elrogalo
Użytkownicy-
Liczba zawartości
313 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez elrogalo
-
Z tego co widziałem na zdjęciach na Jadarze, to siatka jest odwzorowana. W poniedziałek/wtorek będę wiedział na pewno, bo figurki już do mnie jadą. Lipa - mina to całkiem niezły pomysł, ale z tego co wiem weszła do użycia pod koniec 1942 roku. Wtedy raczej nie było już w służbie KW-2, poza pojedynczymi sztukami używanymi przez Niemców jako stałe punkty ogniowe. Myślałem za to, żeby zrobić wiązkę granatów, czyli domotać wianuszek głowic, tak jak robili to Niemcy improwizując środki do zwalczania czołgów. P.S. Dzisiaj dzień zszedł mi na innych aktywnościach, na jutro planuje trochę przysiąść nad modelem.[/b]
-
Racja! Łuski i pociski powinieneś machnąć podkładem do metalu, uprzednio je czyszcząc z ew. tłuszczu (np. rozpuszczalnikiem). Po tym powinny dać się pomalować bez walki. Mógłbyś też powertować literaturę i zorientować się przy okazji czy i jak były malowane - czepce pocisków mogły mieć naniesione jakieś oznaczenia, podobnie łuski. Tego akurat nie ma w moich monografiach, więc tu Ci nie pomogę. Ten pocisk na podstawce jest nawet fajny, uświadamia czym strzelała ta 152mm haubica. Łuski na tyle też dadzą się jakoś uzasadnić. Mocno natomiast wątpię, czy wożenie pocisków na błotniku to dobry pomysł, chyba nawet krasnoarmiejcy nie byli tak głupi KARPIU - gąski na błotnikach widuje się na zdjęciach KW-1, niewykluczone, że któraś załoga KW-2 też woziła zapasowe. Natomiast faktycznie nie kojarzę, żebym widział je na kadłubie (co wcale nie znaczy, że tak nie mogło być). Tutaj masz mój wątek warsztatowy. viewtopic.php?p=254833#254833 Na spasowanie części raczej nie mogę narzekać, poza tą zaokrągloną tylną płytą pancerną, która była trochę za wąska. Było też trochę śladów łączenia form i takich tam, szczegóły znajdziesz w linku powyżej. Mam nadzieję, że się nie zrazisz po naszych uwagach
-
Kein Problem Kolege! Ich stelle mich gerne zur Verfuegung! Dobra, już się nie wydurniam. Powodzenia w budowie!
-
Zbliża się kolejny weekend, będzie więc okazja na pchnięcie spraw dalej. Na razie, korzystając z nadmiaru czasu w pokoju hotelowym dumałem sobie nad jakąś dioramką i wydumałem scenkę, w której dzielny hitlerowiec (lub kilku, ale jeden bardziej mi pasuje koncepcyjnie) biegnie za KW z granatem, żeby go za pomocą tegoż unieszkodliwić. Już nawet znalazłem odpowiedniego figuranta: (źródło: Master Box Ltd.) to ten drugi od lewej z granatem w łapce. Rok się mniej więcej zgadza, więc powinno być OK, chyba tylko pożyczę mu łepek od któregoś z kolegów, którzy nie mają siatki na hełmie. Jeśli ktoś zna inny zestaw figurek pasujący do mojej koncepcji to będę wdzięczny.
-
Fahrgestell to dosłownie i konkretnie podwozie. Nazwa całego modelu to "podwozie czołgu IV w wersji D/E" co jest trochę bez sensu, brakuje tam słowa pojazd amunicyjny (Munitionsschlepper albo Nachschubfahrzeug). Chińczycy z Trumpka mają jednak ogólnie problem z językami europejskimi, nie tylko z niemieckim. Np. angielski opis KW-2 na pudełku jest nie do rozszyfrowania. Poszczególne słowa są na pewno angielskie, są one jednak tak zestawione ze sobą, że całość absolutnie nie ma sensu Tak czy owak, model wygląda dość ciekawie. Te pociski robią wrażenie, fajnie byłoby postawić obok tego pojazdu figuranta lub paru, żeby w pełni oddać rozmiary tej amunicji.
