Czołem Panowie,
T-2 Hasegawy ma wypukłe linie na kadłubie i statecznikach, natomiast na skrzydłach linie są wklęsłe, części bardzo dobrze spasowane (nawet osłona kabiny składająca się z 4 elementów,) skleja się bardzo dobrze, za to kalki są grube i bardzo toporne (jak to u Hasegawy). Suma summarum można z niego zbudować efektowny model, ponieważ (w moim subiektywnym odczuciu) sama maszyna jest niezwykłej urody. Model T-2 Platz'a to już inna liga - ilość szczegółów i podziały modelu przyprawiają o zawrót głowy - nie na moje oczy i palce
T-4 Hasegawy to przy T-2 karakan ale skleja się bardzo dobrze, spasowanie idealne i ma wszystkie linie wklęsłe, do tego subtelnie zaakcentowane nitowanie i różne otwory inspekcyjne. Jak najbardziej model Hase jest wart polecenia i nie trzeba iść w nowszy model Hobby Bossa który nie jest lepszy a na pewno droższy (w ogóle wygląda na uproszczoną kopię Hase).
Odnośnie maszyn "japońskich" to do rozważenia jest także T-33 Platz'a - super wykonany, samosklejalny model a wydany jest w kilku wersjach kolorystycznych, właśnie japońskich.