Skocz do zawartości

JSJ

Użytkownicy
  • Zawartość

    246
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2 Neutral

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Ja się nie znam, ale wyobrażam to sobie tak, że na nieco wybrudzone już żółtko należało nanieść tylko białą mgiełkę, tu i ówdzie przetkaną mocniej kryjącymi plackami. Efektu odłażących płatów farby, poza tłumikami płomieni na oryginale nie widzę, także większych śladów spływania. Dlatego myślę, że wygląd tego kamuflażu nie był wynikiem sterania, a raczej oszczędnej i modulowanej operacji natryskiwania bielidła. Zgłaszam babole: Na wsporniku dla przedniej lampy Bosch są „dziurki” pod modelowy element - rezygnując z lampy należało odwzorować tam 4 otwory rozstawione wg układu śrub na tymże, czyli na podstawie lampy. Uszka na lufie działa były demontowalne - po trzy na dwu obejmach skręcanych śrubami na dole. Za hamulcem wylotowym była jedna, a druga była jakoś przypasowana do przodu grubszej sekcji lufy (prawdopodobnie z zahaczeniem w jej bruździe). Coś mi się zdaje, że olałeś krzyż wyeksponowany na rzecz mocniej przymalowanego; czyżbyś naprawdę nie widział tego "właściwego"?
  2. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Tabele danych podają 86 ogniw na stronę. Zdjęcia panter i panteropochodnych (nowych i o domniemanym niewielkim przebiegu, z kołem napędowym przed modyfikacją w r. 45.) umożliwiające policzenie wykazują 87 sztuk. Myślę, że 86 przyjmowano jako minimum po eksploatacyjnym zużyciu, a po kolejnym rozciągnięciu pasa już zakładano jego wymianę. Nie można wykluczyć przypadków większej redukcji ilości ogniw, chociaż aż o 5 wydaje się nieprawdopodobne. Dla modelu jednak praktyczny wyznacznik to to, o czym piszesz - zwisy i napięcia dobrze wyglądające. Skorzystaj ewentualnie z możliwości odchylania kół napinających na osi ich osadzenia nieco do tyłu, co może pozwoli dołożyć po 1 ogniwie, a samo w sobie będzie domyślnie OK, gdyż pojazd był już nieco przechodzony i na pewno po niejednej takiej regulacji. Nic nie umiem powiedzieć o ilości „ostróg” antypoślizgowych stanowiącej komplet na pojazd, ale na pewno zakładano je tylko na co któreś ogniwo. 15 - 20 na jeden pas, bez ścisłej równomierności, to wedle mojej intuicji wystarczy, nawet z górką. Trafienie w lewy bok przyjmuję jako fakt - to ono spowodowało zapewne rozpirzenie listwy błotnikowej. Tylko jakichś subtelniejszych skutków nie mam śmiałości się dopatrywać.
  3. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Schodkowe.
  4. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Nie żartuj. Gdyby były jakieś detaliczne zdjęcia, to nie byłoby tak ciekawie, że nawet wspomnieć o tym nie ma komu. A jest tym ciekawiej, że to, bynajmniej, nie jest unikalny przypadek i są pewne mutacje, też do pokombinowania. W tym tutaj prawdopodobne jest ograniczenie kąta otwarcia.
  5. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Ten pionowy uchwyt (fabryczne wykonanie) byłby dobry dla późniejszych serii. Gdzieś do 11.44. producentowi nie chciało się. Poziome uchwyty robił sobie sam Abt. 654., a tu to widoczne z góry uszko, to jedno z takich, jakie dorobiłeś, stanowiących część "ubogacenia" na modłę Abt. 655. Miało pewnie taką samą rolę (przypinanie kamuflażu), a przy okazji stanowiło od biedy i uchwyt. Wiszący hełm przemawia za dość logicznym założeniem, że tylna ściana miała jeszcze kilka uszek, tylko nie sposób ich zobaczyć i pozostaje improwizacja. Gniazda antenowego po lewej stronie nie da się tu wskazać, więc zostaje skośna blaszka kryjąca otwory. Co tam widać, nie wiadomo, ale żadnej „puszki”, zaś bliżej włazu może drugi hełm (?). Za przeróbki przy stelażach brawa i zaraz, dla równowagi, jednak kilka „ale”, prawdopodobnie częściowo do zwalenia na słabą instrukcję - Znowu „popularny” błąd, czyli odwrotne pozycje pokryw włazu - w MIAG półpokrywy z dwoma zamkami były montowane jako prawe! - Tamże (wg znanych egzemplarzy) odboje pod tylny właz były zawsze tuż przed grzybkami nawiewów na pokrywie nadsilnikowej, ok. 2,5 cm od okalających je progów p.