Skocz do zawartości

Abominus

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    303
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Abominus

  1. Drżała i to mocno hehe. Ale pójdę za Twoją radą i następnym razem jak będzie potrzeba to pójdzie spirala z kalki a nie z łapska.
  2. No właśnie ścierałem ścierałem i skubaniec nie chciał zejść. Nie wiem czy za mocno już zasechł czy co?
  3. Moja ostatnia robota. W porównaniu do Foki to Messer sprawił mi nieco więcej małych problemików. Odpuściłem sobie montowanie przewodu antenowego z racji takiej, że masz antenowy w tym zestawie jest lichej jakości i podczas wycinania nożykiem postanowił rozdzielić się na dwie części. Jakoś to połączyłem ale ostatecznie koślawo to wszystko wygląda i próba doczepienia przewodu pewnie skończyła by się znów jego rozpołowieniem co doprowadziło by mnie pewnikiem do furii. Dość mocno niemca od spodu pobrudziłem, moze trochę przesadnie. Pierwszy raz użyłem matu z Tamiyi, po którym pojawiły mi się na modelu takie jak by farfocle. Jakoś udało mi się większość tego syfu usunąć ale i tak mieszane uczucia pozostały. Messerschmitt Bf-109E-3 (<0 +), wrk. nr. 1490 z Stab III/Jagdgeschwader 51 już z nowym typem osłony kabiny charakterystycznym dla wersji E-4. Lotnisko St. Omer-Nord/Francja z okresu lipiec-listopad 1940 Pilot: Oficer Techniczny dywizjonu Oblt. Werner Pichon-Kalau von Hofe (później latał w 7 Staffel/JG 54) urodził się 14 stycznia 1917 roku w Hamburgu. Każda maszyna którą miał okazję pilotować, odniosła różnego rodzaju uszkodzenia w wyniku starć powietrznych. 16 marca 1941 roku został ranny w wyniku walki powietrznej a niemalże rok później juz na froncie wschodnim 23 kwietnia 1942 roku zaginął po walce powietrznej w rejonie Tollstowa. Jak się później okazało odnalazł się szczęśliwie i fruwał dalej. Ogólnie odniósł 21 zwycięstw powietrznych. Odznaczony Niemieckim Krzyżem w złocie oraz Żelaznym Krzyżem I i II klasy. Odszedł na wieki 24 września 1994 roku.
  4. Niech zgadnę, kolory nie takie? Tzn powinno być więcej białego?
  5. Malowanie świetne. Dobrze jest zobaczyć coś "innego". Zastanawia mnie co jest złego w tym kołpaku?
  6. Racja, ładny ładny Jedyne co mi się rzuciło w gały to taki kontrast gdzie poza miejscami typu smugi z km-ów czy wyrzytników łusek i wydechów, panuje idealna czystość Posiadam na składzie też "czerwony ogon" w wersji D właśnie.
  7. Wow wow wow. Jestem pod wrażeniem. Corsair to piękna maszyna, miałem okazję widzieć na żywca. Aż chce się skleić takiego. Nie wiem czy to efekt zdjęcia czy techniki modelarskiej ale model wydaje mi się taki przyjemnie gładziutki hehe. Zresztą tak jak i pozostałe. Kolekcja piękna. U mnie na swoją kolej też czeka Wildcat ?
