Skocz do zawartości

tenzan

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    483
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez tenzan

  1. Miło poczytać, miło pooglądać. Świetna robota, zarówno jeżeli chodzi o model, jak też rys historyczny. I love this game
  2. Czołem! Jakoś tak wyszło, że natrafiłem na akcję kanału "Prosto z pudła" https://www.youtube.com/@prostozpudla dotyczącą Guadalcanal. Nawet coś tam pogadaliśmy o historii i modelach: Skoro człowiek pogadał, to może by i coś akcyjnie skleił? Coś prostego, żeby zdążyć przed terminem. Padło na F4F-4 Tamiya, model stary, ale jary, na mieście powiadają, że szybko i łatwo sklejalny, plus tego maszyna ikoniczna dla walk o Guadalcanal. Swoją drogą, zachęcam do zgłaszania modeli do akcji, regulamin można znaleźć https://www.youtube.com/post/Ugkx8gEa2wY9YCjwrzP3DuG-gaUBsZ7prK7u Po cierpieniach starego Wertera z Blenheimem, sklejenie Wildcata z stajni Tamiya to czysta przyjemność. Najpierw pudełko z gazetką, jako dowód, że samolot zacząłem kleić w regulaminowym czasie Zawartość pudełka, będziemy kleić prostu z pudła, bez ozdobników i dodatków. Zacząłem od kadłuba i skrzydeł, kokpit można w tym modelu skleić później i wstawić do kadłuba. Pasuje wszystko spoko, trzeba tylko uważać, aby wystających nitów jakoś nie skasować. Potem poszedł kokpit - też pasuje wszystko ładnie, nawet dla funu użyłem pasów w formie kalkomanii. Wyglądają - hmm - specyficznie, ale wg mnie fotel z nimi jest lepszy niż bez. Zawsze mnie ciekawiło jak takie pasy z kalkomanii wyglądają, no i w końcu wiem. Na końcu wszystko spasowałem na sucho, są minimalne nieścisłości jak skrzydła wstawiamy do kadłuba, ale nic strasznego. Na razie idziemy szybko z tematem, wkrótce silnik, no i kłaść będziemy podkład. Tamiya to jednak Tamiya - jest poziom, prostota klejenia, plus fajnie zrobiony samolot. Temat, którzy mając czas, da się pyknąć w weekend (o ile ma się wolny weekend) .
  3. Dzięki za duchowe wsparcie Nadmierne skoki ciśnienia leczymy napojami dającymi radość i ukojenie . W sumie niewiele brakowało, aby zobaczył i to jeszcze na koszt firmy. Niestety, nie udało się, ale może next time. Wracają do klejenia. Idzie topornie, ale idzie. Po długich przymiarkach udało się (jakoś) wpasować kabinę pilotów do połówek kadłuba, plus tego po szlifowaniu sporym udało się skleić kadłub w całość. Generalnie, pojawiła mi się kwadratura koła, bo jak burty idealnie schodziły się z podłogą, to robiła się duża szpara koło fotela pilota, a jak redukowałem szparę, to nie za bardzo schodziły się burty z podłogą. Skleiłem tak, aby w miarę pasowało do oszklenia kabiny, które też pieczołowicie zamaskowałem (to było czasochłonne, masek dla Blenheima IV nie znalazłem). O dziwo, połówki kabiny pasowały do siebie dobrze - bo jakby nie pasowały to byłby dramat. Na razie tyle w temacie: Idzie powoli, bo brak czasu, a model da się skleić, ale wymaga to poświęcenia godzin na doszlifowanie, dopasowanie i dopiero - jako wisienka na torcie - sklejenie. Tu zasada "trzy razy przymierz, raz przyklej" wyewoluowała w "cztery razy przymierz, trzy razy wyszlifuj, w końcu przyklej". Co pozostaje - cytując klasyka: Alleluja i do przodu!
  4. tenzan