-wodnych. - Zaczep dla brzegu tylnej klapy (lewy brzeg pokrywy) powinien być też ciut do tyłu i, aby działał, sporo na lewo. Jego dziób na górze powinien wypaść na krawędzi otwieranej tylnej klapy. Chciał nie chciał, ciągle wraca jako wzór Jagdpanther z IWM. - Jeśliby w zestawie były „zawirowane” okrągłe grille, te bym preferował, bo niepozorny fragment powyższego zdjęcia tej strefy (z owym uszkiem na klapie) pozwala na taką identyfikację. Dowody pośrednie stanowią MIAG-owe eksponaty z okresu zbliżonego (prod. 10.44). Na koniec cymes - jedna z modyfikacji jednostki, zmieniony kierunek otwierania klapki otworu na „nożyce” na pseudokopułce obserwacyjnej. Na tym pojeździe, zamiast do przodu, otwierała się na lewo (przeniesiony/przerobiony fragment zawiasu, wewnątrz zlikwidowany jeden z zamków). Popatrz na zdjęcia z przodu, z uwzględnieniem faktu, iż pokrywa stanowiska jest obrócona i klapkę widać za osłoną peryskopu. Liczyłem na to, że sam zauważysz tę nietypowość, ale niestety..., więc gratisowo oddaję swoje bezcenne odkrycie. ----- Przeredagowałem 1. akapit i jeszcze uzupełnienie: Zauważam po czasie, bo wzrok umęczony, że te pokrywy włazów dachowych są z wariantu produkowanego do 6/7.44. - stąd trzeci zamek na prawych, a konfiguracja dla tych starszych "wypustów" właściwa. Zapewne masz jednak w ramkach to, co trzeba i o czym nadmieniałem, czyli takie komplety: wyraźnie większa półpokrywa z zamkami + mniejsza bez zamków, ale powinna być z wewnętrznym uchwytem prętowym. Gdyby też były opcjonalne zawiasy do tego, powinieneś wybrać szersze. Pytać, pytać..., a jak nie, to cierp, że tyle rzeczy na opak.
  6. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Żeby nie zapomnieć - napisałem nieprawdę o spłaszczonych nóżkach; nie od wina, ale jednak coś mi się wczoraj porobiło. Po tym pokajaniu się - do rzeczy: Czepialstwa nie będzie, ale do pozycjonowania paru uszek miałbym co nieco. Np. te dwa na przodzie obsunąłbym o ok. połowy dystansu do dziobu - lewe jest dobrze widoczne na jednym ze zdjęć od przodu, wśród gałęzi; jest przez nie przetknięty badyl. Gdybyś tak zrobił, dobrym i wiarygodnym uzupełnieniem byłoby jeszcze jedno, jakby wierzchołek trójkąta nad nimi, pod jarzmem, powiedzmy na poziomie błotników. Dalej idąc, łącznie z dwoma obecnymi ponad błotnikami tworzyłyby one coś w rodzaju "W". Może miałbyś ochotę zaznaczyć charakterystyczne dla Jp. z MIAG wykonanie obu przednich stelaży - tu mam na myśli głównie nakładkowe połączenie długiej pionowej listwy z poziomą. Nę tę krótką, pod nożyce, też warto zwrócić uwagę, bo 1.- też była nakładką, ale prostą bez styku z pancerzem, 2.- była nieco cieńsza, 3. - jako taka stanowiła wspólną cechę lewych stelaży Jp. czy panter G niezależnie od producenta.
  7. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Fakt, te uszka na osłonie lekko za duże. Ale jeszcze popatrz na zbliżenia, bo wszystkie pozostałe (oprócz tych fabrycznych na przodach burt) miały taki sam „styl” z podwiniętymi i spłaszczonymi końcówkami, choć nieco krótsze one się jawią. Jeśli pójdziesz w przerabianie, to daj znać, bo i rozstawienia mi coś nie do końca pasują. Proponuję zaznaczyć kontury krzyża na docelowym miejscu lewego boku (na wprost otworu na wizjer, może o włos ku przodowi), bo będzie punktem odniesienia do tych dupereli. O tyle to też warte zachodu, że (według mnie) jedno uszko widnieje w okolicy środka krzyża. Osobiście pozycję stelaża osprzętu też bym tak roboczo zamarkował. Na osłonie jarzma były ślady (spawy i może końcówki po odłamaniu) pozostałe po trzecim uchu, na mój gust największym ze wszystkich i z nóżkami na boki. Miejsce to krawędź górna, teoretyczne przejście w poziome obrzeże lub granica zaokrąglenia obrzeża (nie widzę, jak to jest uformowane). Oprawami jarzma jestem zaskoczony, bo nie są dla tego (wrześniowego 44.) pojazdu! - październikowe i późniejsze. Byłem pewny, że widziałem w prezentacji towaru właściwy, trzeci wariant z zewnętrznymi śrubami (dolne przy brzegu jak na górze). Sprawdź to migiem, bo jak nie ma, to cały urok tego okazu pryska.
