Skocz do zawartości

robert p

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    378
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robert p

  1. Właśnie dostałem to: http://www.m-zone.pl/go/_info/?user_id=EVER9005-3&lang=pl myślę, że powinieneś się nad tym zastanowić. Fajna sprawa. Mają jeszcze 0,25mm
  2. Jak Jak się czuje? Zrobiłeś mu już makijaż
  3. Fakt...jakieś ileś dziesiąt czy setek lat żyją. Na pewno model przeżyją... Ciekawy pomysł z tym magnesem...
  4. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Chyba upał rzucił mi się na głowę. Miało być inaczej, a wyszło że odciąłem lotki: Zostawiłem mały ślad po tym co odciąłem i w osi tego śladu zrobiłem małe nacięcia nie tylko pod przyszłe zawiasy, ale również po to, aby nie błądzić i nie szukać miejsca w którym miałyby być. Podobnie zrobię teraz z lotkami. Odcięte lotki będzie mi łatwiej doprowadzić do przyzwoitego stanu, a i łatwiej poprawić linie i porobić nity. Tudzież mam taką nadzieję, że mi wyjdzie.
  5. Może to się nada: http://www.m-zone.pl/go/_info/?user_id=EVER9005-3&lang=pl Pewnie dużo lepsza byłaby folia o połowę cieńsza, ale nie wiem gdzie albo przy czym może występować. Też by mi się przydała.
  6. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Chroniczny brak czasu nie pozwala mi niestety na więcej. Dłubanina z wczorajszego wieczora i kawałka dzisiejszego. Ponieważ w genialny sposób znowu spartoliłem otworki pod popychacze lotek, to w tych miejscach wydłubałem sobie otwory inspekcyjne: i zastosowałem zestaw naprawczy nr. 1 z Hipa 1mm i CA: A tu można zaobserwować uwięziony mój kod genetyczny, co może sugerować, jak się wczoraj nad tym .... hmmmm.... starałem?. Szerokość fasolki. 0,7mm, jeszcze przypchana pyłem: Kolega Edek proponuje dodatek jak po lewo: i tu mam zgryz. W AeroDetail nie jest to pokazane, bo zasłania stojak do którego jest zamocowane koło i nie wiem czy taka felga występuje w G2. Drugi zgryz jest taki, że na tych zdjęciach opona jest łysa bez bieżnika, tylko tam jest sfotografowana wersja D. W Kagero bieżnik jest, ale nie ma ażurowej felgi. Czy ktoś może coś wie co w której wersji występowało a co nie? A teraz czeka mnie zamiana tych bałwanków na zawiasy: Pozdrawiam
  7. Eeeetam....w tydzień wykreślisz....w drugi wystrugasz i będzie po zawodach, tzn. po warsztacie O widzisz...jakbyś mi wystrugał ruchome lotki do Stukasa, to już byłoby coś...a nie jakieś tam skrzydło z gondolą
  8. Sądzę, że wręcz przeciwnie. Warsztat Darka aż tchnie inspiracją i pewnym wzorcem. Zapewne nie jeden się nie oprze i będzie chciał mieć choć podobnego, ale mieć. Sam pomału dojrzewam do tego kolosa, ale w 48. Właśnie dzięki warsztatowi Darka
  9. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Nie myślałem, że będę miał tyle pracy z sądziłoby się tak renomowaną firmą, a jednak. Ale po kolei. Przeszlifowania, a potem szpachlowania wymagały miejsca połączenia tej dolnej części z kadłubem, co ma te wąsy do zawieszania bomby i tej górnej części z tablicą w kokpicie. W obydwu przypadkach, częśi te były węższe od kadłuba i aby nie nadkładać niepotrzebnie szpachli, podszlifowałem nieco na geometrii kadłub, oczywiście sprawdzałem przymierzając do kadłuba nos, aby nie przegiąć w drugą stronę. I takie mniejsze już zapadnięcie zaszpachlowałem. Jak widać, góra była pokryta szpachlą Tamiya i jest to ostatni raz kiedy zastosowałem szpachlę jako szpachlę. Dużo lepsze efekty, również pod względem czasowym daje zastosowanie CA. Jednak, ze względu na dużą większą twardość od tradycyjnej szachli, musiałem zmienić podejście do tego typu obróbki, głównie ze względu na