Skocz do zawartości

Erolek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    401
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Erolek

  1. Co do tej nieszczęsnej bandery - niestety jest bez sensu trochę. Wiatr wieje z tyłu (żagiel wypełniony), to i bandera jest skierowana do przodu. Pozdrawiam Eryk
  2. Heller wypuścił też tego Alpha Jeta w malowaniu okolicznościowym z okazji 25-lecia dywizjonu myśliwsko-bombowego nr 43 w Oldenburgu. Pilot - Oberstleutnant (podpułkownik) Uwe Tensfeldt. Listopad 1984. O ile dobrze pamiętam, to skleiłem go jakieś 20 lat temu. Z ciekawostek - model dostałem z rąk własnych od Uwe. Od tego czasu mam słabość do Alpha-Jetów. Pozdrawiam Eryk
  3. W przerwie od dlubania modelu Dauphin, w ubiegły weekend (29, 30 pazdziernika) miałem przyjemność odwiedzić wystawę modelarską C4-Open 2016 w Malmö, w Szwecji. Impreza świetnie zorganizowana, odbywała się w lokalnym muzeum techniki. W konkursie startowało około 300 modeli. Do tego nieduże wystawy szwedzkich grup modelarskich i spora ilość stoisk. W skrócie imprezę można podsumować: Saaby, wszędzie Saaby. W muzeum wystawione są Draken i Viggen (i Saab 9000), na stoiskach modelarskich królowały Saaby, no i na samej wystawie od J21 po Gripeny. Moim przyjemnym (aczkolwiek niełatwym) zadaniem było przyznanie nagrody w imieniu klubu "Irish Model Soldier Society". Ostatecznie wybór padł na dwa Saaby (a jakże!) w malowaniu "ostatni lot". Kilka losowych zdjęć z imprezy: Pozdrawiam Eryk
  4. Jak nie ma jak jest: Stoi u mnie na polce i chyba nawet jeszcze w tym roku nadejdzie na niego pora. Pozdrawiam Eryk
  5. To co wyszlo, to jakby gruboziarnisty, matowy lakier. W 1:48 nie bede sie wyglupial w odtwarzanie splotu tkaniny. Pozdrawiam Eryk
  6. Fakture takiej grubo tkanej szmaty: Pozdrawiam Eryk
  7. Szczoteczka do recznego dziabania. Najpierw Surfacera nalozylem sztywnym pedzelkiem, ale ewidentnie to nie bylo to, co chcialem osiagnac. Taka krawedz szczoteczki do Dremla byla w sam raz. Pozdrawiam Eryk
  8. Coś tam się dłubie. Na początek taka sztuka dla sztuki. Zabawa w fakturę materiału. Oczywiście - niz z tego nie będzie widać, bo oszklenie w modelu jest bardzo grube. Fotele podmalowane Surfacerem 500 i po wyschnięciu potraktowane szczotką metalową. Nawet interesująco wyszło. Trzymam się ściśle założeń, żeby model był zbudowanyy w wersji pudełkowej, więc bez przeróbek foteli. Usunąłem tylko 3 rząd siedzeń i zaszpachlowałem podłogę, wbo w wersji islandzkiej siedzą tam nosze. Szkło wklejone i pomaskowane. Fotele pomalowane, rozjaśnione olejami i tekstura uwypuklona washem. Kokpit też pomalowany, jakiś minimalny suchy pędzel i pociągnięty błyszczącym lakierem. Już widzę, że będzie tragedia z kalkami. Kalki są bardzo kruche. Kalka z zegarami kładziona na Set i Sol, ale przy przesunięciu na miejsce prawie się zdezintegrowała. Pozdrawiam Eryk
  9. Cichutko powracam na forum po długiej nieobecności. Z powodu permanentnego braku czasu - tym razem powrót do korzeni. Żadnych dioramek, żadnych scratchy. Po prostu model. Z pudła. Ofiarą moich modelarskich poczynań będzie model Trumpetera w skali 1:48 - Aerospatialle SA365N Dauphin 2 w malowaniu islandzkiej straży przybrzeżnej. Niszowy temat, ale latadło ładne, a malowanie całkiem efekciarskie. Spróbuję może jakiejś modulacji koloru. Jak na moje ostatnie poczynania - to daję sobie ambitny termin około miesiąca na zbudowanie modelu. Oryginał w czasach świetności wyglądał tak: ...a po przymusowym wodowaniu przez awarię silnika w 2007 wyglądał tak: Obecnie śmigłowiec wystawiony jest w islandzkim muzeum lotnictwa (Flugvallarvegur, Akureyri, Iceland) Pudło modelu wygląda mniej więcej tak: Wewnątrz dwie wypraski z szarego plastiku, jedna przezroczysta, instrukcja i arkusik kalkomanii. Z zestawu można wykonać dwa malowania - islandzkie i chińskie (licencyjna wersja śmigłowca Harbin Z-9A). Jeszcze jedno zbliżenie na detal wyprasek i można startować z tematem: Pozdrawiam Eryk
  10. Erolek

