Skocz do zawartości

Erolek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    401
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Erolek

  1. Erolek

    IS-2 Tamiya 1/35

    Wykonanie jak zwykle miód malina, ale osobiście nie mam przekonania do utytłanych modeli bez żadnego kontekstu. Aż się prosi o zrobienie tego pogiętego słupa i kawałka posdstawki. Wiem, dyskutowaliśmy to do upadłego na żywo... Pozdrawiam Eryk
  2. Erolek

    1:48 Spitfire MK Vb Tamiya

    Spoko. Po prostu odwaliłeś kawał porządnej roboty badawczej przy DC-3 i szkoda by było, żeby następny model co najmniej nie dorównał Dakocie. Sam sobie podniosłeś poprzeczkę wysoko, to i wymagania rosną... Pozdrawiam Eryk
  3. Erolek

    1:48 Spitfire MK Vb Tamiya

    Zerknąłem do instrukcji - wygląda na to, że Tamka popełniła tutaj babola. Lepiej się sugeruj zdjęciami oryginałów. Spitfire'y są akurat nieźle obfotografowane. Pozdrawiam Eryk
  4. Erolek

    1:48 Spitfire MK Vb Tamiya

    Skąd pomysł, że zielona tablica? Raczej cała powinna być czarna, a nie tylko środek. Fotel był wykonany z kompozytu (prawie jak Trabant) i był zwykle koloru brązowego. TUTAJ masz cały walakround wnętrza Spita z objaśnieniami co do czego. Też popełniłem ten model w malowaniu Zumbacha RF-D EN-951. Bardzo przyjemnie się sklejał. Będę podglądał, Pozdrawiam Eryk
  5. Kolejna odsłona. Tym razem prace spod znaku cięcia i szpachlowania. Producent akurat prrzewidział otwarte, to co chcę zrobić zamknięte (klapy) i na odwrót (skrzydła, komora). Wiem też dlaczego Trumpeter sugeruje zamontowanie radaru w pozycji wysuniętej. Model jest tak ciężki na ogon, że musiałem wepchać 40g ołowiu w nos (więcej się nie udało upchnąć), a i tak nie jestem pewien, czy dalej nie będzie mu zadek ciążył. Wyżłobiłem też stopnie, które w moim egzemplarzu są otwarte: Pozdrawiam Eryk
  6. Belkowanie. Po prostu. Widzę, że materiały Ci służą. O ile sobie przypominam, to okolice Chicago, to piaszczyste wybrzeże. Ale zrobisz, jak Ci wizja podpowie. Jak na razie jak zwykle doskonale. Pozdrawiam Eryk
  7. Też popełniłem ten model w wersji PBY-5 - GALERIA Sklejał się nieźle, ale ostrzegam - kalki to makabra. Są grube jak winylowe naklejki i żadne SETy i SOLe nie są ich w stanie zmusić do uległości. Pozdrawiam i kibicuję zawzięcie. Eryk
  8. Erolek

