Skocz do zawartości

tenzan

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    487
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez tenzan

  1. Ciąg dalszy zabawy. Najpierw Mr Surfacer 1200, potem delikatne przeszlifowanie, następnie preshading: Preshading na górnych powierzchniach kładłem dosyć bylejako, w sumie ciemnozielony kolor przykryje praktycznie wszystko. Użyłem też nieco czerwonej farby, zwłaszcza na dolnych powierzchniach pływaków. Po pierwsze - jak już pisałem kalkomanie są nie do użycia, a pas ostrzegawczy na pływaku być musi. W kilku źródłach wyczytałem też, że Japończycy używali czerwonego podkładu pod farby w samalotach marynarki. W przypadku wodnosamolotów podkład wchodził w reakcję z szarą farbą, nadając jej lekko różowawy odcień. Dotyczyło to zwłaszcza Rufe bazujących na Aleutach, powstały nawet teorie o fioletowych Rufe. Podchodzę do tych informacji dosyć sceptycznie, ale pewnego przebarwienia nie wykluczam, toteż z ciekawości zdecydowałem się na ten mały eksperyment. Zobaczymy, co będzie po położeniu szarej farby, czegoś takiego jeszcze nie robiłem.
  2. Ostatni dzień wolny po Świętach, to może wrzucimy coś na warsztat. Jakiś czas temu zabrałem się za klejenie japońskiego wodnosamolotu myśliwskiego N1K1 強風 (Silny wiatr), wyprodukowanego przez Tamiya: Coś o Kyofu. Maszynę tą opracowano na początku lat 40-stych, w konfiguracji myśliwca pływakowego. Wodnosamolot ten miał ochraniać miejsca japońskich desantów do momentu zdobycia lub wybudowania stałych lotnisk. Miał być zdolny do walki z ówczesnymi myśliwcami, co w przypadku maszyny z sporym pływakiem było równie sporym wyzwaniem. Generalnie, japońscy inżynierowie zbudowali dobrą, ale w 1943 już niepotrzebną maszynę. Limitowana produkcja utrzymywana była do 1944 roku, łącznie zbudowano około 100 egzemplarzy. Myśliwiec ten odniósł umiarkowane sukcesy w walkach z amerykańskimi bombowcami, a jego największym wkładem w japoński wysiłek wojenny był to, że stał się bazą do budowy myśliwca N1K1-J George. Jak już wspomniałem, model zacząłem kawałek czasu temu, potem wylądował w szufladzie, a teraz znów wrócił do łask. Kupiłem go na allegro za niewielkie pieniądze, jako, że zapewne przeżył jakąś małą powódź, co odbiło się zwłaszcza na kalkomaniach. Do tej pory model klei się bardzo dobrze, jedynie łączenie głównego pływaka z pylonami w kształcie V wymagało ciut szpachli i przeszlifowania. Skleiłem też wózek transportowy. Na razie wygląda to wszystko tak: C.D.N.
  3. Prezentuję kolejny model z mej kolekcji - japońską Wunderwaffe Mitsubishi J8M Shusui . Samolot ten był kopią niemieckiego myśliwca przechwytującego Me-163. Japończycy rozpaczliwie potrzebowali samolotu zdolnego niszczyć formacje bombowców B-29 i liczyli, że to J8M będzie tą tak potrzebną im bronią. Generalnie, idea ta od początku skazana była na niepowodzenie, Japonia nie miała wystarczającego potencjału go produkowania bardzo niebezpiecznego paliwa dla silnika rakietowego, brakowało też pilotów. Był to raczej rozpaczliwy pomysł w myśl, tonący brzytwy się chwyta. Japończycy zdołali wyprodukować 7 samolotów J8M, ale próba oblotu prototypu zakończyła się katastrofą, w której zginąl pilot kmdr ppor. Inuzuka Toyohiko. Dalsze próby przerwał koniec wojny. Model przedstawia ten pechowy prototyp. Mimo, że wygląda na łatwy, model nie jest "spacerkiem" w budowie, ze względu na występujące problemy z spasowaniem skrzydła - kadłub. Dodatkowo, męczące było takie ustawienie płozy i wózka z kółkami, aby model stał prosto, a nie kiwał się niczym solidnie napity sake Japończyk. Osobiście dałem też ciała z pin-up washem, ponieważ linie podziału zapuściłem kolorem czarnym, co dało dosyć karykaturalny efekt. Brąz byłby lepszy. Jednakże, jak kleiłem ten model to byłem młody i głupi Malowanie - Tamiya X-6 (Orange), okolice dyszy wylotowej kolor aluminium, bodajże Valleyo. Pomimo problemów, lepienie tego modelu dało mi sporo satysfakcji, było dobrą szkołą dla moich skromnych umiejętności, a w dodatku na półce stanął mało znany samolot Japońskiej Cesarskiej Marynarki Wojennej. Nie ukrywam, poluję na kolejnego Shusui, tym razem chciałbym pyknąć go w konfiguracji bojowej, z działkami, szybą pancerną i ciemnozielonym kamuflażem. Niestety, model Fine Molds raczej trudno dostępny :( Zachęcam do oglądania i komentarzy:
  4. Nie jestem ekspertem od odrzutowców, ale Twój model wygląda bardzo schludnie
  5. Pojechałeś Gerd z tą Kikką. Co prawda model typowe S-F (samolot przeznaczony do ataków samobójczych nie miałby kiedy tak się zużyć), ale wykonanie baaaaardzo OK. Zwłaszcza silnik super, ja się nie odważyłem robić repliki Ne-20. Szkoda, że nie podwiesiłeś bombki pod samolot, z tego co pamiętam jest w zestawie
