Skocz do zawartości

DarkWing

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    841
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Zawartość dodana przez DarkWing

  1. Na przyszłość… TS-14 i po kłopocie.... Szybko i sprawnie. ?
  2. Nikt nic nie pisze, nie komentuje... cóż będzie post pod postem... Poskładałem wszystko w całość i... V-max skończony Dodałem mu własną kolorystykę i już nie jest taki mroczny - cieszy moje spaczone oko :). Oczywiście do ukończenia warsztatu i wystawienia galerii pozostał do zrobienia jeszcze gość który przymierzy się do tej maszyny...
  3. co nowego... Przede wszystkim motor stanął na dwóch kołach, no i ma własny stojak więc nie trzeba go podpierać Po zamontowaniu przedniego koła przeżyłem chwilę grozy. Pudełko (wieko) na którym stał model wraz z kilkoma luźnymi częściami zsunęło mi się ze stołu i całość wylądowała na podłodze... Niesamowite ale NIC się nie uszkodziło. Nic się nie ułamało, nie urwało ani nawet nigdzie nie ma zadrapania... Uff. Dalej troszkę detalingu I w końcu doszliśmy do najbardziej "widowiskowych" części motocykla. Bak z zestawowymi kalkami oraz tylny błotnik. Tu już po 2 warstwach bezbarwnego Vallejo Acrylic Gloss Varnish - oczywiście spray Boczki - część górna to TS-42, dół TS-6. Napis najpierw pomalowany Tamiya X-31 Titanium Gold Gloss a na to Tamiya X-23 Clear Red Gloss. Tutaj kolorystyka jak wyżej. Napis YAMAHA zapuszczony Panel Linerem for Grey and Blue od AK I ostatni dzisiaj element - siedzisko. Baza to TS-6, na to pryskałem Vallejo Matt z dość znacznej odległości dzięki czemu uzyskałem efekt struktury. Teraz już pozostało poskładać całość i dodać kilka brakujących tu elementów, takich jak kierunkowskazy, przednia lampa i lusterka wsteczne...
  4. zamiast suszarki było kupić puszkę sprayu Tamiya i 5 min po malowaniu byłoby z głowy …. to tak pół żartem, pół serio Jeśli zostawiasz oryginalny chrom na wydechach to niestety zawsze będzie widać łączenie połówek. Jeśli jednak bardzo się przyłożysz i dobrze spasujesz części to łączenie będzie praktycznie niewidoczne - cieniutka linia która praktycznie gubi się w odblasku światła na chromie. WAŻNE aby klej nie wylał się na chrom ! ! ! Jeśli natomiast masz ślady po odcięciach zawsze możesz je zamaskować odpowiednią farba lub wręcz odpowiednim pisakiem. Pisząc o łańcuchu nie miałem na myśli jego zapaćkania tak aby syf z niego bryzgał tylko uwidocznienie nasmarowania bardziej
  5. No i super, tak to ma właśnie wyglądać... A z kołem to jeszcze 2-3 modele i zejdziesz z 3 dni do 3 godzin :). Łańcuch koniecznie "upaćkaj", w końcu to najbrudniejsza część motocykla...
  6. Dziękuję... Wczoraj udało się zmontować ramę i zamknąć w niej wszystko co potrzeba. Dołączyłem też tylne zawieszenie, chłodnicę oraz wydechy. Ciekawostka - w pudle są aż trzy rodzaje tłumików - "zwykłe" cylindryczne - stożkowe - stożkowe szerokie Pierwsze dwa posiadają oryginalny chrom, ostatnia pozycja do malowania (najlepszy efekt to czarny mat). Ja wybrałem sobie pozycję drugą - zwykłe stożkowe. Chrom pozostał oryginalny, wygląda przyzwoicie więc po co zdzierać. Miejsca odcięcia zamaskowałem "plamkami" farby chrom od Alclad'a. Opony przeleciałem papierem ściernym 1000, pozbyłem się w ten sposób środkowego szwa. Do przetarcia pozostała jeszcze tarcza hamulcowa... obym nie zapomniał Do wyciągnięcia głębi użyłem czarnego Panel Linera od AK.
  7. Ja swoich nie rozcieńczam - są jak woda. Który się nada najlepiej z tych co piszesz ?... Zrób testy na boku i będziesz wiedział
  8. na silnik to raczej mat. Ja stosuję z powodzenie i pędzel i aero AK Interactive AK190 Varnish Matte i AK 183 Varnish Ultra Matte. AK 183 daje naprawdę głęboki mat na wszystkim. Tutaj spokojnie wystarczy AK 190.
