drago101
Użytkownicy-
Liczba zawartości
391 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez drago101
-
T-34 /85 nr 240 2 Batalion Motocyklowy 1 K.Pancernego
drago101 odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [M]Warsztat
Dzisiaj w "fabryce" pokażę ci Robert i koła i połączenie płyt kadłuba. -
T-34 /85 nr 240 2 Batalion Motocyklowy 1 K.Pancernego
drago101 odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [M]Warsztat
Robert szew na bandażu koła jest standardem w fabrycznie nowych pojazdach i stanowi pozostałość formy. Bardzo szybko ulegał on starciu (jak opona) i wyglądał jak na fotce powyżej czyli powierzchnia stykająca się z gąsienicą gładka. -
T-34 /85 nr 240 2 Batalion Motocyklowy 1 K.Pancernego
drago101 odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [M]Warsztat
A co do ciężarówki to raczej Studebaker US-6 w wersji bez wyciągarki. -
T-34 /85 nr 240 2 Batalion Motocyklowy 1 K.Pancernego
drago101 odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [M]Warsztat
Troszkę wytłumaczę Roberta. W modelu tym przyjęto koncepcję odtworzenia realnego pojazdu. Stosowanie metody rozkładanego pudełka jest tutaj pozbawione sensu. Otwarte włazy mimo szczegółowości detalu w skali 1/48 pozwolą zobaczyć właściwie "nic". Model z założenia nigdy nie pójdzie na dioramę (zmieniło by to znacząco koncepcję wykonania). Diorama dała by pole do popisu wszelkim "otwieraczom", można przygotować np warsztat remontowy. W tym konkretnie modelu chodzi zresztą o nie kaleczenie specyficznie pięknej sylwetki T-34 wszelkimi otwarciami. -
T-34 /85 nr 240 2 Batalion Motocyklowy 1 K.Pancernego
drago101 odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [M]Warsztat
No tu zbytnio szaleństwa nie będzie. Ale po zakończeniu projektu dojrzewa inna myśl..... -
T-34 /85 nr 240 2 Batalion Motocyklowy 1 K.Pancernego
drago101 odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [M]Warsztat
No zaczyna się jazda! Wiem, że tym razem Robert siadł na ulubionego rumaka! -
Jest to całkiem możliwe i logiczne, ale sęk w tym, że fotki te najczęściej nie prezentują pojazdów w ruchu.
-
Jak z gąsienicami? Otóż najczęściej w modelach KW przedstawiamy specyficzne zwisy ogniw gąsienicy pomiędzy kołami podtrzymującymi. Sam uwielbiam ten efekt, ale po dogłębnej analizie materiału ikonograficznego (fotografie z epoki) we wszelkich dostępnych mi wydawnictwach doszedłem do zaskakującego wniosku. Na mniej więcej połowie fotografii KW posiadają ów charakterystyczny zwis. Natomiast na drugiej połowie fotek górna część taśmy gąsienicy jest mocno napięta i przebiega płasko jak np w T-34. Myślałem, że może jest to związane z terenem w jakim się pojazd porusza i warunkuje napięcie gąsienicy. Ale nie. Oba typy ich przebiegu zarówno ten ze zwisem jak i bez niego występują w pojazdach na różnych rodzajach nawierzchni. Zatem o co chodzi? Pozdrawiam!
-
Witam! Sowieckie czołgi typu KW mimo swoich technicznych ułomności stają w moim pierwszym szeregu jako jedna z najbardziej ulubionych (wraz ze wszelkimi pochodnymi). Jednak poszukuję odpowiedzi na frapujące mnie pytanie. Otóż najczęściej w modelach przedstawiamy specyficzne zwisy gąsienic pomiędzy kołami podtrzymującymi. Sam uwielbiam ten efekt, ale po dogłębnej analizie materiału ikonograficznego we wszelkich dostępnych mi wydawnictwach doszedłem do zaskakującego wniosku. Na mniej więcej połowie fotografii KW posiadają ów charakterystyczny zwis. Natomiast na drugiej połowie fotek górna część taśmy gąsienicy jest mocno napięta i przebiega idealnie płasko jak np w T-34. Myślałem, że może jest to związane z terenem w jakim się pojazd porusza i warunkuje napięcie gąsienicy. Ale nie. Oba typy ich przebiegu zarówno ten ze zwisem jak i bez niego występują w pojazdach na różnych rodzajach nawierzchni. Zatem o co chodzi? Pozdrawiam!
-
O właśnie i tu sprawdza się polityka tzw. "starej biedy". Jaka jest to jest, ale przynajmniej znana. A nowa cholera wie co przyniesie...?
