Nie wiem, czy to jest właściwie sformułowane pytanie, ale tak ogólnie, sama kategoria tego typu pojazdów, czyli 'softskin' podpowiada, że jeszcze na etapie budowy można bardziej odważnie podejść do łatwej do naruszenia integralności ich konstrukcji. Różne drobne uszkodzenia, wygięcia, w przypadku tojoty także rdza. To w konsekwencji daje dobrą bazę do różnorodnych efektów na etapie malowania i prac wykończeniowych. I tu przechodzimy do malowania właśnie. Nawet stawiając na prymat - tak zwanego - realizmu, to tak zdesaturowana kolorystyka nie służy atrakcyjności wizualnej miniatury. I przechodząc już bardziej do omawiania twojej pracy, mam też nieodparte wrażenie, że pracom wykończeniowym nie poświeciłeś nawet w połowie tyle uwagi, co budowie różnych detali. Pyk, odpowiednio rozprowadzony łoszyk, pare rdzawych maźnięć i gotowe. Innymi słowy - skończyłeś za szybko (dats łot szi sed ). I właśnie ta ogólna monotonia i skromność wachlarza zastosowanych technik wykończeniowych owocuje poczuciem niedosytu. Tym bardziej intensywnym, gdy porówna się to z atencją okazywaną szczegółom konstrukcyjnym.