  9. Nówka nie śmigana - z salonu... ale to i tak nie będzie wyglądał, jak to co zmalowałeś.... ? Wash ma za zadanie wydobyć światłocień we wszelkich załamaniach, krzywiznach zakamarkach, tak aby patrząc na to oddawało wrażenie prawdziwości... Teraz u Ciebie wszystko jest jedną "srebrną plamą", takie mdłe i rozmyte. Zrób doświadczenie: - postaw sobie ten silnik, oświetl go z każdej strony i zobacz jak wygląda - zrób to samo ale z oświetleniem z jednej strony lekko od tyłu Zobaczysz jak zaczynają wychodzić cienie, tam gdzie światło nie dochodzi i jak całość nabiera głębi i naturalności. Może "na żywo" brak washa nie będzie aż tak rażący ale robiąc fotki, kiedy potrzeba dużo światła w kadrze to od razu widać o co chodzi... Całkiem za późno nie jest, elementy malowane możesz pociągnąć bezbarwnym z pędzla - to zabezpieczy farbę przed mimo wszystko agresywnym washem Tamiya, a nie upaćkasz chromów. Myślę, że warto.
  10. Jest tam masa drążków i dźwigni połączonych ze sobą, jak wrócę do budowy Simby to zrobię szczegółowe zdjęcie na którym mam nadzieję będzie to widać.
  11. Witam Simba miała byś już skończona, tymczasem stoi nie ruszona.... jakoś nie mogę się za nią zabrać. Ponieważ niedawno przekroczyłem pół wieku sprezentowałem sobie taki oto zestaw: mam nadzieję, że to wstęp do rozbudowy mojej kolekcji motocykli. Od syna w prezencie dostałem natomiast: Rodzynek, więc będzie na później. Yamaha dojechała w piątek, a więc nie czekając już w sobotę zabrałem się za budowę. Po ciężkim i wyczerpującym tygodniu w pracy budowa modelu to czysta rozkosz. Sam model bardzo przyjemny, jakość spasowania porównywalna z Tamiyą, może troszkę więcej nadlewek oraz trzeba troszkę więcej czasu spędzić na przygotowanie części. Czasami nawet łapałem się na tym, że dziwiłem się - Tamiya i takie babole ?... a za chwilę refleksja.... nieee… to Aoshima :). Model wykonam bez dodatków ale nie w malowaniu pudełkowym - mój będzie.... spersonalizowany Inny kolor bazowy, inny kolor felg i tyle Przez półtora dnia udało mi się zrobić: Silnik Blok silnika malowany sprayem Tamiya - TS-6 Black Matt. Przetarcia żeber oraz imitacje śrub ModelMaster Aluminium Non Buff. Pokrywy zaworów i gaźniki to spray Dupli-COLOR Chromeeffekt Szary na obudowie sprzęgłą to TS-67 INJ Gray Fajki świec Tamiya TS-10 French Blue Przednie zawieszenie Tutaj powinno być wszystko czarne... smutno Ja to rozweseliłem. Tarcza hamulcowa to TS-87 Titanium Gold + TS-17 Gloss Aluminium Środek felgi to TS-40 Metalic Black, obrzeże TS-17 + czerwona pasek z kalkomanii zestawowej Lagi TS-6 + folia chrom Wsporniki oczywiście TS-17 Gloss Aluminium Błotnik w całości TS-34 Camel Yellow Tylne zawieszenie Koło podobnie jak przednie. Pomalowałem również bak i tylny błotnik. Bak oczywiście dostanie jeszcze kalki i bezbarwny. Chłodnica Tu również bez zmian kolorystycznych. Chłodnica pomalowana TS-6. Boczne odblaski to kalkomania Rama Wycięta, oszlifowana i pomalowana na czarny mat - TS-6. Muszę jeszcze kilka elementów pomalować na aluminium i będzie można łączyć połówki wkładając wcześniej silnik i parę innych części. Do samego modelu postanowiłem dołożyć figurkę z tego (sklejone połówki nóg, piersi, rąk) ma powstać to... prawie. Street Rider to model Tamiya, można go zrobić w dwóch konfiguracjach: 1 - kask na głowie, lewa ręka poprawia rękawiczkę lewek ręki 2- beret na głowie, ręce wzdłuż ciała, lewa ręka trzyma kask ja chcę zrobić 3 wersję beret na głowie, lewa ręka poprawia prawą ale w prawej jest kask. - można ?... można Co ciekawe samych kasków są 3 rodzaje, poza tym figurka ma swoja podstawkę więc będzie stabilnie stała. Na razie to tyle, idzie szybko i przyjemnie więc niedługo c.d.
