Powoli, trafne określenie. Teraz mam pracę raczej modelarstwu nie sprzyjającą czasowo niestety. Więc trzeba było chorobowe wykorzystać.
Część linii podziałowych - wkrętów/nitów mocujących panele blachy brakowało w ogóle w zestawie, część sam dzięki braku umiejętności we wcześniejszych etapach budowy sam zeszlifowałem (niemal cały garb za kabiną) i teraz trzeba było to uzupełnić.
Poprawne odwzorowanie wpuszczanych w poszycie wkrętów byłoby gdybym robił to np. igłą lekarską, a potem w odbitym kółku zrobił jakoś krzyżyk. Jednak już z odległości 5 cm nie widać czy wkręt imituje kółko czy dziurka. Większość powierzchni modelu została przez Revella wyposażona w dziureczki więc najprościej było dobrać wiertełko o tej średnicy i uzupełnić braki. Bez mini obsadki nie było by to możliwe. Przydałby się też przymiar, taki mini :grzebyk żeby nanosić dziureczki idealnie w linii prostej. Ale wyznaczanie z użyciem cyrkla i mini linijki blaszanej też dało całkiem dobre efekty, ale czasami trzeba było zaszpachlować juz zrobioną linię dziureczek.
Najwięcej problemów miałem ze zrobieniem panelu pod płatem. W oryginale jest tam cała masa nitów,
foto z forum ARC
a autorzy fotek walkaruond zazwyczaj skupiają się na otwartych lukach zapominając o szczegółach faktury powierzchni.
No i teraz mam spory problem. Nie mam dosłownie żadnego zdjęcia pokazującego układ nitów/wkrętów na przedniej spodniej powierzchni kadłuba. Układ linii podziałowych można podpatrzeć na niektórych fotkach z airliners.net ale to wszystko co widać.
Mimo tego, że robienie każdej dziureczki ( wiercenie i polerowanie) osobno to żmudna praca sprawia mi to bardzo dużo przyjemności. Nitowadło nie znajduje tu niestety zastosowania ze względu na nieregularny rozkład dziureczek oraz to, że nacisk na dawno temu szpachlowaną CA powierzchnię powoduje odpryski kleju.