to, aby za bardzo nie zeszlifować tworzywa w sąsiedztwie. Wyprowadzenie zapadnięcia na dole było już tylko za pomocą CA. Z tym, że górne szpachlownie, ze względu na to że szpachla Tamki się kruszyła od poprawiania linii podziałowej, potraktowałem jeszcze CA. Oczywiście nie brakuje mi zdolności do pozbywania się fotela z kokpitu. Nie wiem, czy nazwać to recydywą, czy taka to już u mnie tradycja...Za wysoko wystawał i mi się go niechcący trąciło. Zrobiłem coś, co się w ogóle nie chciało ani porządnie skleić, ani tym bardziej trzymać kupy. Z pięć razy do tego podchodziłem. Brakuje jednego wąsa w każdym elemencie, bo z głupiego pośpiechu źle odciąłem z ramki. Wklei się. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby coś tak delikatnego miało utrzymać gondolę z Flakiem. Z tyłu gondoli jest jeszcze mniejsza i delikatniejsza blaszka. Staram się również jakoś wyprowadzić lotki. Na razie wygląda to tak: Po odcięciu pseudo popychaczy lotek, zachciało mi się mechanizacji do zrobienia otworków fasolkowych. Sobie tylko dodatkowej roboty narobiłem. Zalepi się i zrobi po Bożemu. Dwa podejścia i dwa faule. Więcej nie ryzykowałem: Z drugiej strony zrobię to już od ręki, jak tradycja nakazuje: Coś czuję, że nie pójdzie to wszystko tak łatwo....
  10. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Postępy prac mniej niż mizerne. Za gorąco i za duszno, a przez to kompletnie jakoś albo mi się nie chce, albo nie mam nastroju. Ta wściekła pogoda strasznie mi przeszkadza. Nie mój klimat. Pozdrawiam.
  11. Czemu? No fakt. Źle to ująłem. Bardziej prawdziwe będzie "że z pewnym zdziwieniem kiwam głową". Teraz wiem, że są tacy, co tak robią i im wychodzi, ale do tego trzeba mieć spore doświadczenie, aby tak na oko sobie mieszać. A pisałem to w kontekście początkujących, którzy mieszali w aero i mieli przykre niespodzianki, stąd mój opis dla tych niedoświadczonych, aby mogli się z tym zaznajomić, bo skoro mi to w miarę dobrze wychodzi, to jest spore prawdopodobieństwo, że innym na początku też się uda. Sprawdziłem, z przesyłką kosztują 22 zł. Ja swoją alternatywę (200 sztuk) mam za pół godziny czasu Poza tym, stalowe łożyskowe w akrylach potrafią rdzewieć, bo miałem taki przypadek w Model Color
  12. Wiadomo, że przed użyciem farba musi być bardzo dobrze wymieszana. Ale jakoś od początku nie bardzo odpowiadała mi metoda wymieszania farby w słoiczku za pomocą np. wykałaczki czy zapałki. Raz, że otwarty słoiczek, z którego ulatniają się opary feromonów, które mogą mniej lub bardziej wpływać na wizję przy malowaniu, i nie koniecznie tą zamierzoną. Dwa, że ulatnia się to, co moim zdaniem powinno zostać w słoiczku, a więc zmienia się gęstość farby, być może nawet jej żywotność i jakość. Mam tu na myśli ilość otwierania tego samego słoiczka w celu ponownego wymieszania. Inspiracją do poniższej metody była puszka spray’u. Każdy wie, że przed użyciem, w celu dobrego wymieszania zawartości trzeba kilkakrotnie potrząsnąć. Słychać wtedy grzechotanie jednej lub kilku kulek, które przyśpieszają proces dokładnego wymieszania. Postanowiłem zrobić sobie takie kulki i aplikować je do słoiczków z farbą. W czeluściach garażu znalazłem znaczne ilości cyny lutowniczej, z pewnością pamiętającej jeszcze czasy minionego ustroju. Uznałem, że cyna jako metal szlachetny świetnie się do tego celu nada, a i pod względem swojego ciężaru właściwego będzie spełniać swoją rolę. Były rozpatrywane również kulki ołowiane ze sklepu wędkarskiego. Zatem na nierdzewnej blaszcze (bo do niej nie przylega cyna) zacząłem robić sobie takie oto kuleczki: Sposób prosty jak budowa cepa. Trzymając grot