Dzisiaj miałem dosyć przykry wypadek. Podczas naprawy barierki na balkonie, nie zachowałem zasad bezpieczeństwa (żona która trzymała mnie za pasek, oddaliła się chwilowo, twierdząć że ryzyko jest wkalkulowane w życie, ale trzeba być dobrej myśli). Niestety, wypadłem z przerażającym i mrożącym krew w żyłach wrzaskiem, a za mną dwie doniczki, oraz sznurki do prania, za które sie trzymałem.Zabrałem też ze sobą, zupełnie niechcący jakiś piękny kwiat pani sąsiadki, oraz...psa, który wylegiwał się na balkonie,Ratując się, złapałem za smycz, więc siłą rzeczy, piesek też udał się w tą samą stronę, co ja - czyli w dół, ku swemu zaskoczeniu, Raczej tego nie planował. Wylądowałem bez specjalnych wstrząsów, również z okrzykiem, a właściwie okropnym przekleństwem. Dalej niewiele pamiętam, bardzo bolała mnie głowa ( i tylna część ciała), nie pamiętam jak znalazłem sie z powrotem na górze. Zona mówiła że coś tam pisałem na komputerze, chcociaz ja tego nie pamietam. Niedawno uruchomiłem pocztę, a tam jest e-mail następującej treści: zamówienie przyjęto. Proszę czekac na e-mail potwierdzający. O co chodzi? Okazało się , że zamówiłem w Jadarze konwersję do Humvee M1115, oraz sam model Humvee z Tamki!!! Szok! Teraz jeszcze bardziej boli mnie głowa, ale z innego powodu. A jak się moja małżonka dowie, to znowu będzie mnie bolało, ale juz gdzie indziej i jeszcze bardziej. Przezornie zacząłem chodzić z jaśkiem za paskiem, ale włożonym od tej mniej szlachetnej strony. No i od jutra ruszam na poszukiwanie butelek, oraz innych zbywalnych surowców. Wszystkie śmietniki na moim osiedlu należą do mnie.Po co ja naprawiałem tą barierę???