Erolek
Użytkownicy-
Liczba zawartości
401 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Erolek
-
Dawno nic tutaj nie było, więc ciąg dalszy. Czas na malowanie. Figurki w całości pomalowane surfacerem 1200. Później aerografem pryśnięte trochę czarnego od spodu i białego od góry, żeby zamarkować światłocień. Malowanie zacząłem od twarzy i dłoni. Do malowania pędzlem głównie używam farbek Citadel, bo wydają mi się najwygodniejsze do rozcieńczania i doskonale kryją. Malowanie, toklasyczny laserunek czyli cierpliwe nakładanie kolejnych, bardzo rozcieńczonych warstw. Kamuflaż MTP to farby "Abaddon Black", "Pallid Wych Flesh", "Zandri Dust", "Dryad Bark" i "Bleached Bone". Mało militarne nazwy. Wash olejny Abteilung 502, głównie "Shadow Brown". Figurki przymocowane do podstawki. Całość pociągnięta bardzo rozcieńczoną olejną "Buff", żeby ujednolicić figurki z bazą. Na zakończenie malowania - trochę pudrowania. Mieszanka startych suchych paesteli dała mi odpowiedni odcień pyłu. Pozdrawiam Eryk
-
Ciąg dalszy nastąpił: Jedna z figurek miała się posługiwać tarczą zrobioną z wieczka od śmietnika. Nakrętka od Schweppesa okazała się odpowiedniej średnicy. Dokleiłem dwa krążki z polistyrenu dla uzykania przetłoczeń... ...i naciągnąłem na to rozgrzaną okładkę do bindowania. Wyszło elegancko. Za trzecim razem. Pryśnięte podkładem, żeby sprawdzić, czy wszystko jest OK i dodany uchwyt. Żeby skomplikować sobie życie chciałem, żeby tarcza była zrobiona z ocynkowanej blachy, więc aby uzyskać charakterystyczną powierzchnię użyłem najróżniejszych mieszanek trzech metalizerów AK True Metal: "Silver", "Aluminium" i "Gun Metal". Kładłem na matowy podkład, żeby po delikatnym przepolerowaniu nie mieć lustrzanej, metalicznej powierzchni. Efekt całkiem pozytywny - metal mieni się różnorodnie w zależności od kąta patrzenia. Zapora pomalowana kilkoma róźnymi odcieniami szarego z dotatkiem beżowego i radośnie utytłana olejami. Do zrobienia siatki użyłem folii aluminiowej (tacka od frytek). Sklejone na CA. Zaletą folii metalowej jest łatwe uformowanie jej do wymaganego kształtu. Podstawka to krążek z MDFu. Grunt zrobiony z mieszanki wszystkiego, co mi wpadło w łapy: zaprawa gipsowa, przesiana ziemia, piasek i soda. Klejone na bardzo rozwodniony wikol. Malowanie to głównie Tamiya XF-59 Desert Yellow. Do tego olejny brązowy wash i trochę olejnej beżowej jako drybrush. Z boku złożone doczesne szczątki robota saperskiego imieniem Arthur (Seria 1, odcinek 1 serialu). Pozdrawiam Eryk
-
[W] CVR(T)s FV101 Scorpion i FV107 Scimitar - AFV Club 1:35
Erolek odpowiedział Przemek Przybulewski → na temat → [M]Warsztat
Fajna kosteczka, ale rzadko bruk jest układany w ten sposób. Najczęściej kolejne rzędy są względem siebie przesunięte. Najpierw układa się rząd wzdłuż krawędzi drogi, a później poprzecznie wypełnia. Można też tak: Albo wariacje na temat: Pozdrawiam Eryk -
Skrobanie i dłubanie - ciąg dalszy. Po łapkach i butkach nadszedł czas na porcięta. Póżniej koszulka i UBACS. Dla urozmaicenia podstawki - betonowa zapora tyou Jersey wystrugana z kawałka pianki poliuretanowej (kawałek izolacji termicznej przytargany z jakiejś budowy). Surfacer 500 dla utwardzenia i nadania tekstury. Przymiarka dla ogarnięcia podstawki CDN... Pozdrawiam Eryk
-
