robert p
Użytkownicy-
Liczba zawartości
378 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez robert p
-
Mikołaj75 – tak naprawdę, to jak się sprawdzi taśma będę mógł powiedzieć i pokazać po jej ściągnięciu ze szklarni. Na chwilę obecną mogę powiedzieć tylko tyle, że się ją dobrze przecina skalpelem. Dziś jakimś czasowym cudem udało mi się spasować i skleić osłonę silnika i pomalować szklarnię. Wyszła szparka z przodu, to dostała w bonusie (za to, że dała się ładnie domyć) trochę szpachli. Trochę się obawiam zacząć malować kadłub, bo jak mi coś nie wyjdzie, to przy zmywaniu, znając swoje zdolności, może coś się stać z kokpitem. Zatem zacznę od skrzydełek, jak tylko skończę z lotkami na dwie strony. Pozdrawiam
-
Na pewno cały kokpit i wszystko co w nim RLM66, wnęki kół, podwozie i osłony podwozia od wewnątrz RLM02. Mam nadzieję że na pewno
-
Wiedziałem, że z Ciebie niezły czarodziej jest.... obserwuję od samego początku Dobrze, że chociaż jednemu się one podobają Edit: Dziś zrobiłem aż tyle. Silnik na miejscu, aby nie korciło mnie przemalowanie. I niby tylko parę blaszek wkleić, ale wypiłować pod te blaszki.....Teraz już po podkładzie.
-
Wypiłowałem jedno skrzydło na próbę i przymierzam blaszki klap lądowania. Na razie jedna strona. Znalazłem w garażu taśmę malarską i zrobiłem z niej jeszcze jeden użytek. Jest dla mnie o tyle lepsza, bo jest dużo bardziej przezroczysta od taśmy Tamiya. Pierwsze okienka zajęły troszkę czasu z braku doświadczenia, ale potem to już z górki na pazurki Pozdrawiam
-
Jak-1b - ZTS Plastyk/Mastercraft 1:72 + dodatki własne
robert p odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Nie ma co. Nie ma słów. Co tu dużo gadać. Masz Wielki Talent bracie i tyle. Szykuje się nam godny następca Pana Andrzeja Ziobera. Brawo!!!! -
A o to chodzi...obrazek ze spitem....ja myślałem że to w podpisie.....co aktualnie robisz....chyba dziś dla mnie za gorąco było....fajny...
-
Dla miłośników szybkich samochodów, pań i modeli - Spit ZSRR
robert p odpowiedział fiedotow → na temat → [L]Warsztat
A możesz zdradzić, co to za cyborg trzyma tego spita? Tylko nie mów że to Obcy, bo to inna szczęka. -
No proszę. Chwilę mnie nie ma, a tu tyle Gości się zjawiło. Czego się Panowie napiją....??? Mam....a może jednak nie powiem co mam....bo to później i modele nagle zaczną latać w szyku.... Rzeczywiście....opinia na temat tego Forum jest zgodna. Można na Was liczyć w potrzebie. Za co po raz kolejny Wam Dziękuję Co do oszklenia.....inspiracją do odpowiedniego go potraktowania był dzisiejszy upał . Panowie.....Car miał rację, że Sybir wszystko złamie. Więc skazałem na zesłanie. 4 godziny w zamrażarce i struktura molekularna kleju się załamała, a ja odżyłem. Zamiast go wysuszyć to go zamroziłem. Nie miał najmniejszych szans, sam zszedł...z tego świata też...ha. Zaraz przepoleruję i jadę dalej. Jakbym dziś był na Forum wcześniej, to byłbym łaskawszy i pewnie skończyłoby się na kąpieli w benzynie. Z drugiej strony, to zależy na ile jest się w stanie zaakceptować to „jakoś”. Na pewno bardzo ułatwiają maskowanie oszklenia, ale jak widać na moim przykładzie....nie zawsze. W gruncie rzeczy to bardzo się cieszę, że położyłem maski wewnątrz, bo inaczej, gdybym wszystko skleił z kadłubem i pomalował na gotowo..... Z trzeciej