  8. Czołem!!! Po dłuższej przerwie wracam ponownie by pokazać swoje wypociny. Jako że nabyłem wreszcie namiot bezcieniowy, będę mógł w końcu pokazać model jak i kolejne na normalnym tle. Fokę zrobiłem tak naprawdę już dawno a po niej nawet kolejny model ale po zakupie namiotu właśnie i zrobieniu fotek natychmiast wrzuciłem foty by się pochwalić? Tyle tematem wstępu. Nie będę się rozwodził nad jakością modelu bo nowe Airfixy każdy praktycznie zna. Bardziej chodziło mi o zabawę przy zimowym kamo, jakie można było wykonać w tym "produkcie". Otóż można było się całkiem nieźle pobawić. Obejrzałem chyba każde możliwe wykonanie tego malowania jakie było odmętach internetu i tak naprawdę bywało, że każdy twórca modelu wykonał je często inaczej, mimo że w sieci jest nawet fotka oryginału i kilka profili. Zresztą te ostatnie w kolorze w ogóle przedstawiają różną kolorystykę w zakresie pierścienia silnikowego oraz numeru bocznego tego konkretnego egzemplarza oraz dat i miejsc stacjonowania jednostki, która użytkowała tą Foczkę. Musiałem trochę pogrzebać w dostępnych źródłach aby doprowadzić do ładu to wszystko. Zwariować można... Malowanie najpierw kolorami bazowymi, na to poszła biel i potem jeszcze cieniutkim pędzlem naniosłem wężyki. Z każdym dniem uważam, że może nie było to potrzebne, choć na oryginale takowe węzyki widać. Ślady eksploatacji oczywiście być muszą bo na końcówce wojny tę maszynkę napewno nieźle docierano by spuścić ruskim trochę bomb na głowy. Spirala na kołpaku malowana od ręki i uważam, że wyszła całkiem znośnie. Washe, lakier i inne bajery za pomocą Vallejo, AK, Sidolux i Pronto? Przewód antenowy z kobiecego włosa. Całościowo może nie jest perfekcyjnie ale z efektu końcowego jestem zadowolony a to chyba najwazniejsze !! Model przedstawia szturmową Fokę w wersji F-8/R1 (< 2) używaną w Stab I Gruppe/Schlachtgeschwader 2, która w marcu 1945 roku operowała na Węgrzech m.in. z lotnisk Varpalota, Papa stopniowo wycofując się i przebazowując na zachód na lotniska czeskie.
  9. Bardzo przyjemny dla oka Messerek. Podobają mi się delikatne ślady eksploatacji. Mam ten sam zestaw aktualnie w produkcji, tylko inne malowanie no i nieco mocniej styranego.
  10. ...a to E-3 ?
  11. To jest raczej E-7 wersja....
  12. Abominus

    2 x Bf 109 E 1:48

    Panowie już wam wyjaśniam kto i jak miał do czynienia z tą maszyną bo kiedyś ostro zgłębiłem temat i dotarłem do sedna. Otóż.. Messerschmitt Bf-109E-7/Trop "Czarna 8" pochodził z jednostki 2 Staffel/JG 27 stacjonującej w Libii, w okresie wiosna/lato 1941 roku. Pilotem tej maszyny był Feldwebel Franz Elles, który rozpoczął karierę bojową w 1940 roku w składzie 1 Staffel/JG 27 i brał udział w Bitwie o Anglię pod okiem ówczesnego d-cy I/JG 27, Eduarda Neumanna. Przeniesiony wraz z całym swoim dywizjonem do Afryki Płn. na początku 1941 roku. Tam trafił do 2 Staffel i latał jako skrzydłowy zdobywcy Żelaznego Krzyża-Karla Wolfganga Redlicha. Podczas licznych akcji nad afrykańskim niebem, Elles uzyskał pięć zwycięstw i tym samym zdobył miano Asa. Niestety dzień po odniesieniu swojego piątego zwycięstwa, dokładnie 11 grudnia 1941 roku, podczas walki powietrznej, Elles broniąc ogona swojego dowódcy, został trafiony w chłodnicę przez Hurricane'a. Zmuszony do lądowania za linią wroga został wzięty do niewoli. Resztę wojny spędził w Kanadzie jako jeniec wojenny. Po wojnie Franz Elles został zwolniony z więzienia i wstąpił do niemieckich służb dyplomatycznych a z czasem... został niemieckim ambasadorem gdzieś w centralnej Afryce. Schroer od Marca 1941 służył w 1 Staffel a "Czarna 8" to samolot z 2 Staffel. Co prawda Schroer wykonał specjalny lot tą maszyną ale TYLKO dwa razy tego samego dnia w kwietniu 1941 roku (tuż po przybyciu do Gazali), SPECJALNIE dla reporterów Luftwaffe, których wysłano do Afryki by "zarejestrowali" debiut bojowy JG 27 o czym wspominał w swoim dzienniku bojowym. Normalnie podczas wiosny/lata 1941 roku latał w 1 Staffel maszynami o numerach "10" a potem "11". Z drugiej strony Elles zdobył swoje pierwsze zwycięstwo 16 Maja 1941 roku, czyli miesiąc po tym jak przeleciał się tą maszynką Schroer. Zatem popularna fotka "Czarnej 8ki", na której widać 4 zaznaczone zwycięstwa, musi przedstawiać siedzącego za sterami Fw. Ellesa. Nawet gdzieś na dysku mam fotkę tego Felwebla. Pozdro!