    ulica prl - pomoc

    Mozesz zrobic szalunek wzdluz kraweznika i nadlac tam gipsu, zeby chodnik byl wyzszy. Pozdrawiam Eryk
  11. Lufa sie rzeczywiscie "wygla" przy montowaniu karabinu (musialem rozciac przed i za dlonia i mi sie katy nie zgraly po wsadzeniu w lape. Wyrzezbilem dlon pod zlym katem. Rzecz do naprawienia. Pingwiny - rzecz popularna. Na moim falklandzkim motocyklu sziedzi sobie taki - w bereciku Royal Marines. Dzieki za namiary na gre - zerkne w wolnej chwili. Aha - tabliczka jest to po prostu pieczatka - w lustrzanym odbiciu zrobiona. Narysowalem sobie i wyslalem wektorowy rysunek zo zakladu produkujacego pieczatki. Pozdrawiam Eryk
  12. Co smieszne - wystarczy ustawic model na polce / stoliku fromtem do widza i odbior dioramki jest kapitalny. Sam sie zastanawialem co z tego pomyslu wyjdzie w rzeczywistosci i nie jest zle. Co do smiglowca - jest robiony prosto z pudla, jedynie troche wnetrza, i ogon byly waloryzowane. Niestety opary zywicy paskudnie zmatowily wszystkie okna na bakburcie. Jak to zwykle bywa - na zywo do przelkniecia. Szczegolnie, ze wirnik siedzi na drugim planie. Obiecuje sie poprawic przy nastepnych modelach. Pozdrawiam Eryk
  13. Dziękuję za uwagi. Nowy projekt rusza lada dzień. Co do śmigłowca - jasne. Możnaby go dopieścić, ale raczej uszczegółowić, niż zużyć. Te, co poszły na dno z Atlantic Conveyorem, to nie zdążyły się nalatać. Ot -tyle co przerzucić trochę ładunku między statkami podczas przeładunku na Wyspie Wniebowstąpienia: Za to, jak się już kampania lądowa rozkręciła, to każdy z pilotów miał wylatane średnio 250 godzin na głowę. Pozdrawiam Eryk
  14. Tu już koniec. Wszystkim kibicom dziękuję za ogromną cierpliwośc. Zapraszam do galerii: Tu klikać Pozdrawiam Eryk
  15. Warsztat powstawał w bólach i w znoju, ale cierpliwi doczekali się finału. Gwoli wyjaśnienia - tytuł "So Much for the Airlift" (czyli "nici z transportu powietrznego") odnosi się do zatopienia podczas wojny o Falklady brytyjskiego kontenerowca "Atlantic Conveyor" wraz z większością śmigłowców, przez co spadochroniarze i piechota morska musieli z buta zasuwać w błocie, śniegu i mrozie na otwartym terenie blisko 90km z całym oporządzeniem i plecakami ważącymi po 40 kilo. Model w eksperymentalnej skali - figurka 120mm, śmigłowiec 1:72. Tułów figurki i część plecaka z żywicznego zestawu "The Imperial Gallery", karabin, ręce, pingwin i drobnica rzeźbione z Magic Sculpa. Śmigłowiec z zestawu Airfixa. Kalki - zbiorowisko tego, co znalazłem po starych modelach plus maski. Całość malowana farbami Citadel, bo eksperymenty udowodniły, że żywica reaguje z Tamiyą i ją rozpuszcza. Żywica poliestrowa "Polycraft". A teraz czas na obrazki: Scenka poświęcona Stephenowi 'Hank' Hood - medykowi w kompanii B, 2 pułku Parachute Regiment. Jego roześmiana twarz widoczna na wielu filmach dokumentalnych była dla wielu synonimem radości z zakończenia wojny. Niestety - demony go nigdy nie opuściły i w styczniu 2013 r. opuścił ten ziemski padół. Zdjęcie zaczerpnięte z www.dailymail.co.uk Pozdrawiam Eryk
  16. Wygląda na to, że wątek warsztatowy dobiega końca. Na pożegnanie - tabliczka wieńcząca model - na dniach spróbuję obfotografować całośc i odezwać się w galerii: Pozdrawiam Eryk P.S. Tak się składa, że Chris Parry i jego Wessex będą bohaterami następnej dioramki, ale o tym w osobnym serialu.
  17. Niestety- odlewów nie robiłem. Pingwin powstał tylko w jednej sztuce. Żółtych maźnięć nie będzie - to jest Gentoo Penguin (po Polsku chyba się to "białobrewy" nazywa), a nie Pingwin królewski. Ja również mam skrzywienie na punkcie konfliktu o Falklandy, chociaż pierwszy raz przeczytałem o nim po wielu latach w "Sekretnym dzienniku Adriana Mole'a lat 13 i 3/4". W tej chwili kolekcjonuję militaria związane z konfliktem. Ot - taka mała szajba - tutaj materiały źródłowe: Pozdrawiam Eryk
  18. Pingwin jest bezpieczny. Zastanawia się tylko co za licho przywiał to duże stworzenie w czerwonej czapeczce. Pingwin bowstał jako jednoznaczny sktót myślowy: Falklandy-pingwiny. Płaczu chyba nie będzie. Jeszcze trochę polerki, żeby rysy zlikwidować i będzie grało. Pozdrawiam Eryk
  19. Fale będę teraz robił. Zapadnięć na krawędziach nie widać, bo były szlifowane, szlifowane i szlifowane. Stąd opóźnienia w aktualizacjach, bo co to za frajda pokazywać kolejne gradacje papieru ściernego? Pozdrawiam Eryk
  20. Kontynuujemy sagę. Żywica niestety pomimo, że "niskoskurczowa", to kurczy się okrutnie. Powstał głęboki menisk wklęsły , a przy okazji drochę gipu się poodrywało przy zdejmowaniu szalunków: Żywica wiązała prawie 2 tygodnie, żeby dało się ją sensownie szlifować. Brzegi dioramki pokryte są miksturą wikolu z piaskiem dla nadania pożądanej faktury: W międzyczasie dokończyłem figuranta: I dorobiłem mu kompana: Chyba już bliżej, niż dalej. Pozdrawiam Eryk
  21. Erolek