    Humber Bronco 1/35

    Przyłączając się do achów i ochów warsztatowych dorzucę swoje 3 centy. Czy to, że orzełki w beretach są po brytyjsku z boku, to zamierzone? O ile mi wiadomo, to w całym Wojsku Polskim orzełki były noszone na środku. Jedynym wyjątkiem byla Samodzielna Kompania Commando - tylko oni nosili po brytyjsku - nad lewym okiem (ale to inny kolor beretów już - zielone). Pozdrawiam Eryk
  9. Dzięki, ale masz go na zdjęciach już po remoncie i z rozłożonymi skrzydłami. Ja będę próbował zrobić go w tej wersji, w jakiej widziałem go w 2009. Kontynuacja prac. Kadłub zamknięty, drzwi do komory bombowej uzunięte i żywica wpasowana: Słowo ostrzeżenia dla ewentualnych następców. Żywica jest bardzo średnio dopasowana. Wymaga dużo szlifowania i cięcia, a i tak ciężko sensownie to wpasować. Rozpieściły mnie elementy z Quickboosta. Do finalnego wpasowania w kadłub użyłem dwuskładnikowej szpachlówki samochodowej, bo zwykła do polistyrenu źle się trzyma żywicy. Pozdrawiam Eryk
  10. Tu przykładowe zdjęcia wszystkich trzech kokpitów: Mam tego dużo więcej i wszędzie jest czarny. Różnice tylko w kolorach foteli i zagłówków. Póki co - jak to Trumpeter. Dużo części i nieźle spasowane, ale to dopiero początek. Pozdrawiam Eryk
  11. Temat spadł na drugą stronę, czas więc coś pokazać w warsztacie. Nadeszła paczuszka z a2zeemodels.co.uk z żywiczną konwersją komory bombowej. Jakoś po Walrusie mam lekką awersję do budowania wsztystkiego od zera, więc poszedłem na lekkie skróty. W środku komora, nowe drzwi i lakoniczna instrukcja. Odlew zrobiony całkiem przyzwoicie. Bez fajerwerków, ale jestem zadowolony. Usunąłem drzwi z wyprasek i wziąłem się za kokpit. Pasy tradycyjnie z taśmy Tamiyi. Nie wiem, czemu się babrałem w szczgóły, skoro i tak tego prawie nie będzie widać, a w dodatku szyby będą matowe. Pzyzwyczajenie. Z jakiegoś powodu Trumpeter w większości samolotów Royal Navy sugeruje kokpit na szaro-niebieski. To samo było w Sea Fury, podczas gdy te kokpity są po prostu czarne. Ja uzyłem Tamiyę XF-69 Nato Black jako bazę. Pozdrawiam Eryk
  12. Erolek

    Jeep Willys 1/72

    Narysowałem je sobie i wrzuciłem na photobucketa. Tutoriali do Photoshopa jest na necie od nagłej i trochę. Pozdrawiam Eryk
  13. Erolek

    Jeep Willys 1/72

    Tutaj akurat w odwrotnej konfiguracji (.30 z przodu, sprzężone Vickersy z tyłu), ale za to jeszcze jeden Vickers dla kierowcy. Konfiguracje uzbrojenia były przeróżne. Tutaj z .50, ale to już koncówka 1944r, albo początek '45 Pozdrawiam Eryk
  14. Erolek