Wrzucę tutaj retrospektywny warsztat z dłubaniny przy figurkach. Model zacząłem dość dawno, więc warsztat będzie zdecydowanie kilka kroków do tyłu w stosunku do rzeczywistości. Tytułem wstępu - oglądałem sobie jakiś czas temu brytyjski serial komediowy "Bluestone 42". Rzecz jest o jednostce saperów w Afganistanie. Wciągnąłem się i naszło mnie na wydłubanie czegoś od zera. W serialu występuje dwóch Szkotów, którzy zawsze są pierwsi do wygłupów, więc jako temat na dioramkę - idealni. Szczególnie odcinek, gdy postanowili się zabawić w gladiatorów. Zabawę zacząłem od wydrukowania sobie szkieletów mniej więcej odpowiadających wzrostowi figurantów w skali 1:20 (lubię metryczne skale). Na podstawie tego zrobiłem coś w rodzaju ramy z cienkiego miedzianego drutu. Z Magic Sculpa ulepiłem sobie główne, nieruchome elementy ciała: czaszkę, klatkę piersiową, miecnicę i kości długie. Po zastygnięciu masy - mogłem figurki upozować. Dzięki temu, że sztywne elementy ciała były już twarde - poza mogła być w miarę naturalna, bo wszelkie stawy i miejsca ruchome ciała wypadały tam, gdzie mają wypadać. Taka trochę bardziej inżynieria, niż szuka. Po ustaleniu pozy zalepiłem na sztywno stawy, pas barkowy i inne bebechy. Tak po kawałeczku - a to żuchwa, a to biceps - figurki zaczęły się upodabniać do ludzi. Na gotowo zacząłem od tego, co będzie widoczne - głowy, dłonie i nogi. Narzędzia zbrodni to wszelkie dłubaki dentystyczne do obrabiania masy, póki jest plastyczna, a póżniej pilniki, skalpele i wełna stalowa do rzeźbienia detali. Pozdrawiam Eryk
-
Ależ gafa. Oczywiście, że to już Griffon w mk. XII. I to podobno Griffon już tak nie ciekł jak Merlin... a tu wersja, czyściutka, pokazowa. Pozdrawiam Eryk
-
Silnik RR Merlin cieknie olejem jak sito. Dobrze jest. Pozdrawiam Eryk
-
Kladlem bezposrednio na Alclad przy uzyciu Set/Sol. Nic nie zareagowalo i wyszlo dobrze, a kalki byly raczej grube (Academy): Pozdrawiam Eryk
-
Swiete slowa. Malowalem aerografem praktycznie wiekszoscia farb dostepych na rynku. W zasadzie da sie kazda - kwestia dobrania odpowiedniego rozcinczalnika i opozniacza. Urok Tamiyi (moja ulubiona) i Gunze jest taki, ze ma najwieksza tolerancje na proporcje farba/rozcienczalnik, czy cisnienie, zeby sie dalej malowalo komfortowo i bez niespodzianek. Uzywam levelling thinnera. Rozcienczam bezposrednio w aerografie mniej wiecej 1:1 uzywajac pipety. Pozdrawiam Eryk
-
Dzieki za mile slowa. Efekt koncowy tutaj Pozdrawiam Eryk
-
Wątek warsztatowy Model Trumpetera. Składalność taka sobie. Oszklenie kokpitu żle spasowane. Trochę szlifowania i szpachlowania. Tragiczne kalkomanie. Sklejałem modele Trumpetera w 1:72, które były bardziej szczegółowe. Model budowany całkowicie "prosto z pudła". Do tego stopnia, że nawet podstawka zrobiona jest z niego. Chyba najszybszy projekt w mojej karierze modelarskiej. Trochę ponad miesiąc. W związku z tym, że nie detalowałem modelu - skupiłem się na malowaniu. Biały i czerwony to zabawa dla ludzi o mocnych nerwach. Po raz pierwszy stolowałem przy latadłach modulację koloru. Na gotowym modelu ledwo to widać, ale za to jak go się odwróci do góry kołami, to się ciemy spód aż kuriozalnie rzuca w oczy. Ciekawa sztuczka z oszukiwaniem wzroku. Śigłowiec Aerospatialle Dauphin 2 SA356N w malowaniu islandzkiej straży przybrzeżnej. Służył do 2007 roku, gdy awaria silnika podczas lotu treningowego wymusiła wodowanie. Pozdrawiam Eryk
-
