Dzięki Marku, zapisałem sobie na dysku
Dłubałem, dłubałem, dłubałem sobie... Pomalowałem wnęki, zapierniczyłem cały spód mgiełką białej farby (nieuważne maskowanie), więc było mi dane odmalować cały spód. Przy okazji napsikałem zielonym do wnęk i w koło Macieju... Przygotowałem garstkę detali, a Gripen w kilku najważniejszych miejscach dostał washa. Linie podziałowe i nity zostawiłem, coby kartonopodobnego modelu znowu nie zrobić, eh ta moda... Udało mi się urwać jedną blaszkę przy rurce Pitot'a i przyznam, ze bardzo mnie to załamało, bo byłem bardzo dumny z tego miejsca mojego Gripena... Brakło mi energii na malowanie czarnych przewodów na przedniej goleni podwozia (dwie godziny malowałem 8 kabelków w komorach głównych - okropna robota). Gripen właściwie gotowy jest do przyjęcia wszystkich detali, ale najpierw skończę wnętrze kokpitu, co może być wyzwaniem - za trzecim, całkowitym przemalowaniem powinno wyglądać już znośnie. Szkoda, że niewiele piszecie :( To bardzo eksperymentalny projekt. Budowa idzie bardzo spontanicznie, a nikt nic nie mówi. Pozdrawiam!
Bryła:
Ałaaaa:
Garstka detali:
Gripen z założonymi "kaczkami":