-
Liczba zawartości
483 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez tenzan
-
Su-20 - Pantera z przewagą dodatków własnych - 1:72
tenzan odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Warsztat
Nie tylko Ty. Patrząc na to, co tu się wyprawia w tej relacji, to przykro patrzeć na swoje dokonania. Genialne wykonanie detali, ogromna precyzja no i ten wkład pracy włożony w model. Mistrzostwo! -
Fajniusia "Airacobra". Gratuluję wykonania, ale że to maszyna stacjonowała na Makin to się zdziwiłem. Kamo wygląda na pustynne
-
Zaczynamy nowy wątek. Tym razem na tapecie kolejny wodnosamolot myśliwski Japońskiej Cesarskiej Marynarki Wojennej - A6M2-N "Rufe". Produkt firmy Hasegawa, kolejny Rufe w stajni tej firmy. Model przedstawia maszynę stacjonującą na Aleutach: W zestawie przewidziano cztery malowania, dwa typu góra zielona, dół szary, dwa we wczesnym malowaniu maszyn Cesarskiej Marynarki - szare. Tzn. szaroróżowe, lub lekko różowe. Albo i fioletowe. A może brązowoczerwone? Planuję wykonać wodnosamolot w wczesnym malowaniu i tu docieramy do pewnego problemu - "fioletowego Rufe". Wedle zgłoszeń amerykańskich pilotów walczących nad Aleutami, część japońskich wodnopłatów miala fioletowy kolor. Pojawiły się róże teorie dotyczące tego problemu, od specjalnego malowania (bajka) po kwestie utleniania farby i jej zużycia (to bardziej pewne). W mojej ocenie sprawa jest taka. Pierwotnie Japończycy kładli podkład w kolorze czerwonobrązowym. Zdjęcia wraków samolotów Marynarki wykonanych kilkanaście lat po wojnie pokazuje, że czasem lakier zszedł, ale podkład został. W trudnych warunkach klimatycznych Aleutów mogło dojść do utlenienia farby, licznych odrapań, przetarć, śladów zużycia, etc. , które wyeksponowały czerwonobrązowy podkład. Niestety, materiał fotograficzny dotyczący wodnosamolotów bazujących na Aleutach jest ubogi. Czarno-białe fotki, które znalazłem pokazują albo jasnoszare Rufe, albo samoloty z widocznymi śladami zużycia. Pojawia się też kolejna zagadka - kolor steru na stateczniku pionowym. Producent sugeruje, że ma on mieć kolor żółty, ale według mnie to też naciągana teoria. A co sądzą Szanowni Modelarze? Przejdźmy do roboty. Na razie zacząłem lepić pływaki. Jeżeli chodzi o pływak główny dociążyłem go balastem oraz część wnętrza pomalowałem na czarno. Znajduje się tam chłodnica oleju. To na razie tyle, ciąg dalszy będzie, ale zapowiada się dłuuuga relacja. Praca :(
-
Zdecydowanie Edek.
-
Super robota - gratulacje
-
Dzięki za dobre słowa Danio, M.A.V, Desaxe kornik_69, dziękuję za rzeczową recenzję i cieszę się, że model przypadł do gustu.
-
Świetny model! Szacunek za wykonanie. Ale gdzie Ty będziesz trzymał taką krowę ;) ??
