filipsg
Użytkownicy-
Liczba zawartości
1 836 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez filipsg
-
No to idziemy dalej. Na okręt poszły dwie wartsy TS-66 tamki oraz XF-79 w miejscach gdzie linoleum być powinno (no właśnie, powinno ) no i czerń na lufy działek plot. oraz bomby głębinowe i kominy. W pełni zdaję sobie sprawę z faktu że trzeba jeszcze co nieco poprawić jeśli chodzi o malowanie, ale uznałem że za retuszowanie przy użyciu Kure Gray wezmę się po doklejeniu relingów (czego nawiasem mówiąc panicznie się boję... ) Po pomalowaniu moje bulaje zrobiły się jakieś takie... wielkie, no ale cóż, niech już zostanie tak jak jest.
-
Żeby nie było że nic się nie dzieje W zasadzie ukończony komin na którym brakuje jeszcze tylko relingów i działek plot. (ale te ostatnie dopiero po pomalowaniu) i główna artyleria szykując się do złożenia zamówienia na farby do Bismarcka i kolejnego w kolejce Repulse'a natrafiłem na twardy orzech do zgryzienia, mianowicie kolor burt i nadbudówek dla mojego korsarza. Na pokazanych wyżej schematach i wszelkich planach jest on jasnoszary, a Hasegawa i Tamiya proponują do swoich Bismarcków znacznie ciemniejsze odcienie. Najbardziej podpasował mi TS-81, ale to też kolor do pancerników brytyjskich (cóż, nazwa British Navy Gray nie wzięła się znikąd) więc coś mi tu dalej nie gra...
-
No i dziś po dwugodzinnej walce z masztami udało mi się skleić Hatsuyuki w 90%. Zostały jeszcze tylko łodzie i żurawiki (które Tamiya totalnie spartaczyła, bo mają za szeroki rozstaw ) i kotwice. Te zdjęcia zrobiłem też dla siebie, żeby łatwiej zauważyć pozostałe błędy i niedoróbki, jak na przykład dziura w kominie którą wcześniej jakoś przeoczyłem. Flagsztok jest nawet po skróceniu mocno przeskalowany, ale że bander mniejszych nie mam (kolosalną płachtę Tamki i tak wymieniłem na mniejszą z Takao) to chyba musi już taki zostać.
-
W sumie miałem się brać za większe pływadełka dopiero po skończeniu Hatsuyuki, no ale data taka a nie inna... W 72. rocznicę zatopienia ,,Bismarcka", witam w moim warsztacie! Szczerze mówiąc przeglądając inne Bismarcki na forum zadziwił mnie fakt że ich tak mało, więc biorę się poprawianie statystyk In-boxa nie wrzucam, bo jest łatwo dostępny na innych stronach, podzielę się jednak zdjęciem pokazującym detale zawarte na wypraskach: Wzbogaceniem zestawu będą relingi Voyagera (patrząc na tą rachityczną blaszkę już się boję brać to do ręki ) A wsparciem merytorycznym egzemplarz "Militariów XXw." zawierający sporą kolekcję rysunków niemieckiego kolosa, w tym 3D (tylko gdzie te okulary...) http://www.sklep.kagero.pl/15-militaria-xx-wieku-wydanie-specjalne-nr-3-15-2010.html Ze spasowaniem jak na razie jest gorzej niż z detalami: Połówki kadłuba są spasowane na sucho, i nie licząc rufy bardzo dobrze do siebie pasują. Szpachluję część podwodną osobno bo mam nadzieję że uda mi się osobno pomalować obie połówki i dopiero potem je skleić, co znacznie ułatwi mi robotę. A właśnie, co do malowania użyję ostatniego malowania Bismarcka, znalezionego na bismarck-class.dk: To na razie na tyle, pozdrawiam!