Ostatnia odsłona warsztatu. Co mogłem zepsuc, to już zepsułem - teraz już z górki. Zacząłem od podmalowania pędzelkiem osłon pływaków, żeby tochę załamań i pomarszczeń materiału dodać. Póżniej pomalowałem je satynowym lakierem, żeby zróżnicować powierzchnię. Ostatnie maskowania przy modelu. Zużyłem w sumie chyba kilkadziesiąt metrów taśmy maskującej. Wolę być przezorny na zapas, bo nie raz przydarzyło mi się, że maskowałem oszczędnie i póżniej miałem jakieś dziwne ślady od szablonów, które trzeba było szlifować. Fragmenty przy wydechach i przy wlotach powietrza to po prostu X-69 Nato Black. Bez żadnego modulowania dla odmiany. Fragment na nosie zapobiegający oślepieniu po prostu został potraktowany matowym lakierem bezbarwnym. "Brudzing" ograniczony do absolutnego minimum, czyli trochę okopceń przy wydechu. Okopcenia są widoczne na prawie każdym zdjęciu tego śmigłowaca (z wyjątkiem obecnych, muzealnych). Do okopceń używam głównie X-19 Smoke nakładanej aerografem. Łatwo kontrolować obszar i intensywność okopceń. X-19 jest błyszcząca, więc po przeschnięciu okolice okopceń prysnąłem trochę lakierem matowym. Na deser jeszcze antenka. Jest to w zasadzie element dorabiany, ale wymagany przez instrukcję, więc spełnia wymogi założeń "prosto z pudła". Użyłem kolejnego nowego nabytku, czyli elastycznej nitki do naciągów od Uschi van der Rosten. Nie strzępi się, można przyklejać CA i nie trzeba będzie więcej żonie podbierać rajstop. Isolatory na koniec zrobiłem z małych blobów surfacera pomalowanych błyszczącą czarną farbą. W kwestii warsztatu to już koniec. Czas na galerię końcową, która pojawi się niebawem w odpowiednim dziale. Pozdrawiam Eryk
-
Jakim środkiem czyścić pedzel po maskolu humbrola
Erolek odpowiedział Headhunter88 → na temat → Kalkomania, szablony
Ja maskol nakladam zawsze wykalaczka. Wygodniej niz pedzlem i mniej czyszczenia. Pozdrawiam Eryk -
Tak jak pisałem przy podstawce - model z założenia robiony ściśle według konkursowych zasad 'Standard Kit', czyli tylko to co producent umieścił w zestawie. To daje mi do wyboru - albo podstawkę z pudełka, albo zero podstawki. Pozdrawiam Eryk
-
Ciąg dalszy zabawy w hihopter. Progres mało widoczny, bo tym razem więcej czekania na schnięcie lakieru, niż właściwej pracy nad modelem. Zająłem się malowaniem drobnicy. Podwozie na szaro, a amortyzatory pomalowane mieszanką AK True Metal silver i odrobiną Gun Metal. Pokrywy pływaków pomalowane na XF-25 Light Sea Grey. Ponieważ pokrywy są tekstylen to rozjaśniłem i przyciemniłem trochę wzdłuż krawędzi przez dodanie XF-2 White i XF-53 Dark Sea Grey, żeby uzyskać wizualnie efekt nierównej powierzchni. Wash olejny kładziony cienkim pędzelkiem rozcieńczoną olejną farbą Abteilung 502 Brown Shadow rozjaśnioną trochę kolorem Buff, bo trochę za mocny mi się wydawał na białym tle. Po kilkugodzinnym przeschnięciu washa, starłem go patyczkami hignienicznymi. Dużą ilością patyczków hignienicznych. Biała powierchnia uwidacznia każdą smugę. Pomalowanie kadłuba błyszczącą farbą zdecydownie ułatwia zmywanie washa. Na to wszystko kolejna warstwa błyszczącego lakieru. Musiałem go nałożyć dość grubą warstwę, żeby uzyskać w miarę gładką powierzchnię. Najpierw góra kadłuba, a po 48 godzinach, spód. Później odłożyłem model do szafy, żeby nie kusił, do porządnego wyschnięcia. Nie mogąc nic zrobić przy modelu zacząłem kombinować nad podstawką. Ograniczenia, które sam sobie narzuciłem to budowa prosto z pudła. Czemu by nie wykorzystać samego pudełka? Z box-arta zrobiłem cokół. Gotowa podstawka w oczekiwaniu na model. Pozdrawiam Eryk
-
Nie mam sido. Wiele lat temu cos mi nie wyszlo i jakos sie nie moge przekonac. Tasma jest japonskiej firmy AIZU. Ja kupilem ostatnio z przypadku na wustawie modelarskiej w Szwecji, ale gdzies na ebayu powinna byc. Bylo kilka szerokosci do wyboru, kupilem najciensza. Jeszcze pare smigiel czeka w kolejce na zrobienie. Pozdrawiam Eryk