    Jeep Willys 1/72

    Na dzień dobry masz u mnie plusa za wybór modelu. Drugowojenne działania SAS to jeden z moich ulubionych tematów. Odpowiem trochę za autora: Do apsik41: Obładowany, bo był jedynym żródłem transportu do patrolu dalekiego zasięgu. Patrole trwały po 2 i więcej tygodni. Na pustyni raczej ciężko o aprowizację i magazyny. Poszukaj na necie zdjęć jeepów SAS i LDRG. Ten to jeszcze pikuś. Do Michał96: Zielony raczej nie w tym przypadku - na grillu jest zamontowany kondensator co sugeruje działania w Afryce - czyli Desert Yellow jest jak najbardziej na miejscu. A teraz kilka sugestii do autora: Mógłbyś domalować kierownicę. Raczej tylko buda była malowana. Oryginalnie kierownica jest pokryta ciemnym plastikiem - na necie jest stado zdjęć. Jakiś delikatny wash nie zaszkodziłby. Tak, żeby uwypuklić bryłę. Ja wiem, że to 1/72, ale te Vickersy na masce wyglądają strasznie topornie. Przerabiałem ostatnio temat Vickersa K przy budowie Walrusa - ja zrobiłem lufy z igieł lekarskich. Wyszło tak: Ogólnie nieźle. Byle do przodu. Pozdrawiam Eryk
  15. Okopcen akurat w tym modelu nie robilem. Jesli chodzi Ci o gondole silnika, to ona jest w wiekszosci metalowa (Alclad "Airframe Aluminium"), bo kamuflaz na samolocie byl nakladany oszczednosciowo (czyli tylko to co widac z gory). Stad tylko przod gondoli i plywakow ma kolor i tylko przednie zastrzaly. Wiec moze taki dziwny poblask na metalicznej powloce? (szczegolnie 3 zdjecie od konca). Pozdrawiam Eryk
  16. Dziękuję za ofertę, ale spróbuję go zrobić w wersji wypłowiałej. Trochę chcę to potraktować jako wprawkę malarską. Poza tym złożone skrzydło wygląda dość ciekawie. Co do urody samolotu - po Walrusie nawet śmigłowiec Sikorsky HRS-2 wydaje się piękny, więc tu nie będę marudził, ale czego się spodziewać po samolocie poetycko nazwanym Fairey Głuptak. Pozdrawiam Eryk
  17. Pokraka pod postacią Walrusa ukończona - czas rozpocząć następny projekt, póki mnie wena twórcza nie opuściła. Pozostaję w klimacie Koszmarki Lotnicwa Marynarki produkcji brytyjskiej - tym razem Fairey Gannet AS. 4. Model Trumpetera - inbox do obejrzenia TUTAJ Próbując docelowo przerzucić się na skalę 1/48 - staram się systematycznie wykończyć zapasy w 1/72. Kilka potworków jeszcze mam w zanadrzu. Tym razem chciałbym popełnić Ganneta, który jest na ekspozycji w Luftwaffenmuseum Berlin-Gatow. Spróbuję odtworzyć stan z 2009r., kiedy to odwiedziłem owo muzeum (z tego co wiem obecnie samolot jest odmalowany i stoi z rozłożonymi skrzydłami): http:// Biorąc pod uwagę moją historię z Walrusem - nie gwarantuję ekspresowego tempa prac, więc ewentualnych kibiców proszę o cierpliwość. Pozdrawiam Eryk
  18. Model według daty na pudełku z 2006r. Pudło: Całe dobro po otwarciu pudła: 3 spore ramki z szarego plastiku. Delikatne wgłębe lini podziału, sporo części. Oszklenie - owiewki 3 kokpitów, światła pozycyjne, itp.: Kalkomanie: Profile barwne - 3 wersje malowań: Instrukcja montażu: W sumie - niezły model. Brak mozliwości wykonania modelu ze złozonymi skrzydłami - a szkoda, bo Trumpeterowski "Sea Fury" miał taką opcję. Pozdrawiam Eryk
  19. Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Wiem, że jakość wykonania to jeszcze nie to, co byc powinno, ale staram się z każdym kolejnym modelem coś poprawić. Tutaj ewidentnie było to ćwiczenie z budowania ze scratchu. Zdjęcia są trochę przepalone, żeby uwypuklić detale, stąd biel podstawki tak się mocno odznacza. Przy świetle naturalnym tak to nie razi. Spróbuję następny model wymodzić w trochę przyzwoitszym czasie. Pozdrawiam Eryk
  20. Oto więc koniec sagi o Walrusie. Dziękuję wszystkim za doping - momentami był mi bardzo potrzebny. Tym symbolicznym zdjęciem kończę warsztat: Całość psiknięta Tamiyą Flat Earth i na to wash Citadel "Badab Black". Później podmalowane i przysypane trawką Fullera na wikol. Efekt końcowy do zobaczenia w galerii: TUTAJ Pozdrawiam Eryk
  21. Oto efekt mojej nierównej walki z przedpotopowym modelem Revella. Warsztat - czyli droga przez mękę do obejrzenia TUTAJ Model sklejało się koszmarnie. Większość części, w tym kompletne wnętrze zrobione od zera. Zestaw dla masochistów, ale szczerze mówiąc nowy zestaw Airfixa jest niewiele lepszy. Jagnięcina pochodzi z zestawu Pegasus "Farm Animals". Model przedstawia jeden z trzech samolotów Supermarine Walrus zakupionych przez irlandzki Korpus Powietrzny w 1940 r., w malowniu z 1941 r już po nałożeniu kamuflażu (pierwotnie był srebrny) z czasów stacjonowania w bazie lotniczej Rineanna (Obecnie Shannon Airport). Do 1942 ostał się tylko jeden - numer boczny 18, numer fabryczny L2301. Samolot ten kilkakrotnie zaliczył "wodowanie" na łące, ale konstukcja była na tyle wytzymała, że w w większości przypadków zakończyło się to wezwaniem dźwigu i kilkoma uszkodzonymi drobiazgami. Jako ciekawostka - samolot ten został 9 stycznia 1942 roku porwany przez czterech irlandzkich lotników. Skierowali się oni w stronę bazy Luftwaffe do Cherbourga z zamiarem zbrojnego przyłączenia się do wojny. (Irlandia podczas 2 Wojny zachowała całkowitą neutralność). W połowie drogi nad Walią zostali przechwyceni przez Spitfire'y RAFu i zmuszeni do lądowania. Po jakimś czasie lotnicy i samolot zostali internowani do Republiki Irlandii. Walrus nr 18 służył w Irlandii do 1946 (pod koniec jako samolot szkolny AerLingus), później wrócił do Wielkiej Brytanii i przez rok latał z cywilną rejestracją G-AIZG. Obecnie Walrus nr 18 vel L2301 vel G-AIZG wystawiony jest w muzeum Fleet Air Arm w Yeovilton w Wielkiej Brytanii w oryginalnym brytyjskim malownaiu. Tyle gadania oto zdjęcia delikwenta: Pozdrawiam Eryk
  22. Nazwa - nie wiem, czy to się tak nazywa. Zapożyczyłem określenie z warsztatu Gościa. U mnie to po prostu wash bardzo rozcieńczoną olejną po całości modelu. Służy jako filtr, żeby spoić trochę wizualnie kolory. W zagłębieniach zbierze się więcej - pogłębi cienie, a na płaskich powierzchniach lekko ujednolici. Szybka aktualizacja z postępu prac: Pokraka wzbogaciła się o podwozie. Jeszcze przed ostatnimi pigmentami i obtłuczeniami. Pomalowałem też śmigło i dorobiłem kołpak. Przysiadłem za to do podstawki. Białe to podkład "White Skull" Citadel - chciałem przykryć szlifowaną szpachlę na krawędziach podstawki. Doskonale sprawdziła mi się dwuskładnikowa chemoutwardzalna szpachla samochodowa. Pozdrawiam Eryk
  23. Erolek