-
O, kolejny mastodont na forum Czuję się wywołany do tablicy, jako że sam męczę tego potwora, jeno ostatnio jakoś mi weny brakuje, żeby go skończyć. Do rzeczy jednak. Jeśli to jest pierwszy model, to wygląda całkiem fajnie, ale parę rzeczy można by zrobić lepiej. Przede wszystkim zdjąłbym te pociski z błotnika. Łuski zresztą też, a jeśli już muszą zostać to nie powinny być chyba takie błyszczące, a już na pewno nie wewnątrz. Przy skrzynkach zapomniałeś o wspornikach błotników. Same skrzynki są kiepsko oczyszczone z nadlewek form w okolicach uchwytów. Jeśli już nie dałeś lin, to śruby rzymskie do ich ściągania (te z boku kadłuba) powinny opierać się na błotnikach. I z tego co wiem, powinny być w kolorze tanku, a nie srebrne. Błocenie jest nawet spoko (choć na tej czyściutkiej podstawce ciut dziwnie wygląda), tylko czemu przednie szekle są czyściutkie, gdy dookoła rządzi błoto? Na górze dałbym więcej koloru "kurzowego", zamiast rudego, ale to już kwestia gustu. No i wieża - uchwyty trochę Ci nie wyszły, powinny być w miarę takie same i szersze (bardziej prostokątne niż jajowate), szczególnie te na górnej płycie. Widzę też, że złapałeś się na tę samą pułapkę co ja - te prostokąty na bocznych powierzchniach wieży to jakaś nadlewka technologiczna, w rzeczywistości ich nie było. Generalnie jednak nie jest źle, grunt to wiedzieć co nie wyszło i następnym razem zrobić lepiej! Jeszcze drobna uwaga natury lingwistycznej - moim zdaniem używanie formy KV jest nieporozumieniem, automatycznym zapożyczeniem z nomenklatury anglosaskiej. Nazwa czołgu wzięła się z inicjałów komisarza obrony ZSRR Klimenta Woroszyłowa i powinnismy ją zapisywać jako KW. Nie jest to może jakaś zbrodnia, aleśmy w końcu nie gęsi i swój język mamy!
-
Nie wiem czy będziesz robił model mocno zmaltretowanego teciaka, czy raczej nówki prosto z fabryki, ale jeśli ta pierwsza opcja wchodzi w grę to możesz lekko "ponadgryzać" bandaże na kołach. Poza tym idzie Ci super, trzymaj tak dalej!
-
Oglądam sobie tego Twojego Pz IV, bo nie ukrywam, że spodobał mi się bardzo, ale ( ) tak sobie dumam - czy po prawej stronie nie jest aby za czysto i elegancko? Tuszę, że gąsienica jest zerwana po najeździe na minę? Może warto byłoby w takim razie rozrzucić tam trochę elementów wózka nośnego i zdemolować bardziej wannę, obudowę przekładni planetarnej i rozrzucić trochę ziemi na trawce i czołgu? Bo teraz wygląda to trochę tak, jakby ktoś wykopał dziurę i odkręcił elementy układu jezdnego. Nie wiem czy dobrze kombinuję, ale mina posiałaby pewnie trochę odłamków, które zdemolowałyby to i owo, a może nawet jakieś dziury w błotnikach porobiły? Tak sobie marudzę, a po cichu kombinuję jakby tu bez informowania ukochanej żony nabyć gdzieś ten model drogą kupna...
-
Łączę się w bólu, chyba nie ma nic gorszego niż spontaniczne reakcje chemiczne na ostatnim etapie prac. Co do zmywania farb - próbowałeś Cleanlux'a? Z moich obserwacji jest mu wszystko jedno co zmywa, olej czy akryl - żre jak leci. Olejne potrzebują jedynie nieco więcej czasu i często schodzą płatami, zamiast się rozpuszczać, ale efekt jest ten sam - model bez farby
-
Dokładnie taki efekt był zamierzony. Starałem się zmęczyć głównie te miejsca, które były naturalnie narażone na kontakt z załogą. Szczerze mówiąć, te obicia robi się tak miło i przyjemnie, że trzeba się mocno pilnować, aby nie dać się ponieść i nie styrać całego czołgu. Tył wieży już poprawiłem, ale zdjęcia wrzucę dopiero później - dziś znów wyjazd służbowy Jeśli chodzi o aero to sprawa jest już załatwiona dzięki Łukaszowi Sosnowskiemu, któremu serdecznie dziękuję. kazio - Tobie też dziękuję za chęć pomocy! Popracuję nad tym przy kurzeniu. Wczoraj zacząłem już walkę z pigmentami, na razie na kadłubie. Wykąpałem też ponownie Friule w zajzajerze domestosowo-octowym, zrobiły się tym razem czarno-brązowe, czyli takie, jak być powinny. Pozostaje usunąć tłusto-brudny osad z kąpieli chemicznej i będą gotowe. Na przyszłość jednak będę je chyba malował, bo smród tej kąpieli jest naprawdę nie do zniesienia. Pod koniec tygodnia zamiaruję wrzucić kolejny update fotograficzny.