-
Metoda z przecinaniem zwoju ciekawa (i hardkorowa)- po kilku próbach w końcu zaczęło mi wychodzić, więc przy tym obstanę. Teraz mam w sumie głupie pytanie: jak to jest z washem na okrętach? Nie wiem czy podkreślanie trójwymiarowości ma sens w takich małych skalach jak te w których się robi okręt.
-
Prace znowu poszły do przodu. Skończyłem pomost z reflektorem i pierwszy raz w życiu wziąłem do ręki fotorawione relingi (Aber). O ile "w realu" relingi jak i cały pomost nie wyglądają aż tak tragicznie, to w makro wygląda to na stan powypadkowy... Doszły też bulaje na bakburcie. Wyszły mi już lepiej niż te na sterburcie, lecz wciąż jednego musiałem zaszpachlować do jutrzejszej poprawki: No i załoga zyskała dostęp do drugiej baterii działek 25mm. Już prawie skończyłem etap składania wszystkiego do kupy przed malowaniem, chodź chyba idzie mi jak po grudzie Raczej nie będę też już żadnych własnych rzeczy dokładał, chyba że znajdę patent na koła ratunkowe. Pozdrawiam!
-
Dzisiaj "Pierwszy Śnieg" popłynął dalej: Wpuściłem trochę światła do wnętrza, na razie tylko od sterburty: Wiem że wymagają jeszcze lekkiego wyrównania średnicy, ale nie chciałem się za to już dzisiaj zabierać bo o tej godzinie zmęczonym, a zmęczony=niedokładny tak więc spokojnie, do jutra... Na nadbudówce rufowej zalęgły się działka: No i dorobiłem zagubiony "stojak" pod reflektor za kominem. Patrząc na te zdjęcia uznaję, że chyba jeszcze muszę go trochę obniżyć... Co do wersji niszczyciela stwierdziłem że przedstawię stan z 1941 roku, czyli pełne oznakowanie i działka na rufie ale bez baterii 3x25mm przed mostkiem. Ten balkonik z działkami na dziobie mi się potwornie nie podobał więc się cieszę że mogę go pominąć Pozdrawiam!
-
No niestety, szkoła ostatnio trochę dała mi w kość i warsztaty stanęły, ale zaczyna się czas luzu więc mam nadzieję że teraz prace ruszą z kopyta Mój maluch wzbogacił się o kolejne elementy nadbudówek, oprócz tego do modelu doszły włazy Abera. Co prawda pomost na reflektor został wchłonięty przez mój pokój podczas sprzątania, ale to dobra okazja żeby pierwszy raz spróbować scratchbuilda... Dziś wieczorem naszła mnie ochota na zabawę z lupą i cyjanoakrylami, co widać na poniższych zdjęciach drabinek. Wiem że są moooocno przeskalowane, ale uważam że lepsze to niż gołe ściany, a i jak znam życie to gdybym to zdarł i poprawił to by gorzej wyszło A co Wy sądzicie? Przepraszam za słabe zdjęcia, makro w moim aparacie nie powala (a i tak nie da się błędów ukryć ) Mam dylemat natury merytorycznej. Jak to w końcu było z tymi oznaczeniami okrętów podczas wojny? Czy nie było na nich żadnych oznaczeń? Druga sprawa to kiedy zlikwidowano górną wieżę artyleryjską na rufie i zamontowano dwie baterie działek plot. 25mm. W TROMie niszczyciela (na combinedfleet.com) nie ma o tym ani słowa, a TROM zaczyna się w 1941, co wskazywałoby na to że tych modyfikacji dokonano w latach 30-stych Jak tylko skończę zabawę z druciakami zabieram się za wiercenie bulajów Pozdrawiam!
