Skocz do zawartości

JSJ

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    318
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez JSJ

  1. I słusznie, maszynisto. Na tyle płyty podwieżowej są pokrywy wnęk na sprężyny zawieszenia (żadne tam paliwo ). Analogiczną funkcję mają te większe na samym przodzie. A przy okazji - nie wiem, dlaczego "niektórzy" piszą o czterech wlewach w przedziale silnikowym, pokazując dwa.
  2. Co mogę, to dopowiem, hej... >Drago101 - można mnożyć różne wątpliwości, a to co do niewidocznego tyłu, a to co do kół po prawej stronie itd., ale TEN konkretny szczegół nie budzi wg mnie żadnych. Czekając na jakieś nieosiągalne dane fabryczne czy służbowe na temat pojazdu z niezbyt wyraźnego zdjecia, nigdy bym doszedł do takich stwierdzeń, jak to o rodzaju kopułki. To się bierze z opatrzenia tematu. Setki zdjęć, nieraz zupełnie śmieciowych na pozór, ale i tych np. pomnikowych, umożliwiają porównania i wnioski na zasadzie "to się pokazało nie wcześniej / nie później niż..." Z czasem widełki czasowe się zawężaja, dochodzą urywkowe informacje, to się miksuje i powstaje pewien systematyczny obraz. Wspomniałeś o numerach fabrycznych. Dobrze znać taki numer, ale jeśli akurat został on błędnie określony, to co? Ja patrzę na to odwrotnie - jeśli zbiorę zespół jakichś cech egzemplarza, to zbliżę się do określenia grupy numerów, w jakiej należy go szukać, o ile jest dostępne porządne zestawienie (i o ile z tego numeru mam mieć w ogóle jakiś dalszy pożytek). O kopułce na "240" świadczy np. nie sama ona, tylko jej sąsiedztwo - gniazdo anteny i peryskop w takich pozycjach wzajemnych, jakie są "obowiązujace" tylko na wieżach z tą małą, starą kopułką. Skoro wiem już to jedno, to mogę określić np. pozycję wentylatorów, całkiem niewidocznych na zdjęciu. To wszystko jest ze sobą powiązane, nie ma miejsca na "wsio rawno". Wątpię, czy jakaś "monografia" czy nawet wyrywkowe dokumenty ilustrowane zobrazują dobrze te różnice, wytyczające, bądź co bądź, granice wariantów. Moim zdaniem więc, jak dotąd główne źródła wiedzy, jak co wygląda naprawdę, są to zdjęcia (oglądane ze zrozumieniem). Bywają jeszcze rodzynki w postaci archiwalnych rysunków konstrukcyjnych, ale je także należy interpretować ostrożnie; to temat rzeka. >Maszynista93 - nie zauważyłem pytania o antenę, ale mała szkoda, bo nie znam odpowiedzi. Anteny przykadłubowe były bardzo długie, niemożliwe chyba jest, aby tak długie (ze trzy metry) były na wieżach. Ten mały szczegół wymaga odrębnego przestudiowania wszystkiego, co możliwe, ale z małymi szansami na dokładną odpowiedź. Zdjęcia tu raczej zawiodą (kadrowanie, prześwietlenia na jasnych tłąch itp.), trzebaby może wniknąć w charakterystyki ichniego sprzetu radiowego. Co do zdjęć w tym wątku, to oczywiście możesz mieć rację z tym polskim wyrobem. Polski jest na pewno, w jego modernizacje nie chce mi się wnikać. Rzecz jednak tym, że przemieszanie takich obrazów w każdym niemal podobnym wątku świadczy o tym, że temat jest Stajnią Augiasza. Tak w świecie modelarzy, jak i ogólnie - przecież polskie licencyjne czołgi "robią" nieraz na pomnikach za wozy - wyzwoliciele. >Kub - nie będę polecał żadnej książki, bo sam mam ich tyle, co kot nasikał. Ale zniechęca mnie wyczuwalny mechanizm ich powstawania w obecnym czasie - kopiować co się da od innych, a do błędów ściągawek dodać własne w części "dodanej wiedzy". Jest trend bezlitosnego katowania czytelnika ilością rysunków tak wielką, że staje się to nieznośne, gdyż poza błędami merytorycznymi rzuca się w oczy powszechna nieumiejętność przedstawiania przedmiotu w rzutach. Rosjanie wydali dość niedawno jakąś "Encyklopedię T-34", ale nie mam jej i nie potrafię ocenić, rzecz prosta. Na pewno parę ciekawostek godnych uwagi się tam znajdzie, bo czas robi swoje, ale cudów bym się nie spodziewał. O tym, jak ja dochodzę do pewnych ustaleń, właściwie już napisałem wyżej. trzeba tylko dodać, że w moim kąciku temat żyje i powoli pęcznieje przez lata, a jest opracowywany w postaci ciągle dopieszczanych rysunków. Te są poddawane analizom pod różnymi kątami widzenia i tak zacieśniają się widełki dotyczące kształtów i pozycji.
  3. >Daniel - otóż to. Krótko i na temat. Takie konkrety znaczą sto razy więcej niż powtarzane rewelacje o jakości radzieckiej produkcji, jakby w pigułce ideologiczna warstwa dzieła R. Michulca. Zdaje się, że jest tam i jakaś warstwa techniczna, ale jeśli ilustracje rysunkowe są dla niej reprezentatywne, to jest to blamaż i bida - każdy nowo poznany rysunek z tej książki mnie o tym upewnia. Przykłady niedaleko, bo tylko parę postów wstecz. Dwa zestawy rysunków wież z z. 183 , a z nich jedna wielka dezinformacja. Wieża wcześniejsza bez wybrzuszenia na lewej ścianie, za to późniejsza już z dwoma. Prawda jest taka, że obie powinny owo wybrzuszenie mieć, oczywiście tylko na lewej ścianie. Rysując wieżę z 1944. z żeberkowatymi śladami na dolnych partiach należało wiedzieć, że to na tyle póżny wariant odlewu, iż w.w. detal mieć musiał. Ale co autorzy wiedzieli na ten temat, skoro późniejsza wersja powstała na zasadzie: kopiujemy lewe na prawe i mamy kolejny kawałek "planów"? Wypunktowałem jedynie elementy tutaj omawiane, pomijając inne przeinaczenia na tych obrazkach. Byłoby bardzo dobrze, aby "Mitycznej Broni" nie używano jako wyznacznika czegokolwiek w przemianach obrazu tej konstrukcji, bo jak ktoś ma chęć zweryfikować to i owo, musi dojść do wniosku, że ta rozbuchana księga daje się zaliczyć do rodzaju dzieci - dzieciom. Mówiąc krótko, nie dyskwalifikują jej pominięte wersje, chociaż podejrzane jest, że co ciekawsze właśnie pominięto (bo o nich nie wiedziano, jak sądzę). Najgorsze są te kompilacje tworzące warianty niezaistniałe, jak w wymienionym przypadku. I tak oto niemożliwością jest dopasować coś z tego do prawdziwych egzemplarzy. Koszmary na tle T-34 są skutkiem takich właśnie wyskoków edytorskich. Dedykuję to stwierdzenie zwolennikom dowolności nie tam, gdzie warto z niej korzystać. Kiedy mowa o fabrycznych wersjach pojazdu, to nie ma co pisać o skrzyneczkach, rowerkach i innych trofiejach, bo to zamydla temat - jest kolejny model T-34 i kolejny misz-masz. W ogólnym chaosie informacyjnym nikt już nie wie, kto "dał ciała". Książkę mitotwórczą omówiłem - "dała". Hobby Boss na modelu wieży z 45. zakłamał kształt osłon wentylatorów - "dał". Wykonawczy modelu niczego nie wytykam, gdyż wiem, że mając takie pomoce merytoryczne ja bym się wściekł; on po prostu dał się zwieść. Jako że zestaw przedstawia wóz z 45. r. (duża kopułka dow.), dla "240" należałoby mocno "przemeblować" dach wieży - znaczy to wymianę kopułki na małą (wzór jesscze z "76"), ale i dalsze zmiany: nieco spłaszczyć te osłony wentylatorów, przesunąć je też ku przodowi i zmienić położenia peryskopów oraz anteny. Także pozbyć się małego uwypuklenia przy krawędzi dachu pod kopułką; to bardzo późna "modyfikacja", oczywiście związana tylko z kopułką typu finalnego. Wiem, że to się czyta jak bajkę o żelaznym wilku, ale tu właśnie warto podkreślić przewagę różnych "muzealniaków" nad nierzetelnymi książkami. Można bez trudu znaleźć zdjęcia oryginałów, które żadną siłą nie mogły być pozbawione cech najistotniejszych. Inna sprawa, że w konkretnym przypadku jest inne wyjście - znaleźć pierwowzór zgodny z modelem.
  4. Cyknij czasem jeszcze foto z perspektywy ludzia w skali - tak circa ma on oczy (oczka) na poziomie pancerza podwiezowego (powiedzmy, niewysoki obserwator ). Mnie takich brakuje, gdy model jest "cacy" - to pewien niedosyt tego spojrzenia, jakie jest najbardziej znane z fotografii dokumentalnej. Przynajmniej w galerii..., tak czy siak chyba warto.
  5. JSJ