  12. Witam Ostatnio została podjęta decyzja o rozbudowie kolekcji motorów. Mam jednak już za dużo modeli i części z nich chętnie bym się pozbył, a ponieważ ze sprzedażą to wiadomo jak jest, więc zakiełkował mi taki pomysł. Wymiana: gotowy, zbudowany przeze mnie model za model motocykla - nowy nie ruszony. Póki co do wymiany czołgi: - czołg Pz 38t - 1:16 Panda - za modele o równowartości 800,00 zł - czołg Renault FT-17 - 1:16 Takom - za modele o równowartości 900,00 zł - czołg T-72 - 1:16 Trumpeter - za modele o równowartości 900,00 zł - czołg T-34/85 - 1:16 Trumpeter - za modele o równowartości 1.200,00 zł. Za modele o równowartości np. 900,00 zł czyli 9 modeli po 100 zł, lub 6 modeli po 150 zł itp., liczy się suma cen poszczególnych modli. Mile widziane Tamiya i Hasegawa. Mogą być Aoshima. Fujimi ostatecznie. Jakie motory - do ustalenia indywidualnie - tak aby się nie powielały z już posiadanymi. Być może komuś zalega w magazynie i taka forma wymiany go zainteresuje.... A może coś innego z mojej kolekcji, jeśli coś widziałeś w moim warsztacie lub galerii i chciałbyś to posiąść - pisz
  13. Zaczątki kabiny Póki co przednia część, z deską rozdzielczą, przyłożona na sucho. Brak też tylnej ścianki, co prawda instrukcja przewiduje już jej wklejenie ale cała kabina będzie składana z poszczególnych paneli (osobno boki, przód, dach) i aby dobrze ją spasować warto najpierw wkleić boki. W ogóle coraz gorzej jest ze spasowaniem poszczególnych części oraz z ich jakością. Budowa całości wydaje się też mało przemyślana, a dodatkowo jest utrudnienie w postaci braku jakichkolwiek elementów stabilizujących/umiejscowiających poszczególne elementy kabiny. Niestety przed montażem trzeba będzie również najpierw pomalować poszczególne elementy a dopiero potem je sklejać ze sobą (trzeba będzie to robić bardzo czysto). Malowanie na gotowo, po złożeniu byłoby niesamowicie trudne i pracochłonne, dlatego wybrałem pierwszą metodę. Kolor deski to AS-14 Olive Green (USAF) Widoczny kolor czerwony to docelowy kolor karoserii. Oczywiście można by malować gotową, odpowiednio dobraną farbą. Ja jednak całość maluję sprayami i nie mam odpowiedniego koloru ale wybrnąłem z tego w następujący sposób. Na biały plastik jako baza idzie TS-31 Bright Orange, a po wyschnięciu TS-85 Bright Mica Red. Docelowo kolorek wychodzi idealny - strażacka czerwień, lekko fluo :)… Trzeba jednak uważać i dać bardzo dobrze wyschnąć pomarańczy, bo zbyt wczesne pryskanie czerwienią może spowodować miejscowe rozpuszczanie tej pierwszej i występowanie efekty "warzenia się" oraz plamiaste zastyganie lakieru. Urządzenia gaśnicze w przednim pasie są ruchome, można je schować i zasłonić przednim pasem. i przymiarka "na sucho" do ramy... No cóż... miał być szybki model na 2 tyg. a tu się zaczyna mocno wlec... Niestety dużo czasu zajmuje przygotowanie każdej części, malowanie poszczególnych elementów przed ich montażem również nie pomaga. Ważne jednak aby wszystko jakoś się udało doprowadzić do końca, w końcu może ktoś to będzie chciał kupić :).