    Dornier Do-17Z, Airfix, 1/72

    Elegancki Dornier - plus za wykonanie
  5. Robota do przodu idzie - fajny model powstaje
  6. Latające rury to niespecjalnie moja działka, ale ta rura warta obejrzenia. Super wyszedł model
  7. Cześć i czołem! Dziękuję za wszystkie porady związany z klejami: @Xmen @Albatros @RogerM @Wojtu204 Kuszą mnie dwa warianty - BL-129 (malowanie dwukolorowe) lub BL-201. Się zobaczy, ale na obecny moment BL-129. Co do pracy, ruszyło powoli. Spróbowałem wpasować kawałek kokpitu do połówek kadłuba, bez szlifowania rekordowe szpary: Stanowisko strzelca też będzie wymagać szlifowanka - żodyn się nie spodziewoł... Po szlifowaniu już lepiej, do tego elementy kabiny pilota i bombardiera zostały pomalowane, potraktowane suchym pędzlem i złoszowane: Na razie nad modelem spędziłem jakieś 6 godzin, z czego jakieś 4.5 to szlifowanie i cięcie (bez gięcia) Najważniejsze, że poszło do przodu i będzie ciąg dalszy w bliżej nieokreślonej przyszłości
  8. Na zdrowy, chłopski rozum po Ki-48 powinienem sięgnąć po jakiś samoskładalny model typu Tamiya, ale nie - podręczymy się bardziej. Na tapecie ląduje Bristol Blenheim IV z nieistniejącej (niestety) już kompanii Classic Airframes. Generalnie, robili czasem ciut toporne modele, ale tematy brali na tapetę prima sort. Jednym z nich jest Bristol Blenheim IV - samolot, który odegrał swoją rolę w początkowej fazie II wojny światowej. Blenheimy były podstawowym lekkim bombowcem RAF na początko wojny i poniosły duże straty w trakcie walk o Francję, nad Kanałem La Manche, w Grecji, Afryce, Malajami czy Singapurem... Latały też nad Finlandią - i właśnie model w barwach fińskich myślę sobie zbudować. Uczcijmy to okolicznościową piosenką: Na początek opakowanie, a że nie kupiłem funkiel-nówki typu modelarz płakał jak sprzedawał, to jest ciut pogniecione: Sam model oferuje plastikowe wypraski w formacie short-run, czy też bardzo short run, jak też szeroką paletę żywic (i tu trzeba zaznaczyć, że detal jest mocny): Szklarnia wydaje się przeźroczysta: a instrukcja fajna, miejscami kolorowa: Jak już wspomniałem, chcę skleić Blenheima w barwach Finlandii, zatem nabyłem dedykowane kalki: Tyle tytułem wstępu. Co zrobiłem do tej pory? Jak widać położyłem podkład na żywicach oraz dumam jak ugryźć temat. Model przedstawia kilka wyzwań - oprócz dopasowania i doszlifowania części trzeba: - dokleić części żywiczne do szklarni. Powiadają, że trzeba to robić klejem CA, co grozi oparami na szklarni. Jakieś porady? Koncypuję sobie, aby skleić te części najpierw i żeby poleżały na jakiejś otwartej przestrzeni, aby opary CA nie siadły na szklarni. Dobrze myślę? jakie wujki/ciotki dobre rady coś powiedzą? Byłbym wdzięczny - kokpit - dwie części trzeba delikutaśnie skleić razem, no i w środku wpasować części kokpitu... tu będzie lekkie wyzwanie; - z internetowych recenzji modelu wynika, że gondole podwozia wymagają mocnego szlifowania, aby je wpasować do płata, ale ponoć wyglądają super, jak już pasują - zobaczymy... Na razie to tyle, przy następnym wpisie rzucę więcej konkretów i zrobionego fragmentu modelu...
  9. tenzan