    Pzkpfw V Panther Ausf.A

    Z tym niechlujstwem to bez przesady. Na Zimmericie widać efekty ręcznej pracy, tylko przy niektórych wzorach nieco ułatwionej narzędziami. Liczył się czas i efekt chropowatości, a nie "ładność" niczemu nie służąca. Od założenia niechlujstwa bym nie zaczynał, bo samo lubi wychodzić, nawet niechciane, Ważniejsze jest chyba opanowanie techniki dającej przede wszystkim nie za grube warstwy (w realu ok. 1 cm), bo zbyt grube mogą dawać wrażenie kładzionego łopatą betonu. Jeśli do tego dojdzie zbyt rzadki podział na rzędy lub kratkę, to wrażenie jest takie, że to z innej skali. Takie zastrzeżenia można mieć przy tych zdjęciach.
  6. JSJ

    Pzkpfw V Panther Ausf.A

    Z tymi kolorami to racja - najprawdopodobniej na widocznych powierzchniach wnęki i obudowy wizjera (i bokach pokrywy) powinien być bazowy. Ogólnie dziwny jest ten dobudowany wizjer - gdzie jest miejsce do patrzenia? Na modelu "223" jest +/-dobrze, bo widać dolny "początek" otworu w ramie przylegającej do wewn. strony pancerza. Ale wzorowanie się na modelach może być jak loteria, to raz, a poza tym nawet dobry wzór może być źle zrozumiany. Tak się też chyba stało - ten głębszy biały "schodek" powinien być wycięty tak, aby jego dolna krawędź była w połowie długości między dolną a górną krawędzią zewn. wnęki i to by było to - otwór umożliwiający widzenie. Za dolną krawędzią tego otworu powinna być praktycznie druga wnęka - wnęka w obudowie wizjera. Zaczyna się ok. 2 cm za krawędzią otworu i ma dolną powierzchnię poziomą. Z niej wyrastają boczne ścianki, stanowiące z przodu łukowate wsporniki pokrywy całego urządzenia. Licząc w skali, ok. 3.5 mm od przodu tej wnęki jest pionowa powierzchnia bloku szkła w oprawce. Fot. "Pantery Littlefielda" proponuję zamiast zdjęć modeli oraz marnych rysunków nic nie wyjaśniających. Nie widać żadnego przekłamania, części są oryginalne lub dobrze odtworzone. Zdawało mi się. że strona "toadmanstankpictures" z odbudową tego czołgu jest znana. (http://svsm.org/albums/Panther) (http://www.toadmanstankpictures.com/panther)
  7. JSJ

    Pzkpfw V Panther Ausf.A

    Ech, mam wrażenie, że nie tędy droga, aby zmieniać koncepcję przy pierwszych trudnościach. Ale Twoje zdanie decyduje. Co do tych trudności zaś, to nie łapię, czy są one bardziej wykonawcze, czy raczej nie wiesz do końca, jak co ma wyglądać. Na to drugie wskazywałyby ostatnie zmiany. Na pokrywce wlewu u góry zdjęcia (prawy wlew) nie powinno być niczego takiego, jak się pojawiło. Najlepiej było z tym fragmentem nic nie robić. Można się bawić w małe szczególiki, czyli np. otwór na klucz i zaczep na środku pokrywki, gdy się ma dobry obrazek na wzór. To białe, co zastąpiło podpórkę przy zawiasie klapy, też nie jest dobrym posunięciem. Było z grubsza w porządku, bo to element gięty z płaskownika o szerokości 4 cm. Uchwyty lepiej wykonać z miękkiego drutu (grubość ok. 0,5 mm jest w sam raz) - "same z siebie" wyjdą jako zmniejszenie prawdziwych. Struganie z plastiku czegoś, co było gięte, w tym przypadku jest dodawaniem sobie kłopotu, a efekt jest dziwny. Osłonę wlewu na dole zdjęcia (o niej pisałem trochę) osobiście robiłbym na boczku, aby potem gotową przykleić i ewent. "obspawać". Osiągnąć dobry efekt w sposób, jaki zacząłeś, będzie trudne, jeśli w ogóle możliwe. O ile zostaniesz przy wersji dowódczej, naprawdę warto wziąć pod uwagę wspomnianą niestandartowość tego elementu (czy dotarłeś do wskazanego zdjęcia?; dokładniej przedstawia to samo, co widać na jednym ze skanów Twitcha). Sprawa antenowa jest tak prosta, że chyba potrzebuje tylko chwili namysłu. Ja dałem zwięzły opis, już tylko kolejny skan z twórczości p. Trojcy jest potrzebny, aby wyjaśnić szczegóły (tu jestem złośliwy jak diabli, bo wątpię, ale może...) --- Małe uzupełnienie po "dłuższej chwili": Takie uchwyty na pokrywkach osłon wlewów, jak na Panterze w Munster, jeśli w ogóle da się je jeszcze gdzieś zobaczyć, nie są pochodzenia fabrycznego. Do podnoszenia pokrywki służył mały zaczep płytkowy przy wgłębieniu na klucz. Klucz przy pozycji "otwarte" zazębiał się z nim i sam służył za uchwyt (miał kształt litery T).
  8. JSJ

