Skocz do zawartości

tenzan

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    483
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez tenzan

  1. tenzan

    Ride the lightning 1:72

    Fajne Samolot, oo którym nie miałem pojęcia
  2. Hej! Według mnie obicia na pływaku wyglądają OK, ale jak chcesz poprawiać to Twoja idea. natomiast mam uwagi co do koloru zielonego. Jaką farba malowałeś> Bo ta zieleńto nie wygląda mi na zieleń używana przez Imperial Japanese Navy... Chyba, że zdjęcia tak przekłamały kolor.
  3. Super maszynka! I to w takiej skali Szacunek!
  4. Bardzo fajny samolocik
  5. Zapowiada się kolejna ostra jazda z Jake w roi głównej. Zasiadam, przyglądam się i kibicuję Pewnie widziałeś: http://aleutianplanes.com/E13A_green.html
  6. Jest moc Aż miło popatrzeć na warsztat
  7. Dzięki za dobre słowo z tym znawcą. Co do malowania samolotów japońskich, to wg mnie pokutuje mit, ze było ono bardzo niskiej jakości i farba strasznie się łuszczyła, itp. Uważam, że to nie jest tak do końca prawda. Samoloty japońskiej marynarki wojennej malowano staranniej niż samoloty armii, toteż farba trzymała się lepiej, m.in. dlatego, że kładziono podkład. Z tego co wiem, maszyny IJN - zwłaszcza na początku wojny, a przede wszystkim pokładowe - malowano starannie. Dotyczyło to tez wodnosamolotów. Sporo zdjęć przedstawiających zużyte maszyny wykonano już po kapitulacji Japonii, kiedy postały nieco pod chmurką, itp. W miarę pogarszania się sytuacji wojennej Japonii do malowania przywiązywano mniejsza wagę, ale japońskie samoloty nie miały się gdzie zużyć. Straty w jednostkach bojowych rosły gwałtownie, a bardzo wiele maszyn tracono szybko. Samolot trafiał do jednostki, wylatał góra kilka misji i został utracony. Jedynie w jednostkach szkolnych czy stacjonujących na zapleczu samoloty miały czas, aby wypłowieć i się wyłuszczyć. Patrząc na zdjęcia maszyn japońskich to jedynie G4M Betty przyuważyłem parę razy w mocno zużytym kamo, reszta wyglądała różnie, ale niezbyt często widziałem strasznie odrapane samoloty spod znaku Wschodzącego Słońca. Co do Jake - popatrzmy na zdjęcia, pewnie je widziałeś: http://cb1100f.b10.coreserver.jp/collection2_d.html (potrzeba nieco poprzewijać, ale trafisz na Aichi, nie wygląda na strasznie zużyty samolot, a startuje do misji kamikaze) http://evnara.blog.fc2.com/ ; http://evnara.blog.fc2.com/blog-entry-34.html (też trzeba się naprzewijać, ale wodnosamoloty, w tym Jake, wyglądają dobrze jak chodzi o stan farby) http://www.aero.or.jp/isan/heritage/aviation-heritage-type_0_reconnaissance_seaplane-detail.htm (tu fotka maszyn stacjonujących w Rabaul. Nie wyglądają na bardzo styrane) Z tego też tytułu, uważam, że Twój model jest zanadto zużyty. Pomijam fakt warsztatu, który jest naprawdę bombowy i powoduje opad szczeny mojej, ale jak chcesz trzymać się wizji oddania jak naprawdę wyglądał Jake to poszedłbym w kierunku mniejszej ilości przebarwień i odrapań. Nie traktuj też mych uwag jako krytyki Twoich poczynań, bo model jest zajebiaszczy