  8. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Zapomniałem wyjaśnić, co równano do czego - boczny błotnik/listwa nie mogła wskazywać poziomu mocowania przedniego, gdyż determinowały ten poziom zetowniki dodawane już w hucie składającej, wsporniki na boku czekały na aplikację do gołych burt w zakładzie finalnym; pokazuje to m.in. zdjęcie stosów kadłubów Jp. na terenie MIAG. Dlatego za priorytetowe uznałem uściślenie, jak i co było z tym profilem i jego bazą montażową. Dla dobra sprawy odnotuję jeszcze dziwny zwrot o „normalnej” wysokości zetownika. Wygląda, jak by była też jakaś nienormalna opcja. Będąc na miejscu potrzebującego wyjaśnień liczyłbym chyba na zwykłe określenie tej wysokości. Ona wynosiła w płaszczyźnie umownego styku ok. 35 mm (łącznie z dolnym zagięciem). Kwestia samego styku zetownika z płytą - występował lub nie, ale na pewno był pożądany ze względu na ogólną zasadę spawania części dobrze przylegających, czyli w jednoznacznych pozycjach. Zdjęcia wskazują, że w tym celu czołowe ścięcie płyty „uciekało” od pionu ku dołowi nieco w tył, aby nie kolidować z dolnym zagięciem profilu - tak więc na górze, a nie na dole mogło jak najbardziej ten styk mieć. Foto poniżej - fragment brytyjskiego raportu „Welding Design & Fabrication of German Tank Hulls & Turrets”, 1948.
  9. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    To nie do mnie coś dotarło, kolego, tylko zwracam uwagę, że zawracasz głowę powtarzaniem rzeczy już widocznych od chwili, gdy pokazałem zdjęcie z przodu z Houffalize. Co do ścięcia i „dolegania”, to skwapliwie potwierdziłeś teorię Baldigozza („dokładnie tak” pod dwoma cytatami), gdy stwierdzał, że płyta na dole nie jest ścięta (coś Ci się zmieniło potem). Niczego też nie chcę udowodnić, poza tym, że nie ma w danych miejscach dużej „pustej” przestrzeni, którą sobie wyimaginowałeś. Nie rozumiesz chyba sam siebie, bo kwestionowałeś wygląd przedniego detalu w Overloon ze względu na praktyki „speców” - co do tego mają rzeczy z tyłu… Detal mieszczący się w aktualnym temacie jest prawidłowy. Poza tym szkoda się odnosić do bełkotliwego stylu obrony „swego”, który miesza wszystko, np. badziewie z Abera z realnym obiektem; mnie żadne Abery nie interesują w dyskusji o faktach ze świata 1 : 1. Wreszcie, żeby się do znudzenia posługiwać tym „czytaniem ze zrozumieniem”, trzeba zacząć od siebie, a w Twoim przypadku zacząć też pisać rzeczy o spójnej i jasnej treści. Bogato zdobiony styl graficzny jest ogólnie uznawany za infantylizm; oczywiście normalni ludzie tego nie lubią (no, byłbyś usprawiedliwiony, gdybyś miał np. 10 lat). Rozwalasz kolejny wątek, chcąc za wszelką cenę mieć ostatnie słowo. Ja, jak zwykle, może Ci ustąpię w myśl znanych powiedzeń, a nie moje zmartwienie, że "kto słucha mesera262, sam sobie szkodzi".
  10. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Ee tam… Dziwne, że nie pada częste na forach pytanie „ale właściwie o co kaman?” Padły już pewne parametry dla wykonawcy, możnaby zaproponować ”lepsze”, ale powyższe kombinacje zamiast kawy na ławę to czysty misz-masz zmyłek i bajdurzenia: - Nie można podawać w wątpliwość czegoś z muzeów, jeśli brak poszlak co do sfałszowania. To paskudna tendencyjność, zresztą samobójcza, bo sam meser262 często bezrefleksyjnie stawia jako wzory marne doróbki muzealne. Nie wiesz - nie siej zamętu; na panterze w Overloon skopano wiele, ale tego fragmentu raczej nie było potrzeby, jeszcze dziś można prześledzić tę historię i nie znajdzie się haka. - Kiedy meser262 ilustrował swoją wypowiedź zdjęciami pantery, nie miał oporów. Teraz szuka „wierzytelnych” eksponatów i już pantery są w domyśle bee. Szkoda, bo rzadko kto ma możliwość obejrzenia Jagdpanther dla paru pierdół, a wielosłowie na temat zakrytych detali w Aberdeen do nikogo nie trafi. Nikt też nie będzie robił kontranaliz do pozornych analiz i dobrze, bo wątek przerodziłby się w koszmarną ciągutę. - Krótko mówiąc, w.w. na Jp. z Aberdeen nie daje rady WYKAZAĆ nic czytelnego dla większości albo nawet dla kogokolwiek. Wobec Jp. z IWM też forsuje domniemania (co za upór), które biorą w łeb w świetle poniższego zdjęcia owego „01”. Teraz pewnie padłby „argument” na odlew, że to zimmerit zasłania wszystko, co jest „puste”. Od razu więc analogiczne ujęcie pantery G z Houffalize - można się skichać i nie dowiedzie się, czy w ogóle pod spawem może być szpara 1- lub 5-mm. Zostaje koledze wybrać się do któregoś z „wierzytelnych” eksponatów i ostatecznie sprokurować widzialny dowód, że jego spekulacje miały minimalny sens, a tymczasem nie zamulać. - Złote myśli wypisane przez mesera262 na zdjęciu pokazują brak dyscypliny merytorycznej. Czy za ważne dla wątku uznał np. wykazanie „przerwy”, czy różnicy wysokości krawędzi, nie wiem, ale to dwie różne sprawy, a „przerwa” pozostaje nieujawniona. Zaś różnica wysokości była ewidentna na fotografiach już tu załączonych. Położenia błotnika rozmywają temat połączenia wspornika „zet” z pancerzem, bo błotniki były na tyle elastyczne, że przy montażu siła skręcania mogła łatwo pokonać różne niedokładności poziomów. To temat na odrębne dywagacje, ale zdjęcia pokazują różne sytuacje tego rodzaju. Dziwna jest uwaga przy połączeniu z wypustem bocznej płyty - po co ona i czy słuszna, mam poważne wątpliwości. Cały ów post szukający Bóg wie czego i to w sposób niestrawny, z infantylną pstrokacizną tekstów, uważam za okropny wykwit meseryzmu, nic więcej. >Baldigozz. Tobie też zabrakło odpowiednich obrazków z realu, ale przynajmniej próbowałeś analizy pozawerbalnej. Nie była ona dobra, więc przed znalezieniem zdjęcia z Overloon zrobiłem szybką kontrę, choć zdjęcie uznałem za ważniejsze. Daję jednak i to, bo za dużo już wodzenia po manowcach. Na koniec foto z huty składającej kadłuby dla MAN-a. Ciekawostka - z Huty Bankowej w Dąbrowie Górniczej, włączonej w „Panther-Programm”. To i inne zdjęcia pochodzące z Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w tym mieście zamieszczono w artykule „Panther-Programm na Górnym Śląsku” w magazynie „Technika Wojskowa/historia”, I, II Nr 1/2010. Podobne, ale gorszej jakości, zawarte są w pewnym zbiorze dokumentującym takąż produkcję zakładów D.H.H.V. w Dortmundzie.
  11. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Ode mnie skromne zdjęcie (Panther G, Overloon; błotnik odtwarzany), a Ty już zrobisz, jak chcesz, z „pustą połową” czy szczeliną „dość sporą”. Aczkolwiek ta fotografia potakuje moim wywodom raczej..., nieprawdaż…
  12. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Ja się opieram na zdjęciach jak poniższe - Panther G, ale to samo dostrzeżesz np. na zdjęciu Jp. z IWM, jakie wstawiłem w wątku smokera. Ta listwa była spawana do płyty także na górze, praktycznie tuż przy zagięciu i nie była to spoina grubsza niż palec. Przy Twoim rozwiązaniu spaw musiałby wypełnić bardzo szeroki rów albo być tylko w jego dnie - w obu przypadkach „nietechnologicznie”. Skorygowałbym tylko swoją interpretację detali modelu: Chyba wyznaczone tam zacięcie jest za duże, bo obliczone na styk z krawędzią błotnika, a powinno być pod nią schowane. Można więc przyjąć, że domyślny styk zetownika i pancerza ma być nieco bliżej przodu (o jakieś 0,5 - 1 mm), ale by jednak zachować +/- 0,5 mm tej umownie pionowej powierzchni. Bardzo trudno określić, ile brzeg błotnika wystawać powinien za tę linię, ale sądzę, że w granicach podanej tolerancji. Przy okazji zwróć uwagę na klocek służący zamocowaniu wzdłużnego wspornika; to też wspólna cecha panter G i Jp.
  13. JSJ