    Pzkpfw V Panther Ausf.A

    Jeśli dobrze zrozumiałem, że ostatecznie na model został wybrany "R02" ze zdjęcia na Ukrainie, to uważam, że na osłonie wizjera kierowcy jest zimmerit. Wprawdzie skan tego nie dowodzi na 100 % i lepszego nie ma, jednak raczej się nie zdarzało, aby ten element pozostawał goły. Specjalne mocowania na kadłubie w wykonaniu wersji dowódczej to dwie rzeczy: stelaż na rozłożone części masztu dla anteny (trzy rurki o średnicy ok. 3 cm, długości ok. 125 cm) i tylna podstawa anteny w dużej osłonie (cylinder o średnicy ok. 23 cm i wysokości ok. 20 cm). Stelaż dla rurek to są dwa pionowe pasy grubej blachy, każdy przyspawany do obejmy pojemnika wyciora na górze i do płyty kadłuba na dole. Na Panther A przedni element ma trzy otwory do przetknięcia zwężonych końcówek rurek, a tylny jakieś elementy (niewidoczne pod nimi) do nasadzenia końcówek po przeciwnej stronie. Te końcówki są nacięte i ściskane obejmami, służącymi też do łączenia segmentów między sobą oraz zamocowania na stopce antenowej (warto się przyjrzeć zwykłemu mocowaniu anteny na jakimś dobrym zdjęciu np. z muzeum, bo to właściwie ilustruje również wykonanie ściskanych końcówek). Co do tylnej podstawy anten, osobiście nie znam wiarygodnego obrazu jej konstrukcji. Ogólnie wiadomo, że w osłonie pancernej jest jakaś kombinacja z izolatorem ceramicznym, a na tym dopiero zamocowana normalna stopka antenowa. Ze zdjeć archiwalnych wynika, że poziom oparcia gumowej stopki jest o ok. 1 cm poniżej poziomu górnej krawędzi osłony. Środek osłony wypada ok. 25 cm od tylnej krawędzi pancerza (płyty tylnej). Muszę odesłać do fotografii czołgu z Munster na stronie "panther1944.de" - dział Panther A > poz. "Die letzten ihrer Art" > zestaw zdjęć Panther A, Munster > foto 3. w 4. rzędzie od góry - osłona mocowania anteny jest oryginalna, reszta prawdopodobnie niekompletna lub zupełnie przerobiona pod kątem widzimisię muzealników. Ważna uwaga: wskazane zdjęcie jest też jednym z tych, które dowodzą, że na Panterach A produkowanych jako dowódcze (czyli przez MAN-a) występowała niestandartowa w tej wersji osłona lewego (większego) wlewu, czyli wlewu wody. Jest zdecydowanie większa niż na innych Panterach A i przesunięta do tyłu o ok. 4 cm w stosunku do "normalnego" położenia. Ma średnicę ok. 35 cm i jest bardzo zbliżona do stosowanej na Panther G (na modelu konieczna więc przeróbka). Widoczna osłona prawego wlewu nie jest oryginalna; nabudowano ją na tej prawdziwej, bardzo płaskiej. Jeszcze coś w sprawie pewnej niejasności. "R02" z Wikinga musiał być wyprodukowany przed 4. 44., tak więc fabryka nie dała mu na pewno zewnętrznego uchwytu na tylnym włazie wieży. Teoretycznie jedynie uchwyt - samoróbka mógł się tam znajdować, ale według dostępnych zdjęć na wikingowych Panterach się to nie zdarzało.
  9. "Cała przyjemność po mojej stronie" - mówiło się kieeeedyś. Wątek już trwa dłuższy czas i mogłem zauważyć, z jakim staraniem rzecz się odbywa. Bardzo lubię ten typ podejścia.
  10. Wobec takiej chwalebnej determinacji może Ci być przydatna całkowita długość lufy (tu jest to wymiar od wylotu do tylnej ściany nasady z zamkiem). Niestety, już spotkałem przynajmniej trzy wersje, więc jest nieco niekomfortowo. Ale najbardziej wiarygodna (wg proporcji na autentycznych rysunkach) jest wartość ok. 3170 mm (41,6 x 76.2 mm). Fajnie, że nie przestraszyłeś się komplikacji, na co zresztą stawiałem. A przy okazji - wartoby coś zrobić z blachą nad jarzmem. Chyba (zdjęcia nie dają mi pewności) można zmniejszyć szerokość tak, aby tylko dało się ją oprzeć bokami na "odlewie". Jest na pewno za długa (po osi), bo już przy niepełnym wychyleniu lufy byłaby "zadzierana" - przyjmij tę długość jako 8 - 8,5 mm. No i trzecia rzecz - raczej nie było na niej żadnych wytłoczeń, tylko niewielkie zagięcia boków.
  11. Cieszy mnie efekt - .
  12. Oj, stop i "wróć". Mam wiadomości lepsze, gorsze i takie sobie, ale wczoraj wciąż rwał mi się internet i nie było szans ich przekazać: 1. "Kołchoźnik" ma tę listwę przy części jarzmowej. Oświetlenie jej zbyt nie uwydatnia i to wszystko. 2. Co do jej "wariantów" jestem sceptyczny. Przekroje takich listew, jesli się różniły, to według moich oczu nieznacznie, np. 20 x 20 i 20 x 25 mm. Różne wrażenia grubości/szerokości mogą powodować spawy - od wątłych do bardzo grubych i sumarycznie to czyni spore różnice. Długości za to wahały się w dość szerokich granicach i możnaby próbować dłuższej analizy, czy są w tym jakieś prawidłowości. Ale w przypadku konkretnego wozu - brać to, co widać i już. 3. Natomiast faktycznie istniały wieże bez tych dodatków. Przy okazji zrobiłem przegląd ok. 40 fotografii "mutr" różnej produkcji i mam może ślad pewnej reguły - akurat w tym zbiorze znalazło się ok. pięciu wież bez listew, a wszystkie prezentują jeden model; przykład poniżej. Określa się (nie wiedzieć czemu) ten wariant jako "laminate". (foto z E-bay) 4. Ani plany w Militariach, ani model, ani wrak ze zdjęcia nie pokazują luf prawidłowej długości. Z pewnego rosyjskiego źródła można było kiedyś zaczerpnąć parę istotnych wymiarów (rys. oparty na fabrycznej "złożeniówce") i otóż od osi obrotu armaty w pionie do końca lufy jest 2352 mm, co daje jej długość ok.1650 mm (ok. 47 mm) do czoła puszki z oporopowrotnikiem (to już moje ustalenie). Właściwy wymiar w skali zawiera się więc między rysunkowym z M., a modelowym. Tu najgorsza rewelacja - na zdjęciu wraku widać jednak lufę wyraźnie "krótszą" od nich obu, bo zamarła w pozycji po odrzucie, ok. 350 mm do tyłu (conajmniej) - efekt awarii lub celowego uszkodzenia oporopowrotnika. W tej sytuacji prosi się wykonanie całej lufy z zamkiem przesuniętej o wymiar takiego rzędu. No..., albo zapomnienie o tym fakcie. Niezły dylemat, współczuję, ale jaki za to oryginalny (a wcale nie wyjątkowy) przypadek do ewentualnego pokazania.
  13. Duży krok w dobrym kierunku . Ale: 1. Jeśli tylko się da, skróć jakoś długość tego cylindrycznego odcinka lufy działa wystającego z osłony do ~1,5 mm 2. Z tymi śrubami na tylnej płycie się nakićkało - moim zdaniem lepiej było poświęcić czas na zrobienie prawidłowych "czwórkowych" rzędów przy błotnikach. Ciągle brakuje dwu śrub. Poza tym, jest wskazane wykonanie mocowań pod ogrzewacz ( 4 tuleje gwintowane ø ~30 mm, wysokość ~45 mm). Szukam w miarę przyzwoitego zdjęcia płyty z tymi ozdóbkami. Edit.: Jest (na wszelki wypadek też link do całej strony, bo te zdjęcia coś się wrednie zachowują - http://legion-afv.narod.ru/T-34-85_Podberezye.html) 3. Zajęty przedtem wieżą, zupełnie nie zauważyłem, że jest odwrotne do prawidłowego wychylenie żaluzji pod siatką. To są żaluzje wypuszczające powietrze, a nie łapiące je.
