprócz tego - ! Pozdrawiam, Marek
  5. Wow! Fotki wzmocnień kadłuba trwałego prześwitujących przez otwory przelewowe robią duuuże wrażenie!:super: Podejrzewam, że po pomalowaniu i "zużyciu" będzie jeszcze lepiej! Jeżeli mógłbym coś zasugerować - ingerujesz w model bardzo mocno, podejrzewam, że sporo modelarzy sięgnie później do Twojej relacji jako do "pomocy naukowej" - spróbuj robić fotki na jednolitym tle. Polepszy to znacznie odbiór całego procesu budowy modelu. Poza tym - tak trzymaj! Pozdrawiam, Marek
  6. No właśnie tu napotkałem mały problem. Albo powierzchnia jest zbyt błyszcząca, albo linie zbyt płytkie, albo jedno i drugie - wash nie trzyma się liniach podziału. Dwa razy podchodziłem do washa (oleje + White Spirit) - bez widocznych efektów. :( Spróbuję raz jeszcze, już po pociągnięciu góry półmatem. Może wtedy wash wniknie w pory lakieru i będzie go gdzieniegdzie widać... Z drugiej zaś strony nie chcę przesadzić - na fotkach z okresu służby górna, "gumowana" część okrętu była niemal jednolita pod względem, kolorystycznym. Widać było w zasadzie nieliczne, metaliczne odrapania... Z tyłu było więcej dziur w kadłubie. Muszę pamiętać aby opuszczać żaluzje podczas robienia zdjęć. Nie jestem fanem tych niebieskich odbłysków. Pozdrawiam, Marek
  7. Bardzo miły widok! Zwłaszcza, że tak rzadko spotykany! Chętnie pooglądałbym więcej takich modeli, ale wiem, że produkty A-Modelu to czasami droga przez mękę... Z ciekawości - zapuszczałeś linie podziałowe washem? Na dolnej powierzchni skrzydeł linie są dosyć wyraźne, ale na górnej już mniej. Tak sobie myślę, może warto byłoby zrobić jeszcze delikatne zabrudzenia na skrzydłach za dyszami silników? Fakt. Obecne malowanie LOT-u powstało już parę ładnych lat temu i wciąż wygląda świeżo i nowocześnie. Pozdrawiam, Marek
  8. Dzięki Jędrku. Przyznam się, że też już nie mogę się doczekać. Trochę mnie ten model wyeksploatował - Livermore wydaje mi się nieco prostszy do brudzenia - ale już widać światełko w tunelu. Pozdrawiam, Marek
  9. W tzw. międzyczasie pozwoliłem sobie poeksploatować trochę ten błyszczący, salonowy egzemplarz ponorki. Zacząłem od nałożenia rozrzedzonego smoka Tamiyi (rozrzedzałem GS Levelling thinnerem) na część podwodną. Następnie zamaskowałem część "nawodną" i przy pomocy mocno rozrzedzonej matowej szarości (olejnej) naniesionej aerografem spróbowałem zasymulować rozjaśnienie od słonej wody na kadłubie. Wyglądało to tak: Po paru godzinach zacząłem ową szarą mgiełkę atakować szorstkim pędzelkiem, olejami artystycznymi i rozpuszczalnikiem White Spirit. Uzyskałem efekt mniej, więcej taki: Sekwencja zmian w widoku z jednego profilu... ... i drugiego. Póki co czerwona część kadłuba świeci się niemiłosiernie (efekt uboczny smoka) dlatego kolejnym etapem będzie półmatowy lakier GS po całości oraz matowy GS w części "podwodnej". Podejrzewam, że część zacieków będę musiał odtworzyć, ale mam już teraz bazę. Pozdrawiam, Marek
  10. donalyah00

    Yamato 1/350 Tamiya RC

    W tym wypadku tak. Pozdrawiam, Marek
  11. donalyah00

    Yamato 1/350 Tamiya RC

    Wygląda prawie OK. Widzę, że założyłeś 211- dla Yamato. Usunąłbym jedynie numer 212-01 (z Musashi). Jeżeli nie ma na tyle kalkomanii - pozostawiłbym tylko 4 wodnosamoloty. Pozdrawiam, Marek
  12. donalyah00

    Yamato 1/350 Tamiya RC

    Zgadza się, na schemacie malowania w instrukcji można odcyfrować drobny druk. Maszyna górna (213-01) jest z Yamato - 10.1944, Leyte, środkowa (212-01) z Musashi - 1.1944, Truk zaś ostatnia (211-02) z Nagato - 06.1944, Mariany. Pozdrawiam, Marek
  13. donalyah00

