Kazik
Użytkownicy-
Liczba zawartości
580 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Kazik
-
Zostaw fabryczne Fuchsy. Na tych BBSach z czerwonym kolorem jest słabo. Nie podoba mi się czerwone porsche Srebrny byłby mocno standardowy ale ten model w każdym odcieniu srebrnego lub szarego wygląda dobrze.
-
Aż za ładny kiedy się nauczysz robić ciut brzydsze?
-
Witaj, co prawda zaawansowanie budowy modelu jest już bliżej końca (szacuję że jest jakieś 70%) i część elementów już jest skończonych choć mam świadomość że z powodu braku fotek nie są dokładnie takie same jak w realu ale tak czy inaczej fotki by się przydały. Najbardziej brakowało mi zdjęć z lewej strony. Generalnie jeśli mógłbyś załatwić jakieś zdjęcia to na pewno by się przydały przy ukończeniu budowy. Pozdrawiam
-
Witajcie niestety od końca zeszłego roku moja kochana praca tak mnie spala i zużywa że na modelarstwo nie mam kompletnie czasu. Mam nadzieje że to się zmieni za jakiś miesiąc. Pozdrawiam
-
Nie taki znów szczegół, żółty to jasny kolor i jeśli zastosujesz pod niego szary podkład to żółty będzie zgaszony, ciemny a nie żywy i jaskrawy jaki wydaje się co do zasady powinien być. Tak więc ze swojej strony polecam biały podkład. Lakier bezbarwny tez ma znaczenie, ponieważ moim skromnym zdaniem nie dasz rady uzyskać takiego samego połysku na lakierze bazowym jak na bezbarwnym. Jeśli chodzi o polerowanie lakieru to jedna gradacja pasty polerskiej jak wspominana Tamiya Fine raczej nie wystarczy. Po to są trzy gradacje bo każda kolejna usuwa mniejsze rysy. Można stosować zamiast past gąbki lub płótna polerskie np. firmy Micromesh i tam gradacja zaczyna się od 2000, potem jest po kolei 3200, 3600, 4000, 6000, 8000 i 12000 ana sam koniec mleczko lub wosk. To tak jeśli się chce to zrobić regulaminowo. Można uprościć tą ścieżkę ale tak ze trzy gradacje to by się przydały. Tak jak pisze MartiniOCP uważaj przy malowaniu z puchy bo można bardzo łatwo zalać karoserie nadmiarem farby. Malując karoserię należny przyciskając "spust" wykonywać sprawne ruchy wzdłuż karoserii. Jeśli zatrzymasz rękę w jednym miejscu wtedy nadmiar farby spowoduje zaciek. Minusem sprayów jest to że ich dysze podają dużo farby na raz i trudno się ją dozuje. Wymaga to trochę wprawy. Nie pisz proszę smarować bo to trochę brzmi jakbys sobie kanapkę miał robić Lakier bezbarwny stosuje się tak samo jak lakier bazowy. Najlepszy lakier bezbarwny do modeli niestety nie taki bardzo tani to Gunze Mr. Super Clear http://allegro.pl/okazja-gunze-b516-mr-super-clear-spray-170ml-i3227390959.html Ładnie się układa, szybko schnie i twardnieje, dobrze się poleruje. Ważne jest też to co napisał wcześniej maggot97, trzeba uważać jakie lakiery, farby się stosuje tak by się nawzajem nie pogryzły. Znaczenie ma głównie rodzaj farby i producent po części też. Wg. mnie to wyrzucanie pieniędzy. Karoserię możesz do malowania spokojnie sobie zainstalować na jakiejś butelce czy innej puszce. A to ciekawostka, chromowane części możesz spokojnie pokleić zwykłym CA, ważniejszy jest klej do przeźroczystych elementów jak klosze lamp lub szybki. Tutaj najlepszy jest klej typu wikol który można zmyć wodą.
-
Mój też początkowo maił być czysty ale wyszło jak wyszło.