  14. Miało być tak pięknie.... praca zdalna, w domu wiec sobie posklejam :)…. okazuje się, że z czasem gorzej niż bym chodził normalnie... Powoli ale jednak coś tam powstaje. Podwozie w zasadzie gotowe i stoi na kołach, jest nawet silnik Z kołami miałem troszkę kłopotu. Pierwsze malowanie spray czarny na środek, jednak za mocno mi zalało :(. Po zmyciu postanowiłem najpierw wymalować obrzeże na biało (biały wiadomo, słabo kryje - szczególnie na czarnym więc pierwsza warstwa to aluminium i dopiero na to dwie białego -oczywiście Tamiya spray). Środki felg malowane pędzelkiem, czarnym połyskiem ModelMastera. Silnik w tej skali i w tym wozie wygląda jak okrętowy :D... Niestety jakość szczegółów mizerna, wszystko wygląda jakby było stopione - szkoda ale i tak będzie to praktycznie zasłonięte. Teraz przyjdzie powalczyć z budą. Póki co siedzę i myślę jak do tego podejść. Sklejenie w całość i malowanie odpada, malowanie poszczególnych elementów przed montażem wymaga dobrego rozplanowania prac. Będzie dobrze.
  15. poproszę... może coś się przyda
  16. Tak, to ten jedyny wątek, który tu widziałem... dzięki.
  17. Witam Wóz pożarniczy GFLF Simba 8x8 - pojazd którego rejonem działania jest lotnisko. Zupełnie nie wiem po co mi ten model :)… Nadarzyła się jednak okazja nabycia go za 100,00 zł grzechem więc byłoby go nie kupić, a pewnie po zbudowaniu pójdzie "pod młotek". Zresztą w tych ciężkich czasach kiedy trzeba i warto siedzieć w domu (a od poniedziałku zaczynam 2 tyg. pracy zdalnej) postanowiłem coś w tym czasie ulepić. Tytułowy model jest dość rzadki i na forum znalazłem tylko jedną relacje z 2013 roku i to chyba nawet nie dokończoną... no chyba, że nie potrafię szukać. Postanowiłem więc zrobić mini warsztat aby przybliżyć ten bądź co bądź ciekawy model. A jest to dobry kawał pojazdu, skala 1:24 i prawie 1/2 meta długości - na koniec pokażę go w porównaniu z ciągnikiem Scanii. Producentem jest Revell i mimo, że na pudełku (pudle) stoi PREMIUM EDITION to tyczy się to chyba tylko ilości elementów, bo jakość jest typowa dla tej marki. Każdego kto się za niego zabierze czeka go przede wszystkim skrobanie, szlifowanie i po jako takim wyprowadzeniu części dopiero sklejanie. Wokół stanowiska pracy robi się syf w postaci plastikowych wiórów i ścinek w zastraszającym tempie :evil:, praktycznie po każdej skończonej sesji trzeba włączyć odkurzacz... No dobrze, z czym w końcu przyjdzie się zmierzyć: Model zacząłem zaraz po zakupie czyli wczoraj - w sobotę. Przez dwa dni udało mi się zrobić podwozie. Na pierwszy rzut oka wygląda jak podwozie wagonu kolejowego ! ! ! Całość malowana farbami Tamiya spray. Czarny na ramie to TS-6 black matt. Poduszki zawieszenia to Tamiya XF-69 Nato Black. Połączenie gwintowe pomiędzy drążkiem, a przegubem zaznaczyłem ModelMaster Stell-Non Buff - to tak dla dodania "kolorytu". Przednie zawieszenie podwójnie skrętne - działająca. System drążków jest ruchomy więc będzie można skręcać koła przednich osi. Model z założenia ma odzwierciedlać prototyp wozu pożarniczego więc powinien być jak nówka, zastanawiam się jednak nad drobnymi śladami eksploatacyjnym. Polegać miałoby to na przykurzeniu ramy, zrobieniu rdzawego nalotu przy połączeniach nitowych itp... Tylko czy warto, lotnisko cywilne to jednak nie teren - piach, błoto itp...
  18. Tak, użyłem Tamiyowski zestaw kalek carbonowych Tam 12656 oraz blaszki Tam12654 - nie są drogie i zdecydowanie warto
  19. Witam Oto moje najnowsze dokonanie. Model jest nagrodą za wyróżnienie Ferrari F1 SF-70H ( ? Formuła1za Formułę 1 ? ) na Paprykarzu 2019. Jest to produkt Revella, nie najnowszy więc jakość wyprasek.... co najmniej nie powala. Model wykonany tylko i wyłącznie z tego co dał producent.