strony, to jak obejrzałem sobie od zewnątrz (przed zmyciem farby), malowanie od wewnątrz ramek bez ramek, to mam bardzo poważne wątpliwości co do słuszności stosowania masek wewnątrz oszklenia. Szok.... to teraz za litra 80 zł. Normalnie drugie Chiny będziemy mieli i wszyscy na rowery. Ale też nie bardzo, bo chyba jakiś zakaz pedałowania wprowadzili....czy jakoś tak... Obserwuję Twoje warsztaty, zarówno na tym Forum, jak i gdzie indziej. Jakoś trudno mi w to uwierzyć. To jakich farb używasz? Nie odchodzą Ci z maskami bez podkładu? Mustanga z ICM’u też nie myłeś i nie kładłeś podkładu? Niemożliwe. Za ładnie wygląda. Co znaczy „gusła”....? Uffff....to dobrze. Eeeeeee...... jakiego spitfira? to chyba nie ten warsztat..... W Twoim mieście zostawiłem moje wszystkie sklejone wycinanki. Ech, te spacerki na Szeligi.....w pełnym rynsztunku....eeeeech..... Wściekły na maski zacząłem wyżywać się na komorach podwozia. Niedawno położyłem półmat i jeszcze świeże. Wiem, trochę spartoliłem, ale podoba mi się jak na pierwszy raz. I zacząłem szpachlować Koniecznie muszę coś zrobić, aby częściej zaglądać na Forum. Biorę się za szklarnię. Uwziąłem się dziś na nią. Bardzo się uwziąłem. Pozdrawiam i Dzięki za dobre rady.
-
Nie mam skąd wziąć benzyny. Ale dzięki bardzo za radę. Na razie zdjąłem wszystkie maski. Może jak klej się zeschnie to sam odejdzie. Mam nadzieję że odejdzie. Pogoda sprzyja więc może się uda, jak poleży w ciepłym cieniu. Mam jeszcze takie pytanie, czy jak położycie Surfacer'a to potem jeszcze myjecie przed położeniem farby, czy tak na żywca. I jeszcze jedno, czy maski Montex'u na insygnia też są takie kiepskie jak do oszkleń? Czy raczej nie ma się czego obawiać? Z tego co zauważyłem, to różnią się kolorem. Czarny do szyb, szary na farbę. Pozdrawiam Robert
-
Wcześnie rano zacząłem ściągać maski od wewnątrz i jestem przerażony tym co się stało. Nie dość że trzymały się jak diabli to na dodatek klej został na oszkleniu. Próby ściągnięcia kleju to porażka. Marze się jak tłuszcz i nie da się go w żaden sposób ściągnąć. Nie pomaga nawet Wamod. Czy ktoś miał już coś takiego. Czym to teraz można zmyć? A poniżej widać, jak przy ściąganiu klej się ciągnie i zostawia firankę przy ramce: Poleciałem ze ściąganiem po całości i tu widać najlepiej jaka wyszła kicha....albo raczej to, co z niej wychodzi: Jeszcze ze wszystkiego nie ściągnąłem masek, więc muszę się odstresować i pomyśleć co z tym zrobić. Nie wiem, czy się da uratować oszklenie. TACK-IT też tego nie bierze bo za mocno trzyma klej. Normalnie szok i załamka. Aż się boję co z tymi szybkami co są już wklejone w kadłub. Zdecydowałem się na kolejne blaszki i przyszły w piątek, więc chyba nie będę stał jak koń w piachu
-
Dla miłośników szybkich samochodów, pań i modeli - Spit ZSRR
robert p odpowiedział fiedotow → na temat → [L]Warsztat
Na Pochód go szykuje....bo z gwiazdą....na pewno na Pochód -
Dla miłośników szybkich samochodów, pań i modeli - Spit ZSRR
robert p odpowiedział fiedotow → na temat → [L]Warsztat
Pewnie jak wrócę z "pochodu" to galeria już będzie....normalnie wariactwo....extra....!!! -
Dla miłośników szybkich samochodów, pań i modeli - Spit ZSRR
robert p odpowiedział fiedotow → na temat → [L]Warsztat
Normalnie Wejście Smoka -