-
Niedawno szukając czegoś w moim modelarskim magazynie wpadła mi w ręce kasta modelu który rozpocząłem na jesieni 2010. Popatrzyłem chwilę na nią i stwierdziłem a co tam dokończę. Model z historią, pomysł pojawił mi się jak trafiłem na stronkę http://www.busselecta.com pobawiłem się w konfigurację ogórków i stwierdziłem że chętnie zrobiłbym taki model. Baza jest to VW Type 2 Delivery Van z 1967 produkcji Hasegawy. Pomysł miałem taki co by ogórka mocno obniżyć i nadać mu jakieś fajne, pasujące barwy. Przeglądając ebaya trafiłem na kalki Gulfa i pojawił się pomysł co by zrobić ogórka w kolorach wyścigowych Gulfa. I tak dodałem kilka kalek oraz logotypów Porsche że niby z tyłu siedzi boxer z Zuffenhausen. Koła zostały zmienione na AWC Steel Daytona z Aoshimy ze zmienionymi oponami o trochę niższym profilu z jakiegoś zestawu fujimi. Przy okazji prac przy Transporterze chciałem kolejny raz wypróbować lakier bezbarwny 2k i tutaj zaczęły się problemy. Z jakiegoś powodu lakier podniósł mi kalki na dachu modelu i zrobiła się kicha. Wkurzyłem się i w ten sposób model trafił na dłuższy czas do pudełka. Przy podejściu nr 2 jakiś rok temu stwierdziłem że nie będę zmywał całego modelu (szkoda mi było kalek) a spróbuję jakoś zaadoptować defekt na dachu. Tak powstała wersja z odłażącym lakierem bezbarwnym na dachu oraz lekko przymęczona karoseria I klika fotek z wnętrza i podwozia na powyższej fotce końcówki wydechu były dłuższe bo w planach były zderzaki, finalnie jednak z nich zrezygnowałem (choć były pomalowane) bez zderzaków bardziej mi się podoba Model nie jest jakoś bardzo dopracowany, większość części prosto z pudełka. Jest też kilka rzeczy schrzanionych które za drugim razem zrobiłbym inaczej. Cieszę się jednak że dokończyłem kolejny z rozgrzebanych. Na koniec kilka fot w stylizowanych na technikę HDR, lubię zdjęcia robione w tą techniką
-
Kurcze Martini pomykasz z tymi modelami i to trzymając niezły poziom.
-
Niezła robota!
-
Farbki Revella to to samo co Humbrol chyba. Nie kupuj za dużo olejnych i emalii bo one długo schną. Lepsze są akryle jak Tamiya, Gunze H czy Vallejo.
-
U mnie też jest to jeden z częściej używanych aero.
-
Myślałem że Neo Iwaty to są tylko 0,35mm.
-
Ja też mierzyłem kiedyś na CBRce szwagra która stoi u mnie w garażu, zwykłe przewody miały 8mm w miejscach gdzie były dodatkowe pancerze, wzmocnienia przewód miał 11mm. W tym zestawieniu przewodów przyglądając się fotce oryginału wychodzi że najgrubszy jest przewód od pompy do zbiorniczka wyrównawczego, trochę cieńszy ten przebiegający od standardowego zacisku do pompy a w srebrnej koszulce wydaje się być najcieńszy. Dzięki retsiwt za fotkę i wyjaśnienie.
-
Dzięki, tak dla formalności bo mam wrażenie że zostałem źle zrozumiany, nie pisałem że przewód jest zrobiony z drutu tylko że jest w kolorze stalowym. Jak przewód może być z drutu?!!! Faktycznie najprędzej jest to klasyczny przewód hydrauliczny w stalowym oplocie. Pamiętam że Gonzo kiedyś wspominał że te przewody mogą być w takich koszulkach różnego koloru. Od czego skrót HB? może hebel?