  8. Hej! Podziwiam warsztat, natomiast co do malowania to wg mnie Aichi wygląda na zbyt styrany. Malowanie jest efektowne, ale wg mnie niespecjalnie oddaje realia. Jeżeli mógłbym doradzić, to pływaki w miejsach, gdzie miały kontakt z wodą to poniszczyłbym mocno - czyli zostawił tak jak teraz, natomiast resztę to nie za bardzo bym męczył.
  9. Sympatyczna zerówka ;) Lubię te klimaty
  10. Jakieś pasy być musiały. Co prawda nie był to myśliwiec, ale przecież nawet w samolotach pasażerskich były i są nadal pasy bezpieczeństwa. Zapewne pasy były wczesnego typu. Swoja drogą, tu relacja z Jake Nichimo, fajny wózek: http://www.hyperscale.com/2014/galleries/jake48rs_1.htm
  11. Mętlik do dobre słowo w rozważaniach o malowaiu japońskich samolotów ;) Myślę, że to o czym piszesz jest logiczne. Ja pomalowałbym dźwigary, żebra aotake, zbiorniki paliwa szare lub w kolorze aluminium, komora bombowa interior green. Ale to tylko dywagacje, gdyż malowanie "wewnętrzne" japońskich samolotów nie było jednolite.
  12. Dzięki za dobre słowo. Fakt, ciekawa interpretacja. Co do pływaków skrzydłowych, faktycznie na moich zdjęciach wyglądają tak a nie inaczej. W realu jednak wyglądają tak jak na Twoim zdjęciu. Pozdrawiam!
  13. Co do tego malowania, tu są zdjęcia z rekonstrukcji M6A Seiran. Po pierwsze masz ten model, to może coś wypatrzysz ciekawego (ja przy jego klejeniu własnie zaliczyłem wtopę, teraz naprawiam), po drugie - zdjęcie wnętrza skrzydła: http://www.aviation-history.com/garber/vg-bldg/aichi_seiran-10_f.html Pomalowane jest "interior green". Z tego też tytułu tą komorę bombową to pociągnąłbym jednak "interior green".
  14. Jeżeli chodzi o światła pozycyjne to clear red (lewa strona) i clear blue (prawa).
  15. W kolorze bazowym czyli w tym przypadku szarym zbiornik podkadłubowy też może być. Część zdjęć pokazuje że Japończycy nie malowali wykonanych z duraluminium zbiorników, toteż powinny być w kolorze aluminium. Natomiast część malowali i wtedy były szare. Co do przetarcia Hinomaru tam chyba są światła pozycyjne.
  16. Obudowę bym przymatowił, bo się za bardzo błyszczy. Do co obijania, to może lekko w miejscach, w których obsługa rozkręcała osłonę silnika, aby dokonać przeglądów, ale naprawdę, to minimalne efekty zużycia. Generalnie samolot bardzo mi się podoba, zwłaszcza malowanie. Planujesz doczepić zbiornik paliwa? On ma być srebrny...
  17. Złożony i gotowy do lotu. W sumie natchnąłeś mnie z tym hangarem, ale musiałbym mocno podciągnąć warsztat. Realistyczne odtworzenie hangaru to kawał modelarskiego rzemiosła, a na razie wolę nie eksperymentować. Natomiast spróbuję zapodać jakieś mniej standardowe malowanie
  18. Dziękuję za dobre słowo Aichi M6A Seiran. Już powoli się lepi. Z tego co wiem, w początkowej fazie wojny na Pacyfiku Japończycy kładli podkład pod samoloty lotnictwa morskiego, który miał poprawiać jakość malowania i przyczepność farb. Podkład był czerwonobrązowy. Dowodem sa wraki samolotów Zero, z których farba zlazła, został wypłowiały podkład. Natomiast jak szeroko stosowano ten podkład, do kiedy, czy utleniał się z farbą, itp. tego nie wiem. W sumie, ciekawe czy ktoś wie?
  19. tenzan