    Ciężkie bombowce w muzeach

    W muzeum RAF w Hendon pod Londynem mozna sobie pozwiedzac w srodku oryginalnego Short Sunderland. W Helsinkach w Suomen ilmailumuseo jest do zwiedzania Convair 440 i Saab Draken, w ktorym mozna siedziec do upadlego. Pozdrawiam Eryk
  22. Z poradnikiem u mnie ciężko, bo albo wyrwę chwilę, żeby podłubać przy modelu, albo robię zdjęcia. W skrócie - malowane było w ten sposób: Najpierw cały mundur wymalowałem kolorem bazowym (jakaś mieszanka Citadel "Zandri Dust" i "Ungor Flesh", a póżniej cieniowane i rozjaśniany kolor bazowy "Dryad Bark" i "Bleached Bone" do mniej więcej takiego efektu: Pózniej zielone plamy (trochę inny odcień na portki, trochę inny na kurtkę), na to brązowe, a na koniec czrne (używałem jaśniejszych i ciemniejszych szarości - unikam używania czarnej). Na koniec do smaku przyciemniałem w zagłębieniach bardzo ciemną zielenią i brązem. Dużo warstw - prawie sama woda. Ciąg dalszy dłubaniny. Rotor i maskowanie, maskowanie i maskowanie: Ostatnie zdjęcia przed wodowaniem: Szalunek: Z duszą na ramieniu podejście do wodowania, bo jak coś się spartoli to już tak zostanie: Pozdrawiam Eryk
  23. Moj ambulans z 1968 roku ma 3-punktowe. Jasnoszara parciana tasma. Zapiecie jak przy pasach w samolocie. Pozdrawiam Eryk
  24. A, bo to taki Landy bardziej do przewozu artykułów medycznych, niż rzeczywisty ambulans. Gdzieś tam wyżej autor dał Box Art. Pozdrawiam Eryk
  25. Jeszcze dobra chwila minie zanim coś z tego wyjdzie. Sam jestem ciekaw efektu. A tymczasem kolejne drobne kroczki. Kalki, washe, lakiery i kopeć z wydechu. Kalki to zbieranina z pozostałości po różnych starych modelach. Na szczęście robiłem kiedyś Ganneta i została mi po nim kalka "Royal Navy". Rondle musiałem malować od szablonów, bo miałem tylko z białym polem: I czas się najwyższy był zabrać za miglanca. Malowanie DPMów, czyli długie zimowe wieczory w plamki: A tu kilka wieczorów póżniej. Jeszcze nie koniec. Jeszcze miejscowe rozjaśnienia. Szczególnie plecak i oporządzenie. Buty, berecik, rękawice i można będzie go błotkiem utytłać: Do zobaczenia w następnym odcinku. Pozdrawiam Eryk
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.