  14. Bazylms - spostrzeżenia godne uwagi. Przeważnie jesteśmy odbiorcami pewnych dzieł i mamy prawo wyrażać swój stosunek do nich niezależnie od przygotowania "fachowego". Ja tylko myślę, że udział w każdej rozmowie wymaga czegoś więcej, niż wyrażenia w sposób schematyczny zachwytu lub dezaprobaty - nie jest to po prostu nic ciekawego, a często drażni. Każda opinia wymaga minimalnego choćby uzasadnienia. Inna sprawa to proporcja ilości "konsumpcjonistów" do tych coś wnoszących (manualnie lub przynajmniej werbalnie). Nikła aktywność w dziale odpowiednim dla wszelakich dociekań wokół rzeczywistych obiektów może potwierdzać małe zainteresowanie podstawami i w sumie, na moje wyczucie, określa to profil forum jako mało merytoryczny. Czasem ma się więc ochotę lekko poironizować, ale próbuję z tym nie przesadzić. MissingLynx to nie jest i już. Nie jestem zwolennikiem etykietek dzielących forumowiczów na grupki wyższego i niższego wtajemniczenia. Myślę, że warto promować komunikatywność - chyba lepiej, aby każdy dawał jasno do zrozumienia, co go kręci, sam próbował określać braki w zakresie go interesującym i w ten sposób łatwiej trafiał na tego, który mu pomoże zgodnie z potrzebami. Jeśli np. ja mam przechył w stronę technczną, to nie ma większego sensu, abym to narzucał mimo woli komukolwiek, kto uznaje prymat aspektów "artystycznych". A moja wiedza - jest nikła. Miałem już okazję tlumaczyć to zjawisko gdzieś, kiedyś. Zakres tematyczny to głównie pojazdy drugowojenne z "naszego" teatru dzialań, a więc rusczyzna, niemczyzna i trochę polskich akcentów. Biorę się za to, co rokuje jakieś rozszerzenie wizji przydatnych do modelowania, a grzebanie się w specjalistycznych zagadnieniach technicznych ma tu mały udział, choć bywa niezbędne; nie ma zmiłuj. Za podstawową rzecz mam pewną metodologię podejścia do źródeł, częściowo wyłożoną tutaj dla przykładu. Jak patrzeć na fotografie, jak je robić pod kątem swoich potrzeb, jakie materiały dokumentalne uznać za przydatne, a jakie frru - do kosza i tak dalej. Mój stosunek do publikacji nie będących wynikiem przyłożenia się, tylko kompilacji cudzych tworów z wyobraźnią zbyt swobodną (+tupet) jest wynikiem tego wyćwiczonego "krytycyzmu konstruktywnego". On pozwala po prostu szybko wytypować różne bzdroły i nie tracić czasu, czyli w jakiś temat wgryźć się szybciej. Ale tych rozgryzionych jako tako jest naprawdę mało. Nadgryzione zaś i te w ogóle nie tknięte moją maszynką do "analiz specjalnych" mam za nieznane, siebie wobec nich za ciemnego i siedzę cicho. Maszynisto - gdybyś psuł to, co dobre, to może nawet bym się nie odzywał. Jednak wiem, że nie było co psuć, bo ani modeli odpowiednich nie ma, ani podpórki w literaturze na poziomie też (w każdym razie ja widzę tylko żałosne próby pokazania tego, o czym sobie tu rozmawiamy). Więc niezależnie od warsztatu sytuacja modelarza jest godna pożałowania. Smutna jest, ale prawdziwa konstatacja, że nie ma się na czym oprzeć. Dla mnie jest niepojęte, dlaczego producenci marnują szansę na ofertę tak ciekawych konwersji, przy których zaistnieniu skończyłoby się ubóstwo wyboru modeli teciaków, a przy tym może i padło parę obiegowych opinii. Kwestia samouctwa - rzecz zabawna - toć samoukami jesteśmy wszyscy, bo nie ma ani szkół modelarstwa, ani szkól rekonstrukcji i t.p. Zdziwić się można widząc, jaki stopień amatorstwa prezentują niektórzy twórcy np. replik w dziedzinach różnych. Amatorzy projektują modele. Myślę, że tylko biegłość w działaniu z odpowiednimi programami jest tam sprawdzalna, a reszta to kwestia wiary w zdolności pracownika. Zdaje się, że Dragon ze swoimi teciakami jest przykładem tego, jak odmienne efekty powstają w zależności od talentów tych, którzy opracowują kolejne "wypusty". Bez kompleksów więc, bo robimy swoje i grunt, aby się w tym jakoś rozwijać, w dodatku nie bez przyjemności. Co do mojej asysty - trochę brak czasu w tych dniach, a trochę zniechęcenie spowodowane widzianymi zmaganiami innych z tą wersją spowodowały, że się nie wychyliłem w porę. Po cichu myślę, że to temat nie do ogarnięcia, jeśli się nie podsunie tego, czego nie ma - kompletnego materiału rysunkowo-opisowo-zdjęciowego. Mam też wrażenie, że moje doradztwa w wątkach z T-34 wiążą się z jakimś fatum - im więcej się naspinam, tym mniej z tego jest. Nawypisuję się i nie mogę doczekać efektów. Wątki się urywają, modeli ani widu, znaczy to chyba, że lepiej się nie pchać z tą swoją przysługą, która się okazuje niedźwiedzią. Ty przynajmniej masz już prawie gotowy model, a jak chcesz, to możesz go na rożne sposoby przepoczwarzać. Poważnie mówiąc, zupełny skracz lub kombinacje "resztkowe", ale z dobrą kontrolą, są według mnie słuszniejszym działaniem, niż bezkrytyczne pakowanie, bardzo nieraz głupich, aftermarketowych cudów, też proszących sie o przeróbki. Więc i rachunek ekonomiczny jest prosty. Wyłaź spod tego krzesła . A ja zawsze pomogę chętnie w miarę swych możliwości, tylko ostrzegam przed wspomnianym pechem .
  15. Oj, trudna moja rola ... No nic, postaram się w kolejnych punktach odnieść do Twoich obiekcji: 1. Pisałem na wstępie, że nie mogę zilustrować wersji pierwonej z D5T (o którą chodzi), natomiast mało chyba znane różnice podałem. Dla mnie ważne było zresztą naświetlenie sprawy wczesnych wież nieco szersze, bo wiem, że nikła jest ogólna orientacja w tym zakresie. Powtarzam - szczelina obs. z lewej strony znikła w drugim wariancie wieży, nie w tym, który robisz. W Twoim główne błędy to dach i szeroka osłona armaty. 2. Pomoc w sprawie domniemanego zaczepu na prawej stronie dostałeś - jedynie słuszna odpowiedź brzmiała, że raczej go tam nie ma i dalszych pytań nie było, dyskusji też. Myślałem, że krótki namysł wystarczył, aby się zgodzić z tym zdaniem (dla mnie to ewidentne - odległość miejsca na lewy zaczep od wskazanego miejsca po prawej stronie jest zdecydowanie za mała, aby to, co widać, stanowiło zaczep). Tu ciekawostka - tak wczesna wieża mogła być wykonana także z zaczepami kółkowymi na dachu, ale jedyne zdjęcie egzemplarza i takiej sobie jakości nie daje Ci szansy rozstrzygnąć, jak te szczególy na czołgu po przejściach mogły wyglądać. 3. Wszystkie te rozważania nie są po to, abyś wszystko robił na nowo. Jeśli interesuje Cię dany temat, to pewne wiadomości mogą się przydać innym razem, a jak zauważałem, niekoniecznie tylko Tobie. 4. Takie zdjęcie ciekawego egzemplarza, jak to z Modlina, może pomóc w kwestii malowań, ustalenia wersji pewnych detali w ogóle (belka, uchwyty na kadłubie), ale nie można go traktować jako źródło w temacie "budowa wieży takiej a takiej". Jeśli jako drugie wymieniasz ten rysunek (niewiadomego mi pochodzenia), to znaczy, że przeceniłem Twoją orientację w zagadnieniu (przyznam, dość trudnym). Taki rysunek to jest przykład tego, co nazwałem chorymi wizjami i bez orientacji w tej stajni Augiasza stajesz się jego ofiarą. Chciejstwo autorów podobnych rzeczy skutkujące żenującą amatorszczyzną jest szkodliwe, gdyż powoduje m. in. takie, jak Twoje, dylematy, Zawsze gorąco polecam studiowanie zdjęć, będących najwiarygodniejszym źródlem, no chyba, że ma się coś z fabrycznej dokumentacji. A skoro o zdjęciach, to zauważę, że na tym forum jest już parę podobnych wątków i nie do zignorowania są fotografie w nich zamieszczane. One też wprawdzie nie dają żadnych prostych odpowiedzi, ale mówią sporo. W oparciu o nie nie zrobiłbyś np. takiego błędu, jak przesunięcie na prawo wentylatorów. Wnioski z nich płynące w każdym razie wystawiają świadectwo takim planom czy "schematom", jak pokazane tutaj. 5. Byłoby fajnie, gdybym mógł Ci przedstawić pełną "metryczkę" czołgu, do którego tak przylgnęła Twoja wyobraźnia. Niestety, ja się zajmuję właśnie ewolucją pewnych konstrukcji, bo tylko na tym obszarze jest możliwość operowania informacją dającą się weryfikować. W zakresie historii nietechnicznej, a "zdarzeniowej" wiadomo, jak wyglądało jej tworzenie w pewnej epoce, tak więc nie, nie - to zdecydowanie nie mój ogródek. 