    S-3B Viking Italeri 1:48

    Ładny kawał latadła! No i malowanie super
  20. Mnie się podoba, fajna maszynka. Wygląda realistycznie
  21. Fajniusi. Sporo miejsca zapewne zajmuje
  22. Heh, nic się nie odzywam... Dobra - JAK robisz te cylindry? Wytaczasz? Żywica? Bo dla mnie to czarna magia, gdyż moje sklejanie sprowadza się od odtwórczości z pudełka...
  23. Według mnie M6A Seiran to jeden z najciekawszych samolotów, jakie zaprojektowano w trakcie 2 wojny światowej. Nie chodzi o jakieś nowatorskie rozwiązania w samej maszynie, ale o sposób, w jaki miała zostać użyta. Wodnosamolot kamikaze, który miał wystartować z podwodnego lotniskowca aby zaatakować Kanał Panamski. Interesujące, czyż nie? Do listy niekonwencjonalnych posunięć, które miały powstrzymać napierające siły USA, Japończycy dodali projekt budowy gigantycznych „podwodnych lotniskowców”. Jeszcze przed wybuchem wojny, japońskie dowództwo marynarki wojennej uznało, że można zaatakować USA przy pomocy startujących z okrętów podwodnych samolotów. Atak taki miał miejsce w 1942 roku, kiedy to wodnosamolot E14Y Glen zaatakował Zachodnie Wybrzeże USA. Jednakże, zadane straty były praktycznie żadne. Natomiast w styczniu 1942 roku, w pełnej tajemnicy, rozpoczęto prace projektowe nad okrętem oznaczonym jako Toku-Gata Sensuikan (specjalny okręt podwodny). Już w kwietniu przygotowano wstępny projekt. Równocześnie rozpoczęto rozmowy z firmą Aichi, która miała opracować odpowiedni samolot. Podjęto decyzję o budowie 18 ogromnych okrętów podwodnych, mogących przenosić po 2-3 wodnosamoloty. Sądzono, że flotylla podwodnych lotniskowców będzie mogła atakować odległe cele, całkowicie zaskakując obrońców. Jednocześnie pracowano nad wodnosamolotem uderzeniowym. W listopadzie 1943 roku zmontowano pierwsze prototypy nowoczesnego wodnosamolotu bombowego M6A1 Seiran. Japończycy mieli spore doświadczenie w budowie wodnosamolotów bazujących na okrętach podwodnych, jednakże czymś innym było wyprodukowanie maszyny zdolnej do przenoszenia bomby lub torpedy, w dodatku szybkiej (marynarka japońska żądała prędkości 556 km/h) i mogącej wystartować z katapulty okrętu podwodnego, przy okazji mieszcząc się w wodoszczelnym hangarze o ograniczonych rozmiarach. Jednakże firma Aichi wywiązała się z postawionego przed nią zadania bardzo dobrze. Powstały samolot M6A Seiran był zdolny do przeniesienia bomby lub torpedy o masie ponad 800 kg, rozwijał prędkość 440 km/h, mając przy tym dopracowaną aerodynamikę, możliwość zmagazynowania w hangarze okrętu podwodnego. Dodatkowo, po wynurzeniu przygotowanie go do startu miało zająć około 6-7 minut. Samolot ten bazował na okrętach Sen Toku. Rozpoczęły one próby na przełomie 1944 i 1945 roku. Były przy tym niezwykłym osiągnięciem konstruktorów japońskich. Przekrój kadłuba miał kształt „ósemki położonej na boku”, co pozwalało optymalnie rozmieścić urządzenia i wyposażenie. Olbrzymie okręty (wyporność nawodna ponad 5,200 ton), o ogromnym zasięgu (teoretycznie mogły opłynąć kulę ziemską bez uzupełnienia paliwa), wyposażono w wszelkie dostępne nowinki techniczne, jakie posiadali Japończycy. Otrzymały one radary, chrapy, a także inne rozwiązania. Przykładowo, ogromne Sen Toku były dobrze widoczne dla radaru, a Japończycy doświadczyli już skuteczności tego narzędzia walki i byli świadomi zagrożenia. Stąd też próby okrycia ich specjalną powłoką, mającą zminimalizować szanse na wykrycie. Z drugiej strony, kadłub okrętu szczelnie wypełniały instalacje i urządzenia techniczne, a udogodnienia załogi były minimalne. Dla 191 osób załogi przygotowano jedną toaletę, a zapasy słodkiej wody były ograniczone. W trakcie rejsu nikt nie brał prysznica, nie prał ubrań, ani nie mył zębów. Początkowo planowano wykorzystać te okręty oraz bazujące na nich wodnosamoloty do uderzenia na Kanał Panamski. Okręty miały podpłynąć w rejon Kanału Panamskiego, a bazujące na nich Seirany wystartować i dokonać samobójczego ataku na śluzy kanału, utrudniające w ten sposób przerzut sił USA z Atlantyku na Pacyfik. Jednakże pogarszająca się sytuacja militarna spowodowała, że zmieniono cel uderzenia na atol Ulithi, gdzie kotwiczyły amerykańskie lotniskowce. Zanim zrealizowano ten desperacki plan, wojna dobiegła końca. Krótki filmik o Sen Toku: https://www.youtube.com/watch?v=99jz8NgXaXw Tu filmik po japońsku, ale wiadomo o co biega: Przejdźmy do modelu. Zaopatrzyłem się w zestaw Tamiya, w skali 1:48, do tego blaszka: Zacząłem, cóż za niespodziewajka, od kokpitu. W instrukcji stoi, że ma mieć kolor szary. Zdjęcia tymczasem mówią coś innego. Zielony lub coś zbliżonego do aotake. Sporo dumałem nad właściwym doborem barwy, ale w końcu zdecydowałem się na aotake jako kolor bazowy. Do tego kilka elementów w interior green. Najpierw pokryłem wnętrze Seirana kolorem srebrnym: Potem rozcieńczonym aotake własnej roboty, wedle przepisu Tamiya z modelu J1N Gekko. Kolejny krok to część na zielono, suchy pędzel, następnie lekki wash, potem lekko przymatowiłem lakierem bezbarwnym: Wzbogaciłem kokpit imitacją drutologii, do tego fotele i cała reszta: Potem kadłub i skrzydła: Jak do tej pory wszystko pasuje na 100%. Nie wiem, czy aby Japończycy nie posiadają jakiejś magicznej formuły na spasowanie ich modeli? Jak do tej pory sama przyjemność lepienia. C.D.N.
  24. Niestety, z tego co wiem żaden "Jake" nie ocalał do dnia dzisiejszego. Chyba, że Ty odrestaurujesz, bo potencjał jest na 110% Japończycy byliby zachwyceni
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.