Skocz do zawartości

elrogalo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    313
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez elrogalo

  1. elrogalo

    ISU 122 ITALERI 1/72

    Czarku, a czy nadbudówka nie była aby spawana z blach walcowanych? Wtedy ta faktura w tej skali będzie mocno przesadzona. Na zdjęciach egzemplarzy muzealnych te płyty są, jak na ruski sprzęt, dość gładkie, w przeciwieństwie do osłony jarzma armaty lub czołowej części kadłuba niektórych wersji, które są faktycznie glutowate. Poza tym super robota, oglądając Twoje modele nabieram ochoty, żeby sobie coś znów w "paznokciowej" skali skleić
  2. Od dzisiaj jest dostępny na Luckymodel. Cena co prawda do niskich nie należy (prawie 50 dolców z przesyłką), ale ja już zamówiłem. Mam sentyment do tego potwora, bo część dzieciństwa zeszła mi na zabawach w truchle takiego monstrum - stało toto na poligonie w Gorzowie Wlkp. i razem z chłopakami bawiliśmy się w tym w 4-pancernych
  3. Dziś mogłem posiedzieć trochę dłużej, więc poszedłem na całość i skończyłem kabinę. Przeżyłem chwilę grozy, gdy podczas lutowania pęseta zgniotła mi lewą osłonę reflektora. Jakoś udało mi się ją wyprostować, jest lekko zmemłana, ale biorąc pod uwagę, że była całkiem zgnieciona i tak jest nieźle. Meczą mnie jeszcze drzwi - "pieją" do góry. Gdyby były wklejone prosto nie trafiłyby w zawiasy. Nie wiem, czy ich po prostu nie zamknę. Parę drobiazgów wymaga jeszcze korekt, ale ogólnie jestem nawet zadowolony z efektu. Góra i dół kabiny są złożone tylko na sucho, będę je malował osobno. Bardzo cieszy mnie fakt, że większość blach jest już na modelu. Kolejny model robię prosto z pudła.
  4. Łopata 2.0, tym razem w wersji Abera. Obok zwłoki łopaty edkowej. Tym razem postanowiłem nie wybrzydzać i zamontowałem ją od razu na swoim miejscu, tj. na tyle kabiny. Zamontowałem też klimę: Nie wiem, czy nie wlutowałem zbyt wysoko tych uchwytów na ramie szyby, ale trudno, już tak zostaną. Instrukcja edka była w tym temacie mało precyzyjna. Brakuje mi jeszcze kilku blaszek dookoła, a już boję się dotykać kabiny. Ciekaw jestem ile z tej biżuterii dotrwa do malowania.
  5. Ten model nie jest taki zły, sam go kiedyś lepiłem i nie mam złych wspomnień. Nie wiem, czy przymierzałeś już gąsienice - moje były za długie o jakieś 1,5 ogniwa. Gąsienice zresztą to mankament wszystkim modeli trumpka, źle się je maluje i klei. Na Twoim miejscu zrobiłbym jeszcze na tym etapie porządek z wyciorem lufy - jego drążek jest pancerny i na domiar złego ma kwadratowy przekrój. Kawałek wyciągniętej nad ogniem ramki powinien załatwić sprawę. Reflektory mają też paskudne jamki skurczowe - w moim też tak było.
  6. Dzięki Panowie. Muszę od czasu do czasu zamarudzić, bo tak pisać sam do siebie - nudno trochę. Trzonek był za gruby, a sama blacha za diabła nie chciała się dookoła tego trzonka owinąć. Dzisiaj próbowałem to poprawić, ale po kilku próbach zmaltretowałem blachę na tyle, że wszystko raczej pójdzie do kosza. Mam na warsztacie rozgrzebanego PzBeobWg III, w którym jest zdublowana ramka z narzędziami, więc pożyczę sobie łopatę z tamtego zestawu. Dziś lajtowo, raptem kilka blaszek - ramka wokół otworu szyby, zegary na tablicy rozdzielczej i "cóś" do wnętrza kabiny (to małe pudełko, które leży po lewej stronie deski rozdzielczej), chyba jakiś panel do sterowania wyrzutnią.