-
Aero. Lepiej mi pozwala kontrolowac strumien, grubosc i kierunek. Przestalem stosowac spraye z puchy jakis czas temu. Pewnie do duzych, jednolitych powierzchni sie nada. Pozdrawiam Eryk
-
W tym odcinku: dramat i emocje! Ale o tym pozniej. Teraz ciag dalszy maskowania pod kolor czerwony. Do tematu trzeba bylo podejsc w miare dokladnie, zeby utrzymac rowny dystans od namalowanych juz niebieskich pasow. Czerwony to glownie X-7 Red. Przyciemniany miejscowo przez dodanie odrobny X-7 Royal Blue. Czerwony kryje bardzo slabo, wiec nie musialem robic rozjasnien. Wczesniej polozony modulowany bialy zalatwil sprawe. Trzeba tylko uwazac, zeby podloze bylo rowno pomalowane, bo kazda buba wylezie natychmiast na wierzch. Maskowanie pod czarny nos, to juz drobiazg. XF-69 Nato Black przyciemniony miejscowo XF-1 Flat Black. Delikatnie usuniete maski i wszystko ladnie i pieknie. Na wszelki wypadek nie pokazalem tego jak mi czerwona miejscami podlazla miejscami pod maskowanie... Na szczescie to tylko lekki odkurz byl, wiec mozna bylo miejscowo zamaskowac i ostroznie podmalowac aerografem. Warstwa bezbarwnego polysku X-22 jako baza pod kalki. A tutaj gwozdz programu. Zgodnie z obawami kalki okazaly sie tragiczne. Zanurzona na kilka sekund w wodzie, po chwili ledwie dotknieta wykalaczka - kalka rozpadla sie doslownie jak tafla szkla. Po zniszczeniu flagi na ogon, na wszelki wypadek zniszczylem tez jeden z herbow na okapotowanie silnika, zanim ie opanowalem i poszedlem na spacer, zeby uchronic smiglowiec przed dziewiczym lotem. Flage na ogonie pomaskowalem. Najpierw zamaskowalem biale elementy. Tutaj znowu przydala sie tasma maskujaca 0,4mm. Pozniej prysnalem czerwony krzyz i zamaskowalem go, a na koniec niebieskie pola. Wyszlo niezle: Herb namalowalem pod lupa z reki pedzelkiem 0000. Wyszlo tak sobie, ale pocieszam sie, ze to jest zdjecie makro. Aby odratowac pozostale kalki - arkusik prysnalem bezbarwnym lakierem samochodowym w sprayu. Niestety - przez o kalki nabraly troche dodatkowej grubosci. Aby ulatwic sobie zycie - z katonu od modelu zrobilem sobie podstawke, a kalki nalozylem przy uzyciu zestawu plynow do kalek Microscale Set/Sol. Na koniec calosc zabezpieczylem kolejna warstwa bezbarwnego blyszczacego lakieru i zostawilem do porzadnego wyschniecia: Pozdrawiam Eryk
-
No tak, ale tak jak napisalem - ja uzywam Surfacera 500 miejscowo, jako szpachlowki, jeszcze przed nalozeniem podkladu na calosc: Izopropyl stosuje przy elementach, ktorych nie szpachlowalem. Pozdrawiam Eryk
-
Tez uzywam rekawiczek. Niebieskie, medyczne, bez talku. Przewaznie tylko na jedna reke (tak, ktora dotykam model, oczywiscie). Od momentu skonczenia szlifowania. Z reguly do odtluszczenia na tym etapie uzywam spirytusu chirurgicznego, bo uzywam Surfacera przy szpachlowaniu, wiec IPA mi go rozpusci. Ogolnie od czasu nalozenia podkladu, to zabezpiecznia lakierem bezbarwnym staram sie model dotykac jak najmniej. Z reguly montuje jakies tymczasowe trzymadelko. Pozdrawiam Eryk
-