    Yamato 1/350 Tamiya RC

    Poczytałem jeszcze i tak jakby obraz się klarował. Na jedynym znanym zbliżeniu wodnosamolotu (F1M) na pokładzie Musashi widać kod 212-01. Na pudełku Twojego zestawu podkreśliłeś opis malowań ogonów samolotów z okresu bitwy o Leyte (10.1944). Kolejno od góry mamy: Yamato - 213-01 F1M i 213-02 E13A, następnie Musashi - 212-01 F1M i 212-02 E13A, zaś ostatni na liście jest Nagato - 211-02 F1M i 211-01 E13A. Zakładam przy tym, że numeracja samolotów pokładowych nie zmieniła się już do końca wojny. Tutaj jest inbox modelu F1M Fujimi 1:72 w malowaniach właśnie z okresu Bitwy o Leyte. Na stronie www.combinedfleet.com znajduje się wykaz działań Yamato. Tuż przed wzmiankowaną bitwą samoloty F1M z Nagato zostały przeniesione na pokład Yamato. Może to tłumaczyć wersję J.Skulskiego (211- na pokładzie Yamato). Oglądałem jeszcze dostępne na sieci fotki świeżego modelu Nagato 1:350 Hasegawy w wersji z 1944 roku. Na wodnosamolotach jakby majaczyło (nie znalazłem wyraźnych fotek modelu) 213- na ogonach... Może obydwa pancerniki wymieniły się wtedy samolotami? Pozdrawiam, Marek
  14. donalyah00

    Yamato 1/350 Tamiya RC

    Hmm... Zaciekawiło mnie to. Wcześniejsze info pobrałem z anatomii Skulskiego. Zajrzałem jeszcze teraz do Model-Artu - dla jednego z E13A1 - podają tam kod 212-02... Publikacje Maru-Special dotyczące wodnosamolotów IJN podają z kolei kod 212-1n dla Musashi. Wygląda to na mały chaos, podejrzewam że w takim wypadku trzymałbym się opisu pudełkowego: zestaw Pit Road został wypuszczony stosunkowo niedawno. Może ktoś się jeszcze wypowie? Pozdrawiam, Marek
  15. donalyah00