  7. Monologu na temat katiuszy ciąg dalszy. Korzystając z szablonu na blachach Eduarda próbowałem zrobić śruby mocujące zderzak za pomocą wyciągniętej i rozgrzanej ramki. Efekt mnie jednak nie zadowolił, wyglądało toto jak smarki, szczególnie te na górze zderzaka. Wygrzebałem więc ze złomu reszki blachy Abera, która została mi po klejeniu KW i użyłem fototrawionych śrub z tejże. Te z kolei są trochę płaskie, ale przynajmniej mają regularne kształty. Przy okazji dokleiłem też haki holownicze na przedzie i podpory z tyłu pojazdu, które wcześniej przeoczyłem skacząc tu i tam po instrukcjach Revella i edka. Później przyszła kolej na kabinę. Trochę bez zastanowienia przykleiłem parawan z blach chroniący kabinę przed płomieniami rakiet i dopiero po przyklejeniu zwróciłem uwagę na ich grubość. Przypominają grubością klapy na wieży T-34: gdy w rzeczywistości zrobione były z raczej cienkiej (na oko około 1mm) blachy. źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:BM-13-Katjuscha_Berlin.JPG Przy okazji warto zwrócić uwagę na jakość blacharki. Wygląda jakby ją jakiś zamroczony samogonem Aliosza klepał po ciemku. Nie było rady, trzeba było te pancerne ekrany pocienić. Pół godziny pracy nożykiem i już jest lepiej, choć jeszcze je chyba pocieniuję. Na górę kabiny trafiły kolejne blaszki, z tyłu kabiny dorobiłem uchwyty z drutu. Na sam koniec wydłubałem sobie łopatkę, ale nie jestem z niej do końca zadowolony. Kiepsko idzie mi gięcie blach po małym promieniu, muszę wykombinować na to jakiś patent.
  8. Żeby nie było, że nic nie robię - dołożyłem resztę bambetli do podłogi i walnąłem podkładem: i pobawiłem się z klamkami i korbkami po wewnętrznej stronie drzwi: Korbkom brakuje uchwytów, dojdą później, żeby ich nie zdemolować. Rama też została zapodkładowana, ale nie załapała się na zdjęciu. W sumie, jak na tydzień przerwy to niewiele więcej niż nic.
  9. Kolejna zdawkowa relacja. Wiele się nie zmieniło, ale kilka kolejnych drobnych kroczków pchnęło prace do przodu. We wnętrzu do pedału sprzęgła dołączyło parę wajch i kanapa. Ta ostatnia świeżo po tapicerce z chusteczki, więc bije bielą po oczach. Nie miałem czasu (czytaj: nie chciało mi się) walczyć dzisiaj z blaszkami, więc dwa pozostałe pedały dojdą później. Poza tym ogoliłem drzwi z klamek i korbek do otwierania szyb oraz poszpachlowałem ślady po wypychaczach. W budowie modeli najbardziej lubię ten moment, gdy z odmętów ramek i wyprasek zaczyna wyłaniać się jakiś rozpoznawalny kształt. Tyle na dziś. Kolejna relacja w okolicach weekendu.
  10. Mówił Ci już ktoś, że jesteś wariat (oczywiście w pozytywnym sensie)? Nie wiem tylko, czy średnica tych przewodów instalacji wtryskowej nie jest za duża, wyglądają na dość grube. Podejrzewam jednak, że sprawdziłeś i ten szczegół.
  11. Dzięki za doping panowie. No to lecimy dalej z tym koksem. Tempo prac spadło, bo zaczęły się zabawy z blaszkami. Miałem wziąć na warsztat koła, ale jakoś nie mogę się do nich zabrać. Zamiast tego zacząłem dłubać kabinę. Jak do tej pory mam praktycznie gotowe boki. Podłoga i dach są w trakcie obróbki. Uchwyty są lutowane do blach, na to przyklejone zapinki. Zapinki przykleiłem na razie tylko z jednej strony, bo strasznie toto delikatne i boję się, że je stracę podczas dalszej walki z modelem. Zastanawiam się teraz które elementy kabiny posklejać ze sobą, żeby dało się ją sensownie pomalować. Dodano 15.11.2009 o 20:29 : Miałem już dziś nic nie robić, ale obejrzany jakąś godzinę temu odcinek "07 zgłoś się" nastroił mnie wyjątkowo pozytywnie i podsunął pomysł na dalszy tok działań. Postanowiłem skleić górę kabiny i dalej postąpić jak w przypadku samolotu: machnąć wnętrze i złożyć podłogę i górę razem do dalszego malowania z zewnątrz. Wiem, że pewnie Ameryki nie odkryłem, ale zerowe doświadczenie z ciężarówkami sprawia, że zastanawiam się nad rzeczami oczywistymi. Teraz konkrety: podłoga i góra kabiny spotkały się po raz pierwszy: Wszystko złożone na sucho, więc tu i ówdzie co nieco jeszcze odstaje, a i kurzu po szlifowaniu sporo, bo zdjęcia robione w biegu. Z podłogi wystaje samotny (na razie) pedał sprzęgła. Doszły też ryflowane podesty z fototrawionek: Tyle na dziś. C.d.n.