-
Pisząc o zmniejszeniu produkcji Pz IV na rzecz Pantery mam na myśli rok 1943 gdy była wprowadzana do produkcji. Pantery użyte w Bitwie Kurskiej nie przyniosły żadnego pożytku ulegając ustawicznym awariom i ponadto zostały zdekonspirowane wpadając licznie w ręce Rosjan. Użyte w te miejsce sprawdzone Pz IV były by rozwiązaniem lepszym.
-
SZKODA!!! Ale nie moje małpy - nie mój cyrk!
-
Robert jest pięknie. Biorąc pod uwagę realia historyczne to wóz ten wojował króciutko wiosną 1945 na północy Włoch. Więc nie wiem co jest bardziej na miejscu ale chyba nie błoto (to było charakterystyczne dla walk np w dolinie Liri i ogółem dla wiosny w południowych Włoszech), raczej coś ziemistego lub piasek.
-
Dzięki za odnośnik do artykułu o zimmericie. Chylę czoła, zawsze byłem przekonany, że jest on szary.
-
Uwaga jest cenna i słuszna. Ja natomiast źle się wysłowiłem. Na Twoim modelu widać ubytki zimmeritu powstałe na skutek uderzenia pocisku (i taki efekt zapewne całkiem słusznie chciałeś osiągnąć). W takiej sytuacji powinien być metal. Przy odłupaniach nazwijmy to powstałych na skutek "eksploatacyjny" powstały np na skutek przejażdżki przez budynek albo kolizji z innym pojazdem, które należy traktować jako siłę mniejszą i rozłożoną na większej powierzchni zapewne pozostała by minia. Zresztą obserwując zdjęcia można stwierdzić że przy uderzeniu "naturalnie" szary zimmerit odrywał się nie całkowicie a raczej na zasadzie oderwania grubej warstwy od cieniutkiej mocno przylegającej do pancerza. Tu przy uderzeniach pocisku będzie widoczny metal i to w moim odczuciu bez względu na jak długi okres pozostawania na "świeżym powietrzu" nie pokryty warstwą rdzy.
-
No i kolejny bardzo sympatyczny produkt. Świetnie idzie!
-
Racja, mało co znajdującego się w T-34 stanowiło radziecki wymysł. Nie zmienia to postaci rzeczy, że biorąc od innych to co dobre stworzyli przyzwoity czołg dający możliwość masowej produkcji. I co najważniejsze dający się obsługiwać bardzo prostym ludziom o minimalnej kulturze technicznej. Miał go umieć obsłużyć Iwan, który jeszcze tydzień wcześniej nawet czołgu na oczy nie widział. Tu trafili bezbłędnie.
-
W roku 1944 a zwłaszcza na przełomie 44/45 Niemcom już nigdzie nie było do śmiechu. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie jestem germanofilem ani też rusofobem, staram się na to spojrzeć z punktu widzenia człowieka współczesnego bez zbędnej ideologii. Zacznijmy od tego, że ruska "taktyka" nie miała z taktyka nic wspólnego. Pozbawienie się kadr dowódczych w stalinowskich czystkach stanowiło koronny dowód skończonej głupoty i koronkową robotę Abwehry zwieńczoną takim a nie innym końcem. W tym kraju wszystko było i jest proste i siermiężne. Nawet dzisiaj sam to obserwowałem. Na pierwszy rzut oka coś ci się podoba np zwykły budynek mieszkalny - blok. Podchodząc do niego bliżej zaczynasz z zaskoczeniem stwierdzać że to tylko złudzenie, z bliska jest to już tylko bubel straszący wszelkimi możliwymi wadami na każdym kroku. Ale do rzeczy aby nie odbiegać od tematu, wszystko to o wydechu i innych przypadłościach tyczy się wersji D, w późnieszych czyli A i zwłaszcza G wady zostały usunięte. Jednak tak jak cały czas zaznaczam i jeden i drugi nie były ideałem. Decydowało wyszkolenie załóg i w wypadku Rosjan zwyczajna brutalna masa. Znamy wiele przykładów kiedy pojedynczy niemiecki pojazd (i to wcale nie koniecznie Pantera) niszczyła całą gromadę "bojców" którzy za cenę ogromnych strat parli do przodu z klapkami na oczach tak długo aż skrócili dystans do takiego który pozwolił zniszczyć pojazd przeciwnika. Walka taka pozostawiała na polu jeden wrak niemiecki i kilka, a czasem więcej rosyjskich. Wcale nie tęsknie za tym aby tę wojnę wygrali Niemcy, ale odsyłam ku źródłom historycznym. Po klęsce na łuku kurskim Wehrmacht już nigdy nie odzyskał inicjatywy strategicznej. To już był cały czas odwrót i walka z przeważającymi siłami wroga ("źródła" radzieckie do końca wojny twierdzą że zarówno na lądzie jak i w powietrzu zawsze walczyli z wrogiem przeważającym ich we wszystkim). Odsyłam do historii pewnej bitwy pancernej (w zasadzie masakry) jaka miała miejsce na przedpolach Warszawy latem 1944. Kto miał tam przewagę? I jak na tym wyszedł?
