drabik
Użytkownicy-
Liczba zawartości
466 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez drabik
-
Produkcja tego samolotu rozpoczęła się w okupowanej Francji i Czechach. i po wojnie była kontynuowana. We Francji zbudowano jeszcze około 350 samolotów pod oznaczeniem NC-701 i NC 702 zaś w Czechach wyprodukowano jeszcze 172 maszyny oznaczone jako C-3 i C-103. W 1947 roku PLL "LOT" kupiły sześć samolotów NC-701 z przeznaczeniem do lotów aerofotogrametrycznych. Jednym z nich była maszyna oznaczona znakami SP-LFA, kolejne różniły się "przyrastającą" literą alfabetu. "LOT" wykorzystywał samoloty zaledwie przez rok, w maju 1948 przekazano je wojskowej eskadrze aerofotogrametrycznej. O modelu: Wypraski to stare dzieło czechosłowackiego Kopro w nowej szacie Mastercrafta. Na pewno nie należy do grupy samolotów samosklejalnych; sporo pracy wymaga spasowanie kadłuba. Trochę mniej problemów sprawia dopasowanie czołowej owiewki (przynajmniej w porównaniu z Łosiem), sklejając połówki płatów nie bardzo wiadomo, czy sugerować się ustawieniem gondoli podwozia czy resztą sklejanych płatów. Kłopotliwe jest również uzyskanie proporcjonalnych wzniosów. Wszystko pewnie mógłbym lepiej poskładać do kupy, ale i tak starałem się jak mogłem, by samolot wyglądał znośnie. Z premedytacją pozbawiony zawczasu linki antenowej - przechodzi bowiem nie tylko przez moje ręce Autorskie elementy to kalki (nigdzie nie znalazłem odpowiednich - powstały z połączenia kalek dedykowanych do Cessny Bobcat (żurawie i część bocznych znaków rejestracyjnych) i Ju-52 (oznaczenie na płatach) oraz... części kalek pozostałych po RWD-5. Junkersowe musiałem ciąć, przykładać, dokładać... tracąc przy okazji resztę nerwów... Idealnie nie jest, ale mam nadzieję, że da się na to patrzeć... Autorskie są również śmigła - będące zresztą jak się wciąż przekonuję - moją jedną ze słabszych stron. Kopro oferuje jedynie śmigła dwułopatowe. Tym moim zostanie jeszcze za parę dni zaserwowany bezbarwny lakier. Co się na nie składa... Wszystko, co było pod ręką - włącznie z kołpakami zrobionymi z... elementów pionków do gier planszowych. Pozdrawiam i życzę choćby fragmentarycznie dobrych wrażeń...
-
Jak na A-Model całkiem sympatycznie te wypraski wyglądają - i elementy są rozpoznawalne... Jak już mają wszystko, to mogliby sprzedawać... heh...
-
A wie kto z Was, kiedy IŁ-12 ma się pojawić? Już ostrzę ząbki... A Beriew... najbardziej mi się z Plasticartem kojarzy;) Bo mi się wszystko kojarzy...
-
Szczękę do tej pory z podłogi zbieram... Dla mnie rewelacja!
-
Grześ - może i masz rację... na szczęście zapas szachownic mam i obok numeru wejdzie...
-
Parę dodatkowych słów od autora;) - Łopaty śmigieł - "na żywo" wyglądały mniej strasznie i pewnie dlatego nie zwróciłem na nie uwagi, że spaprane. Niestety - im intensywniej się w nie wpatruję, tym bardziej mnie drażnią - absolutnie pójdą do poprawki - pewnie za parę dni. - Numer boczny i szachownice kadłubowe... Wygląd jest wypadkową dedukcji i grzebania w różnych materiałach. Jeśli chodzi o Pe-2 z 21 PLZw to człek wpada w czarną dziurę i jeszcze czarniejszą rozpacz. Nie ma nic, albo ja niczego nie znalazłem. Ze zdjęć wraku (do których udało mi się kiedyś na chwilę dotrzeć) nie wynika kompletnie nic a raczej wynika to, że z samolotu nic nie zostało. Jedyne, co w miarę pewne, to numer boczny. Dlaczego czerwony? W TBiU znalazłem ze dwa, trzy samoloty w wersji wielozadaniowej (jedna barwna ilustracja) z czerwonym numerem bocznym i brakiem szachownicy na kadłubie. Przyjąłem tę wersję, której zresztą nie udało mi się do końca utrzymać. Powinienem przerobić owiewkę, dodając garb i usuwając stanowisko strzelca (obiecuję sobie to jeszcze zrobić) i przy tej okazji zajmę się kompleksowo śmigłami.
