Dzisiaj relacja bez zdjęc.
Im bliżej końca tym bardziej musi się coś zwalić. wypolerowałem szybkę, zamaskowałem całą osłonę kabiny, pomalowałem ją. Udało mi się w końcu skleić podwozie. Pół tubki CA robi swoje, trzyma się na mur beton. Szkoda, że geometria ucierpiała, ale trudno. Może zrobię krzywą podstawkę i się samolot wyrówna. Namalowałem okopcenia od rur i wkm-ów na masce. Moim zdaniem wyszły super, zwłaszcza te od rur. Namalowałem je z aero czarnym humbrolem od ręki. Pod to położyłem bardzo delikatnie farbę rdzawą. Stąd wyszły fajne rude przypalenia. No i co tam jeszcze? A, zrobiłem antene. Oczywiście z rozciągniętego patyczka. Sądziłem, żę teraz już tylko walne lakier, przykleję śmigło, osłone kabiny i gotowy. Niestety. "Drobne" problemy z matem humbrola pokrzyżowały moje śmiałe plany. Okazało się, że podsychający lakier robi się BIAŁY !!!! Zauważyłem to dopiero, gdy śmigło już odłożyłem i zacząłem tryskać resztę. Dosłownie, patrze na śmigło kołpak cały biały. Za chwilę to samo stało się z resztą samolotu na której był już lakier. Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że model był kilkukrotnie obficie sidoluksowany. Spróbowałem to gówno rozcieńczalnikiem potraktować, z aero nie szło to pojechałem po bandzie z pędzla. Lakier raz sie rozpuszczał przeistaczając się w gęstą mazie na powierzchni modelu, raz skupiał się w takie białe pyłki. Śmigło wygląda koszmarnie, choć nie jest już białe. Reszta ma się lepiej, ale poprawki i moje piękne okopcenia się rozmyły. Miejscami poza tym model jakby wypłowiał. Poczekam do jutra, dam lakier pactry. A co zrobiłem z resztą humbrola nie powiem bo dzieci zaglądają na forum. No i poza tym jeszcze oczywiście urwałem antenę nad która tyle siedziałem.