-
Oczywiście w tym co piszesz jest sporo racji ale sytuacja ta tyczy się okresu gdy wprowadzano do linii pierwszą seryjną wersję Pantery Ausf.D . Miało to miejsce latem 1943 roku przed rozpoczęciem operacji Zitadelle. Pojazdy były niedopracowane zwłaszcza silniki oraz przeniesienie napędu. Większość strat powstała w Panterach w trakcie bitwy na Łuku Kurskim nie na skutek przeciwdziałania Rosjan, a na skutek awarii. Było to spowodowane powszechnie znaną niecierpliwością Hitlera. Generalny inspektor broni pancernej Heinz Guderian postulował stopniowe wprowadzanie pojazdu do linii z jednoczesnym wyeliminowaniem wad i usterek "wieku dziecięcego". Jednocześnie starał się o nie zmniejszanie produkcji czwórek. Oczywiście Hitler nie wyraził na to zgody. Kto miał rację pokazała przyszłość. Zatem to co piszesz jest jak najbardziej trafione ale w wypadku wersji D. Oczywiście skomplikowanie technologiczne powodowało zmniejszenie produkcji. Nie będziemy tworzyli historii alternatywnej co by było gdyby.... Produkcja Pantery nie nasyciła nią jednostek nigdy, a jednocześnie spowodowała zmniejszenie produkcji Pzkpfw IV co faktycznie było błędem.
-
Szkoda, że wszyscy odbierają mnie jako oponenta T-34. Już w pierwszym swoim poście napisałem, że najlepszy mimo wszelkich ułomności był ten, który defilował w Berlinie. Przewaga w powietrzu jest bezdyskusyjnym gwarantem zwycięstwa na lądzie o czym przekonały nas walki z lat 1944-1945, a zwłaszcza konflikty współczesne. Podwozie T-34 nie było konstrukcją rosyjską tylko najzwyczajniej w świecie przywłaszczonym sobie patentem Christiego. Nie napotkałem naprawdę nigdy i nigdzie obiektywnego źródła w którym ktoś powiedział by T-34 czy Pantera były najlepszym czołgiem II wojny światowej. Obiektywne źródła mówią i w jednym i drugim wypadku "jeden z najlepszych czołgów II wojny światowej", lub w wypadku Pantery "najprawdopodobniej najbardziej zaawansowany technologicznie czołg II wojny światowej". Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Podstawowe walory to mobilność, pancerz i uzbrojenie. W wypadku mobilności to między Panterą a T-34 można śmiało postawić znak równości (wcześniejsze niemieckie czołgi średnie bardzo tu odstawały, o ciężkich nie wspominam), pancerz to także znak równości mimo pewnych różnic (wcześniej także nie było porównania) i kwestia uzbrojenia. Niemiecka 75-ka jest już legendą, zarówno w wariantach czołgowych jak i jako artyleria ciągniona stanowiły postrach każdego pojazdu pancernego. Rosyjska 85-ka zaledwie jej dorównała i to ponad rok później. Pantery ze swoimi armatami weszły do walki latem 1943 roku w tym okresie armata ta niszczyła T-34 w każdym zakresie odległości, T-34 z armatą 76 mm musiał podejść "żywy" Panterę na odległość poniżej 500 metrów aby oddać skuteczny - pewny strzał. W wypadku T-34/85 zwiększa się odległość z jakiej niszczono Pantery. Zatem jak widać linia między lepszy/gorszy jest bardzo cienka i płynna. Co do niemieckich pancerniaków to znamienne jest że woleli walczyć z Rosjanami w dobrych T-34 niż amerykanami i brytyjczykami w cieniutkich Schermanach i Cromwellach. I nie chodziło tu o jakość pojazdów, a o taktykę działania i poziom wyszkolenia załóg. Proszę zauważyć, że nasycenie frontu zachodniego sprzętem pancernym nie było wcale mniejsze niż na wschodzie, ale załóg tłukących przeciwnika na "pęczki" jak Wittman, Carius czy Knispel prawie nie było. Zależało z kim się wojuje. Podobnie rzecz miała się w powietrzu, niemiecki as z ponad setką zestrzeleń na wschodzie to standard, na zachodzie rzadkość. To także bardzo istotny punkt wylicznki lepszy/gorszy. Czołg bez załogi jest niczym, to tylko kilkadziesiąt ton martwego, zimnego żelastwa.
