No to kontynuuję warsztat.
Rozważałem dwie zasadnicze koncepcje:
- rozklejenie skrzydeł i przełożenie całych wnęk
oraz
- wycięcie goleni i zamianę ich miejscami.
Za pierwszą przemawiał fakt, że trochę drobnicy dołożyłem we wnęki podwozia i tym sposobem nie musiałbym z nią nic robić i nic by się jej nie stało. Problemem była tutaj 1/ konieczność odklejenia silników i rur wydechowych, bo "blokują" one możliwość rozerwania połówek skrzydła oraz 2/ samo rozerwanie skrzydeł, które wiązało by się z koniecznością przemalowania pewnie połowy samolotu.
W drugim wariancie unikam problemów ze skrzydłami, jednak należy jakoś rozwiązać osadzenie goleni tak, aby utrzymały samolot po ponownym ich przyklejeniu. A że sposobów jest kilka i któryś na pewno zadziała, to wybrałem ten wariant.
Najsampierw usunąłem pokrywy i inne drobne, dorobione elementy znajdujące się we wnękakch.
Kolejnym krokiem było odcięcie golenie tuż przy ściance wnęki. Wycinałem skalpelem; piłka i inne ustrojstwa mają za gruby przekrój, co będzie powodowało ubytki. W tych warunkach raczej nie do odtworzenia.
Goleni nie udało mi się uciąć idealnie równo. To nawet dobrze, bo jeden ładnie się zaklinuje we wnęce i powinien wytrzymać ciężar samolotu, drugi jednak 'lata' więc trzeba go będzie mocniej osadzić.
Najlepszy będzie kawałek grubego drutu, który zostanie wpuszczony pod kątem w ścianę i w goleń.
A teraz zdjęcia z już przygotowanymi otworami na drut.
Przy okazji wykąpałem golenie w Cleanluxie, akryl Tamki ładnie odszedł, czarne Vallejo pozostało.