Skocz do zawartości

elrogalo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    313
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez elrogalo

  1. No w końcu trzeba było. Zobaczymy, czy Forum przeprosi się ze mną Wiedziałem, że jak napiszę więcej niż trzy linijki tekstu, to nikt tego nie przeczyta
  2. No i właśnie przez to prawie wylądował na warsztacie Do końca jednak jeszcze sporo brakuje. Od tygodnia zabieram się do pryśnięcia go matem, żeby trochę pofiltrować. Zobaczymy, może w weekend się uda.
  3. Witam. Od jakiegoś czasu zaglądałem na forum jeno jako niemy obserwator. Miałem sporo, raczej rewolucyjnych zmian w życiu, które mało sprzyjały modelarstwu. Ograniczałem się głównie do kupowania nowych modeli i upychania ich na półce, coś tam od czasu lepiąc bez rozgłosu, zazwyczaj nie dochodząc do malowania, z braku czasu i możliwości. Rewolucje, rewolucjami, a nałóg pozostał. Poza tym, powoli postępuje normalizacja, więc tym razem postanowiłem pokazać światu mojego nowego ulepka. Czasu na hobby dalej mam mało, więc przeskoczyłem na chwilkę na mniejszą skalę - 1:48 i muszę przyznać, że jest ona dość fajna. Modele są małe, ale nie mikroskopijne. Detal też jest niczego sobie, a model składa się znacznie szybciej niż w skali 1/35. Prawie wszystkie modele Tamiyi w tej skali mają metalową wannę kadłuba, co ma dodawać autentyzmu i w sumie nawet ma to sens. Model jest, jak na czołg przystało, ciężki. Model to T-34/76, produkcji fabryki nr 112 z przełomu 42 i 43 roku. Uzupełniłem go dwoma zestawami Haulera - zestawem podstawowym do T-34 Tamiyi i tylnymi zbiornikami paliwa. Dodałem też fakturę odlewu na górnej części wieży (aby wieża wyglądała na odlewaną w całości) i pokrywie włazu. Załoganci to część zestawu radzieckiej piechoty, także z Tamiyi. Wszystkie uchwyty wymieniłem na druciane, tu i ówdzie dodałem też spawy. Aby wnętrze wieży nie ziało pustką wpakowałem do niego działo z porzuconego jakiś czas temu T-34/76 z Hobby Bossa, do którego straciłem zapał po przyjrzeniu się gąsienicom. Reszty nie odtwarzałem, dlatego wnętrze wieży nie jest białe, a czarne, żeby nie rzucało się to aż tak bardzo w oczy. Dorobiłem też żaluzje wentylatora pod siatką na tylnej klapie. Praktycznie ich nie widać, natomiast gdybym ich nie zrobił wyraźnie byłoby widać ogromną dziurę pod siatką. Zimowe kamo wykonałem tradycyjną metodą "na lakier". W zamyśle ma to być model wozu z przełomu zimy i wiosny, a więc z raczej sfatygowanym kamuflażem. To moje pierwsze starcie z tą metodą. Efekt uznaję za niezły, choć nie było tak łatwo, jak wszyscy piszą - biała farba bardzo ciężko schodziła. Zdaje się, że powinienem użyć do tego celu białej Vallejo albo Pactry. Po około 20 minutach praktycznie nie byłem w stanie ruszyć Gunze, mimo moczenia modelu w ciepłej wodzie. Możliwe też, że lakier do włosów, którego użyłem, był nie do końca odpowiedni. Tak czy owak, coś mi tam wyszło i jestem nawet zadowolony. Model jest jeszcze przed malowaniem detali, filtrami, obiciami, washami i innymi takimi. Jest wstępnie przybrudzony, planuję do niego małą podstawkę, na której dostanie resztę błota. Załogantów też czeka jeszcze parę zabiegów upiększających. Tyle tytułem wstępu, teraz fotki: Od razu uprzedzam, że warsztat będzie się niemiłosiernie wlókł, więc nie ma po co zbyt często do niego zaglądać
  4. elrogalo