  12. Albo masz osiem rąk i cztery głowy, albo sztab krasnoludków składa Ci te cudeńka. Toć ja samą ramę i podwozie ZiS'a składałem tydzień! Podziwiam tempo i poziom wykonania!
  13. Dzięki jachud3, a jednak ktoś tu zagląda Niniejszym podwozie jest już gotowe. Koła tak jak poprzednio założone tylko do przymiarki. Rurę muszę lekko przygiąć, bo jest na mój gust za blisko koła. Poza tym zupełnie nieskromnie powiem, że moim zdaniem jest nieźle. Pierwszy raz składałem blachy od Edka i muszę powiedzieć, że w porównaniu z Aberem, czy Partem składa się je dużo przyjemniej. Poszczególne elementy wydają się być lepiej przemyślane. Elementy, które mają być gięte po łuku są podtrawione w ten sposób, że praktycznie same gną się po prawidłowym promieniu. Całkiem niedawno próbowałem polutować zasobnik wieżowy do Pz III z Abera i czasem jeszcze budzę się w nocy z krzykiem, gdy mi się to przyśni. Jeśli już o lutowaniu mowa, to z tym przy blachach Edka jest gorzej. Lut nie zwilża elementów tak jak powinien, być może powinienem je lepiej przeszlifować przed lutowaniem, albo użyć innej pasty. Jutro to przetestuję. Teraz czeka mnie najmniej przyjemna część prac nad modelem - muszę popracować nad kołami. Tylne mają ślady po wypychaczach na obwodzie felgi. No i te opony...
  14. Priwiet! Po początkowym radosnym klejeniu dużych i nieskomplikowanych detali zaczęły się małe schody. Sam już nie wiem co wolę bardziej - pierdylion kółek w hitlerowskich tankach, czy żmudne czyszczenie poszczególnych kawałków układu napędowego 6x6. W dodatku okazuje się, że w przypadku tego modelu im mniejszy detal, tym gorzej jest dopasowany do reszty, a i sam wymaga żmudnego oczyszczenia ze śladów łączenia form i innych takich (zaraz mi tu ktoś wytknie, że nie kleiłem nigdy ACE ). No, ale dość jęczenia, koniec końców udało mi się to poskładać zusammen do kupy: na zdjęciach widać jeszcze parę niedoskonałości, zostaną poprawione gdy całość porządnie zwiąże. Nie mogłem się oprzeć i przymierzyłem na szybko podłogę kabiny. Nawet pasuje. Na dziś dość wrażeń. C.D.N.
  15. Zdrastwujtie Tawariszczi. Pomimo kilku nieprzyjemnych dolegliwości (oczy spawacza, ręce skrzypka...), które męczyły mnie dziś po wczorajszej parapetówce u znajomych udało mi się dzisiaj pociągnąć projekt ciut dalej. Tylne zawieszenie jest już praktycznie gotowe, brakuje tylko drążków reakcyjnych, które to drążki, z racji wyżej wymienionych dolegliwości, wydawały mi się zbyt delikatne, aby się nimi dzisiaj zająć. Aby się upewnić, czy któreś z kół nie będzie lewitowało postanowiłem je poskładać na sucho i przymierzyć przed ostatecznym przyklejeniem tylnych resorów do ramy. Dzięki temu podwozie ZiS'a stanęło dzisiaj pierwszy raz o własnych siłach na kołach. Trzeba przyznać, że prezentuje się dumnie. Przy okazji podłubałem trochę w sieci i znalazłem takie zdjęcie (na rosyjskiej stronie zastawki.com): Strasznie podobają mi się te "lampasy" na błotnikach i białe boki opon. Pomyślałem sobie, że mógłbym takież walnąć na swoim ZiS'ie i zrobić go w gotowości defiladowej, powiedzmy z okazji rocznicy uchwalenia manifestu PKWN, czy innej, podobnej. Tylko czy nasi też tak malowali swoje "kaśki"? Będę wdzięczny za ewentualne linki do zdjęć.