-
Kilka godzin siedzenia wczoraj i kilka dziś, jak na mnie to sporo, umordowałem się trochę a wszystko przy układzie hamulcowym tylnego hamulca. Moto ma zdublowany zacisk gdzie jeden jest obsługiwany standardowo nogą a drugi lewą ręką. Przewód hydrauliczny biegnący do kierownicy jest jakiś taki stalowy a ten drugi klasyczny gumowy (przynajmniej z wierzchu) do tego dochodzą obejmy, zbiorniczek wyrównawczy itd. Pierwsza wersja wyszła tak już z daleka widać że coś jest nie halo na ten stalowy przewód wziąłem cynowy drucik (stalowy był za sztywny) o średnicy w porywach do 0,9mm czyli po przeskalowaniu 10,8mm odrobinkę za dużo ale nie miałem innego cynowego. Na żywo nie wyglądało źle ale jak ujrzałem te fotki to już wiedziałem że jest beznadziejnie jak hydraulika w jakiejś koparce za to zbiorniczek wyrównawczy który na żywo mnie nie przekonywał na fotkach wygląda lepiej Popatrzyłem jeszcze raz na fotki oryginału i stwierdziłem że przewód jest bardziej wybrudzony co na pewno powoduje że optycznie wydaje się być cieńszy. Wziąłem Tamijowe pudry i wysmarowałem go trochę lepiej, ale mimo wszystko kupa. Przekopałem jeszcze raz zasoby i wpadł mi w ręce „nieoznakowany” pęczek drucika cynowego. Po pomiarach wyszło niecałe 0,7mm co daje 8,4mm czyli idealnie. Złapałem Xurony i wychlastałem wcześniejszy przewód z ostrożnością chirurga co by nic nie popsuć. Rozprostowałem zerosiódemkę i przeprowadziłem przez oczka tryrtytek wzdłuż ramy teraz wydaje się być już lepiej jak jeszcze go potraktuję pastelą to już mnie nie będzie drażnił. Przy zmianie przewodu wyciąłem też dwie opaski zaciskowe z którymi znów będę się musiał pomordować. Szkoda że nikt nie robi takich opasek z jakiegoś elastycznego tworzywa lub gumy. Z tymi trawionymi to jest zawsze mordęga bo najczęściej wypadają w bardzo niewygodnych miejscach i jeszcze na dodatek trzeba je później maznąć na czarno. Z drugiej strony zainstalowałem sety ale brak jest jednej śrubki bo raczyła mi wystrzelić z pęsety w nieznane a była ostatnią sztuką z paczki muszę je jeszcze troszkę popaskudzić odrobinkę pastelą. Na razie tyle.
-
Fajna dyskusja się wywiązała, Kamil niestety Messer ma rację, w światku modelarzy cywilnych wash kojarzy się od razu z brudzeniem. Nie wiem z czego to wynika ale tak jest. Oczywiście nie jest to żelazną regułą ale duża większość tak to kojarzy. Zdarzało mi się parokrotnie zwracać uwagę w wątkach warsztatowych że dany element lepiej wyglądał by po lekkim washu za co w zamian od autora usłyszałem że on robi model pojazdu czystego, nie używanego, prosto z salonu albo wystawowego. Tłumaczenie że wash ma za zadanie podkreślić detale, uwypuklić światłocień nic nie dawało. Odnoszę wrażenie że modelarze robiący cywilne modele boją się popsuć nieskazitelną (w sensie błyszczącą, bez paprochów) powierzchnie którą czasami osiągają z dużym wysiłkiem. Ja osobiście do washa też dojrzałem po jakimś czasie. Fotki powyżej zrobiłem celowo po ty by niejako promować washa w modelarstwie cywilnym A tak w ogóle to cieszę się że Wam się podoba. Przy tym modelu trochę się zafascynowałem śladami użytkowymi i myślę że nie jest to moja ostatnia sztuka w takim wydaniu.