    T-34/85 Hobbyboss 1:48

    Reggy jak zwykle w formie, prawdziwa Testarossa Ci wyszła Też mam mutację tego modelu rozgrzebańcach, tyle, że z działem 76mm. Odpuściłem go sobie właśnie ze względu na gąsienice. Z resztą śladów po wypychaczach jakoś sobie poradziłem, ale gąsienice to tragedia. Spasowanie kadłuba też jest u mnie marne, skłaniałem się raczej ku sklejeniu całości na sztywno. Widzę jednak, że Ty nie dałeś za wygraną. Będę tu zaglądał, może mnie jakoś natchniesz i wrócę do tematu. Drobna uwaga - mogłeś dorzucić trochę kabli instalacji elektrycznej na ścianach kadłuba i pneumatykę do butli ze sprężonym powietrzem. No i brakuje mi instalacji paliwowej na silniku, to raptem parę drucików, silnik od razu wygląda bardziej kompletnie. Żeby nie być gołosłownym, pozwolisz, że wtrącę się ze zdjęciem mojego wydłubka:
  5. November4 - poczytaj, naucz się trochę, a potem zabieraj głos. Nie musisz nawet odchodzić od komputera: http://pl.wikipedia.org/wiki/PzKpfw_IV#PzKpfw_IV_Ausf._B.2FC
  6. Spokojnie Pawle, jak trafi do chińczyków będzie pewnie ciut tańszy. Czekam na niego z niecierpliwością od Norymbergii. Ciekawe, że plastik jest beżowy. Tego jeszcze u trumpka nie widziałem.
  7. Gratulacje, ja od kwietnia nie mam czasu skończyć podstawki do Katiuszy. Sam model całkiem fajny, nieprzesadnie usyfiony i obity. "Ten czołg ma więcej wad niż ja sam" raczył o nim ponoć powiedzieć sam Winston Churchill. Coś z mojej półki, sprzęt tak szkaradny, że aż piękny.
  8. O matko i córko, toć to wygląda jak jakiś emiter antymaterii! Choć pewnie w rzeczywistości jest raptem stacją radarową...
  9. Oj, chyba Cię trochę poniosło. Poza tym Seb ma nieco racji. Trzecia strona wątku leci, a relacji z budowy jak nie było, tak nie ma...
  10. peter, a jak jest ze sklejalnością tego modelu w wydaniu Zwiezdy? Dołączam się do Andrzeja - wrzuć jakieś zdjęcia, bo kusi mnie ten model. Mam ciąg na kołowce po "Katiuszy" .
  11. Tukidyndas wypraszam sobie wycieczki ad personam. Zauważ proszę, że nie oceniałem Czarka, tylko jego wypowiedź. Mnie takie "niewinne" żarciki nie śmieszą i dałem temu wyraz. Agnieszka pokazywała już na tym forum modele więc "rzekome zaskoczenie" też chyba nie było na miejscu. Natomiast jeśli jej takie żarty nie przeszkadzają, to dla mnie jest koniec OT.
  12. Pewnie o to, że Twój komentarz był subtelny jak nalot dywanowy i trąci mało eleganckim seksizmem. Co w tym dziwnego, że dziewczyny kleją modele? Fajna haubica Agnieszko, przydałoby się jednak trochę ośnieżyć gąsienice i podwozie, bo teraz wygląda jakby ją krasnoarmiejcy pod pachą przynieśli. No i trochę otarć na podestach, pokrętłach i elementach mających kontakt z pociskami - teraz całość wygląda na nówkę sztukę z fabryki (no chyba, że tak miało być). W całym szeregu modeli, które chodzą mi po głowie jako: "właśnie to bym sobie skleił, gdybym miał więcej czasu" (a jest tego, lekko licząc, ze dwie dychy) haubica B-4 jest w ścisłej czołówce. Czekam z utęsknieniem aż Trumpek wypuści w końcu ciągnik "Woroszyłowiec", te dwa modele są wręcz dla siebie stworzone!
  13. Kolejne cacko w stachanowskim tempie. Zwolniłeś się z pracy i kleisz zawodowo, czy jak?
  14. elrogalo

    Tiger I late [Dragon]

    Taaa. Co nie zmienia faktu, że model zacny Z racji, że ostatnio rzadko tu bywam, sądziłem, że skończyłeś Tygrysa ze świeżego wątku warsztatowego Teraz dopiero zajrzałem tam jeszcze raz i widzę, że szykuje się jeszcze ładniejszy
  15. elrogalo

    Tiger I late [Dragon]

