Witajcie...
Myślałem, że lotnictwa nie dotknę a tu jednak - śmiglaczki zawsze mi się podobały. A jak dodamy do tego pasję ich klejenia sprzed 25-30 lat to nie dziwcie się, że biorę go na warsztat .... z nikłą na dzieją na ukończenie
Oto bohater (a może bohaterka )
Mam uzasadnione obawy, że to "ładne" zostanie przeze mnie popsute
Bryła i detal niby w porządku, z daleka może się podobać, ale jednak te nity.... Spore... I wypukłe....
Korci mnie (i jeśli mnie nie zatrzymacie to tak się stanie), aby je zeszlifować, nanitować wklęśle, prowadnicę drzwi przesuwnych zrobić z PE i takie tam....
I tu właśnie wychodzi moja nieumiejętność robienia modeli prosto z pudła.... Często jestem pełen uznania dla kolegów, którzy w ten właśnie sposób podchodzą do rzeczy
No dobra - koniec smędzenia... Temat wygląda na rozwojowy