  6. Tak się złożyło, że prototyp Kikka oblatany w sierpniu 1945 nie posiadał klapy w przedniej gondoli podwozia. Widać to na ówczesnych fotografiach. Cieszę się, że model przypadł do gustu
  7. Korzystając z wolnej chwili zamieszczam jeszcze jedną galerię. Myśliwiec US Navy F4F-4 Wildcat, firmy Hobby Boss. Samej konstrukcji chyba nie trzeba przedstawiać. Co do modelu, sklejał się dosyć dobrze, ale były problemy z pasowaniem kokpit-kadłub. Do tego model jest nitowany przez producenta, ale nity powinny być wypukłe. Na plus zestawu zaliczam dobrą detalizację kokpitu, silnika, jak i komory podwozia, a także miłe w obsłudze kalkomanie. Kokpit ubogaciłem zestawem Eduarda. Malowanie - farby Pactra, ale model popełniłem dosyć dawno temu, to nie pamiętam ich numerów. Potem lekki wash, no i ślady eksploatacji jak i okopcenia wykonane za pomoca Tamiya Weatherine Master. Model przedstawia samolot stacjonujący na Henderson Field, Guadalcanal 1942, pilotowany przez kpt. Mariana E. Carla. Zapraszam do oglądania i komentarzy, acz tradycyjnie - fotki takie sobie
  8. Kolejny wykonany przeze mnie model, czyli japoński odrzutowiec Kikka. Japończycy zainspirowani niemieckimi osiągnięciami w dziedzinie samolotów odrzutowych i rakietowych próbowali odwrócić bieg wojny opracowując (na bazie niemieckich technologii) własne konstrukcje. Jedną z nich była Nakajima Kikka - odrzutowiec nieco wzorowany na Me-262. Z powodu zapóźniena japońskiej technologii, nalotów amerykańskich, jak też problemów z silnikami, samolot ten nie wszedł do służby. Model przedstawia prototyp Kikka, obok silników odrzutowych widoczne wspomagajace start silniki rakietowe na paliwo stałe. Model Fine Molds nie należy do najłatwiejszych w budowie. O ile jakość wykonania jest wysoka, to spasowanie cześci (zwłaszcza silniki - skrzydła) pozostawia dużo do życzenia. Również w kilku innych miejscach napotkałem problemy, ale że jako model kleiłem dosyć dawno temu, to szczegóły zatarły się w mej głowie. Generalnie, model nie dla początkujących, wymaga pewnej wprawy, cierpliwości i szpachlowania/szlifowania. Jednakże, jeżeli ktoś dorwie ten dosyć trudno dostępny samolocik, można zbudować unikalną maszynę z Kraju Kwitnącej Wiśni. Co ciekawe, akurat ten prototyp Japończycy pomalowali w standardowe barwy marynarki Cesarstwa, a nie na pomarańczowo. Górę pomalowałem Tamiya XF-11 (Japanese Navy Green), dół to Tamiya XF-12 (Japanese Navy Grey), pasy szybkiej identyfikacji to Hobby Color 412 (RLM04 Yellow). Samolotu nie brudziłem, jak też nie robiłem śladów eksploatacji - w końcu to był prototyp. Zachęcam do komentowania, acz w kwestii robienia zdjęć modeli to dopiero jestem na początku drogi
  9. Fakt, postaram się poprawić fotki next time. Co do kolorów - sprawdzałem w kilku źrodłach i te barwy wydały mi się najwłaściwsze. Co do błysku, efekt lampy błyskowej - w realu nieco mniej się świeci. Nie zmatowiłem modelu, ponieważ jugosłowiańskie E-3 nie były zbyt długo w służbie, toteż zanadto nie wypłowiały. Co do nierównego maskowania, zrobiłem to celowo - na kilku fotkach widać, że to przejście kolorów nie było jak od linijki.
  10. Bf 109 E jaki jest każdy widzi. Chyba jeden z najpopularniejszych samolotów II wojny światowej. Model wykonany prosto z pudełka, w barwach Królewskich Sił Powietrznych Jugosławii, kwiecień 1941. Nowy model 109-tki Airfixa kleił się generalnie bezproblemowo. Malowanie - góra Tamiya XF-27 (black green), dół Tamiya XF-23 (light blue). Kalki firmy "Lift Here", z serii Yugoslav Emils. Zachęcam do oglądania i komentarzy
  11. Jako, że jestem nowy na forum to pasuje coś wrzucić, żeby pokazać, iż modelarstwem zajmuję się nie tylko teoretycznie. Model przedstawia A6M3 model 32 z Tainan Kokutai, który to operował z lotniska w Buna (Nowa Gwinea), w 1942 roku. Samolot znany z kilku fotek, wykonanych przez Amerykanów, którzy zdobyli tą maszynę po opanowaniu Buna. Sam model skleja się przyjemnie, aczkolwiek spasowanie skrzydła-kadłub pozostawia nieco do życzenia. Model uzupełniłem o blachy Eduarda dedykowane do A6M3. Malowanie - kadłub Tamiya XF-12 (Japanese Navy Grey), osłona silnika - Tamiya XF-1 (Black) + Pactra FS15042 (ciemnogranatowy). Wnętrze kokpitu Tamiya XF-71 (cockpit green Imperial Japanese Navy). Modelu specjalnie nie brudziłem, ani też nie przesadzałem z odbiciami lakieru. Zdjęcia pokazują maszynę w niezłym stanie, do tego jakość japońskich farb wcale nie była taka fatalna. Czekam na oceny, aczkolwiek fotki są takie sobie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.