  20. Ale czemu co ? :).... Czemu szybki i weekendowy? - po prostu... chciałem sobie przyjemnie posklejać bez większego wysiłku, dbałości o wierność... chciało mi się mieć "lotnisko" w kolekcji. A padło na ten model to to najmniejszy lotniskowiec ze współczesnych (dostępny jako model) który pasował mi na długość do gablotki. Czemu droga przez mękę ? - jakość wyprasek oraz całości modelu dużo poniżej oczekiwanej (nawet jak na tą firmę). Niemile zaskoczyło mnie brak spasowania części. Tragedią był kadłub, pokłady - zamiast prostego składania i sklejania było mnóstwo szlifowania, skrobania, prostowania, naginania i na koniec szpachlowania.... A miało być jak wyżej :D. Szczegóły wyprasek również pozostawiają wiele do życzenia i prawie każda część posiadała sporo nadlewek. Tak, to prawda, wygląda to dość topornie. Jednak zdjęcia przedstawiają dość duży zoom i w ogóle wszystko jest jakieś takie... brzydkie :). Jednak w rzeczywistości, oglądając model w "naturalnej pozycji" wszystko wygląda o wiele lepiej. Oczywiście to nie jest wytłumaczenie ale nie zalewając tych linii podziału lub robiąc to delikatniej na zdjęciach na pewno było by ładniej, a w rzeczywistości wypadło by blado (i pewnie zaraz byłyby wpisy że brak wascha). Powiedzmy, że to sztuka kompromisu
  21. Witam Moje najnowsze dokonanie, tytułowy rosyjski lotniskowiec, a właściwie krążownik lotniczy Admirał Kuźniecow. Model firmy Trumpeter, a więc można powiedzieć klasa średnia-wyższa (jak dla mnie), jednak ten konkretny produkt jest jak... nie przymierzając klasa niższa. Jakość wykonania poszczególnych elementów dość niska, spasowanie tragiczne. Najwięcej pracy wymagało spasowanie części nadwodnej z podwodną, pokłady również nie chciały leżeć równo. Tragiczne są również w tym modelu kalki - grube, twarde i bardzo oporne na wszelkie płyny... Całość jest chyba tak pechowa jak oryginał (swoją drogą ciekawe czy Rosjanie ukończą remont swojego jedynego lotniskowca, ostatnio mówi się, że jego koszty zaczynają robić się nieopłacalne). Do modelu dokupiłem komplet blaszek od White Ensign Models. Budowa miała być szybka, wręcz weekendowa, a już na pewno łatwa i przyjemna - była drogą przez mękę i to przez blisko 3 miesiące... Wyszło tak... Na koniec udało mi się go zamknąć w gablocie - pozostałość po kolekcji Fiata 126p od De Agostini. Wraz z "gablotką" niestety już troszkę miejsca zajmuje więc... chyba pójdzie pod młotek :).
  22. To już koniec.... Zmęczyłem swój drugi w życiu żaglowiec. Ostatnie zdjęcie w warsztacie - gotowy model, jeszcze bez gabloty Zapraszam do galerii:
  23. To już koniec.... Zmęczyłem swój drugi w życiu żaglowiec i pierwszy z tak zaawansowanym takielunkiem. Ogólnie mówiąc model w składaniu bardzo przyjemny, dopasowanie wszystkich części bardzo dobre, jakość odlania szczegółów rewelacyjna - szczególnie wszelkie deskowanie. Niestety w moim wykonaniu nie obeszło się bez uproszczeń, szczególnie w olinowaniu i sposobie wiązań lin. Instrukcja co prawda podaje jak poprawnie wykonać węzły oraz jak i gdzie mają być wiązane liny do kadłuba ale nie wdając się w szczegóły... przerosło mnie to, musiałem więc ratować się uproszczeniem. Oczywiście ilość lin i ogólny ich "przebieg" zgadza się z instrukcją. Po wykonaniu tego modelu mam wrażenie, że jestem w stanie wykonać już każdy model.... ? Czy kiedyś jeszcze szarpnę się na jakiś żaglowiec... zdecydowanie TAK, ponieważ efekt końcowy jest niesamowity i wynagradza wszelkie trudy. Teraz jednak muszę odpocząć od tych wszystkich sznurków i wezmę się za coś bardziej stalowego... Póki co zapraszam do mojej galerii Czarnego Łabędzia... Jak widać model nie ma jeszcze gablotki ale będzie miał swoja dedykowaną. Planuje drewnianą podstawę i nakrycie z plexi. Dziękuję wszystkim którzy śledzili warsztat oraz wspomagali mnie radami oraz podpowiadali fachowe słownictwo i nazewnictwo.