6. Taki konkret, jak ów prawy peryskop, nie jest dla mnie żadnym problemem. Biorąc rzecz od strony proporcji, gdybyś tak właśnie przesunął przód dachu, to możesz skorygować jego położenie (do przodu) w granicach 1 mm lub wcale. Twój problem w tym, że trzeba brać pod uwagę inne elementy. Ten peryskop powinien być nieco w przód od celownika przed kopułką (wg mnie ok. 5 cm w "naturze"), więc to przesunięcie zaznaczające różnicę byłoby wskazane. Ale przecież nie wiem, na ile błędne są położenia innych elementów i ich wielkości. Na pewno masz za dużą średnicę kopułki, ale przy tym babolu odległość celownika od jej ściany wydaje się z grubsza poprawna. Zmniejszysz kopułkę, będziesz maiał kolejne wątpliwości, potem następne..., tak to musi być, gdy model powstaje ze zbioru niezbyt skoordynowanych elementów. 7. "Jeśli wierzyć tej grafice" - absolutnie nie wierzyć, w każdym razie w zakresie spraw konstrukcyjno - konfiguracyjnych. Zostaw to naiwniakom. Takie obrazki powstają w celu prezentacji kwestii makowań i korzystają z podstaw rysunkowych np. takich, jakie już odpowiednio określiłem. O tym, co, gdzie, ile, jak (i czasem nawet dlaczego) bywało, mówią nam głównie zdjęcia. Jeśli ich nie masz, nie masz podstaw do robienia poprawnych odwzorowań; pełna przypadkowość. Na zdjęciach nie znajdziesz wymiarów, ale w sytuacji, gdyby sto jakichś rysunków (jedne są kopiami drugich i tak w nieskończoność) przedstawiało element A większy niż element B, a dwa zdjęcia całkiem na odwrót, to co tu będzie podstawą? Ja wątpliwości nie mam. Na koniec taka mała dygresja. Jestem otwarty na pytania. Lubię zwłaszcza, gdy trudny temat od nich się zaczyna, bo to czyni sprawę jaśniejszą. Gdy pytań nie ma, jest domysł, że w zakresie go zadowalającym autor wątku uznaje swoją znajomość zagadnienia. Nie ma tutaj zwyczaju offtopowania na tematy merytoryczne, jest raczej ogólna niechęć. W dobrym tonie i powszechne na tym forum zdaje się oświadczanie, że się nic nie wie, ale zasiada w pierwszym rzędzie - nie z ciekawości historycznej, ale z ciekawości efektów malowania i brudzenia. Wobec takich "okoliczności przyrody" nie mam wielu okazji do okazania pomocy ani chęci brylowania wśród tak wyrobionej publiczności, chociaż, gdy np. chodzi o same wieże czołgów T-34/85, mam wyodrębnionych i w dużej części rozrysowanych z kilkanaście wzorów i subtelne związki ewolucyjne między nimi coraz bardziej rozpoznaję. Jeśli już piszę na taki temat, to na tyle obszernie, aby zniechęcić osoby z "wypadającą szczęką", a dać coś prawdziwie zainteresowanym. Tylko proszę - niech ja wiem w porę, że ktoś zainteresowany jest .
  16. Racja - jeśli to dokładnie ten egzemplarz, to nie ma nawet wyraźnych śladów zaczepów na wieży. Ale bez zaczepów raczej go nie wyprodukowano, więc może jednak delikatne ślady były, ale zdjęcie za mało wyraziste. Druga racja - brak 6 śrub na tylnej płycie - nie zauważyłem, że dwie domyślnie istniejące zasłoniłeś zawiasami . Ale skoro tak zrobiłeś, to naprawdę wątpię, czy błędy, które ja mam na myśli, też za takie uznasz. Prawdę mówiąc, na pytanie, czego brakuje, najpierw chciałem napisać, że dobrze odtworzonej wieży z K. Sormowa. Wobec wyżej wyrażonej wątpliwości przyjmę, że ktoś podobnie przerabiający wieżę na modłę wczesnych wież "85" z zakładu 112 pożywi się może paroma uwagami o nich, a kadłub już sobie daruję. A więc wieża. Ogólne wrażenie: za duża kopułka, za krótki z przodu dach, nieuzasadniona asymetryczność bloku wentylatorów wobec osi, przednia osłona działa z póżniejszego wariantu (szeroka), zły ślad podziału formy na dole (jakby z czechosłowackiej wieży). Nie mówmy o ideałach, ale o osiągalnym przybliżeniu oddającym specyfikę danej bryły - jeśli nie o to chodzi w takiej przeróbce, to dla odmiany ja czegoś nie rozumiem. Poniżej przykładowe ujęcia wieży z zakładu 112 - tylko trzy, ale dość bogate w zawartość informacyjną. Wieża reprezentuje te, które produkowano po pierwotnych - już trzyosobowe, z radiostacją, uzbrajane alternatywnie - w D5T z właśnie szeroką przednią osłoną lub z S-53 (w tej wersji osłony przednie obu armat miały te same szerokości i oś lufy działa nieco przesuniętą na prawo od osi wieży). Zachowanego wariantu pierwotnego chyba nie ma, ale na szczęście zasadnicza różnica korpusów polega na szerokościach osłony dla D5T (w tym nowym układzie ok. 10 cm więcej) i subtelnej modyfikacji przedniego kawałka śladu lączenia formy. 1. Kwintesencja tego, co w wieżach owej produkcji (od początku do końca) oznacza "długi dach". Przód płyty dachowej wypełnia miejsce, które na siłę autorzy chorych wizji pokazują w formie przejętej "bezprawnie" z wież wzoru zakładu 183. Przy okazji widać rodzaj osłony nad kołyską praktykowany niezmiennie do lata 1944 - to po prostu solidnie przyspawany kawałek z płyty używanej na dach; część opancerzenia. Konsekwencje "sormowskiego" rozwiązania dachu można ująć tak: - Tutaj nie ma pasa odlewu między poziomą bazą dla płyty dachu a wnęką przednią - Osłona górna (o długości ok. 30 cm) jest przyspawana tak, że tylny spaw praktycznie jest nałożony na szczelinie osłona/korpus - Przed prawym peryskopem jest spory kawałek plyty dachowej (położenie tego peryskopu pozostawało względnie stałe, więc to jest element rozpoznawczy b. istotny). 2. Proporcja przodu dachu z fragmentem pochyłym do długości reszty. Jak wyniika ze zdjęcia poprzedniego, pochyłość zaczyna się +/_ w miejscu, gdzie na danym egzemplarzu przyspawano przednie zaczepy na bokach. Inne widoczne cechy: - Przebieg śladu technologicznego (uparcie zwanego spawem) na dole wieży: w przedniej części załamanie od poziomu do lekkiego skosu w górę, w pobliżu czoła wieży ostry kolejny zwrot ku górze i przejście do poziomu +/- osi lufy (ten fragment widoczny zanikowo w związku z perspektywą; innych zdjęć jednak nie brak). Na tle wież innych producentów ów łamany fragment podziału jest tak charakterystyczny, że sam bez pudła pozwala określić, skąd dana wieża - Stosunkowo mała średnica korka otworu strzelniczego - Brak wizjera nad lewym otworem strzelniczym (wyeliminowano go w tym wariancie). 3. Zdjęcie daje pogląd na wielkość osłon wentylatorów, ale przede wszystkim uwidacznia symetrię ich pary wobec osi wieży. Asymetryczne ustawienie, związane z powiększeniem tych osłon i rozstawienia samych wentylatorów, to też kwestia dopiero późnoletnich miesięcy 44. Do tego czasu manewry modyfikacyjne z dużymi elementami na dachu (kopułka i prawy właz, wentylatory) odbywały się jedynie wzdłuż wieży. Jako że foto jest wykonane "poosiowo", można ograniczyć margines błędu przy określaniu średnicy kopułki lub zweryfikować jakieś rysunki. Przykład roboczego pytania: Czy jej obrys przekracza oś wieży? Odpowiedź: nie, albo minimalnie, w granicach paru mm. Szybko zorientować nas to może np., czy i na ile jest racjonalne, aby model kopułki finalnego typu udawał kopułkę typu wczesnego. Osobiście wiem, że nie za bardzo, bez zmniejszenia średnicy o ok. 2 mm, ale gdy ktoś nie wie, a patrzy ze zrozumieniem, dojdzie do wniosków podobnych. Warto jeszcze dodać, że właściwa tu kopułka (przejęta bez zmian z wież 2-osobowych) ma swoiste rozstawienie szczelin wizjerów, uzależnione w dużej mierze od położenia wobec sąsiednich elementów (np. wizjer tylny jest odchylony od wzdłużnej osi - acz tylko o ca 10° - ze względu na kolizję pola widzenia z lewą osłoną wentylatora). Późniejsze większe zmiany konfiguracji na dachu równały się zmianom układu tych patrzałek - choć to "tylko" T-34, przypadku w tym nie było. (zdjęcia via "militarnepodróże.net" - Łukasz Sambor ©) Pozdrawiam
  17. Zaczepów na wieży i czterech śrub na tylnej płycie. O tym, co jest "skaszanione" nie piszę, bo już wiem, że tego nie lubisz, a skoro nie bardzo mogłem być na bieżąco, to "musztarda po obiedzie" mogłaby tu wyglądać na krytykanctwo.
  18. JSJ