    Jagdpanther G1 Meng Model

    Ze zdjęć modelu wnioskuję, że ścięcie przedniej płyty przy mocowaniu błotnika jest wyznaczone na samym jej narożniku (pionowo). Słusznie i tak też powinno być na całej szerokości połączenia. Łatwo to zrobić dodając ciut materiału, gorzej z elementem udającym wspornik (zetownik zespawany z płytą, który łatwo się nie urywał i powinien raczej być na miejscu; on stykał się lub niemal stykał z płytą swoją pionową częścią).
  14. JSJ

    Panther G oraz Jagdpanther - ostatnie dni wojny oraz

    Chyba jesteśmy zdani na domysły co do szczegółów metody. Ja mam wrażenie, że najpierw robiono wzór żłobkowania narzędziem takim lub innym (szpachle, stemple czy coś tam), a potem przecinano to poprzecznie, tworząc pasy. Ręczna praca i tylko na z grubsza określony wymiar. Jest chyba słuszna teoria o praktyce u MAN-a - jechaniu radełkiem rząd przy rzędzie, co dawało większą powtarzalność, ale i tak nieraz się coś "omsknęło".
  15. JSJ

    Panther G oraz Jagdpanther - ostatnie dni wojny oraz

    No tak, „nie zajarzyłem”. Twój model pewnie nie ma takich braków, jak ten - poza w.w. za długa lampka konwojowa, brak osłony wyjścia kabla do niej, brak przelotki na korbę przy prawej osłonie kolektora wydechowego. Nie ma tego złego; chyba teraz jesteś w pełni uprzedzony, na co uważać.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.