lutownicy tuż nad płytką, przykładałem do niego cynę, a ta spływała sobie na płytkę, samoistnie tworząc kulkę spłaszczoną od spodu. Można oczywiście decydować o wielkości kulki, dozując odpowiednią ilość cyny. A że cyna była z kalafonią, to i pozostawała ta kalafonia w formie takich kryształków na obrzeżu kulki. Potem wszystkie kulki z płytki, razem z tymi kryształami kalafonii, wrzucałem do słoiczka z nitro na noc, które bez żadnego problemu rozpuściło kryształki, a cynowe kuli oczyściło powierzchniowo. Następnie wszystkie kulki ze słoiczka wrzuciłem do metalowego kuchennego sitka do rozcierania cukru pudru (u mnie zmieiło już swoje pierwotne przeznaczenie) i przepłukałem kolejną dawką nitro. Pozostało zostawić do wyschnęcia i zapakować do słoiczka z nakrętką by się nie zakurzyły. Jak dla mnie, do chyba najlepszy rozmiar kulek to 5-8mm, w ilości na słoiczek 3-6 sztuk, a na pewno taka ilość, aby farba ze słoiczka się nie przelała. Po zaaplikowaniu kulek do słoiczka z farbą, wystarczy kilkanaście razy potrząsnąć zamknięty(!) słoiczek i gotowe. Oczywiście kulki są przechodnie, tzn. jak się skończy farba, to kulki można wyciągnąć, umyć w nitro i ponownie wykorzystać. Jako ciekawostkę podam, że zrobienie ok. 200 kulek zajęło mi niespełna 30 minut. Kolejnym aspektem którym się chcę podzielić, to sposób na dokładne rozcieńczanie, dawkowanie i przechowywanie rozcieńczonych farb. Tu się szczerze przyznaję, że z pewnym politowaniem kiwam głową, jak ktoś wypisuje, że miesza farbę i rozcieńczalnik w aerografie, dawkując na przemian jakieś ilości to jednego i drugiego. Do tego celu wykorzystuję strzykawkę 2ml (5 ml dla Surfacera) oraz igłę lekarską o średnicy 1,2. Igła o mniejszej średnicy słabiej zasysa gęstą farbę ze słoiczka, a o większej średnicy zbyt zachłannie. Bardzo ważne: ostrze igły musi być zeszlifowane, nie tylko dla własnego bezpieczeństwa, ale również dla wygody: Najpierw zasysam odpowiednią ilość rozcieńczalnika, według receptury oczywiście. Ważna jest kolejność: rozcieńczalnik, a potem farba. W tym przypadku zassałem 0,6 ml: I nie odwracająć strzykawki igłą do góry, bardzo wolno zasysam odpowiednią ilość farby. Zasysanie powinno być nie tylko wolne, ale i spokojne i równomierne (kwestia wprawy), ponieważ zbyt gwałtowne albo zbyt szybkie zasysanie prowadzi do natychmiastowego wymieszania obydwu mediów. Co prawie nastąpiło na zdjęciu poniżej. Chodzi o to, żeby widzieć na podziałce strzykawki ilość nabranej farby: Oczywistym jest, że nabierająć np. X ml rozcieńczalnika, pewna jego objętość znajduje się jeszcze w dziubku strzykawki i igle (w tym układzie: sztrzykawka 2 ml i igła 1,2 mm jest to 0,15 ml). Dlatego nie odwracam strzykawki i zaczynam napełniać farbą. Kiedy napełnię odmierzoną ilość farby (której teraz część objętości znajduje się w dziubku strzykawki i igle), odwracam srzykawkę igłą do góry i zasysam do strzykawki to co zostało w dziubku i igle. Wszystko się prawie zeruje. Błąd proporcji w tym przypadku wynosi 0,07 ml. Po czym zatykam wylot igły palcem (zeszliwowanie dla wygody) i mocno potrząsam dla wymieszania. Poniżej efekt. Można od razu zaobserwować gęstość rozcieńczonej farby (jak spływa po ściankach), oraz faktyczną ilość objętościową: Następnie biorę to: I po zdjęciu igły ze strzykawki, aplikuję kropelkami opóźniacz w ilości 10-15% objętości rozcieńczonej farby: Po czym ponownie mieszam wstrząsając. Faktem jest, że jak trochę taka rozcieńczona farba postoi, to nie tylko farba oddziela się od reszty mediów, ale również rozczepiają się poszczególne pigmenty (co również zachodzi w słoiczkach z nierozcieńczoną farbą), z których