    7TP Mirage Hobby 1:35

    O..., muszę się tu włączyć, choć to pewien off-top. Posiadaczom broszury z 1996 r. (z niej są powyższe dane) wypada mi wyjaśnić, że czas poważnie zweryfikował ówczesne hipotezy. Byłem współautorem, za treść rysunków odpowiadam osobiście i wobec tego, że pojawił się wątek "dociekający", podam niektóre obecne ustalenia co do wież dwubroniowych 7TP: Były trzy odmiany seryjnych wież, zróżnicowane głównie cześcią dachu. 1. Najbardziej zaskakujący wniosek dotyczy wieży jakoby najwcześniejszej, wg rysunków BBT. Daty tych rysunków, jedynych dotępnych, były skutecznie mylące. Wygląda to tak, jakby projekt wieży z peryskopem Gundlacha na płycie podwyższającej przeleżał się długo w szufladach, bo oto na tle dziś dostępnego zbioru zdjęć wychodzi, że to był ostatni wariant, w każdym razie stosowany na ostatnich seriach czołgu. Jest to tym bardziej dziwne, że nie miał on żadnych śladów nawet otworów pod anteny lub po prostu takich nie udało się jeszcze odkryć. Tak czy siak, najnowsze czołgi przypuszczalnie nie miały w ogóle radiostacji - był przewidziany ich montaż późną jesienią 39., ale wiadomo, co nastąpiło, kładąc kres tym planom. Prawdą pozostaje, że ten wariant wieży miał dłuższy z przodu właz, niż poprzednie, natomiast nie miał już dodatkowych śrub (po 4 na obu stronach) nad łożyskiem, przed tylną niszą, a to by zaprzeczało domniemaniom, że wariant powstał jako "update" wczesnej wersji. Po prostu główne ściany wieży były już produkowane po nowemu. Peryskop Gundlacha, wbrew rysunkom BBT miał takie samo położenie wobec osi obrotu wieży, jak poprzednie warianty. Ani ten, ani pozostałe nie miały charakterystycznego podwójnego rzędu śrub na bokach, przy połączeniu z przodem tylnej niszy (takie coś występuje jedynie na owych rysunkach, na wieży uźytej dla 10TP i... na bielskiej replice). 2. Drugim wariantem był (nie odkryty przy tym starym opracowaniu) wariant bez alternatywnych punktów montażu anten, z jedną podstawą po lewej stronie przodu niszy - ten właśnie jest na foto przewróconego czołgu. 3. Pierwsze seryjne wieże miały ten podwójny układ miejsc dla anten (nie jest znany powód owego zdublowania), jaki widać na rysunku z "nowej monografii". Można zakładać, że ileś pierwszych sztuk nie było tak do radiostacji przystosowanych, ale to czysto teoretyczne, gdyż brak przykładów. W praktyce występowało bodajże tylko zamocowanie anteny na podstawie z przodu niszy (w osi wieży). Oczywiście, radiostację i antenę montowano na danym czołgu lub nie - w obu przypadkach niewykorzystane otwory na śruby zabezpieczano śrubami o łbach stożkowych, a otwory na istalację dwuczęściową zaślepką (góra - dół, części skręcane śrubą). Przejściowo na tym wariancie stosowano podstawę dla wysokiego masztu, która nie wymagała dodatkowych punktów mocowania. Poza operacją zaolziańską ze świecą szukać przykładu jej użycia, tak jak i samego masztu. Są podobno jakieś wiadomości, ze to się nienajlepiej sprawdzało; bliższych danych nie mam. Fakt, że dla danego modelu, ale i w ogóle taka wieża jest najlepsza ze względu na możliwości konfiguracyjne - odpowiednia dla kadłuba przed- i po modernizacji tyłu. Zarówno pokazany rysunek, jak i model względnie dobrze oddają pozycje elementów na włazie tej wersji; polożenia zamka i uchwytu były odmienne w każdej z trzech.
  19. JSJ