    No no, rozkręcasz się powoli, jak widzę. Zimmeritu trochę brakuje, tę plamę z tyłu zmyłbym jednak debonderem bo ciut szpeci (jak na naprawiany kadłub jest jednak chyba za duża), ale już malowanie naprawdę super. Podobają mi się też obicia - z umiarem i tam gdzie mogłyby się rzeczywiście pojawić, a nie jak na kupie złomu po 30 latach stania w krzakach. Gratulacje
  16. Gratulujemy serdecznie i polecamy opcję "szukaj". To naprawdę nie boli. A na zachętę może ten wątek: viewtopic.php?t=5934
  17. Podczas rozprężania gazu jego temperatura maleje (na fizyce w szkole to się chyba spało, co?). Powietrze będzie więc zimne i w niczym to nie przeszkadza. Chyba, że jest baardzo zimne, np. zaczyna się skraplać. Spróbuj skręcić ciśnienie na zaworze butli - odkręcić je tylko na tyle, żeby dało się malować. Podgrzanie butli może co najwyżej podnieść w niej ciśnienie (pomaga na krótko gdy gaz się już kończy, a zostaje coś do domalowania), nie zmieni temperatury powietrza na wylocie. Uważaj, żeby z tym grzaniem nie przesadzić, bo może Ci ją rozerwać - żadnych takich pojemników nie powinno się podgrzewać powyżej 50 st. C. Ogólnie lepiej odstawić butlę i rozejrzeć się za jakimkolwiek, choćby używanym, kompresorem. W dłuższej perspektywie będzie taniej i przyjemniej.
  18. Tempo budowy iście stachanowskie. Gratulacje!
  19. Śrubka służy do przykręcenia uchwytu przedniej osi, na której trzymają się koła napinające (to ten pręt w woreczku). W tej chwili Tamiya wypuściła reedycję tego modelu z zestawem do brudzingu Weathering Master. Po uzupełnieniu o lepsze gąsienice (AFV, Friul, itp.) i blachy Abera da się z tego zrobić przyzwoity model. Minusem jest konieczność szpachlowania dziur w wannie służących w dawnych czasach do montażu napędu - ten model występował w wersji z silniczkiem
  20. Dzięki Panowie, tak czasem bywa jak się człowiek spina i za bardzo chce. Postanowiłem jednak skończyć podstawkę po konkursie. Być może jeszcze bym się wyrobił, ale musiałbym cały jutrzejszy dzień poświęcić dłubaniu, nawet gdybym nie zmywał farby. Wolę jednak spędzić święta z żoną i młodym, zamiast siedzieć w oparach MIG'owskiego rozcieńczalnika. Nic na siłę! No, chyba, że będzie padało
  21. Thanks lad, ale ja naprawdę nie piszę tego kurtuazyjnie, aby wywołać lawinę pochwał i zaprzeczeń. Oto dowód: A wszystko wyglądało już naprawdę super po suchopędzlowaniu. Zachciało mi się jednak eksperymentów z nowo zakupioną pastą piaskową Vallejo. Super sprawa taka pasta, szkoda tylko, że nie wykonałem najpierw próby na jakimś neutralnym medium. Nie sądziłem, że to tak szybko schnie. Za długo się grzebałem z rozprowadzeniem i w efekcie otrzymałem pozasychane placki nierozprowadzonego piachu. Na zdjęciu większość tych baboli już zeszlifowałem (stąd te białe placki na chodniku). Podstawka idzie do cleanluxu, zrobię ją jeszcze raz, już poza wątkiem konkursowym.
  22. Podstawka praktycznie na ukończeniu. Czekam jeszcze aż oleje porządnie wyschną. Później otrzyma ona jeszcze lekki suchy pędzel i trochę piachu i kurzu.
  23. Pożyjemy zobaczymy. Podstawki nie są moją mocną stroną. Właściwie nie są żadną moją stroną, bo ta, jeśli ją skończę, będzie moją drugą. Tymczasem maluję sobie kamyki. To oczywiście dopiero sam początek zabawy.
  24. Formalnie prace nad modelem zostały zakończone (ważą się jeszcze losy wykonania dodatkowych śladów eksploatacji). Siłą rozpędu dziubię jeszcze podstawkę, choć nie lubię robienia podstawek. "Kaśka" jest jednak tak delikatna, że musi na czymś stać, aby móc ją bez palpitacji serca przenosić z miejsca na miejsce. Na dzień dzisiejszy podstawka jest już gotowa do malowania. Jeśli dobrze pójdzie do weekendu ją skończę. Bazą jest vacu-ulica brukowa firmy TM Diorama. Całkiem fajna rzecz za rozsądne pieniądze dla leniwców jak ja, którym nie chce się rzeźbić bruku w gipsie.
  25. Jak dla mnie ten element na zdjęciu źle nie wygląda - jak na stan przejściowy oczywiście. W zaznaczonym miejscach musisz położyć kolejną warstwę szpachli i przeszlifować. A nie starasz się przypadkiem na siłę doszlifować tych bruzd, zamiast uzupełnić je szpachlówką i przez to wracasz ciągle do punktu wyjścia? Może spróbuj zamiast szpachlówki Tamiyi do takich poprawek używać Surfacera 500? Cienka warstwa schnie bardzo szybko (po pół godzinie można go spokojnie szlifować) i łatwiej nim wypełniać tego typu dziury. Wydaje mi się, że częstsze i dokładne płukanie papieru z pyłu powinno pomóc. Ewentualnie spróbuj użyć papieru o mniejsze gradacji, choć w sumie 800 powinien dać radę. Być może powinieneś też, tak jak pisał reggy dać szpachli więcej czasu na schnięcie. Utrata objętości to jedno, ale może też być tak, że szpachla nie utwardzi się dobrze w całej objętości i po zeszlifowaniu wierzchniej warstwy ta położona głębiej zacznie się rolować.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.