-
Znów będę gadał sam do siebie. Może nawet lepiej, że nikt nie ma uwag, tuszę takoż, że idę w dobrym kierunku (albo pokazuję taką lipę, że nikomu się nawet komentować nie chce ). Powoli, ale uparcie brnę ku końcowi. Zawezwałem na pomoc kilku szeregowców z 502 pułku, ponieważ już wcześniej stwierdziłem, że farby firmy Renesans mają za gruby pigment do robienia washy. Abt. 502 są świetne, polecam z czystym sumieniem. Chociaż Wash Brown ostatecznie wymieszałem z H33, bo wash z niego był jak na mój gust za jasny. Po washu postanowiłem po raz pierwszy w mojej karierze zrobić "biedronkę". Wykorzystałem do niej dwie pozostałe farby MIG'a i nieskromnie powiem, że efekt mi się podoba. Ostatnim etapem było obijanie i rysowanie modelu. Ponieważ przy okazji weatheringu często mnie ponosi (vide moja jagdpanthera utopiona w pigmentach) postanowiłem prysnąć model warstwą sido i to była słuszna koncepcja. Dzięki temu tam, gdzie zaszalałem (czyli praktycznie co chwilę) mogłem spokojnie zmyć nadmiar obić i zacząć od nowa. Efekty widać na poniższych zdjęciach. Rury są już pordzewione, przejadę je jeszcze suchym pędzlem na czarno, żeby nie były takie rude. Próbowałem też zrobić imitację plam oleju na górnej płycie i chyba nawet mi wyszło. Wieży też się dostało, a jakże: Na zdjęciach widzę, że tylna płyta wieży będzie do poprawki, lewy dolny róg nie wygląda zbyt naturalnie. Nie wszystkie rysy wyszły mi też tak jak chciałem, mam kłopoty z dogadaniem się z pędzlem. Na dzisiaj jednak dzieło dewastacji uważam za skończone. Ostawiam model na półkę, żeby się nie rozpędzić zanadto. Na jutro planuję lekki brudzing pigmentami. Nie ukrywam też, że czekam na wasze uwagi i sugestie. Na koniec pytanie/prośba - rozleciał mi się zacisk mocujący iglicę w EW-770. Może ktoś ma zezłomowane aero tego typu i mógłby mi odsprzedać tę część? Z góry dziękuję za pomoc.
-
Taaa, ja jednak zdecydowanie częściej peroruję do blaszek. Głównie grzebiąc w dywanie w pozycji "na czworaka". Fajny ten świetlik, oj chyba wrócę do 1/72. Powodzenia w budowie!
-
Akurat ze wspornikami bywało różnie, w większości faktycznie były "odelżone" przez otwory, ale bywały też pełne tak jak poniżej: (źródło: http://www.armchairgeneral.com/rkkaww2/galleries/KV/KV_2M40.htm). Moim zdaniem nawet relaksacyjne projekty warto robić starannie, choćby gwoli praktyki. No ale jeśli Tobie się podoba, to luz, hobby ma przede wszystkim być źródłem frajdy!