-
Wybrudziłem i zamontowałem rejestrację światła też zostały wypaprane, zastanawiam się czy nie za bardzo ale zawsze będzie można trochę przetrzeć tutaj ze stelażem i owiewką tak jak już wspominałem poprzeczka trochę zastawia światła ale jest lepiej niż wcześniej Z tyłu już trochę finis:bip:ę, przerzuciłem się na elementy boczne, przy okazji przygotowywania setów do montażu postanowiłem pokazać jaki efekt daje tzw. wash który nie koniecznie musi być brudzeniem Na zdjęciu widać ten sam element, po lewej czyściutki aż za bardzo przez co wyglądający mało realistycznie. Po prawej natomiast po położeniu łosza rozcieńczoną emalią Tamiya smoke. Podkreślone zostały wszystkie krawędzie, rowki itp. Ja ze względu na specyfikę mojego modelu dodałem trochę więcej emalii również na płaskich powierzchniach ale normalnie można by tego nie robić i element byłby czyściutki z podkreślonym wszystkimi detalami. Uważam że w ten sposób przygotowaną część spokojnie montować na modelu który jest wykonywany jako nowy.
-
[In-box] Ferrari F430 Scuderia - Fujimi
Kazik odpowiedział Marcus05 → na temat → [C]Nowości i In-Boxy
To kiedy warsztat?! -
Fajny Merc, faktycznie trochę za wysoko stoi jak po regeneracji zawieszenia Kolega to ma niezłe tempo z tymi modelami! Pozdrawiam.
-
Czeka na swoją kolej. Na razie stracił torowy garb na plecach.
-
Fajna honda i całkiem ciekawy model. Nawet silnik jest! Jeśli chodzi o felgi to zajrzyj tutaj www.scaleproduction.de mają trochę fajnych wzorów tylko ceny niefajne. EDIT. Przypomniało mi się że na PWMie kolega robił taka Hondę tylko wersję racing, może coś podpatrzysz http://www.pwm.org.pl/viewtopic.php?f=192&t=8460
-
Dzięki, dzięki! Kolejny weekend i znów sobie podłubałem. W sumie kilka godzin siedzenia a efektu jakiegoś strasznego nie ma ale wiele czynność jest dość pracochłonnych. Postanowiłem wreszcie na stałe wsadzić w ramę silnik, jak do tej pory był tylko tak sobie wsunięty. Wyjąłem go zainstalowałem (czyt. wkleiłem) gaźniki i wpasowałem silnik na swoje miejsce. Standardowo Tamiya do zestawu daje 4 śrubki 1,2x4mm do przykręcenia silnika których łebki później psują cały efekt. Silnik wchodzi dość ciasno i na upartego można by go tylko „łapnąć” odrobinką kleju ale wtedy już nie ma odwrotu w razie czego. Postanowiłem że jednak go przykręcę tym bardziej że zakładając łańcuch będę musiał go trochę naciągnąć przez co silnik mógłby się przesunąć. Jedna śrubka wypada w miejscu gdzie mocuję klatkę silnika więc łebek schowa mi się w rurce. Pozostają trzy. Wpadłem na taki pomysł, śrubeczka i uchwyt do wiertełkowania ręcznego, śrubeczkę wkręciłem w uchwyt i obracając potraktowałem łebek mikro frezarką Tamiya z zamocowanym krążkiem papieru ściernego. W ten sposób zeszlifowałem łebek prawie do średnicy samej śruby krzyżyk jednak jest na tyle głęboki że śrubokręcik który Tamiya daje w zestawie spokojnie daje jeszcze radę wkręcać tak zeszlifowaną śrubkę następnie śrubkę wkręciłem trochę bardziej tak że się schowała w otworku na równo z ramą można ją jeszcze podmaskować na ciemno albo zastosować zaślepkę. Po przykręceniu silnika naciągnąłem łańcuch na małą zębatkę wkręciłem jeszcze kilka śrub z nakrętkami, zbliżenia niweczą cały efekt Później przeszedłem do tyłu. Wkręciłem tam również cztery śruby z zestawu T2M i dorzuciłem trochę śladów użytkowych drapiąc lakier ostrą igłą oraz emalią metodą suchego pędzla Następnie odnalazłem wcześniej zrobiony z blaszek miedzianych tylny dodatkowy stelaż myślałem że tylko go pomaluję i będzie gotowy do założenia ale okazało się że cholera nie pasuje . Nie wiem jak go wcześniej pasowałem. W końcu wkurzyłem się rozlutowałem go wstawiłem węższą poprzeczkę i przeprofilowałem trochę boki. Po godzince byłem szczęśliwy że już pasuje postanowiłem jednak że zrobię przymiarkę z resztą fantów to jest owiewką zadupka i tym elementem co zawiera też zmodyfikowane światła okazało się że poprzeczka zastawia światła . W sumie w moto Raptownego jest podobnie ale po analizie dostępnych fotek doszedłem że poprzeczka jest trochę bliżej końca przez co jest ciut wyżej i nie zastawia aż tak bardzo. No i znów dorobiłem nową poprzeczkę wlutowałem w nowe miejsce a tę wcześniejszą usunąłem. Całość została oszlifowana i w końcu poszła do malowania po malowaniu ją obdrapałem (gdzie tu logika) i przymiarka spełnia również swoją funkcję Tymczasem to tyle.