Jak słusznie Mitrandir zauważył - śmigłowiec będzie z zamkniętą kabiną, więc wnętrze jet formalnością przy tej grubości oszklenia. Co do oszklenia, to z modelem wpadły mi w ręce maski Eduarda, więc czym prędzej po wklejeniu owiewki przystąpiłem do maskowania. Po czym wypieprzyłem czym prędzej maski do śmieci. Maski są przewidziane do modelu Kitty Hawk, który ma zupełnie inne kształty i rozmiary wszystkich okien. Pomimo, że oba modele przedstawiają ten sam śmigłowiec. Teoretycznie. Okna pomaskowałem tradycyjnie - taśma i Maskol. Nstępnie szpachlówka w ruch i szlifowanko. Oszklenie było dopasowane tak sobie. Do szpachlowania użyłem szpachlówki Humbrola, później Super Glue, bo szpachlówka jest strasznie krucha, a na koniec Surfacera 500. W przerwach między szlifowaniem zająłem się drobnicą. Elementy, które będą pociągnięte metalizerem Przy tym modelu wpadłem w amok metalizerów. Po niedawnych zakupach chciałem wypróbować różne techniki. Wydechy pomalowałem Alcladami: Jet Exhaust, Steel i Polished Brass, żeby uzyskać efekt przegrzanego metalu: Za to kamerę potraktowałem pigmentem metalicznym. Nakłada się patyczkiem higienicznym i poleruje. Efekt zależy od koloru i stopnia gładkości przygotowanej powierzchni. Podkład to Surfacer 1200 i dodatkowa sesja z papierem ściernym. Podkład uwypuklił wszelkie nierówności. Zamiast robić tradycyjny preshading wzdłuż linii paneli postanowiłem zająć się raczej uwypukleniem cieni. Użyłem XF-54 Dark Sea Grey i XF-63 German Grey, żeby uplastycznić bryłę śmigłowca. Kadłub pomalowałem XF-2 Flat White. Nie przejmuję się za barddzo czy farba jest matowa, czy błyszcząca, bo całość będę pokrywał lakierem bezbarwnym o odpowiednim stopniu połysku na koniec. Modulację koloru uzyskałem przez dodawanie XF-19 Sky Grey i XF-54 Dark Sea Grey do bazowego koloru. Do maskowania pasów na kadłubie użyłem kolejnego nowego nabytku - 2mm, białej taśmy Tamiya do maskowania krzywizn. Zrobiona z winylu, ładnie się daje kształtować. Reszta pomaskowana zwykłą, żółtą taśmą. Kolor paska to X-4 Blue, a modulacja za pomocą X-14 Sky Blue i X-3 Royal Blue. Z duszą na ramieniu ściągałem maski, bo przy poprzednim modelu razem z maskami odlazł mi podkład mijscami. Okazało się, że dobre odtłuszczenie powierzchni i niedotykanie modelu gołymi łapami się opłaciło. W dodatku żadnego niebieskiego odkurzu. Pozdrawiam Eryk
-
Jan Zumbach dywizjon 303, Spitfire MKVb, MISTERCRAFT 1:72
Erolek odpowiedział eldiabllo → na temat → [L]Galerie
Czemu błędna? Malowanie jest jak najbardziej poprawne dla EN951. Kaczor siedzi na jaju. Domaluj tylko proporczyk Squadron Leadera przy godle dywizjonu i będzie cacy. Zumbach latał też na BM144 i EP594 (wszystkie trzy jako RF-D), ale w tych dwóch numer maszyny był większy i malowany niżej. Kaczor też był inny. Pozdrawiam Eryk -
Sa za male, nie maja tez zaglowkow. W dodatku jest ich zupelnie nieodpowiednia konfiguracja do wersji SAR. Trzymam sie jednak scisle zalozenia "prosto z pudla", choc korci mnie caly czas, zeby cos przerobic. Takie przegiecie w druga strone od paru rzeczy wystruganych od zera. Pozdrawiam Eryk
-
Walczymy dalej. Tematem dzisiejszego odcinka jest śmigiełko. Przy montażu cudów nie ma. 8 elementów na krzyż, zero kłopotów. Nauczony przykrym doświadczeniem z poprzedniego modelu, gdzie farba odlazła mi płatami, całość odtłuściłem alkoholem izopropylowym. Podkład to Surfacer 1200. Podpatrzone zdjęcia pryginału pokazują, że łopaty wirnika są oznaczone kolorami zgodnei z odpowiadającymi im gniazdami. W sam raz okazja na wypróbowanie nowonabytej taśmy maskującej 0,4mm. Piastę wirnika pomalowałem Tamiyą XF-80 Royal Light Blue przechodzącą łągodnie w XF-54 Dark Sea Gray od spodu. Piasta zamaskowana została przemysłowymi ilościami maskolu. Łopaty pomalowane na kolor XF-51 Khaki Drab lekko rozjaśnione od