składa się farba. Wystarczy wtedy ją dobrze wytrząsnąć i znowu można ją używać. Nie wiem jaki jest czas przechowywania tak przygotowanej farby. U mnie po ok. 1,5 miesiąca np. czarna nadal nadawała się do użytku. Odparowanie mediów przy tak niewielkim otworze w igle jest niemal zerowe. Poza tym, z takiej strzykawki z igłą, do aero zaaplikować minimum jedną kropelkę, a co za tym idzie, taką ilość farby, jaką możemy przewidzieć do zużycia. Przy czym zawsze można sobie dokapać dokładkę. Ceny strzykawek i igieł, nawet tego samego producenta w tym samym rozmiarze są bardzo zróżnicowane i zależne od miejsca zakupu. Ostatnio udało mi się kupić w aptece w CZD strzykawki po 0,15 zł za sztukę (w necie są po 0,08 zł za sztukę – w paczce 100 szt) i igły po 0,1 zł za sztukę. Natomiast te same strzykawki w aptece Dbam o Zdrowie kosztowały 0,45 zł za sztukę. Oczywiście materiał zarówno strzykawek jak i igieł bez problemu wytrzymuje taką chemię jak aceton, nitro, benzyna, Wamod, Mr. Tool Cleaner, więc z umyciem do ponownego użytku nie ma problemu. Tylko przy moim zużyciu i prży takiej cenie to mi się nie chce i wywalam do kosza.
  13. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Dzięki Linie robię igłą zrobioną wzorując się na igle od aero, tylko bardziej ostrą. Czyli są równi i równiejsi Jeden musi się narobić, a inny ma Plastusia Ale może i masz rację, że Plastuś nie będzie mi potrzebny No tak....i jeszcze będą szczelać i szczekać No nie bardzo, fajnie to tylko wygląda na zdjęciach Akurat nie o to mi chodziło. A Mikołaj zinterpretował to na swój sposób, i nie wiedzieć czemu poszło to tym szlakiem
  14. Metody z pastą nie stosowałem, bo jakoś mi nie pasowało maczać w niej palce, a znając swoje zdolności, to pewnie miałbym ją nie tylko w miejscu polerowania. I jak sobie to wyobrażam, to i zmywać ją potem trzeba, choćby po to aby zobaczyć efekt. Natomiast do polerowania stosuję narzędzie wyjątkowe proste w użyciu, dające szybki efekt lustra na plastiku, albo pełnej przeźroczystości na oszkleniu. Odbywa się to całkowicie na sucho, bez żadnych dodatków w postaci past czy płynów. Nie mam zdjęcia tego, ale kształtem podobne jest do tego: http://www.martola.com.pl/pl144/produkty4697/Pilnik_o_4_gradacjach Z jednej strony jest taka pomarańczowa drobniutka tarka, z drugiej jakaś biała pianka. I właśnie tą pianką się poleruje. Wystarczy dosłownie kilka ruchów i kiedy zacznie skrzypieć, to znaczy że finito. Efekt po kilku sekundach pocierania może powalić. A jest to szpatułka kosmetyczna do polerowania paznokci, nabyta w MarkPolu za 5 zł. Fajne w tym jest to, że można sobie to ciąć, np. w kształt trójkąta i mieć możliwość dojścia w trudno dostępne miejsca.
  15. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Witam, Brak czasu i zmęczenie spowalnia, ale jakoś coś udało się zrobić. Wkleić skrzyneczki i pasy z amunicją. MG tylko przyłożony, aby odpowiednio ułożyć taśmy. Dosłownie przed chwilą skleiłem kadłub. Tam gdzie z tyłu kończy się wnęka kokpitu rozlało mi się przez nieuwagę trochę Extra Thinu, nie obtarłem pędzelka. Wygląda masakrycznie, ale straty wbrew pozorom nie duże. Odrobina szpachli załatwi sprawę I element z którym walczyłem najdłużej. Nie będę się rozpisywał przez jakie ścieżki przeprowadził mnie ten kawałek materii, ale pokazał mi, czego jeszcze muszę się nauczyć i wytrenować. Siatka we wlocie tylko wydaje się być przypchana. Przede mną chyba najgorsze, lotki na skrzydłach i wycinanie tych wszystkich pseudo trymerów, czy jak je tam zwał Gdybym miał tego Mikołajowego Plastusia....ale może Mikołaj sprawi mi takiego na Gwiazdkę?
  16. robert p