    Ki-48 AZ-Model 1:48

    Dzięki za komentarze i - generalnie - dobre słowo. Buduje Co do malowania Hinomaru - lubię kłaść kalkomanie, zatem ja nakładam, nawet jak wiem, że można lepiej to wymalować. Może w końcu porzucę tą manierę i wymaluję tego typu oznaczenia? Dzięki za porady
  10. Fajny - Hayate ma 'to coś' i miło obejrzeć dobrze sklejony model tego myśliwca. Model podoba mi się - jedynie zastanawiam się, czy nie za dużo obić na panelu przeciwodblaskowym? Jeden goleń podwozia wydaje mi się też ciut zwichrowany - ale śledziłem warsztat no i wiem why
  11. Model świetnie zrobiony, cieszy oko... No i dodatkowy plus za uporanie się z dosyć topornym zestawem
  12. Kuniec - pomontowałem parę detali no i czas na parę końcowych zdjęć, oraz galerię:
  13. W końcu nastąpił koniec... Kto śledził warsztat (link poniżej) to wie mniej więcej jak to wyglądało. Samolot średnio trudny w budowie - short run, spasowanie nawet niezłe, wyjąwszy podwozie i przyczepianie śmigieł do silników. Wymagane trochę cierpliwości przy budowie, to nie samoskładalne klocki. Z drugiej strony, samolot ładną sylwetkę ma i na półce pewnie dobrze będzie się prezentował. Malowanie - idealnie nie wyszło, ale pierwszy raz bawiłem się w szlaczki i mogło być gorzej. Zapraszam do oglądania i komentowania:
  14. Elegancki
  15. Początek dobry, a że klimat japoński to chętnie popatrzę
  16. Zgodzę się, próbowałem nałożyć IJA Gray, ale odcień był minimalnie inny. Położyłem bezbarwny wcześniej, podejrzewam, że to wpłynęło na odcień. Szczerze - nie chcę przedobrzyć i zepsuć całości. Byłoby miło z jej strony Wracając do latadła - zostało zdeMASKOwane no i okazało się, że są fakapy. Pierwszy - spodziewany. Maski Montexu odeszły tu i owdzie, zatem była farba z aero na szklarni. Mój patent na ten problem to wykałaczka, najpierw 'na sucho', a jak nie zejdzie to namoczę w rozcieńczalniku Tamiya i schodzi (maluję farbami Tamiya). Drugi problem - opary farby cze bezbarwnego wlazły do środa na stanowisku strzelca tył-góra. Mało mnie nie trafiło, bo chyba z pięć razy patrzyłem po przyklejeniu czy nie ma jakichś szczelin. Na oko nie było, ale na oko to chłop zmarł... Trzeba było wielce delikatnie oderwać szklarnię, wyczyściłem patyczkiem do uszu i przykleiłem znowu. O dziwo, nie widać śladów po tej operacji, co jest dla mnie przyjemną niespodzianką. Z reguły takie odrywanie zostawia ślady... C.D. N. - oby już galeria... Bez galerianek
  17. Czasami stać było na oranżadę A wracając do modelu - wygląda coraz lepiej
  18. Słusznie Waszmość prawisz A wnętrze cymes... Hmm - kiedyś była taka wódka - Cymes (bezalkoholowa oczywiście ). Jak byłem w LO, to na wagarach piłem pod miejscowym Domem Kultury
  19. Wydawało mi się, że za dużo wypiłem widząc Szydercza Gała w dziale lotniczym, ale to nie piwny zwid, tylko real Czekam zatem na kontynuację, już na trzeźwo (aby nie demoralizować młodzieży)
  20. Czołem! Po dokonaniu drobnych poprawek malarskich czas na kalkomanie. Spodziewałem się najgorszego, a tu miła niespodzianka - kalki co prawda delikatne, ale schodziły bardzo dobrze z papieru, nieźle reagowały na płyny i w sumie siadły spoko. Pomijam, że sama jakość kolorów kalkomanii mogłaby być ciut lepsza, ale nie marudźmy zanadto. Nawet jakieś napisy eksploatacyjne były. Po nałożeniu kalek zabezpieczyłem całość bezbarwnym matowym, potem błyskiem no i pyknąłem pin-up washa. Na obecnym etapie całość wygląda tak: Całość nawet zaczyna mi się podobać - jak nie będzie żadnych fuckup-ów to może jeszcze kilka godzin roboty i finito nastąpi.
  21. Bardzo fajny model. Jedynie tak się zastanawiam, czy 'aotake' Armii nie powinien być bardziej zielonkawy?
  22. tenzan

    Ki-27 Otsu - ICM 1/72 - v.2.0

    Skala nie moja, ale jako fan japońskiego lotnictwa chylę czoła - bardzo fajnie wyszedł Nate.
  23. Spoko Butcher Bird. Elegancka robota
  24. Taki mam chytry plan, ale dzięki za utwierdzenie w przemyśleniach
  25. Jedziemy - czy też lecimy - dalej z Ki-48. W pierwszym etapie boju udało się skleić podwozie i silniki - niestety, zdjęcia gdzieś mi wcięło. Natomiast tak, podwozie to była ciężka sprawa. Tu wyszedł dosyć toporny short run. Instrukcja klejenia nie była zbyt klarowna, żeby to wszystko było symetryczne i wyglądało jak podwozie bombowca, to trzeba było trochę podszlifować i dopasować całość. Plus tego zginęły dwa wsporniki, na szczęście mniej widoczne. Pożarł je potwór podłogowy jak mniemam. Jakieś fatum ciążyło na tej części samolotu, ale w końcu się udało. W każdym razie namęczyłem się tu sporo. Jeżeli chodzi o silniki to nie było jakichś wielkich problemów, natomiast przymocowanie osłon silników do całości to było lekkie wyzwanie. Pamiętam też, żeby był bój z wklejeniem wydechów, trochę toporne były. Jak znajdę fotki z silnikami i podwoziem, to wkleję - dla ilustracji. Tu kilka zdjęć stojącego na własnych grabiach modelu: Następnie całość zabezpieczyłem odkrytym przypadkowo starym, bezbarwnym Humbrolem, pobawiłem się pędzlem przy okazji. Wróciły wspomnienia... Jak Humbrol wysechł na kamień, to zacząłem dumać jak namalować szlaczki. W życiu tego nie robiłem... Poczytałem w necie i postanowiłem tak. Cienkim pędzelkiem naniosłem rozwodnioną farbą przebieg szlaczków, poćwiczyłem na wraku SB-2 z FROG/NOVO (przydał się ) no i ruszyłem. Idealnie nie wyszło, ale całość oceniam na 'jako-tako' i 'ujdzie w tłumie'. Z bliska widać kilka kleksów (poprawiłem potem), w paru miejscach pośnieżyło, ale to już z bardzo bliska widać. Kilka fotek: Teraz nadchodzi czas na kalkomanię
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.