-
No, dzisiaj HobbySearch dosłał mi połamane części . -zajęło to tylko 20 dni -nie robili żadnych problemów (poprosili tylko o zdjęcia uszkodzonych części) -przysłali mi to droższym a zarazem bezpieczniejszym kurierem tak więc duży plus dla nich (do jednego modelu zamawiałem brakujące części przez polskiego dystrybutora, sprowadzanie im części z Włoch zajęło pół roku, ale za to dostałem praktycznie pół modelu gratis )
-
Mnie tam to cieszy, bo ułatwia robotę Inna sprawa że gdyby wieża była w kawałkach to by pewnie nie było aż takiego ryzyka uszkodzenia jej. Zapewne tak, najlepszym może się zdarzyć, chociaż już mam dość przygód z zamawianiem tego modelu... najpierw awaria systemu w ich sklepie a teraz to. No nic, pecha mam. Dobrze że chociaż cła nie dowalili Ten i dwa inne okręty zaczynam w wakacje, najpierw muszę choć jednego niszczyciela wykończyć. Jedni siedzą latem na plażach, inni w górach, ja się zamykam w stoczni
-
Witam! Dziś w końcu z Japonii doleciała do mych rąk przesyłka z nowym Takao z Fujimi i dedykowanymi blaszkami również od Fujimi. 1. Wstęp Ten model jest jednym z "Teikoku Kaigun Series" Fujimi, która w Japonii pojawiła się w 2011 roku. (w Polsce jeszcze wcale jej nie widziałem) Serię można łatwo rozpoznać po czarnych pudełkach, a w jej skład poza Takao wchodzą: Yamato (w 3 wersjach), Musashi, Taihou, Shokaku, Chikuma, Akagi, Hiei, Yukikaze, Mutsu, Tone, Akitsuki, Nagato, Haruna, Kongo i Kaiyou. Za sam okręt zapłaciłem na HobbySearch około 120 złotych, za blaszki bodajże około 40. 2. Model Takao przybywa do nas na 18 ramkach, nie licząc kadłuba podzielonego na część nawodną i podwodną. Detale są naprawdę dobre i aż miło się patrzy na kadłub i pokład chociażby. W zestawie dostajemy też ramki z elementami przezroczystymi, są to głównie reflektory, elementy łodzi, oszklenie mostka i samoloty pokładowe. Niech zdjęcia mówią same za siebie: Co prawda spora część tych łodzi jest "not for use" no ale zawsze mogą się do czegoś przydać. Na plusy modelu na pewno zaliczam detale, dobry podział elementów no i urodę klasy Takao Ale żeby nie było za różowo... może zauważyliście że na powyższych zdjęciach nie ma pokładu wodnosamolotów ani specyficznej wieży dowodzenia. Otóż właśnie te dwie części zostały potraktowane w fabryce chyba mniej więcej tak jak ten komputer: Cóż, pewnie to jednostkowy przypadek i każdemu może się zdarzyć, no ale niesmak i konieczność sprowadzenia nowych części z Japonii pozostaje 3. Blaszki Fujimi produkuje też dedykowany zestaw blaszek do tego okrętu. Na jednym arkuszu blaszki umieszczono naprawdę sporo dodatków, m.in. dźwigi, pełen zestaw relingów, kraty do kominów, obręcze do nich, pełno drabinek, wieże artylerysjkie, drzwi okrętowe i radar. Naprawdę nie wiem co jeszcze możnaby do tych blaszek dołożyć ;) Całość polecam. Takao z Fujimi jest uważany za najlepszy model tego okrętu, no i za te pieniądze na pewno warto go mieć. Pozdrawiam!
-
Piękny ten kosmiczny Yamato Film jest na podstawie serialu anime z lat 70.- "Uchuu Senkan Yamato" http://en.wikipedia.org/wiki/Space_Battleship_Yamato W zeszłym roku wyszedł remake tego hitu (Opening jest po 40 latach wciąż legendarnym utworem w Japonii, grają go nawet orkiestry wojskowe), to i Bandai wypuściło sporo gadżetów związanych z anime. Też planuję się za ten model wziąć ale w skali 1/1000, bo w tej skali jest też zestaw okrętów floty Ziemian do kompletu
-
Kurczę, śliczny jest ciekawe czy któryś z jego konstuktorów myślał, że kiedyś ludzie na brzmienie nazwy tego okrętu będą parskali śmiechem...
