Cóż, mam ich dopiero 6, z czego 1 ukończony (prawie ;)) - dla mnie to najładniejszy (mimo brzydoty, hehe) czołg II wojny i nie tylko. No i miał silnik benzynowy, a nie jakieś tam ropniaki, hehe, choć przez to palił się jak ten Ronson ;). Dawno dawno temu myślałem, że jest po prostu Sherman i tyle, a z czasem odkryłem tę różnorodność wersji, największą chyba wśród czołgów tamtych czasów - samych kadłubów były przecież 4 zupełnie różne wersje, nie licząc dodatkowych różnic w detalach jak np. włazy czy direct vision. Poza tym w czasie II wojny to sylwetka Shermana właśnie była symbolem nadchodzącej wolności - no może poza tymi w służbie Armii Czerwonej ;).
Słusznie zauważyłeś niedomalowania... Ech, to moje początki z akrylami, ale to nie Pactra, to Vallejo 887, po pierwszym malowaniu pędzlem. Do tej pory malowałem wyłącznie Humbrolami i nie wiem co mnie tknęło do przejścia na akryle. Na dodatek zakupiłem ostatnio farbki Vallejo Air, co z kolei nakłoniło mnie do kupna aerografu... No i mam trudne początki aerografii... ;)
Jutro zrobię trochę fotek pozostałych moich Shermanów i wrzucę ;)
Pozdrawiam