-
Czy ktoś z was widział z bliska Panterę? Oryginalną nie jakąś replikę.
-
A i jeszcze jedno. Discovery to coś co się przyjemnie ogląda, ale absolutnie nie należy mu wierzyć. Dla kogoś kto siedzi w temacie to mnóstwo błędów merytorycznych. Dane techniczne pojazdów z kosmosu (proszę sprawdzić, nagrać czy zanotować i po emisji porównać ze źródłami). Oglądam to z zainteresowaniem ale w zasadzie jedynie dlatego, aby móc obejrzeć czasem bardzo dobre dokumentalne zdjęcia (niestety z koszmarnym komentarzem, słabo znam angielski może to wina tłumaczenia ale błąd goni inny błąd). I nie tylko w kwestii T-34 ale także innych pojazdów.
-
T-34/85 bo chyba o ten pojazd ci chodzi? Wszędzie tu dużo racji, ale nie do końca. Uważam, że jeśli chodzi o T-34 to bardziej istotnym elementem był silnik diesla z aluminiowym blokiem. Zresztą silniki wysokoprężne były generalnie traktowane po macoszemu. A istotne jest to że pierwszym seryjnie produkowanym pojazdem z silnikiem diesla (pomijam prototypy i jakieś niszowe kilku pojazdowe serie) był polski 7TP. Tak się składa, że zapewne jestem na tym forum dość wiekowy. Powiem tylko tyle, że służbę wojskową pełniłem w latach 80-tych. I miałem okazję uczyć się jazdy między innymi na T-34/85, ale były to pojazdy z polskiej powojennej produkcji tzw T-34/85M. Z mocniejszym silnikiem i pięknie i solidnie wykonane w Gliwicach. Osobiście znam człowieka, który na T-34 zarówno tych z armatą 76 mm jak i tych z 85 mm wojował w 1 Brygadzie Pancernej im. "Bohaterów Westerplatte" od Lenino do Gdyni jako kierowca mechanik. Wspomina, że były to niezłe wozy ale mechanik miał z nimi dużo pracy bo często się psuły. Faktycznie były to czołgi bardzo dobre, ale nie idealne (takiego zresztą w żadnej armii nie było). Jednym z mitów PRL-u stworzonym w znacznej mierze przez Janusza Przymanowskiego był właśnie T-34, pojazd absolutnie idealny, pozbawiony wad, owoc genialnej radzieckiej myśli technicznej, perfekcyjnie wykonany w ultranowoczesnych zakładach z zegarmistrzowską precyzją ręką radzieckiego robotnika. Pojazd dla, którego pojedynek sam jeden na pięć Panter to betka (notabene płk. Przymanowski wszędzie widział Tygrysy i Ferdynandy - nawet pod Studziankami). Wszystkich zainteresowanych (a sam wbrew pozorom lubię T-34, ale w sposób obiektywny a nie bałwochwalczy) odsyłam do kapitalnej dwutomowej monografii wydawnictwa Armageddon "T-34 mityczna broń." Tysiące fotografii, z modelarskiego punktu widzenia rozrysowana każda (no pewnie prawie każda) zmiana techniczna od początków do końca produkcji i to w skali także 1/35. Nawet jesli ktoś ma wstręt do czytania to samo zapoznanie się z fotografiami powinno dać wiele do myślenia. Pozdrawiam!
-
Nie upieram się przy pojazdach niemieckich, twierdzę jednak, że były najbardziej zaawansowane technologicznie. Czołgu doskonałego podczas II wojny światowej nie było. Taka jest prawda. Piszesz o przewadze czołgów niemieckich na froncie wschodnim w walkach na dalekie dystanse. Całkowita zgoda, ale tak szczerze to czołg nigdy nie sprawdził się w terenie miejskim nawet dzisiejsze walki wykazują że jest on w znacznym stopniu bezbronny zwłaszcza bez odpowiedniego wsparcia piechoty. Warto jeszcze dodać, że brytyjczycy posiadali w końcówce wojny jeszcze jeden bardzo dobry pojazd, a mianowicie Cometa. No i jeszcze jedno. O sukcesie najczęściej decydowała odpowiednia taktyka i poziom wyszkolenia załóg. Był tylko jeden czynnik, który potrafił przebić te dwa elementy ILOŚĆ!
-
A kto mówi, że wyłącznie dla jednego? Zwłaszcza, że dyskutując o jednym nie sposób pomijać innych. Forum z samej nazwy dyskusyjne zatem jeśli znajdą się chętni zwłaszcza do konstruktywnej dyskusji to możemy ją z powodzeniem prowadzić na temat pojedynczej śruby, a tych nie przymierzając czy to "babciowata" Pantera czy "wybajerzony" Abrams miały sporo.