-
Najsampierw wielki plus za temat! Miło zobaczyć jakąś bolszewicką maszynę pomiędzy tymi wszystkimi mutacjami kolejnych tygrysów. No, a jeśli to jest KW, powiem więcej: jeśli to jest KW-2, to już jest całkiem miodnie. Wczesna wersja tego monstrum jest chyba jeszcze brzydsza od późnej, super! Teraz pomarudzę trochę: - lewa gąsienica jest kiepsko sklejona, wiem skądinąd, że te trumpkowe gumy fatalnie się kleją, na przyszłość spróbuj zgrzać je za pomocą rozgrzanego noża, a potem zalać szczeliny rzadkim CA - prawa gąsienica lewituje pomiędzy kołami nośnymi - pokrywa wizjera kierowcy zdaje się nie mieć szczeliny obserwacyjnej - uchwyty na wieży - fajnie, że je wymieniłeś, ale każdy jest inny, a wszystkie jajowate zamiast prostokątne - jeśli już o uchwytach mowa - te bulwy dookoła - to plamy z kleju CA? lepiej jest kleić uchwyty od środka - jest wtedy mniejsze ryzyko zrobienia takich właśnie kwiatków. Jeśli jeszcze nie masz, to polecam Ci kupno debondera. Jest co prawda drogi, ale niezastąpiony właśnie przy klejeniu takich elementów, gdzie później ciężko podejść papierem, żeby usunąć nadmiar kleju. - nie widzę dokładnie, ale chyba dałeś się złapać na babol trumpka - z tyłu zieje dziura, a powinna tam być siatka (pomiędzy pancerną osłoną a tą odstającą blachą, możesz zerknąć na moim KW) Poza tym całkiem nieźle, choć może trochę za dużo rudego w tym washu (nawet ruskie tanki tak szybko nie rdzewieją ). Tego się nie czepiam, bo pisałeś o przekłamaniach koloru. Poza tym "łoś" to zawsze ciut kwestia gustu. To może teraz KW-1 na warsztat?
-
Wątek zszedł chwilowo na tematy hardware'owe, a czas leci i wypadałoby się w końcu wykazać jakimiś postępami w pracy. No to proszę bardzo: Błotniki zostały zaszpachlowane i przeszlifowane. Było trochę trudniej niż sądziłem, głównie z powodu zbyt grubej warstwy surfacera, którą naniosłem na te bruzdy, ale w sumie efekt jest niezły. Ponieważ pył ze szpachli wtarł się w matową farbę tworząc paskudne zacieki i plamy, góra kadłuba została praktycznie pomalowana od nowa, łącznie z nowym preshadem. Wywaliłem też tę nieszczęsną plastikową "linkę" na tylnej płycie. Zamieniłem ją na skręconą własnoręcznie z drucików pozyskanych z obciętego kabla (skrętki komputerowej). Prawda, że nieźle wygląda? Na przyszłość jednak będę się do takich rzeczy przymierzał przed malowaniem, bo później obawa przed zapaćkaniem wszystkiego klejem powoduje u mnie straszliwy stres i wibracje kończyn górnych. Jak szaleć to szaleć. Z wieży zniknęły tajemnicze prostokąty, których przeznaczenie jest znane pewnie tylko wąskiemu gronu pracowników Trumpetera. Przy okazji malowania poprawiłem cienie na górnej płycie wieży. Ciut zapyliły mi się kalki, ale późniejszy wash i filtry powinny uratować sprawę. Niektórych cieni, zarówno na kadłubie, jak i na wieży, na zdjęciach prawie nie widać - wszystko przez sztuczne oświetlenie. Tak samo tych dziwnych plam na wieży nie widać w świetle dziennym, po położeniu jednolitej warstwy błyszczącego lakieru wszystko powinno wrócić do normy. Spora część wieży ma jeszcze warstwę sido po kładzeniu kalek, same kalki też pokryłem cienką warstwą lakieru, żeby było łatwiej zmyć pył po szlifowaniu - po nauczce ze szlifowaniem kadłuba. Tyle na dziś. Jak dobrze pójdzie to jutro będzie po washu.
-
Tak to jest jak się ma mało czasu i używa kopiuj/wklej. Już poprawiłem - sorki. Fakt, tak też się da i to całkiem nieźle. Też korzystam czasem w ten sposób ze skalpela Excel'a. Ma to też tę zaletę, że szczęki skalpela zazwyczaj schodzą się do końca, więc można łapać nawet bardzo cienkie wiertła.
-
Maluję pseudoiwatą EW-770. Na priv podesłałem Ci więcej info. Zmyśliłem na poczekaniu, ale niech będzie, że zamierzony Inna sprawa, że łatwiej znaleźć zdjęcia KW obu typów ze zmielonymi błotnikami, niż z prostymi. Tak jak pisałem, kupiłem ją lata temu na Allegro, obecnie ich tam nie widuję. Wiem już natomiast na pewno, że jest to Excel 70005, jest w kilku internetowych sklepach modelarskich za około 50 zł, więc w sumie niewiele taniej (linków nie podaję, coby mnie nikt o reklamę nie posądził, google prawdę Ci powie ). Pamiętam, że mnie też trochę bolało, jak toto kupowałem, zapłaciłem chyba jeszcze więcej, coś koło 65 zł + przesyłka. Widać tyle ma kosztować. W sumie warto, bo taka miniwiertarka ułatwia pracę, a kupujesz ją tylko raz, przy odpowiednim traktowaniu powinna być wieczna. No i ten pojemnik z tyłu jest całkiem sprytny, przynajmniej zawsze wiem gdzie mam wiertła. Dziś przerwa w modelarstwie, z powodu innych aktywności społecznych Podobno w weekend ma padać, więc wtedy nadrobimy zaległości.
