No dobra… Udało się to pozbierać do kupy. Nie montowałem amortyzacji tylnej osi, bo to osobna bajka. Wrażenia poniżej:
- Pocher postanowił, że duże części plastikowe trzeba skręcać na śruby. To zaowocowało „dziurami” w elementach gdzie śruby trzeba wkręcać, widocznymi na kilometr. Nie wiem po jaką cholerę, bo równie dobrze można to skleić. W przypadku mocowań plastik/metal ok, ale plastik/plastik?
- Pominięto cały szereg przewodów, rurek i innych pierdółek. Większość elementów funkcjonuje „luzem”, a te które są, łączą części z gumy, które można wywalić ze względu na jakość odwzorowania.
- Duża ilość śrub, które odtworzyli ma się nijak do oryginału.
- Wszystkie elementy o przekroju owalnym lub okrągłym mają szwy. To oczywiście pikuś, ale upierdliwy ze względu na ich wielkość.
- Cześć elementów nie ma „drugiej strony”. Dwa razy w tej materii dali ciała i nie zrobili górnej połówki „tylnej osi” oraz „nie dociągnęli” poprzecznych wzmocnień ramy. Widać te braki od góry, nawet przy ich „zamknięciu modelu”.
- Całkowicie pominęli osłony boczne ramy, w oryginale termiczne. Tu jest goła rama. Jak się patrzy od góry wszystko ok. Jak się spojrzy pod kątem, widać „za ramą” plastik karoserii. Wychodzi na to, że trzeba dorobić.
- Doskonałe spasowanie elementów. Przy tej ich liczbie, zero problemów z upchnięciem całości towaru.
Plan na najbliższe dni:
- „Zapchać dziury”.
- Obrobić elementy.
- Ustalić prawidłowe śruby.
- Ustalić jaki przewód/rurka wyłazi i skąd.
- Ustalić prawidłową kolorystykę części.
- Posortować i nie pogubić części.