  13. Wytyrany bombowo
  14. Siemka! Tak na szybko wrzucam kolejny etap. Już coś tam pomalowane, przybrudzone, kalki położone (nie wszędzie). Potem lakier błyszczący, zapuszczenie linii, dopieszczenie syfu tam gdzie to będzie potrzebne, matowy lakier i galeria.
  15. Świetnie wykonany modelik jakże żałośnie przemyślanej konstrukcji.
  16. Uwielbiam całą tę gromadkę :D:D
  17. Coś tam ruszyło do przodu....
  18. Gram do tej pory i chyba nigdy mi się ta gra nie znudzi ?
  19. A co z nimi nie tak? Za małe?
  20. Nie bardzo wiem o co Ci chodzi ale jeśli masz na myśli grę, to .... gram od 2005...
  21. Chodziło mi właśnie o przykład ataku od przodu, mając ot tak na myśli przykładowo wersję dzienną tego bombowca i jestem pewien, że np. dobrze odmierzona seria prosto w kabinę takich 4 x 20mm choćby Hawker Tempest'a, zrobiła by wewnątrz sieczkę.
  22. Dzięki za opinie!! Ja osobiście wolę starsze wersje Dorniera. Nie chciałbym siedzieć w takim kokpicie na miejscu załogi. Jedna seria dobrze uzbrojonego alianckiego fightera i praktycznie pół załogi ma pozamiatane hehe.
  23. Siemka! Na równi z Hurr'ym robiłem tego Spitka. Zestaw każdy zna bo też już na łamach forum było go sporo. Modelik jest mini repliką samolotu Supermarine Spitfire Mk.Ia o kodzie bocznym DW-O i nr. seryjnym L1043, który w lipcu 1940 roku stacjonował na lotnisku Biggin Hill w Anglii na stanie 610 Sqn RAF. Egzemplarz ten zbudowany został w Estleigh i wyposażony w silnik Merlin III. 6 grudnia 1939 roku przekazany do 610 Dywizjonu RAF stacjonującego w Wittering. Pilotowany przez następujących pilotów w poszczególnych dniach: Sgt Medway: 22 luty 1940; F/O Wilson: 12 marzec 1940; Sgt Jenkins: 21 maj 1940 , 25 maj 1940, 26 maj 1940 ; P/O Litchfield: 24 maj 1940; Sgt Arnfield: 29 maj 1940, 30 maj 1940, 31 maj 1940. W tym czasie samolot stacjonował na lotniskach Prestwick, Biggin Hill, Gravesend i ponownie w Biggin Hill. 1 sierpnia 1940 samolot przekazano do 266 Dywizjonu RAF a następnie 9 września 1940 do 7 Dywizjonu Szkoleniowego RAF w Hawarden (hrabstwo Flintshire, Walia). Tam samolot uległ poważnemu uszkodzeniu w dniu 24 września 1940 roku podczas lądowania, kiedy to podwozie uległo złożeniu. Samolot naprawiono. Po przemianowaniu 7 Dywizjonu Szkoleniowego na 57 Dywizjon Szkoleniowy, 12 sierpnia 1941 podczas powrotu z lotu treningowego pilot samolotu podchodząc do lądowania zahaczył o drzewo w wyniku czego maszyna uległa totalnemu uszkodzeniu i nienadając się już do naprawy 18 sierpnia 1941 roku została spisana na straty.
