Jako, że przydarzyło mi się coś takiego jak urlop, postanowiłem się nieco pobawić. Ofiarą zabaw mych oraz ekipy "Fachowców", stał się okręcik, który zawitał w nazwie wątku, a którego in-boksik jest tutaj:
IN BOX
Jakoż tak się do zabawy zabraliśmy, zgodnie z instrukcyją, od kadłuba. Nawet się im, znaczy producentom, całkiem nieźle z nim udało, choć trochę się walnęli na dziobie i rufie - pewnie ich znajomy jest/był producentem szpachli :
Tak czy siak, po złożeniu okazało się, iż model jest wadliwy!!! Cieknie jak cholera, siedzi głęboko, wody w kadłubie ma pewnie już z 500 ton
Tak więc, coby go jeszcze przed zwodowaniem nie zatopić, potrzebny był remont. Na ludowo, z cyklu: "Władziu, gdzie młotek?! Podaj szpachlę "
Jako, że podstawka "płynna" jest planowana, "Fachowcy" się zbytnio dnem nie przejmowali, montując pontonik pod spodem, aby tylko pływał. Jednakże, prezentować się to jakkolwiek musi, co by nikt fuszerki nie zarzucił, więc w ruch poszły pilniki. Przy okazji udało się nieco "podrasować" mocno cywilny dziób oryginalnego wypustu
Niestety, "Fachowcy" zrobili jednak na odwal się, zapewne po kilku "bezalkoholowych", w związku z czym nawet po szlifie papierkiem o gradacji "800" pozostały niezbyt atrakcyjne "chwalebne blizny"... A jako że takie wyglądają dobrze tylko na męskiej facjacie, a nie na, jak powszechnie wiadomo, kobiecym kadłubie okrętu wojennego, więc jednak: "Władziu, podaj Szpachlę "
Na razie tyle słowem wstępu, jak się uda "Fachowców" dobudzić po "Łykeńdzie", będzie ciąg dalszy