Fierdolicie Hipolicie.
Coraz bardziej mam wrażenie, że reprezentujesz tu nie zdrowy rozsądek tylko (niestety) mżonki podszyte sci-fi wywodzące sięz kręgów naszego słońca narodu.
Mam WIELKI szacunek dla dokonań Naszych pradziadków i obiektywnie rzecz biorąc to najwiecej dla rozwoju Polski zrobili ale:
- czołgi nie były niezłe, były jakieś, a koncepcja rozwoju co chwila zmieniana ze względu na widzimisie inspektorów, brak odpowiedniej jednostki napędowej (niedoszły zakup Maybacha) zapóźnienie technologiczne (nie byliśmy np. w stanie wykonywać odlewanych pancerzy do prawie już podpisanej licencji na R35 - jak ten czołg był zapóźniony wszyscy wiedzą ale nic innego sprzedać nikt nam specjalnie nie chciał) i mizerne zdolności wytwórcze - przed wojną max. kilkadziesiąt 7TP rocznie. Nawet jak nasi robili FT-17 to tylko ze "zwykłej" blachy bo stalownie dopiero uczyły się robić pancerne blachy walcowane.
- powiedz, który samolot był doskonały? Łoś był na prawdę dobry ale znowu ze względu na naszą cechę narodową (każdy u władzy wie lepiej) nie mieliśmy w obliczu sąsiadów i zbliżającej się wojny żadnych myśliwców między innymi przez znowu sic brak silnika . Nawet mierne w osiągach pod koniec lat 30-tych P-24, które szły na eksport były lepsze. I nie pisz mi tu zaraz o Jastrzębiu po to też było rozczarowanie (osiągi sporo niższe od zakładanych).
- armatki p.panc były ze Szwecji (licencja) - Bofors. Tak samo jak wieża do 7TP, którą samodzielnie nie potrafiliśmy zintegrować z wieżą Vickersa.
Niestety co do samowystarczalności to były tylko założenia na koniec lat 40-tych. Ewidentnie zabrakło tych 10-ciu lat...
Jakby nie było wojny to pewnie bylibyśmy dziś bardziej rozwiniętym krajem. Jakby nas ruscy nie okupowali to pewnie też byłoby inaczej.
Cooper69 zanim coś napiszesz to przemyśl to dwa razy, innych też się to tyczy!!!
Pozdrawiam jawkers