  24. Jak w tytule. O samym modelu nie będę się zbytnio rozpisywał bo ten zestaw jest doś popularny i był już prezentowany na forum z miliony razy. Dokładam i ja milion pierwszego od siebie. Będzie za to nieco więcej faktów historycznych o samej maszynce i jej pilocie. Hurricane Mk. I KW-Z o numerze seryjnym L1592, który obecnie znajduje się w Science Museum w Londynie, był czterdziestym szóstym egzemplarzem produkcjnym Hawker'a z początkowej partii przekazanej do RAF, gdzie służył najpierw w 56 Dywizjonie RAF. Potem kolejno w 17, 87, 43 Dywizjonie zanim w listopadzie 1939 roku wrócił ponownie do 17 Dywizjonu a potem w styczniu 1940 roku znalazł się w 152 Dywizjonie. Znajdując się raz jeszcze w 43 Dywizjonie, 26 maja w samolocie zostało zdemontowane dwułopatowe drewniane śmigło a w jego miejsce zamontowano trzyłopatowe śmigło o zmiennym skoku oraz opancerzenie. Kilka dni później samolot został uszkodzony podczas akcji 1 czerwca nad Dunkierką w walce z Messerschmittami. Wówczas maszynę pilotował Pilot Officer Charles Anthony Woods-Scawen, który zdołał dociągnąć do lotniska w Tangmere i tam lądować ze schowanym podwoziem, dokonując dalszych uszkodzeń płatowca. Naprawiona maszyna trafiła do 615 Dywizjonu (KW-Z) w lipcu a już 18 sierpnia 1940 roku pilotowana przez P/O David'a Looker'a doznała jeszcze większych uszkodzeń po walce z Messerschmittami i awaryjnym lądowaniu w Croydon. Ponownie naprawiony samolot spędził resztę "służby" w jednostkach drugoliniowych aż do 1944 roku, w którym wystawiono ją na ekspozycję w Science Museum w Londynie. Odrestaurowaną na początku lat 60-tych maszynę i wystawioną ponownie na pokaz w 1963 roku można oglądać do dziś. Pilot Officer David John Looker uczył się w Eton i w latach trzydziestych był członkiem brytyjskiej czteroosobowej drużyny bobslejowej, która wygrała mistrzostwa świata w latach 1937/38, w tej konkurencji. Po zdobyciu licencji pilota w Heston, dołączył do 615 Dywizjonu Pomocniczych Sił Powietrznych w Kenley w 1938 roku. Będąc już w pełni przeszkolonym pilotem, został powołany do służby stałej 24 sierpnia 1939 roku. 15 listopada 1939 roku, wraz z całym 615 Dywizjonem, Looker trafił do Francji. Tam 15 maja 1940 roku odnotował zespołowe zniszczenie Henschla Hs 126, ale jego Hurricane o nr. seryjnym P2554 został następnie trafiony przez flak a pilot opuścił samolot ratując się skokiem i wylądował na polach Waterloo. Z poważnie ranną nogą, Looker'a odesłano do Brukseli a następnie spowrotem do Anglii. 13 czerwca Looker znajdował się w szpitalu wojskowym w Shenley tuż przed pójściem na zwolnienie lekarskie. 27 lipca po pozytywnym orzeczeniu komisji lekarskiej, Looker powrócił do służby. 