  16. Pchamy się do przodu. Na razie bez przykrych niespodzianek. Wszystko mniej więcej pasuje, czasem trzeba sobie pomóc pilnikiem, ale generalnie nie jest źle. Dziś poskładałem ramę, o dziwo wyszła prosto. Grunt to dobrze wyposażony warsztat: Na wszelki wypadek poszpachlowałem klejem CA ślady po wypychaczach po wewnętrznej stronie ramy. Raczej nie byłoby ich widać, ale wolałem nie ryzykować. Z miłych niespodzianek - chciałem zrobić skręcone koła, żeby model wyglądał ciekawiej i zastanawiałem się, jak się do tego zabiorę. Okazało się, że nie trzeba nic kombinować, producent już to zrobił. Powoli weryfikuję więc swoją generalnie złą opinię o Italeri. Mam nadzieję, że dalej też będzie bez niespodzianek. C.d.n.
  17. Sprawdź, czy ta śrubka regulacyjna nie jest za daleko wykręcona. Zakres regulacji ciśnienia tą śrubą jest dość mały, dalsze jej wykręcanie powoduje uciekanie powietrza (przynajmniej w moim). Jeśli nie, to pewnie coś jest nie tak z uszczelką.
  18. Już poprawiłem, wybaczcie, to z emocji kliknęło mi się na imejdższaku nie to co trzeba... Przy okazji zauważyłem, że nie wrzuciłem zdjęcia opon. To zdecydowanie najgorsza część modelu. Chropowate i jakieś takieś ogólnie nieciekawe. Spróbuję je doprowadzić do jakiegoś w miarę oględnego stanu. Łukasz, Marek, panzer_lehr - panowie dzięki za wyprostowanie ścieżek. Sam się zastanawiałem, czemu ZiS a nie Studebaker i teraz wszystko jasne. Przyznaję bez bicia, że w temacie samobieżnej artylerii rakietowej jestem zielony jak trawka wiosną i dopiero teraz, przy okazji tego modelu zaczynam zgłębiać temat. Czyli malowanie stalingradzkie zdecydowanie odpada i nawet fajnie, bo zaczyna mi się coraz bardziej podobać ostatni schemat, z tymi krzywymi napisami na tylnym błotniku. Dobre po polskie. Jeśli już o babolach Revell'a mowa: kalkomanie - korona na głowie orła w 1947 roku też chyba ma się nijak do rzeczywistości?
  19. Po długim zastanowieniu, rozważaniu czy podołam i czy wyrobię się w zakładanym czasie (do kwietnia raptem parę miesięcy), postanowiłem dołączyć do stawki konkursowej. Ktoś w końcu tę stawkę musi zamykać Żeby sobie ułatwić (ha!) zadanie na warsztat biorę model składający się z relatywnie małej ilości części - revellowską "Katiuszę", będącą chyba, z tego co się zdążyłem zorientować, przepakiem Italeri. Żeby jednak nie było tak zupełnie bezstresowo, w końcu start w konkursie zobowiązuje, uzupełnię ją o blachy Eduarda. Nu tak dawaj, na wpieriod! Regulaminowy in-pudeł: Model składa się raptem z trzech ramek: Do tego dochodzą elementy szklane, dość grubo ciosane: Mały arkusik kalkomanii: Blaszki Edka wraz z arkuszem folii zastępującym toporne zestawowe oszklenie: Zakup tego modelu to podręcznikowy przykład zakupu impulsywnego. Robiąc zakupy ogólno-domowe w pewnym markecie zawędrowałem przypadkowo między regały z zabawkami, no i stało się. Przy okazji okazuje się, że niewiedza jest czasem zbawienna - gdybym wcześniej wiedział, że to przepak Italki pewnie kijem bym go nie dotknął. Ten producent był dla mnie do tej pory synonimem nadlewki i topornego detalu, a tu proszę - - cudów może nie ma, ale tragicznie też nie jest. raptem kilka małych śladów po wypychaczach, nadlewek prawie nie ma, jam skurczowych też nie. Po uzupełnieniu blachami efekt powinien być całkiem niezły. O ile czegoś po drodze nie spartolę. Instrukcja przewiduje trzy schematy malowania, z gwardyjskiej jednostki spod Stalingradu i dwa polskie, już powojenne, przez co mam ciężki orzech do zgryzienia i nie wiem, na które się zdecydować. Na razie skłaniam się ku malowaniu wojennemu, ale nic nie zostało do końca przesądzone. Tyle tytułem wstępu, czas siąść za warsztatem.