    7TP Mirage Hobby 1:35

    Zgadza się - potrzebne są łby stożkowe. I tu problem, bo oferta wymiarów mała. 0,6 byłyby dobre. Prawdę mówiąc, należy szukać (lub sobie wyprodukować) średnic 0,6 oraz 0,7 mm. W przybliżeniu odpowiadają one prawdzie, czyli łbom śrub z gwintem 10 mm (łeb 20 mm) i z gwintem 12 mm (łeb 24 mm) wedlug norm z lat 30tych. Takie zróżnicowanie na modelu to jednak ideał przy założeniu szukania wśród gotowców do kupienia. Możnaby ewentualnie zrezygnować z tych większych, bo na 7TP były w mniejszości - na grubszych (13 i 17 mm) płytach przednich i bocznych kadłuba, czyli obudowujących przedział załogowy i przełożenia napędu. Śruby 10-mm (łeb 20 mm) stanowiły znakomitą większość.
  20. Ja nie widzę nic złego w określeniu "felga", jak i w tym "siedzeniu" gumy w feldze. Koło ogumione cięższego pojazdu zwykle ma felgę (tarczę) z odpowiednią obręczą mocującą ogumienie. Jeśli ogumienie jest wymienne, to trzyma się felgi dzięki zagłębieniu w obręczy. Tak jest i na czołgu Panther, więc obrazowe określenie "siedzi", chociaż nie jest encyklopedyczne, oddaje istotę sprawy, Pierścienie osłaniające gumę, o których mowa, są jak najbardziej częścią felgi, dokładnie jej odłączalnej pół-obręczy. Nie jest to jakaś dołożona osłona, tylko pzedłużenie owego elementu w postaci wywiniętego na gumę kołnierza. Nie wiem, czy Darek M, tłumacząc, sam ma dobre wyobrażenie o kołach tego pojazdu. Na panterach tylko koła wewnętrzne, czyli te przy środku gąsienic, są zabezpieczone takimi kołnierzami. Powód jest prosty - one dość ciasno wypełniają odstęp między grzebieniami gąsienic. Od grzebieni do zewnętrznych kół jest natomiast spora odleglość, więc te podobnego zabezpieczenia nie wymagają. Nie jest to już kwestia słów, tylko ewentualnych efektów eksploatacyjnych (jak ścieranie materiału), które w oparciu o mylne sugestie mogą być odtworzone niedobrą waloryzacją.
  21. Cześć, pomarudzę i tutaj, jako pretekstu używając dwóch ostatnich postów, bo na każdy przypada po jednym błędzie rzeczowym. 1. Na wieżyczce ustawiano (w razie potrzeby) jeden z karabinów montowanych wewnątrz. A te były oba w wersji czołgowej oczywiście, więc jakim cudem miała zachodzić przemiana na wersję nieczołgową... 2. Karabin miał oznaczenie MG 34. Jeszcze zahaczę problem "rantu" na kołach - nie dlatego, aby szukać dziury w całym, tylko aby coś wyjaśnić (doczytałem, że model jest niejako doświadczalny, więc może się to przyda przy kolejnych). Na ten rant w realu składa się zgrubienie gumy i krawędź felgi. Lepiej nie przesadzać z opiłowywaniem tego po wysokości, bo lekko licząc, ok. 1,5 cm to w sumie ma i, Bogiem a prawdą, tu powinna być granica kolorów. Zaś szerokość, zarówno gumy, jak i felgi w tym miejscu jest znana jako nominalny wymiar koła (10 cm), więc błąd tego czy innego zestawu można łatwo ocenić. Nie wiem, czy się mylę, ale mam wrażenie, że w tym przypadku to jednak zwężona partia profilu "gumy" jest za chuda. Możliwe, iż na rantach było za dużo, a reszta pozostaje za wąska. Ale po poprawkach nie wygląda to źle i wątpię, czy z tych kółek można wycisnąć więcej (trzebaby może dolewać "gumy", co pachnie szaleństwem). Jednak warto, jak sądzę, coś poprawić przy malowaniu, bo efekt dość grubego jasnego obrzeża guma/felga na owych zewnętrznych kołach jest miejscami fałszywy. Kolor gumy chyba powinien być przynajmniej podciągnięty do samego brzegu, bo już do wykonania właściwego rozgraniczenia (rysa na połączeniu obu elementów) nie chcę namawiać. Mogę być wprowadzony w błąd przez zdjęcia, więc z góry przepraszam, jeśli źle je interpretuję. W ogóle to wiem, że jak koś np. planuje warstwę błota na kołach, to to wszystko nie ma sensu, ale bywa też inaczej, więc poćwiczyć można różne zabiegi.
  22. Cześć. Wobec takiego wyboru gorąco popieram zamysł "wizji lokalnej" oryginału. Najgorszą rzeczą byłoby zdać się na sugestie płynące z tych rysunków, większego komentarza sobie oszczędzę... Tymczasem, po kolei co do punktów Twojego postu: - "Od spody widzę że trzeba ją wydłużyć na boki, widać na zdjęciu że ścianki boczne wystają poza okręg pierścienia spodu wieży." Przyznam, że nie za bardzo zrozumiałem. Prosto ujmując zasadę modyfikacji korpusu, w tylnej części boczne ściany (i tylna) są prosto przedłużone do poziomu dna niszy. - "Po przesuwać peryskopy i jeżeli dobrze widzę to porobić po bokach osłony jarzma takie obłe wypukłości." Tu też nie mam pewności - jeśli tu chodzi o kształt "mufy" na lufie, to jest to na bazie cylindra, tylko łagodnie żłobkowanego równolegle do osi śrub mocujących tarczę (rzecz typowa po modernizacji wczesnych osłon). W tej osłonie jest inny zagwozdek - od tych serii "ichnie" wieże zaczęto wyposażać w osłony z poszerzoną tarczą (dodano ok. 6 cm, oczywiście na wnękę też). Orientacyjnie - ta osłona powinna więc mieć szerokość ok. 78 cm. Pozostały na starym miejscu otwory na celownik i karabin. Charakterystyczne są efekty po odcięciu wlewów, zwłaszcza ten paskudnie deformujący na czole tarczy po lewej stronie. - 1213 - jak najbardziej to jest to, aczkolwiek może mieć nieco późniejszą wersję wieży, na której znikły numery technologiczne na odlewie. Przy bliższym oglądaniu możesz się zorientować, że generalnie wieża ta ma lekko stożkową podstawę okalającą łożysko; zachowano tę cechę jeszcze z wczesnych wersji sormowskich. Nie jest to konsekwentne w każdym miejscu obwodu i może być "różniasto", ale ja to kładę na karb postępującego wówczas spadku dokładności formowania. Inne spostrzeżenia: - Wbrew temu, co pokazują mityczni, pozostał niezmodyfikowany zawias prawego wlazu wieży - Również wbrew... tył wieży nie był robiony prawie w "kant". Zaokrąglenie obrysu na dole niszy to promień rzędu 55 cm. Nawet na trumpeterowej wieży, wieżach Dragona i wszelkich innych jest tu jednak ciut za ostro - Także wbrew... wieże te nie miały już ani jednego wizjera nad otworem strzelniczym - Dolna pozioma linia podziału formy na boku kończy się na tylnej granicy styku bocznego zaokrąglenia ścian lub tylko nieznacznie bliżej przodu, a podział w tym miejscu załamany "spływa" do dołu i jest widoczny na podstawie w postaci jakby rozmazanej palcami (detal widoczny na sormowskich wieżach od początku). - Warto sprawdzić, czy wizjery na modelowej kopułce odpowiadają rozstawieniem tej prawdziwej odmianie (nie ma jednego wzoru dla wszystkich), aby uniknąć takiej żenady jak u mitycznych, że np. tylny pięknie celuje wprost na czapkę wentylatora.