    Aero Plan

    Nareszcie założyłeś swój pierwszy warsztat . Gratuluję Teraz przydałoby się coś w nim jeszcze pokazać. I nie mam na myśli tańczącego banana
  17. Nie prawda, tyram jak wół. Urlop się skończył a i roboty w polu i w zagrodzie trochę mam co niestety odbija się czasowo na nie wszystkich przyjemnościach Jakby człowiek wiedział że się przewróci, to by się położył, więc aby nie obciążać rozklekotanych kolan to wymyśliłem, że się właśnie najpierw położę. Pokaż mi takiego co by nie chciał Cię podglądać Motyw z gwiżdżącymi pudełkami przedni , tylko pochylonej Hanki szkoda
  18. Ale te calowe dechy to stolarz mógłby Ci chociaż oheblować
  19. Powiem Ci Mikołaju, że już nie będę nabijać licznika w Twoim warsztacie, a odwiedzać go będę raz na miesiąc. Sorki, ale ilekroć tu zajrzę to mam problem by wstać z kolan, a i żona musi mnie ciągnąć za ręce w górę, przy czym ciągle gdera, abym w końcu zmienił ołtarzyk. Tą całą Twoją robotę, tłumaczę sobie tym, że jak nic masz jakiegoś Plastusia co to wszystko Ci robi Pozdrawiam
  20. robert p

    Mi-24V Zvezda 1:72

    No proszę Czwarty Mi24. To jakaś moda nastała czy taki sezon. Wcale nie narzekam, nawet się bardzo cieszę, bo będzie na co popatrzeć. Bardzo duży PLUS za obrączki na tablicy, ale mogłyby być z cieńszego drucika. Chociaż przy tej skali to nawet 0,09 mógłby być za gruby, a taki mam najcieńszy. Powodzenia i będę zaglądać
  21. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Przy pracach Mikołaja z Jakiem i Darka z Herkulesem, to pokazuję moją dla zasady, i tak trochę z podkulonym ogonem i zwiędłymi uszami. Jeszcze trochę i się będę w ogonku telepał. Przymiarki na sucho do kadłuba. Potem nie będzie widać aż tyle. I dobrze. Mniejszy wstyd.
  22. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Burty skończone. Podłoga na ukończeniu, więc za chwilę zamknę kadłub. te gałki są na druciku 0,1 a „kulki” coś około 0,3mm mają. Żółta nie bardzo wyszła, ale tego kompletnie nie widać
  23. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Prawie skończyłem tablicę. Brakuje tylko celownika, ale to zrobię tuż przed przyklejeniem wiatrochronu.
  24. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    A teraz drobny kroczek do tyłu. Spartoliłem wash’a. Chciałem poprzez biały+czarny uzyskać szary, a wyszło stalowo. W dodatku nie chciało płynąć tylko się rozlewało. Myślę że to przez Titanium White. Wszystko do przemalowania A poniżej zastosowałem Ivory Black. I pewnie taki zastosuję na burtach. W sumie to się trochę nagimnastykowałem, aby ten wash wyszedł taki subtelny, bo i był przecierany w stanie pół wyschniętym ale suchym patyczkiem do uszu. Na zdjęciach już po półmacie i suchym pędzelku. Dziwne, bo zarówno burty i podłoga miały ten sam lakier GX100, a tak różnie zachowywały się olejne tej samej firmy.
  25. robert p

    Ju87-G2 1/48 Hasegawa

    Drobny kroczek naprzód. Pomalowałem burty RLM66: I ten fantastyczny kolorek Made in Edek, postanowiłem też zamienić na coś bardziej przyjemniejszego w odbiorze. Najpierw w zegary GX100, następnie zamaskowałem zegary Mr. Masking Sol R i ponaklejałem kawałki taśmy na te miejsca, które nie chciałoby mi się odtwarzać: I sobie siknąłem po całości dla przyjemności: To moje macro jest bezwzględne. Normalnie to nie wygląda na takiego brzydala. Jeszcze raz maskowanie środków zegarów i tryskanie półmatem, a potem można wstawiać klamki i gałki
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.