-
10 czerwca 1952 roku był jednym z najtragiczniejszych dni w historii polskiego lotnictwa wojskowego. Wykonujący lot ćwiczebny (przelot miał trwać około 10 minut) Pe-2FT należący do 21 Pułku Lotnictwa Zwiadowczego rozbił się u zbiegu poznańskich ulic: Marchlewskiego (dziś Królowej Jadwigi) i Drogi Dębińskiej, kryjąc pod swymi szczątkami 6 cywili (przypadkowi przechodnie i pracownicy Poznańskiego Przedsiębiorstwa Robót Telekomunikacyjnych) i dwóch członków załogi. Trzeci - nawigator, chorąży Stanisław Kuc, przeżył wypadek, zmarł po kilku godzinach w szpitalu. Za sterami samolotu zasiadał chorąży Zdzisław Lara, trzecim członkiem załogi był strzelec radiotelegrafista, kapral Józef Bednarek. Sam lot nie powinien być skomplikowany - miał być to lot po okręgu nad lotniskiem. Początkowo nic nie zwiastowało kłopotów. Samolot bez problemu osiągnął pułap 250 metrów i bez problemów wykonał dwa skręty. Chwilę leciał po prostej, wypuścił podwozie przed kolejnym skrętem i mocno wychylił się na lewe skrzydło. Pilotowi udało się wyprowadzić maszynę ze zwisu, ale ta zaczęła gwałtownie tracić wysokość i schodzić z kursu. Pilot szukał miejsca do awaryjnego lądowania, początkowo wybrał brzeg Warty między mostami Rocha a Marchlewskiego (Królowej Jadwigi), tam jednak bawiły się dzieci... Komisja badająca przyczynę katastrofy szybko zrzuciła winę na pilota, przyznając jednocześnie o "częściowym odmówieniu pracy" przez prawy silnik samolotu. Świadkowie twierdzą jednak, że tuż przed wypadkiem "peszka" poruszała się bezgłośnie. Przyczyna awarii była "standardowa" dla P-2 - rozszczelnienie cylindrów. Nie był to pierwszy taki wypadek (wynikający z wady konstrukcyjnej silników) ale i nie ostatni. W 1953 roku pod Sochaczewem doszło do dwóch kolejnych katastrof i dopiero one przesądziły o wycofaniu tych maszyn... Koniec o historii, czas na kilka słów o modelu. Wypraski to dzieło Airfixa, wydaje mi się, że dość wdzięczne w sklejaniu (niedociągnięcia to raczej moja sprawka i powód do nadstawienia karku), z bardzo uproszczonym wnętrzem za to paroma ruchomymi w założeniu producenta elementami. Próbowałem choć trochę odwzorować opisany powyżej samolot; jednak w dużej części jest to raczej owoc mojej wyobraźni niż dotarcia do materiałów; te bywały zresztą bardzo rozbieżne. Zdjęć "peszek" eksploatowanych przez 21 PLZw nie znalazłem żadnych, z góry pozostaje mi zatem przeprosić za ewentualne błędy. W toku produkcyjnym sam model przeżył kilka wypadków, w tym utratę masztu antenowego, co pociągnęło za sobą konieczność plastikoplastyki;) Pochłonął nieco szpachli, zwłaszcza na przejściu - skrzydła / kadłub; z tubką, pilnikami, skalpelami i papierem ściernym zdążyłem się przy nim po raz kolejny zaprzyjaźnić. Malowany (tu nastąpiła już pełna dowolność) akrylowym niebieskim sprayem (z racji nieprawdziwego opisu nie jestem w stanie podać Wam nawet nazwy - odcieniem jest zbliżony do Humbrola 65) i Tamiya TS28 - to też spray. Wygląda cokolwiek zabawkowo i w zasadzie mi nieskromnie się podoba, choć chciałbym, żeby wyszedł lepiej...
-
Caudron 714 Cyclone 1:72 próba sił z plastikiem opornym
drabik odpowiedział tassadar → na temat → [L]Galerie
Gratuluję moim zdaniem bardzo sympatycznej maszyny! Sam bym chyba nie miał odwagi; swoją zbieram na jeszcze jedną Czapelkę z przeszczepami;) Mój wielki szacun za oszklenie w Cadroniku! -
Normalnie cud, miód i ultramaryna. Jeśli był w filmie z 45 roku -jako lotny przetrwał wojne?
-
jak dla mnie wygląda pięknie - czysto, super spasowanie, vintage pełną gębą w najlepszym wydaniu!