-
Wróciłem z delegacji, więc powoli będę wracał też do pracy nad modelem. Wygląda na to, że błotniki nie były jedyną rzeczą, którą przegapiłem. Faktycznie na żadnym zdjęciu KW nie znalazłem tych prostokątów na wieży, wcześniej nie zaprzątałem sobie tym głowy. To chyba jakieś nadlewki technologiczne, albo radosna skośnooka twórczość. Wieczorem zastanowię się, czy je usuwać, bo są blisko kalek i nie chciałbym tychże kalek zniszczyć. Z drugiej strony zostawić tych nadlewek chyba nie wypada. Dzięki qweszaq za zwrócenie uwagi. Ale tylko trochę po skosie Tankiści zawadzili gdzieś przy cofaniu... Swój zamówiłem chyba 28 czerwca, czekałem dokładnie 11 dni, wybrałem opcję dostawy lotniczej. Sam byłem zdziwiony, że tak szybko poszło. Paczkę przywiózł kurier DHL, więc nasza poczta nie macza w tym chyba palców. W historii zamówień na stronie masz status przesyłki, może coś jest nie tak z płatnością i jeszcze go nie wysłali?
-
Sprawa jest przesądzona - szpara idzie do szlifowania. Amen (albo Howgh, jak kto woli). Farba mi jeszcze została, więc to nie problem, poza tym reggy ma rację, tym lepiej jeśli będzie ciut jaśniej. To akurat mnie zupełnie nie martwi. Oglądając zdjęcia tych potworów w monografii Militariów nie widziałem ani jednego egzemplarza, który nie miałby tych błotników w jakiś sposób powywijanych czy pogiętych. Szpary i dziury były na porządku dziennym i właściwie w moim modelu powinienem był je też zmaltretować. Linka faktycznie wygląda mało ciekawie, chyba zrozumiałem aluzję Ostatni update fotograficzny na dzisiaj, dla poprawy humoru położyłem kalki. Jeszcze je mark softer maltretuje, dlatego widać zacieki. Jak stwardnieją trzeba będzie wyciąć nadmiar w otworze strzeleckim i pomalować paski na zatyczce. c.d.n. za czas jakiś.
-
Kusząca propozycja, ale jednak nie odpuszczę. Myślałem już o "zeszmaceniu" błotnika jakąś chusteczką, ale myśl, że ten rów mariański tam został będzie mnie prześladowała za każdym razem, gdy spojrzę na model. Na całe szczęście miejsce nie jest tragiczne, da się tam łatwo podejść papierem, więc poprawię tego babola. Dzięki reggy, znaczit: jest nadzieja.
-
Dzięki wielkie, ale ja to małe miki jestem. Są tutaj lepsi wymiatacze ode mnie, szczególnie Ci od 1/72 Zresztą, Twojej Pantherze też niczego nie brakuje. Akumulator od aparatu doszedł już do siebie, więc wrzucam obiecane zdjęcia z pola walki. Wieża jest już po Sido, więc się świeci. Hmm, malowałem całość tym samym kolorem, a na każdym zdjęciu jest inny . Zdaje się, że balans bieli głupieje, oświetlenie dziś takie sobie, ciągną nad Twierdzę jakieś chmury i pewnie zaraz znów będzie burza. Ale na odstawmy na bok informacje meteo. Na razie nie znalazłem godnego następcy (godnej następczyni) żarówki, więc zostało to co dali Chińczycy. Zdążę ją jeszcze wymienić przed wklejeniem szkła. Zresztą, czy faktycznie będzie to tak po jego wklejeniu widać? Żarówka żarówką, natomiast jestem załamany po spojrzeniu na błotniki. Nie mam pojęcia jak mogło mi to umknąć, ale jest tu ten sam zonk, który był na pokrywach włazów - cudna wklęsła krecha przez ich prawie całą długość, będąca negatywem kątownika usztywniającego błotnik od spodu. Nie ma mowy, żebym to tak zostawił, kombinuję jednak, czy koniecznie muszę zmywać farbę z całego modelu. Może wystarczy tylko zeszlifować farbę z błotników, machnąć surfacerem, a potem zamaskować resztę i pomalować same szpachlowane miejsca? Da się tak, prawda? Niech mnie ktoś pocieszy...