  24. Panowie, dziękuję za uwagi dotyczące kotwic, postaram się jeszcze je poprawić, dodać troszkę "rdzy". Jeśli chodzi o inne rozwiązania konstrukcyjne - jak mocowanie furt działowych - to tak jest zaprojektowany model i czy dobrze, czy źle, tak zostaje. Moim zdaniem plastikowe wanty nie rażą aż tak bardzo.... Oczywiście do ideału czy nawet wierności odwzorowania brakuje całe lata świetlne ale... tak, zaczyna wyglądać ładnie. Jednak do końca jeszcze dużo pracy i albo będzie ładnie albo całą praca może pójść na marne za sprawą słabego efektu tych wszystkich lin i wiązań... Póki co są już pierwsze żagle... Reje i żagle to jeden element, po wymalowaniu płótna musiałem osobn pomalować reje. Sam żagiel malowałem aerografem mieszanka Tamiya biały XF-2 + szary XF-19. Na to delikatnie suche pigmenty które spowodowały zżółknięcie płótna żagla oraz lekko przetarcie krawędzi. Na koniec całość pomalowałem bezbarwnym matem. Na zdjęciach poniżej żagle są bardziej białe niż w rzeczywistości, w galerii postaram się bardziej popracować na odpowiednim odzwierciedleniem prawidłowych barw całości. Jak widać plątanina robi się już niezła, a to dopiero 3/4 pierwszego masztu... Cierpliwości trzeba tu mieć całe wagony... Wszystko jest bardzo delikatne i dotknięcie czegokolwiek grozi zerwaniem czy połamaniem tego co już jest gotowe. Poza tym coraz trudniej operować łapkami z pensetą, cążkami czy skalpelem wśród tych wszystkich linek. Przy każdym cięci muszę kilka razy sprawdzić czy do dobrej linki się dobieram, bo inaczej... tragedia... A o pomyłkę naprawdę bardzo łatwo…. Kilka razy pomyliłem się w prawidłowym wklejeniu bloczka i trzeba było 1,5 - 2 godz. pracy wyrzucić do śmieci, ciąć i wiązać od nowa. Czas przy montażu żagli i całego ich olinowania płynie niemiłosiernie... Często te delikatne i precyzyjne prace wykonuję na wdechu żeby zminimalizować drganie rąk i ostatnio śmiałem się, że muszę sobie ustawić w komórce alarm przypominający i WDECHU !!! :)… Dodatkowo bardzo zniechęcający jest fakt że jak już coś "przywiążę" i jest naciągnięte, to po "przywiązaniu" następnego elementu, to wcześniejsze wiotczeje i trzeba nieźle się napocić żeby wszystko było w miarę napięte. Niestety nie można zastosować za dużej siły w napięciu lin bo... model tego zwyczajnie nie wytrzyma :(. Czasami jednak w toku dalszych prac to co wydaję się, że "się popsuło" naprawia się przez naciągnięcie innego elementu. Istna łamigłówka. Jest to mój pierwszy model żaglowca na takim etapie zaawansowania, pewnie stąd te różne kłopotu... brak doświadczenia. Już teraz wiem co należałoby poprawić w następnym i jak sobie ułatwić życie przy pracy nad modelem. Następny problem to robienie zdjęć... Nie dość, że całość ciężko już złapać w kadr na tle to jeszcze szarobiałe żagle mocno świecą na tle reszty... Zaczynają mi wariować kolory i kontrasty. Aż się boję galerii... Póki co walczę dalej z resztą żagli...
  25. Po troszkę dłuższej przerwie wracam ze swoim łabędziem... Przerwa spowodowana tylko i wyłącznie brakiem czasu, problemów przy modelu większych nie było. Oczywiście wykonanie olinowania swoje opóźniło ale nie sprawiło większych problemów... poza już znanymi, które raczej wynikają z nieudacznictwa modelarza... czyli mojej osoby... Na chwile obecna mam więc postawione maszty i skończone olinowanie. Do ukończenia modelu brakuje już tylko żagli i bandery. W tej chwili Black Swan prezentuje się tak: Wszystkie tu widoczne liny są zestawowe. Wszystkie bloczki plastikowe. Plastikowe są również wanty Poprawiłem też rażącą biel liny kotwicznej. Nasączyłem ją szarym filtrem Tamiya. Pozostało kilka miejsc do korekty lakierniczej (mniej więcej od połowy masztów do topów). Obecnie dopracowuje plastikowe żagle, mam już je po obróbce szlifowania w podkładzie, jak dostaną kolor to przed montażem wrzucę fotkę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.