18 sierpnia Hurricane o numerze seryjnym L1592, którym leciał, został poważnie uszkodzony przez Bf 109 nad Sevenoaks. Podczas próby lądowania awaryjnego w Croydon, ostrzelała go własna artyleria przeciwlotnicza, po czym maszyna zaryła nosem w ziemi. Lotnisko miało być właśnie bombardowane przez Luftwaffe a cały personel skrył się w schronach. Przypadkiem jakiś kapral zauważył Hurricane'a na środku lotniska, wskoczył za kierownicę auta pomocniczego i popędził w strone rozbitego samolotu. Chwycił Looker'a za spadochron i wywlekł go z kabiny a następnie zabrał do schronu. Looker spędził trochę czasu w szpitalu a następnie 30 września powrócił do służby w 615 Dywizjonie. Kilka dni potem, 9 października odesłano go do 607 Dywizjonu w Turnhouse, skąd miano go oddelegować na instruktorskie szkolenie. Następnie 1 października został wysłany dalej do 5 Dywizjonu Szkolnego na kurs instruktorski. W grudniu wyjechał do Kanady jako personel latający szkoły. Jego dalsza służba nie jest udokumentowana, aż do momentu zwolnienia z RAF'u w 1945 roku, już w stopniu Kapitana. Zmarł w styczniu 1995 roku. Dodam jeszcze tylko, że w oryginale masz anteny jest starego typu o co nie pokusił się Airfix, dając w zestawie maszt już z późniejszych wersji Hurricane'a. Taki szczególik.
  25. Cześć i czołem! W przerwie między pracami nad Foczką stwierdziłem, że pyknę kilka fotek modelom, które dotychczas zrobiłem. Jednym z nich jest italerowski Dornierek z rocznika 2011 a dokładnie z niejakiej "Historic Upgrade Series", która to seria zawierała ulepszone detale wnętrza, sześć wersji malowania czy też książeczkę z rysunkami technicznymi samolotu i zdjęciami. Niestety lini podziałowe na wypraskach pozostały wypukłe co też mnie lekko denerwowało, gdyż takich modeli zwyczajnie już nie robię bo robota typu ich usuwanie i rycie na nowo to nie dla mnie. (Nie wiem co to będzie bo takich modeli mam jeszcze w zbiorach ze 3 czy 4:/). Tak więc robota była dosyć długa, malowanie wybrałem sobie chyba jedno z najtrudniejszych i tym samym zrobiłem sobie pod górkę. Wyszło to jakoś znośnie. Po chluśnięciu kolorków bazowych nałożyłem tzw. patafix i potem psiknąłem RLM 76. Drobne poprawki trzasnąłem już z pędzla. Generalnie to po położeniu kolorków, naniosłem na linie za pomocą malutkiego pędzelka czarny pigment, który następnie starłem a i tak pozostawił on ciemny ślad. Nastepnie po tychże liniach przejechałem papierem ściernym i cały ten syf i pył sprawił, że linie stały się w miarę widoczne po tych karkołomnych zabiegach. Tak samo zrobiłem na spodzie za pomocą jasnego pigmentu. Osobiście mi efekt się podoba. Innym nie musi. Przyznam się, że malowanie delikatnie odbiega od oryginału ukazanego na zdjęciu, zresztą tą fotę cudem znalazłem w sieci w skanach jakiejś ruskiej książki o germańskich bombardirowszczikach. Kalki chyba nie najlepiej weszły w reakcję z chemią bo po jakimś miesiącu zaczęły na nich wychodzić plamki - też widoczne na fotkach. Czubki kołpaków śmigieł mogą wydać się nierówno pomalowane, otóz są równo pomalowane ale jakieś wymyślane przeze mnie obdrapanka i brudzenia złudnie mogą wskazywać na to pierwsze. Koledzy! Przed wami model samolotu Dornier Do-217 M-1 o oznaczeniu U5+UK z jednostki 2 Staffel/I Gruppe/Kampfgeschwader 2, która w okresie luty /czerwiec 1944 roku stacjonowała w Hesepe w Niemczech. Maszyna brała udział w operacji "Steinbock" czyli nocnych nalotach na Anglię prowadzonych przez Niemców w 1944 roku. Załoga samolotu niestety niezydentyfikowana.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.