  20. Mam ten sam model w magazynie i planuję do niego kupić ATL-02. Jeśli dodatkowy wydatek nie jest dla Ciebie problemem, to gumy wywal w cholerę. Friulki zawsze będą wyglądać lepiej, ładniej się układać i mieć bardziej realistyczne zwisy z racji swojej masy. Moim zdaniem w Twoim przypadku odpowiednie będą zarówno ATL-02 jak i ATL-04. Ausf. B był montowany w latach 1940 - 41, więc obie wersje są prawdopodobne. Obie pasują też do Twojego założenia (Rosja 1941). ATL-05, jak słusznie zauważył Seb są z późniejszego okresu.
  21. Hmm, współcześniaki są dość rącze i nawet po wertepach popylają dość żwawo, czego o Jagdtigerze, ze swoimi max 17km/h w terenie powiedzieć raczej nie można. Przez to współcześniaka da się pewnie łatwiej upaprać wjeżdżając z impetem w błocko, ale w sumie nigdzie nie jest powiedziane, że JT się nie dało... No fakt, to można zawsze Ritter - przyznaję bez bicia, że rzadko spoglądam na daty zamieszczenia postów. Będę chyba musiał zwrócić na to baczniejszą uwagę, bo wyskakuję czasem jak Filip z konopii...
  22. Ależ to kawał kloca jest... Cudnego kloca, żeby być ścisłym. Generalnie miód-malyna, jeno... reggy skąd to błoto na lufie, bo nijak nie umiem sobie tego wytłumaczyć? Mieszali nią wodę w kałuży?
  23. elrogalo

    kv-1 1:35 trumpeter

    Jeśli dasz radę wywalić te uchwyty i peryskop bez demolowania całej dotychczasowej pracy to to zrób. Jeśli nie - to trudno, niech zostaną, szkoda byłoby psuć ogólnie niezły efekt. Natomiast na przyszłość bazuj na literaturze i zdjęciach - choćby z netu, a nie na wyczuciu Szczególnie z tym peryskopem pojechałeś po bandzie, czemu niby miałby on tam służyć? Jeśli o rdzę idzie to spójrz na swoje fotki od przodu - wyraźnie widać jak i gdzie przykładałeś pędzel. W rzeczywistości zacieki z rdzy są dużo delikatniejsze i bardziej zróżnicowane. Przyjrzyj się np jakiejś wywrotce lub koparce, bo na tym sprzęcie najłatwiej o zadrapania i obicia. Zawsze znajdziesz ognisko rdzy o zdecydowanym kolorze (większa rysa, ślad po uderzeniu, odbicie farby) i idące od niego rdzawe zacieki, tym słabsze im dalej od źródła. U Ciebie są po prostu namalowane wielkie plamy, bez zróżnicowania. Jeśli to plakatówka, to spróbuj ściągnąć nadmiar farby czystym, namoczonym w wodzie pędzlem. Efekt powinien być znacznie lepszy. Ogólnie do tego typu zabaw lepiej nadają się oleje dla artystów i pigmenty. Może warto by było spróbować z nimi?
  24. elrogalo

    kv-1 1:35 trumpeter

    I chyba niepotrzebnie, bo z tego co się orientuję KW takowych nie posiadał. Od środka było pokrętło typu "okrętowego" do blokowania włazu, z zewnątrz były gładkie. Nie widzę dokładnie bo głębia ostrości na zdjęciach jest znikoma, ale to coś na płycie silnikowej (za wieżą) to chyba nie peryskop??? Bo jeśli tak, to dość ciekawa koncepcja jest. Zimowe kamo jest fajne. Co do rdzy to chyba jest zbyt nachalna. Zrobiłbym ją ciut lżejszą i raczej w miejscach narażonych na otarcia - na błotnikach tam gdzie przeciągane były liny, na przedniej płycie, tam gdzie łazili załoganci, itp.
  25. Dodam jeszcze gwoli informacji, żeby zabawy z tą mieszaniną przeprowadzać w dobrze wentylowanym pomieszczeniu, a najlepiej z dala od siedlisk ludzkich. Smród tego zajzajeru wyciska łzy z oczu i gile z nosa! Choć przyznaję - efekt końcowy jest wart poświęcenia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.