-
W ten weekend popracowałem nad przednim błotnikiem, widelcem i zaciskami hamulcowymi. Błotnik został podrapany i pobrudzony. Wykonałem kilka poprawek aby dobrze leżał na swoim miejscu. Lagi widelca od Maćka zostały połączone z goleniami zespolonymi z zaciskami. Przy zaciskach dokończyłem montaż śrub i przygotowałem do montażu przewodów hamulcowych. Po złożeniu w całość Główkę standardowej śruby z zestawu Tamiya do skręcenia przedniego koła przyszlifowałem tak aby chowała się w otworze
-
Dzięki Panowie! Ostatnie tygodnie były mało modelarskie, jak świeciło słońce i był mróz wystrugałem sobie nową lakiernię i jak tylko zrobi się cieplej będzie premiera. Tymczasem wczoraj zmobilizowałem się i złapałem się za przednie koło jamaszki. Już jakiś czas temu zostało pomalowane razem z tylnym tylne zostało odpowiednio wymęczone a przednie czekało na swoją kolej do tej pory. Poskrobałem piękny bazowy lakier na krawędziach w paru miejscach, zaimitowałem obicia, a z paska polistyrenu o grubości 0,5mm wyciąłem coś na kształt ciężarków naklejonych przy wyważaniu koła. Ciężarki zostały polakierowane na srebrno i przyklejone do felgi. Oprócz tego dorzuciłem też pomalowany na czarno wentylek z TopStudio. Metodą suchego pędzla emalią MM chrom silver podkreśliłem miejsca obdarć lakieru, dodałem także zabrudzenia emalią smoke i czarnym matem z Tamiya. Później całość przypudrowałem suchymi pastelami z Tamiya Na fotkach widać także tarcze hamulcowe które już wcześniej zostały przytarte i pomalowane. Teraz dorzuciłem śruby mocujące tarcze z T2M które zostały dodatkowo potraktowane brązową matową emalią imitującą rdze oraz także „pudrami” Tamiya zestaw B Na fotkach widać kilka przesadnych zabrudzeń oraz nadmiar CA na doklejanych elementach tarczy które przy oglądaniu gołym okiem umykają. Już się za to zabrałem Na razie to tyle.
-
Pobawiłem się jeszcze trochę ze zbiornikiem podrapałem, poobijałem, ponacinałem, wybrudziłem pierwsza rdza w moim wydaniu korek fuknięty w dwóch kolorach oprócz tego nawierciłem otworki w których były imitacje śrub imbusowych i powklejałem metalowe z T2M wstawki mające jak się domyślam zapobiegać poślizgowi butów podczas ewolucji zrobiłem z kawałków taśmy Tamiyowskiej pomalowanej czarnym semi glossem Gunze z kropelką białej zrobiłem trochę nacięć imitujących popękany lakier ale mam jeszcze mieszane uczucia co do nich, nie wiem czy nie powinienem troszkę mocniej ich naciąć zaczyna nabierać kształtu