    Yamato 1/350 Tamiya RC

    Numery samolotów pokładowych były z reguły przypisane do okrętu, nie były zależne od okresu służby. Wszystkie z siedmiu pokładowych samolotów na Yamato miały numery 211-0n, gdzie n=1-7. Pozdrawiam, Marek
  16. Na fotkach Livermore'a z maja 1942 tego nie widać, ale na paru z 1943 i 1944 już jak najbardziej. Co więcej kształt i położenie wzmocnienia pod kluzą wygląda podobnie w różnych jednostkach z serii, także tych z 1942 r. ... Chcę nieco wzbogacić puste burty modelu. Myślę, że maskowanie i jedna warstwa surfacera wystarczy (efekt testowałem w Alfie na oprofilowaniach stateczniki-kadłub). nieźle! Nie podejrzewałem Dragona o wymyślenie schematu malowania (choć wiem, że schematy pudełkowe potrafią być średnio trafione). Zastanawiałem się tylko nad dostępnością fotek. W przypadku Buchanana - można się niemal potknąć o kolorowe zdjęcia kamuflażu MS12mod w Internecie, w przypadku Livermore'a wygląda to już zupełnie inaczej. Pozdrawiam, Marek
  17. Wydaje mi się że między katapultami (najprawdopodobniej na całym pokładzie) było linoleum. Tak przynajmniej można stwierdzić oglądając reprodukcję jednego z dwóch wyraźnych zdjęć Tone z lotu ptaka w albumie wydawnictwa Diamond. Model w skali 1:350 firmy Minekaze również "posiada" linoleum na wszystkich pokładach (dołączone do modelu plany są z tym zgodne). Model przedstawiony w Gakkenie nr 47 ma w tym miejscu coś a'la betonową wylewkę (jak na Yamato). Na deser parę linków, może przydadzą Ci się w budowie: http://www2.odn.ne.jp/miyukikai/newpage6.htm Model Tone przedstawiony na zdjęciach również ma linoleum na całej długości kadłuba. http://www2.odn.ne.jp/miyukikai/museum-3dCG.htm http://www2.odn.ne.jp/miyukikai/museum-3dCG2.htm http://www.modelwarships.com/reviews/ships/ijn/ca/tone/350-minekaze-mq/buildingtheCATone.htm I tu jeszcze fotki owego modelu z Gakkena (osobiście skłaniam się ku wersji z linoleum): http://www.hlj.com/product/GAKPW-47 Powodzenia w budowie! Pozdrawiam, Marek
  18. Cieszę się bardzo, że udało się wynaleźć fotki. Co więcej, coraz bardziej podoba mi się brak anteny Mk12 na szczycie stanowiska dowodzenia... Pozdrawiam, Marek
  19. Dokładnie. Bardzo sympatyczny model. Czarne kalkomanie jako imitacje oszklenia wyglądają całkiem zacnie. Pozdrawiam, Marek
  20. No tak, i znowu portfel dostanie baty... Swoją drogą, patrząc na ten zestaw mam wrażenie, że prawie połowa wyprasek Tamiyi powędruje do kosza... Na pocieszenie link do bardzo ciekawego in-boxa Myoko 1:350: http://www.shipmodels.info/mws_forum/viewtopic.php?f=48&t=44792 Cieszy fakt, że Aoshima wzięła sobie do serca krytykę modelu Takao i ułatwili trochę życie modelarzom. Znaczy się więcej wydatków... Pozdrawiam, Marek
  21. Dzięki za doping! Korzystając z tego, że Alfa trafiła do lakierni, powolutku ruszają prace: Wykonałem pierwsze odwierty... Ścianki kadłuba pocieniłem od wewnątrz grubym wiertłem. ... i pierwszy krok w tył. Do prób wykorzystałem podstawkę dołączoną do modelu - stąd chropowata faktura. Użyłem drutu o średnicy 0,05 mm ale w dalszym ciągu to, co wychodzi ze zwinięcia go w ucho jest zbyt duże. Ucho powinno mieć ok. 0,15 mm średnicy, to co widać na fotce ma ok. 0,35 mm. Przeglądając fotki typu Gleaves zauważyłem, że owe ucha widoczne są jedynie na zbliżeniach i bardzo wyraźnych ujęciach. Na większości zdjęć ich nie widać, są po prostu zbyt małe. Tym sposobem chyba odpuszczam druciane uszka w burtach. Podejrzewam, że zasymuluję je później kawałkami drutu lub gęstą farbą (jako wypukłości na powierzchni burt). Pozdrawiam, Marek
  22. Dzięki wielkie Jędrku! Rzuciłem hasło na forum mw.com i póki co skierowano mnie do US National Archives, czyli w przestrzeń... Pozdrawiam, Marek
  23. Na żywo znacznie większe wrażenie na mnie robią lekko "zmęczone" modele (zdecydowany nacisk na słowo 'lekko'). Przy Alfie Leszka, moja trochę wyglądała na błyszcząco-zabawkową. Planuję jeszcze delikatny wash, przyciemnienie tej żarówiastej czerwieni, wypłowienie okolic linii wodnej, może delikatne scum-lines i na deser mat/półmat. Zobaczymy co z tego wyniknie. Dzięki. Podpatrzyłem je swego czasu na modelwarships.com i póki co staram się utrzymywać w miarę spójny sposób prezentacji modeli. Mały zlot tunnigowy. Pozdrawiam, Marek
  24. Jeszcze jedna warstwa Sidoluxu i zacznę "zużywać" model. Raczej delikatnie, ale na pewno Alfa będzie używana. Śruby będą na deser - w zasadzie zostało teraz brudzenie i końcowy montaż (no może dodam jeszcze pare drutów w kokpicie). Pozdrawiam, Marek
  25. Witam w kolejnym warsztacie. Tym razem na tapetę trafił model amerykańskiego niszczyciela typu Gleaves - USS Livermore. Malowanie pudełkowe z 1942 roku. Trochę pogrzebałem w internecie, ale nie udało mi się znaleźć zdjęcia oryginału w łaciatym kamuflażu MS12Mod. Po chwili zastanowienia wspartego szczyptą lenistwa postanowiłem zawierzyć firmie Dragon w kwestii kamuflażu. Co z tego wyniknie – zobaczymy. Farby z palety Colour Coats firmy WEM. Korzystając z obfitości zdjęć typu Gleaves dostępnych w internecie spróbuję dołożyć parę detali od siebie oraz wykorzystam dedykowaną blachę firmy GMM. Po tym przydługim wstępie nie pozostaje nic innego jak tylko zaprosić na ceremonię położenia stępki: Podstawka na zdjęciu jest jeszcze w stanie surowym, brakuje jeszcze bejcy i lakieru bezbarwnego. Kadłub wydaje się dosyć dobrze spasowany, ale odkryłem pewien szczegół, który mi się nie podoba – jamy skurczowe na dziobie: Trochę szpachlówki i chyba będzie po krzyku. Pozdrawiam, Marek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.