Wiem. Już wcześniej zwracano mi na to uwagę, za co bardzo Wam dziękuję. Tylko, że ...... kurcze....takie wykonanie bardzo mi się podoba. Na dzień dzisiejszy to szczyt moich możliwości. Nie wiem czy zdobędę się na aż tak wielkie wyzwanie, żeby to zmienić. Może nie wsadziłem w silnik dużo wysiłku, ale zmywać to wszystko....cholera....szkoda mi. To tylko zamknięty silnik i nie będzie aż tak widoczny. Poza tym z okazji pewnego święta, w szafie wylądowały dwa identyczne, więc nic straconego na przyszłość. Amerykańce chyba się nie obrażą za silnik....? Jak już będę miał Wasze doświadczenie, to pewnie takich błędów popełniać nie będę. To co...? Przymrużycie oczka na silniczek....? A tymczasem dopieszczam kadłub ze szpachli, ciągle wychodzi niedoskonałość szpachlowania, a jak szpachla sobie schła, położyłem maski Montexu. Dziwne jakieś są. Bardzo mocny klej, za mocny. Jak nie bardzo przykleiłem i chciałem ściągnąć do poprawy, to nie dość że miałem problem ze ściągnięciem, to jeszcze się rozciągały. To taki ich urok czy ja coś robię nie tak? Poza tym nie bardzo dokładne są. Jak dwie krawędzie przylegały do ramek, to drugie dwie nie bardzo, nawet bardzo nie bardzo I pomalowane od środka i na zewnątrz kolorem wnętrza: Wewnętrzne maski też nie są dobrze spasowane z zewnętrznymi. Trudno, musi zostać. Zobaczymy jak wyjdzie. Pędzelkować nie mam zamiaru. Cieszę się, że Wam się podoba Pozdrawiam Robert
-
Kiedyś tak będę umiał.....kiedyś tak będę umiał....kiedyś tak będę umiał...kiedyś..... Jak widzę, to nie sztuka tak zrobić. Sztuką jest wymyśleć jak to zrobić....kiedyś też będę tak umiał....na pewno kiedyś tak będę umiał.... Mylisz się. Ludzie tego nie zapomną. Zacznij już dziś biec, bo inaczej Pana Wojtka nie dogonisz.
-
Nie robiłem podłokietników suchym pędzlem. To mi się farba pozacierała od macania fotela moimi drewnianymi palcami. To samo z tym co nad deską. Do poprawy. Tak naprawdę to spodziewałem się kubła zimnej wody na głowę. OK. Kornik. Może być poklep po plecach. A możesz wskazać miejsca gdzie wash jest za mocny, żebym wiedział na przyszłość. Dzięki za dobre słowa. Kadłub złożony, sklejony. Wczoraj maskowałem, wkleiłem oszklenie i położyłem szpachlę w miejscach widocznych bez zbytnich zabiegów ujawniających prawdę. Szpary dookoła zamaskowanych już szybek szpachlowałem Surfacer’em bez rozcieńczania nakładany za pomocą drucika 0,15mm. Dziś przetarłem z grubsza szpachlę i poprawiłem Surfacer’em dookoła szybek. Zabieg jak widać trzeba dziś powtórzyć, zarówno na powierzchni kadłuba jak i dookoła szybek. Potem po całości podkład dla pewności że nic się nie ujawni. Ze względu na dłuuuuugi weekend wzrosły moje wieczorno-nocne moce czasowe . Co tam sen, szkoda czasu na takie głupoty. Przecież wyspać się można po życiu.
-
Po pierwsze chciałbym zasugerować Ci zmianę strony hostingowej. Przeczytaj sobie to: viewtopic.php?f=104&t=7808 po drugie, czy podobają Ci się zdjęcia które nam pokazujesz? Chciałbyś oglądać takiej jakości zdjęcia na innych warsztatach i w galeriach. Spójrz na to ze strony oglądających Twoje sfotografowane prace, bardziej obiektywnie i poprzez pryzmat samokrytyki. Nawet telefonem komórkowym można zrobić bardzo dobre zdjęcia. Przepraszam Cię, ale pokazując takie zdjęcia, nie szanujesz własnej pracy i tego co chcesz pokazać. O oglądających już nie wspomnę.