-
Znów brakuje mi czasu na regularne prowadzenie warsztatu i dokumentacje fotograficzną, w dodatku czeka mnie trochę wyjazdów, więc prace ugrzęzną na jakiś czas. Coś tam się jednak dzieje. Ku mojemu zdumieniu w poprzedni czwartek przyszła paczka z Luckymodel, ze stolikiem Tamiyi. Stolik palce lizać. Do tej pory posiłkowałem się ersatzem w postaci puszki lakieru do drewna - co przy skali 1/72 nawet jakoś tam działało, ale teraz widzę, że równie dobrze mógłbym próbować kroić kiełbasę śrubowkrętem. Przy odrobinie samozaparcia się da, tylko po co? Chwała Japończykom! Skoro stolik nadszedł, trzeba go było wypróbować. Po wymianie uchwytów na wieży na grubsze, w ten weekend walnąłem model podkładem. Wyszło parę niedoróbek, nic wielkiego, ale trzeba było je usunąć. Największym problemem okazały się odtworzone przez Trumpka mechanizmy zamykania włazów, których negatyw pojawił się po zewnętrznej stronie w formie jam skurczowych. Nie mam pojęcia po kiego czorta Trumpek zadawał sobie trud w odtworzeniu tych mechanizmów, skoro wnętrze jest puste jak jaskinia i jedyne sensowne wyjście to zatrzaśnięcie włazów na głucho. OK, jest zestaw Verlindena z silnikiem, może tu jest pies pogrzebany... W każdym bądź razie dwie warstwy surfacera i parę ruchów papierem załatwiło problem. Później przeżyłem chwilę grozy, gdy zaczęła mi odłazić blacha osłaniająca wlot (wylot?) powietrza pod tylną płytą pancerną. Na szczęście udało się ją przekonać, przy użyciu porcji kleju CA i akompaniamencie paru krótkich, wojskowych słów, że lepiej jej będzie na modelu. Druga warstwa podkładu poszła już bez niespodzianek. Jak już mi oczy przestały łzawić od zapachu rozcieńczalnika Gunze C zrobiłem priszejding, a następnie na model poszedł zielony zrobiony z mieszanki 50:50 Gunze H80 i H312. Kolor jest dość ciemny jak na ruska, ale mi się podoba i to nawet bardzo (na zdjęciach odcień jest trochę jaśniejszy niż w rzeczywistości). Nie wiem czy to dobrze widać, ale podobają mi się cienie na tylnej płycie wieży. Niestety więcej zdjęć nie mam, bo padła mi bateria w aparacie. Wieczorem postaram się wrzucić fotki kadłuba. Zapomniałem też dodać, że paczka z Luckymodel szła jedenaście dni, całkiem nieźle jak na przebytą odległość!
-
Faktycznie, były za cienkie, i w dodatku za wysokie. Dzięki za zwrócenie uwagi. Zasugerowałem się otworami w wieży, dopiero po zmierzeniu plastików z zestawu i porównaniu z planami wyszło, że walnąłem babola - drut 0,4 zamiast 0,7 . Szybka wizyta w M-Zonie, dwie godziny pracy i już jest dobrze. Zdjęcia wrzucę jutro, bo dzisiaj już mi się nie chce walczyć ze statywem. Właściwie do pełni szczęścia brakuje mi już tylko tej nieszczęsnej żarówki. W weekend przejdę się do jakiegoś sklepu z pierdółkami do robienia biżuterii i poszukam czegoś odpowiedniego. W ostateczności kupię wkład do filtra i będę miał zapas na trzy pokolenia.
-
Eeee, a co to są igły Moore'a? Ta wiertarka to takie coś (podobne trochę do pin vice'a Tamiyi): Z przodu zaciskowy uchwyt czteroszczękowy, z tyłu miejsce na pojemnik z wiertełkami. Chwyta wiertła od 0,5 mm średnicy. Kupiłem toto lata temu na alledrogo i służy dzielnie. Producent to chyba excel, w każdym bądź razie ma napisane na obudowie Made in U.S.A.
-
Sorry za post pod postem. Wygląda na to, że do tej skóry po prostu przypinało się pokrywy silnika, Może lepiej, żeby wypowiedział się ktoś, kto wie na pewno