-
Sklep dość bardzo znany w internecie, a że ceny rodzimych modeli tam mają wręcz śmiesznie niskie to postanowiłem się tam zaopatrzyć. Ktoś z Was już tam kupował i ma jakieś spostrzeżenia/ostrzeżenia/porady dla kupujących? Jakie są mniej więcej koszty przesyłki dla, powiedzmy, dwóch średniej wielkości modeli i przede wszystkim jak się ma sprawa z cłem w przypadku kupowania modeli za granicą?
-
Naprzód, naprzód Nihon Kaigun! Jako że Hatsushimo w założeniu będzie modelem dość mocno obładowanym blaszkami, to postanowiłem znaleźć model na którym będę mógł sobie to wszystko ćwiczyć. A że w szafie czekał na mnie ten o to maluszek klasy Fubuki, postanowiłem zrobić z niego okręt ćwiczebny i będę na nim sprawdzał wszystko przed zastosowaniem na Hatsushimo. Model jest znacznie lepszy niż ten z Aoshimy i w zasadzie poza bulajami i lepszymi detalami pokładu nic mu nie brakuje. Od siebie też oczywiście cośtam dorzucę. W przygotowaniu jest wodna winietka, ale o tym później. Fajne te japońskie szkraby, w planach mam już kolejnego Fubuki z Pit-Roada, może w przyszłości się nielicha kolekcja uzbiera
-
Witam! Jakiej grubości drutu użyć do wykonania kabla demagnetyzacyjnego w 1:700? Myślałem nad milimetrowym drutem, ale wtedy chyba jednak zbyt ,,tęgi" by ten kabel wyszedł...
-
Cholera, rozgryzłeś mnie A błotka będzie duuużo, bo trzeba jeszcze od tych paskudnych gąsek uwagę odwrócić Co do MG...nie wiem, nie znam się Chociaż faktycznie na zdjęciach wyraźnie widać, że km to nawet mniej niż połowa długości KwK 30, więc chyba będę musiał zainwestować w debondera czy inną podobną miksturkę i wsadzić lufę głębiej. Dzięki za spostrzeżenie.
-
Witam po ,,małej" przerwie! Gąsek jak nie było tak nie ma i najpewniej będę musiał zostawić te zestawowe, ale lufy doszły i już zamontowane: Koła też już wstępnie gotowe. Malowane od ręki więc nie jest idealnie, ale na szczęście błotko na podstawce to zakryje
-
No coś tam mają, ale dla Fubuki pustka, pustka... no nic, pozostaje mi czekać na Five Star'a.
-
Co do blaszek do dużego Yamato, słyszałem że blaszki od Edka też są bardzo dobre, choć nie wiem jak wypadają w porównaniu z bardziej znaną konkurencją. Ja mam jeszcze inne pytanie: czy jakaś firma produkuje fototrawione pokłady japońskich niszczycieli?
-
Bodajże w lutym zeszłego roku do Gdyni zawitał okręt flagowy Royal Navy, HMS Bulwark. Miałem przyjemność tam być i narobić kilka zdjęć. Okręt naprawdę robi wrażenie (kolejka do niego też...) Niestety wszystko od rufy bo okręt był tak właśnie ustawiony, na zdjęcia wnętrza zbytnio nie było czasu, a i nie sądzę żeby zdjęcie mnie w kamizelce kuloodpornej było jakoś szczególnie ciekawe
-
Och, to właśnie Twojego Hatsushimo obrałem sobie za niedościgniony wzór Aż muszę spytać, to ten sam, stareńki model czy nowe wydanie ,,super detail?" Pokład z chęcią przygarnę, jak mówiłem- więcej majsterkowania, więcej zabawy Ku mojej wielkiej radości odkryłem że w zestawie jednak są kotwice, i w końcu znalazłem jak powinny wyglądać śluzy, a raczej jak wyglądają na bliźniaczym Ariake: Wygląda na to że są to po prostu wgłębienia w kształcie kotwicy. Dzisiaj na próbę zrobiłem igłą lekarską trzy bulaje żeby mniej więcej zorientować się jaki powinny mieć wymiar, po porównaniu ze zdjęciami wydaje mi się że są w porządku. Wiem, że ostatni jest mocno ,,opadnięty" w dół, no ale nie takie rzeczy się poprawia. Jak tylko wyszpachluję do reszty kadłub biorę się za prostowanie go, bo cały dziób na linii wodnej znacząco się wygina w górę.