-
Wiem, że pomysł może Wam się wydać niedorzeczny - ale jako, że istniała wersja An-2P (12-miejscowy), wykombinowałem absolutną abstrakcję - malowanie LOT-owskie, dwubarwne, biało - srebrne z niebieskim pasem i "starym" żurawiem na ogonie... Coś jak powojenne malowanie lisunowa i dacoty... Kompletna abstrakcja... Boję się, że nie podołam pierwotnie przyjętej opcji...
-
Temat wprawdzie pewnie już dawno zapomniany, ale mam pytanie - kleję samolot z tego samego pudła i chciałbym prosić o podpowiedź: w zestawie są bodaj 4 mocno wypukłe, soczewkowe okna... Czy ktoś z Was próbował je szlifować? Mi niestety wyglądają na puste... Macie może pomysł jak w miarę prosto i ładnie zrobić te "płaskie" okna?
-
Trochę się "wstydzam", bo w moim przypadku "warsztacik" to zdecydowanie za duże słowo. A jako, że nie czuję się na siłach dodawać mu wszelkiej maści cuda, będzie absolutnie pudełkowy. Na razie macam wyposażenie kokpitu; po przygodach z IŁ-em 2m3 z "Plastyka" jestem mile zaskoczony tym, że części do siebie pasują... Nie wiem, no zobaczymy jak to wszystko wyjdzie... Co do malowania - chciałbym i boję się, jak dziewica niemal. Tak czy inaczej wbiłem sobie do głowy, że ma być "pasażer" a nie "bojownik"...
-
MiG-29UB w towarzystwie PZL-130 ORLIK skala 1:48
drabik odpowiedział jacek g. → na temat → [L]Galerie
Nosz motyla noga i kurcze pióro... (to a propos przeklinania na forum) - siedzę na lotnisku... A ten sporny cień to hangary może... pojęcia nie mam... I choć fanem ołówków i inszych współczesności nie jestem - czoła chylę aż po klawiaturę... -
... na dodatek mam tak, że lubię w miarę szybko widzieć efekty - i model powstający przez pół roku i dłużej przestaje mnie cieszyć (mało to modelarska cecha)... ułatwieniem to nie będzie... No i lepię "od początku do końca", czyli póki jednego nie skończę, drugiego nie zaczynam...
-
Lubię odgrzebywać historię naszego (i nie tylko naszego) modelarstwa, stąd tamten "pociak", RWD (jeszcze "szóstka", też rodzimego ZTS'u, leży i czeka na swój czas) podobnie jak Łoś A... Antek to zestaw Trumpetera w 72tce w tymże malowaniu (to będzie wyzwanie!) http://www.airliners.net/search/photo.search?regsearch=SP-FAP&distinct_entry=true A - i jak się uparłem - tak w "piątce" wydłubałem wlot powietrza...
-
Dzięki! Mam nadzieję, że z każdym kolejnym będzie coraz lepiej... Ze swej strony dodam jeszcze, że był to debiucik z "płynem kalkowym" - zanabyłem DecalFix humbrola; o ile w pierwszym momencie nie widziałem przesadnych efektów to już po paru godzinach - i owszem. Przymierzam się do antka dwójki, 1:72... to będzie dla mnie taki swoisty test tego, czy już coś umiem...
-
No właśnie wydłubałem... Ale zdjęcie to już z rana...
-
Nie czepiasz się, ale zamiast pacać spróbuję go wydłubać...
-
Coś tam się jeszcze znajdzie;)
-
Się poprawiłem:) Posklejać można, zresztą - z tym samolotem nieprzesadnie jest jakikolwiek inny wybór...
-
Byłem ciekaw jak wyjdzie no i wyszedł tak jak poniżej... Nie jest może przesadnie atrakcyjny (najbardziej namęczyłem się z oszkleniem), sklejony prosto z pudła, malowany, podobnie jak "pociak" - srebrnym sprayem; ale i tak mi się podoba... Najmniej podoba mi się za to śmigło, które będę musiał przeszlifować i pomalować raz jeszcze. A - i to pierwsze moje próby fotograficzne ze sztucznym oświetleniem, ale przy dziennym jeszcze też powalczę. Sam samolot to maszyna Skarżyńskiego po rekordowym atlantyckim locie, przerobiona na dwumiejscową.... Idźcie po kamienie zatem i zapraszam...
-
-
Nie mogłem się powstrzymać...
-
Pikny rzekłbym nawet... A kojarzyłem ci ja Autora raczej z szachownicami. I na dodatek zmiana aranżacji balkonowej...