    IS-2 Tamiya 1/35

    Chociaż pancerka to nie moja bajka, to bardzo pozytywne wrażenie na mnie wywarł. Podobają mi się te numery na wieży - elegancko się wtopiły. Jak znam Twoje inne modele, to malowaniem rozłożysz na łopatki. Trzymam kciuki. Pozdrawiam Eryk
  24. Zabrudzenia robiłem aero plus ogólna płukanka z olejnej Abteilung 502 - Brown Shadow na całość. Pigmenty zostawiam sobie na koniec, bo oryginał był cały obtłuczony i pełen zacieków - to jeszcze przede mną. Kółka wyszły genialnie - najpierw prysnąłem całośćna zielono, później naklejone na wykałaczkę wsadziłem do wkrętarki i delikatnie przykładająć pędzelek namalowałem oponę. Wyszło idealnie. Dotyczczas malowałem od szablonu. Ta metoda jest precyzyjniejsza. Zbliżenia zrobię przy następnej aktualizacji - ale ostrzegam - z bliska model traci. Krzywe nitowanie, wash tak sobie w paru miejscach i ogólna niedbałość. Jest to mój najbardziej wymęczony model w życiu. Pozdrawiam Eryk
  25. Dzięki wszystkim za doping i rady. Projekt ma się dobrze i wbrew pozorom posuwa się do przodu (aczkolwiek nie za szybko). Widać już światełko w tunelu. Skończyłem naciągi - klejone super glue metodą na styk (średni pomysł - nie polecam). Użyłem jakiejś takiej czarodziejskiej nitki naprawczej, którą dostałem od "Big Buby". Strasznie elastyczna i da się rozszczepi na cienkie włókna. Walrus w międzyczasie stał się dwupłatem (nie zyskał specjalnie na urodzie), ale dalej jest szybowcem: Ewidentnie już bliżej, niż dalej. Umyśliłem sobie taką sztuczkę na malowanie opon - wkrętarka elektryczna i przykładam pędzelek do kręcącego się koła: Zacząlem też pracę nad podstawką - oto fotorelacja z procesu budowy: Jak tak dalej pójdzie, to jest szansa, że w tym roku skończę. Pozdrawiam Eryk
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.