  23. OK. Jacek, nie czekając przepraszam za pomyłkę - wciąż mam w głowie ten zakład 174. Ale kierunek 112 lub 183 jest słuszny, tylko przedłużenie dachu dotyczy w tym wyborze jedynie wież z z.112. No i, jak dla mnie, masz w tej opcji niedobór na dachu 1 mm . Tu pierwsza rzecz niejasna (bo interpretacja ogólna firmy i moja nie muszą się zgadzać), ale tak czy siak wieże z dłuższym dachem miały wnękę na osłonę działa wciętą tuż przed krawędzią płyty dachowej (poziomy margines ca 3 - 4 cm). Ale to i tak jest zakryte przed widzem. Pozioma odległość od czoła odlewu do krawędzi dachu wedle moich ocen powinna wynieść ok. 58 cm (ewentualnie przelicz i zmierz, ciekawe, co też z tego wyjdzie). Teraz co do potencjalnych przebudów, począwszy konsekwentnie od tych na modłę Sormowa: 1. Wczesnym wieżom sormowskim odpowiada +/- pozycja prawego peryskopu, z lewym i anteną jest gorzej (wzór - Poznań, Cytadela). Oslony wentylatorów powinny być mniejsze, regularnie sferyczne i jako całośc ustawione na osi wieży, sporo bliżej przodu. Kopułka wydaje się za duża (wg mnie miała średnicę ok. 73 mm) i wymaga stożkowego obrobienia w górnej części. 2. Cały układ dachu sprzyja bardziej właśnie owej "wielkiej" wieży, którą uwieczniałeś w Poznaniu. Kopułka może być bardziej właściwa wymiarowo (zastosowano wersję powiększoną do ok 78 cm), ale też wymaga zabiegów; stożkowe powierzchnie ma już dwie. Lewy peryskop i antena generalnie do tyłu plus małe ruchy w poprzek. Wentylatory są już w finalnym położeniu, czyli dobrze. 3. Można rozpatrywać jescze wieże z pokrzyżowanymi podziałami, jeśliby Cię taka ochota naszła. Jeśli zdjęcia mnie nie mylą, to w tym modelu obrysy płyty dachu bardziej są w typie urody wież sormowskich - mają względnie równoległe do brzegów odlewu krawędzie boczne, niezbyt daleko odsunięte. Na wieżach z. 174 i 183 jest nieprzypadkowa odmienność, wynikła chyba z innej koncepcji wymiarowania - wyraźnie nierównolegle, sumarycznie dalej od krawędzi odlewu, a boczne narożniki są bardziej "symbolicznie" zaokrąglane (to się powtarza na naszych kaczorach z Łabęd). 4. Co do widoków na zrobienie wieży z UWZ (183), jest w narzuconej konfiguracji dachu konflikt. Albo kopułkę trzeba zmienić na finalną jednoklapiastą, albo uznać, że ta dwuklapiasta jest tą właściwą wczesną ( korekta jak w p. 1.) i zostawić ogólnie to, co jest. Położenie wentylatorów zamodelowano w wariancie odpowiednim dla zmodernizowanych kopułek. Umiejscowienie lewego peryskopu i i anteny natomiast odpowiada wersji ze starą kopułką; jest duża zmiana przy układzie finalnym. Rozumiem, że nastawiasz się bardziej na z. 112, więc na tym się bardziej skupiłem. To zresztą ma sens, bo da się zauważyć, że nasi dostali spory wybór tych wariantów.
  24. > Tornado. Kto obejrzy trochę zdjęć wojennych, dojdzie do wniosku, że trzymać się ścisłej reguły malowania takich rzeczy, jak włazy, nie można. Co do lat powojennych też miałbym tę wątpliwość. Więc tym bardziej jeśli chodzi o "pomnikowy" pomysł i możliwość kilkakrotnych przemalowań, to właśnie osobisty gust, intuicja i potrzeby kompozycyjne mogą być decydujące. > Maszynista93. Doceniam, że widzisz prawdę w moim pisaniu, ale "przesada" w "czepianiu się wszystkiego" to chyba nieadekwatne do jego celu określenia. Logicznie biorąc, pójście na szczegółowość utożsamiam z podatnością na przyjęcie pewnych "errat", a z dodatkową wiedzą chyba jest ciekawiej, niż bez niej. W tym czepianiu zresztą sporo jest zastrzeżeń do materiału wyjściowego, bo, jak sądzę, wszystkich nas, jakoś zainteresowanych daną konstrukcją (?), powinno w zdrowy sposób wkurzać, że 70 lat od jej powstania produkuje się potworki merytoryczne. Tobie odpowiada może taka sytuacja, skoro rozjaśnianie obrazu widzisz w kategoriach przesady. Ja tylko próbuję promować podejście w rodzaju "bądźmy mądrzejsi od wielkiego stowarzyszenia powielaczy błędów". Ale spokojnie, coraz rzadziej, bo to walka z wiatrakami. > Bigmodel. Jeśli chcesz, a Tornado się nie obrazi, napiszę więcej (ew. na priw.). Tak, o to chodzi i dobrze zacząłeś. Może zbyt nieśmiało dodałeś materiału na przodzie dachu, trudno mi powiedzieć, bo ślady są trochę dezorientujące. Z moich poczynań porównawczych wynika, że do dachu typu z. 183 powinna być w obu przypadkach dodana długość ok. 12 cm. Oczywiście, na tym nie koniec perturbacji, w zależności od wyboru wersji.
  25. Och, nie mogłem się doczekać widoku tych elementów, które by świadczyły, że produkt nazwany czołgiem z fabryki 174 rzeczywiście mu odpowiada - kadłub prezentuje twór zakładu 183. Zobaczywszy wieżę, już się poddaję i nie wiem, o co chodziło firmie Trumpeter. Bo ta wieża nie jest wieżą żadnego rzeczywistego wzoru. Ze względu na krótką część dachową mogłaby być jedynie upodabniana do wież z. 183, a przy większych przeróbkach (kopułka) jeszcze do polskiej produkcji. Jedyną właściwie słuszną cechą "omskiej" (średnio-późnej) wieży jest tu przebieg podziału formy. To jest jakieś robienie wariata z klienta. W sumie temat zaczął mi wyglądać dziwnie - czołg niby z zakładu 174, który takim nie jest, w dodatku skojarzony z serialem, w którym takiej akurat odmiany nie było nawet w tle, a nie są nawet znane wzmianki o dostawach tamtejszych czołgów dla polskiego wojska. Więc, jakby się do tego nie przylożyć, historycznie czy filmowo, jest nie za dobrze. Wszystko może być nieważne, ale z tytułem coś by chyba było warto zrobić, bo wychodzi T-34-85 "jakiś" , nie taki, jak napisano.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.