-
Teraz to Ty żeś zdrowo przesadził. Nie jeden mógłby się od Ciebie uczyć
-
Udało mi się w końcu zlokalizować problematyczne miejsce uniemożliwiające złożenie kadłuba. Na pierwszym zdjęciu widać, gdzie musiałem poskrobać. Boczne powierzchnie podłóg, tam gdzie nie ma farby. Całe szczęście, że ubytek materiału nie jest widoczny zarówno od strony kokpitu jak i luku bombowego. Kadłub złożony i się skleja. Bałem się go zostawić na noc w obawie, że może się coś samo rozpasować. Może dziś uda mi się go poszpachlować. Ostatnie fotki przed złożeniem. Od jutra niestety będę miał z czasem pod górkę. Jestem ciekaw Waszych opinii, konstruktywnych uwag, itp. Pozdrawiam
-
Na razie zapowiadane kółko ogonowe. U mnie jest jakby OK. Tył dobrze spasowany. Problem nadal mam z nie schodzącym się przodem. Jutro pokażę całość przed złożeniem kadłuba, jak mi się uda całość dopasować. Ten plastik jakiś taki miękki i gibki, może masz gdzieś spaczony. Ktoś gdzieś pisał, że miał model cały zwichrowany, jakby dostał kiedyś temperatury i się trochę poskręcał, co może być całkiem realne przy tym tworzywie. Sprawdź skrzydła, czy dobrze do siebie pasują połówki. Z tego co wiem, to problematyczna jest również wieżyczka. Ale optymistą jestem, niepoprawnym optymistą...
-
Zdecydowanie za szerokie. Dużo lepsza do maskowania byłaby taśma Aizu 0,4mm
-
A o którą szybkę z tyłu masz na myśli, tą od strzelca, czy z wizjerem na luk bombowy? Mnie też nie chce się dobrze złożyć kadłub. Coś mi gdzieś pręży ale z przodu tam gdzie pilot i komora silnika, albo przednia część luku bombowego. A najfajniejsza zabawa polega na tym, że za diabła nie mogę tego zlokalizować. Robisz Avengera????? Nie bądź taki. Bądź Modelarz i pokarz coś. No co Ty, sam chcesz robić....? Pozdrawiam
-
Obawiam się, że nie długo u mnie będzie dokładnie to samo Taka malowana blaszka od Edka. Wydaje się, że te barwione blaszki robione są techniką sitodruku, bo w nieznacznym powiększeniu można zobaczyć piksele, stąd wrażenie chropowatej faktury. Ale pod palcem to gładka jest. Muszę napisać sprostowanie. Gdzieś wyżej napisałem, że w górnej wieżyczce jest kaliber 7,62. Pomyliło mi się z dolnym strzelcem. W wieżyczce jest zamontowany km 0,5 cala czyli 12,7mm i jako lufę zastosowałem igłę o średnicy zewnętrznej 0,6mm, otwór ma ok. 0,3mm, więc jest tylko 0,035mm większy. Kaliber 7,62 po przeskalowaniu powinien mieć otworek 0,16mm, to dałem igłę od insuliny, która ma średnicę zewnętrzną 0,3mm; drucik 0,1mm wchodzi w otwór, a 0,2 nie wchodzi, więc jest w miarę OK. Dziś wystrugałem km dolnego strzelca. Fabryczny wglądał tak: to go przerobiłem, podobnie jak górny. Nie wiem jak się fachowo nazywa takie zwiększenie średnicy na końcu osłony lufy, a’la Rumcajs, a które zrobiłem też z igły o bardzo zbliżonej średnicy do tej z zestawu. Otwór igły był tylko za mały i ażurowa osłona lufy nie chciała wejść i musiałem tą wredną w obróbce stal nierdzewną rozwiercić. Teraz km wygląda tak: Pomalowany natryskowo metal gun Pactry, rozcieńczoną Mr. Leveling Thinner A że zostało mi trochę czasu, to na szybko zrobiłem takie cóś: Jeszcze nie wiem po co to, ale mi się podoba pomysł tego czegoś, czego nie będzie widać, więc nawet nie malowałem tego czegoś, bo farby szkoda. A i tak biały kolorek tego cosia będzie pasować do tylnego kółeczka, które sobie schnie i nawet nie wie jakiego będzie miało wyuzdanego sąsiada, chociaż w tym przypadku to bardziej pasowałaby sąsiadka..... Brakujące elementy w dopracowaniu Pozdrawiam.