wierzchu wzdłuż krawędzi spływu mieszanką XF-51 i XF-80. Ćwiczenie w marnowaniu taśmy maskującej. Krawędź spływu pomalowana XF-69 Nato Black. Ogólnie staram się unikać używania czarnego w moich modelach. To pozwala mi na robienie głębszych cieni na elementach, które generalnie są czarne. Detale oznaczeń na łopatach pryśnięte od szablonów. Okrągłe szablony wycięte dziurkaczami do skóry w taśmie maskującej. Bezbarwny lakier X-22 dla uzyskania gładniej powierzchni pod wash. Wash z mieszanki farb olejnych. Kolor to wymieszany Engine Grease i Buff do uzyskania satysfakcjonującego ciemnego szarego. Całość ostatecznie pokryta satynowym lakierem akrylowym. Kolejne ćwiczenie w marnowaniu taśmy maskującej, czyli malowanie krawędzi natarcia. Metodą prób i błędów dobrałem kolor z wymieszania 80% Gun Metal i 20% Aluminium farb metalizujących AK True Metal. Nałożone pędzlem. Ostateczna polerka metalizerów za pomocą bawełnianych pałeczek higienicznych (czy jakkolwiek się to diabelstwo nie nazywa). Plerowałem pociągnięciami prostopadłymi do krawędzi świadomie nierówno, dzięki czemu uzuskałem dość subtelny efekt smug na krawędzi natarcia wynikających z eksploatacji. Na wszystkich zdjęciach śmigłowiec jest nieprzyzwoicie czysty, więc wszelkie "brudzingi" są prawie niewidoczne. Żadnych sztuczek z frontu wschodniego nie będę stosował tutaj. Pozdrawiam i wracam do szlifowania kadłuba. Eryk
-
Zostawiając na boku akademicką dyskusję o fakturach foteli pod dwumilimetrową warstwą ledwo przejrzystego plastiku, kontynuuję warsztat: Część łatwa i przyjemna - wklejanie kokpitu. Bez niespodzianek. Po inżyniersku. Instrukcja mówi o 3 gramach balastu. Tydzień roboty, jedno zdjęcie. Spód kadłuba spasowany koszmarnie. Zużyłem jakieś przemysłowe ilości papieru ściernego 240. Póżniej 400 i 800, ale nie łudzę się, że to koniec. Po nałożeniu podkładu wszystko wylezie na wierzch. Co zeszlifowałem, to trzeba było na nowo wytrasować. Próba narządka z RB Productions. Chyba wygodniejsze w użyciu, niż skrobaczka Trumpetera, której używałem dotychczas. Oszklenie kokpitu. Zamaskowałem od wewnątrz, żeby pysnąć powłokę antysłoneczną przed wklejeniem oszklenia: Dygresja numer 1: Do maskowania użyłem na próbę papki maskującej, którą ostatnio kupiłem jako magioczny środek do maskowania kamuflażu. Nie zawiera kleju i nie zostawia żadnego osadu jak blu-tack. W dodatku układa się do powierzchni. Jest to tak naprawdę bardzo, bardzo gęsta ciecz nieniutonowska, czyli takie dziadostwo, co im większą siłę się przyłoży, tym twardsza się staje. W skrócie - piekielny wynalazek, zaprzecza prawom fizyki i produkowany przy pomocy czarnej magii. Ale wygląda na to, że działą. Po lewej stronie blob uformowany w palcach, po prawej - ten sam blob po 10 godzinach. Dygresja numer 2: Po wielu latach używania levelling thinnera z farbami Tamiyi postanowiłem użyć dedykowanego rozcieńczalnika Tamiya X-20A. To był błąd. Wyszło nierówno, a po poprawkach jeszcze gorzej. Ostatecznie zmyłem wszystko do gołego plastiku i pomalowałem jeszcze raz. Używając levelling thinnera. Dla przykładu dwa zapasowe kawałki owiewki z tego samego modelu. Oba pomalowane tym samym aerografem, przy tym samym ciśnieniu i rozcieńczone w stosunku 1:1. Po lewej z levelling thinnerem, po prawej z Tamiyą. Przy Tamiyi zacieki i nierówne pokrycie, a na koniec jakieś bąble mi wyszły. Ewidentnie nie umiem posługiwać się X-20A. Levelling thinner pozwala mi na więcej błędów. Stan modelu na dzisiaj: Pozdrawiam Eryk