-
Ku chwale Cesarza Wiem że fototrawionki dużo ułatwiają, ale też dużo kosztują, a moje środki finansowe są raczej skromne. Lista zakupów na razie rozszerzyła się o polistyren i drzwi okrętowe, a mój plan minimum zakłada bulaje, drzwi, relingi, linoleum, kotwice i kabel demagnetyzacyjny (i tu właśnie nie wiem jakiej średnicy drutu użyć). Ale plan minimum służy do tego żeby go przekroczyć Przeglądam modele japońskich niszczycieli z Tamki, Aoshimy i Hasegawy i nie dość że wszystkie są na w miarę jednakowym poziomie detali (...jakich detali?), i nawet projekty pudełek są podobne. Wszyscy przepakowali od Tamki?
-
Ku chwale Cesarza Wiem że fototrawionki dużo ułatwiają, ale też dużo kosztują, a moje środki finansowe są raczej skromne. Lista zakupów na razie rozszerzyła się o polistyren i drzwi okrętowe, a mój plan minimum zakłada bulaje, drzwi, relingi, linoleum, kotwice i kabel demagnetyzacyjny (i tu właśnie nie wiem jakiej średnicy drutu użyć). Ale plan minimum służy do tego żeby go przekroczyć Przeglądam modele japońskich niszczycieli z Tamki, Aoshimy i Hasegawy i nie dość że wszystkie są na w miarę jednakowym poziomie detali (...jakich detali?), i nawet projekty pudełek są podobne. Wszyscy przepakowali od Tamki? doublepost, mógłbym prosić admina o usunięcie jednego?
-
Witam w moim pierwszym warsztacie okrętowym Na swój pierwszy konkretniejszy okręcik wybrałem Hatsushimo (初霜- Pierwszy Mróz), czwarty z serii nisczycieli typu Hatsuharu. Nie mogę powiedzieć że ma mało detali... bo wcale ich nie ma. Ale to oznacza więcej zabawy Do okrętu kupiłem już japońskie relingi Abera, i sam też mam zamiar w miarę możliwości trochę poprawek wprowadzić. Na razie złożyłem kadłub który trzeba było przeszpachlować w całości, i nabudówkę z mostkiem. Podczas oglądania zdjęć okrętu i planowania budowy, naszła mnie masa pytań co do budowy Po pierwsze, zastanawiam się jak zrobić linoleum na pokładzie. Myślałem o położeniu cienkich drucików prostopadle do osi kadłuba które robiłyby za odstępy między poszczególnymi fragmentami linoleum. Drugi problem to kolejność składania. Lepiej jest najpierw skleić jak najwięcej i prysnąć całość TS-66 (Kure gray) i potem malować szczególy i linoleum czy na przykład relingi zostawić na koniec, żeby ułatwić sobie malowanie? Model ma sporo uproszczeń, ale najbardziej razi mnie brak kotwicy. Spróbuję czegoś poszukać w sklepach albo zrobić samemu. Czy ktoś z Was ma zdjęcia lub rysunki kluz na tych niszczycielach? Wszelkie rady i krytyka mile widziana, liczę na Waszą pomoc Pozdrawiam!