-
I tak trzymać.... Nie bardzo wiem co masz na myśli. Chyba jest tylko jedna technika na łosia. Przynajmniej ja o innych nic nie wiem. A materiały tak jak wszędzie o tym piszą, olejna Van Gogh’a rozcieńczona Sansodor’em i nakładane cienkim pędzelkiem na lakier super błysk. Nieprawda. Panicznie boję się tych żółtych paparazzi na drodze, a wtedy najlepiej włączyć turbo, żeby im się zdjęcie rozmazało. A tak na poważnie, to jeszcze cztery dni będę słomianym wdowcem, więc widać efekty. Potem to sam nie wiem jak to będzie z czasem. Więc bawię się tym póki mogę i żyłuję czas jak mogę najbardziej efektowniej. Duże znaczenie ma organizacja. Rozdzieliłem sobie części do malowania na konkretny kolor. Niektórych to nawet całkowicie z ramek nie wycinałem. Odcinałem tylko te łączenia, pod którymi miała być farba Ostatni mój model z kartonu zrobiłem w 92. Wtedy to w Naszym cudownym Kraju jeszcze Internetu nie było, a komputery z monitorami mieli wybrańcy losu. Pomyślałem sobie tak, jak wsadzę czarnego kota (cylindry) do ciemnego pokoju (osłony silnika), to go nigdy nie zobaczę, tzn. będę wiedział że tam jest i jak kiedyś wyglądał, ale inni tego nie zobaczą. Ale jak wsadzę jasnego kota do ciemnego pokoju, to zobaczę kota, tylko kot nie będzie wydawał się taki jasny. Poza tym szczegółem masz rację, że oryginał wygląda troszkę inaczej. Grubość i ilość żeberek cylindrów to sprawa wielce umowna i z mocnym przymrużeniem obu gałek. Nijakie popychacze i spętane czymś przewody to również sprawa lekkiego potraktowania. Taką dał Edek i taką zrobiłem. A tak ogólnie to oprócz tablicy, to jaka jest różnica między 1 a 3. Nie jestem jeszcze aż tak w temacie, by się jeszcze w tym orientować. Korci mnie by powiedzieć, że jestem zbyt początkującym by się tym na razie przejmować. Może dla niektórych zabrzmi to mało elegancko, ale podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia...zatem póki co, moje wysiłki idą w kierunku jakości wykonania, a do odtwarzania takich zgodnych merytorycznie smacznych detali chyba muszę po prostu dojrzeć. Jakieś 14 godzin pracy zaowocowało. W sumie jak się ma totalny spokój i nic człowieka ani nie goni ani nie rozprasza to można efektownie podziałać. Kurcze, podoba mi się to GunzeC. Po pomalowaniu schnie sobie pół godzinki, potem pół godzinki dojrzewa pod żarówką i jedzie się dalej. Wash pod żarówką też jakby szybciej dochodzi do siebie, byle nie za blisko do tej żarówki. Poza tym staram się, aby ten wash od razu mi wyszedł tak, aby go już nie poprawiać ścieraniem, co przy GX100 nie ma żadnych szans znaleźć się w innym miejscu niż w zagłębieniu albo przy ściance. Jak jeszcze trochę potrenuję, to pewnie zupełnie przecieranie wash’a pójdzie do lamusa, dużo na to wskazuje, A na dziś mam dosyć. I dobrze, niech się do jutra wszystko dobrze zwiąże Bałem się z początku tego suchego pędzla, ale okazało się to prymitywnie łatwe. Pozdrawiam
-
Oj…wystarczy że życie jest za poważne, więc traktujcie niektóre moje sformułowania z przymrużeniem oka i na luzie. Ale czyż wiertło nie jest narzędziem specjalnym...? Nie ma za co. To nie mój sposób. Wyczytałem gdzieś w jakimś warsztacie. Spodobało mi się i zastosowałem. U mnie się sprawdziło. W sumie sprawnie i szybko poszło. Dłużej żywica twardniała niż zwijałem. Dobre podejście plus cierpliwość i wszystko będzie ok Dziękuję. Staram się. Na razie tylko tyle umiem. Czy to znaczy że nic nie będziesz sklejać? Szkoda. Może przemyśl to jeszcze.... Chyba skończyłem silniczek, a raczej to co ma go przypominać. W sumie raptem trzy elementy do pomalowania. Tak wyglądał na początku: ale nie bardzo widział mi się ten mosiądz, więc ostatecznie zrobiłem tak: Chyba jeszcze trochę pobrudzę te kabelki. A w międzyczasie jak schły kolejne warstwy, posklejałem do kupy....nie, to nie ładne słowo, więc posklejałem w całość deskę z pedałami....hmmmm....też dziwnie to brzmi..... Zabieram się za fotele i dalsze elementy. Pozdrawiam