-
W sumie brakuje jednej części, ale mogę zaprosić do galerii: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=49856
-
Przygoda z Ohka zakończyła się happy endem Zapraszam od oglądania i komentowania, a proces powstawania modelu, jego zalety i wady (tych drugich praktycznie brak) przedstawiłem tu: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=86&t=49536 Kilka rzutów na całość: Od dołu: Widoczek od 4 liter strony: I na koniec wózek transportowy:
-
Muszę wziąć coś na uspokojenie... Odlot na pływakach
-
Dziś tzw. "dzień wolny", to w przerwie między pisaniem do roboty można coś psiknąć. Model pokolorowałem Tamiya XF-12 (J.N. Gray) z kilkoma kroplami Tamiya XF-71 (Cockpit Green IJN). Na zachowanych kolorowych zdjęciach wygląda, jakby kolor Ohki był szary z minimalnym zielonkawym odcieniem. Z efektu byłem zadowolony. Następnie warstwa błyszczącego Vallejo, a po wyschnięciu kalkomanie. Kalki tego zestawu Fine Molds są wytrzymałe, ładnie się układają i dobrze reagują na płyny zmiękczające. Nie powiem, producent dał sporo drobnych napisów eksploatacyjnych. Stan na chwilę obecną: Potem dla zaznaczenia linii podziału blach dam pin-up wash (nie ma co zanadto brudzić modelu, to był samolot jednorazowego użytku), na całość lakier matowy (albo półmatowy), doklejenie reszty drobnych dupereli i powoli będziemy kończyć zabawę z Ohka.
-
Mnie też tak się wydaje. Kryzys surowcowy, to podstawki robili z drewna. Poza tym, to logiczne - po kiego marnować stal na takie coś? Do tego drewno lżejsze, łatwiej przenieść. Podejrzewam, że zbili podstawki, zabejcowali czymś (stąd ciemny kolor) mooooże przeciągneli jakimś lakierem typu "cockipt green" i tyle. A potem się to obłociło czy poobijało i stąd to zużycie.
-
Bardzo ładny model. Czysta robota. Fakt, można go nieco było pobrudzić, jak też (jak na mój gust) nieco za bardzo błyszczący, ale i tak naprawdę fajna robota! Pozdrawiam!
-
Sporo szukałem wcześniej. Kilka w miarę dobrych zdjęć jest w książce R. Ishiguro, T. Janiszewski "Japanese Special Attack Aircraft & Flying Bombs". NA kolorowym zdjęciu widać wyraźnie, że podstawka zrobiona jest z drewna i czymś pociągnięta, jakby lekko oliwkowym czy też brązowym kolorem. Linki do zdjęć w sieci: http://1000aircraftphotos.com/Contributions/EwingBill/10834L.jpg http://www.fiddlersgreen.net/models/aircraft/Yokosuka-Ohka.html https://commons.wikimedia.org/wiki/File:MXY7_Ohka_Cherry_Blossom_Baka_Ohka-7.jpg Wg mnie to zwykłe drewno. Podstawki pozbijano z drewna, acz imitacji drewna jeszcze dobrze nie umiem zrobić. Co do zołzowatości modelu, to nic z tych rzeczy To nie mała zołza, tylko ja mało spostrzegawczy. Po prostu, trzeba było przed przyklejeniem statecznika zaszpachlować i wyszlifować otwór wytłoczki, następnie pomalować na kolor aluminium i przykleić do kadłuba. Problemu by nie było Niestety, tego akurat w instrukcji nie ma, toteż samemu trzeba na to zwócić uwagę. Co do spasowania części to model jest bardzo OK.
-
Użyj surfacera, on ci prawdę powie. Po spsikaniu Ohki MrSurfacer 1200 okazało się, że nie wszędzie model jest tak wygładzony jak mi się wydawało. Do tego trzeba było oderwać statecznik poziomy. Powody dwa. Po pierwsze, lepiej spsikać osobno, potem przykleić. Jakoś łatwiej równo położyć podkład. Do drugie, nie zauważyłem, że fragment statecznika będzie widoczny od spodu, kiedy popatrzymy od strony dyszy. Nie dość, że powinien być w kolorze aluminium, to jeszcze miał piękny otwór po wytłoczcę, czy jak to się tam zwie. Otwór zabejcowałem szpachlą i przeciągnąłem gęstym surfacerem. W międzyczasie skleiłem podstawkę pod Ohka. W instrukcji stoi, że powinna być koloru kokpitu, czyli zielony. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że coś takiego Japończycy robili z kątowników czy stali. Zdjęcia wskazują, że zbili to z drewna. A wątpię, aby malowali drewno na zielono. Toteż zrobiłem imitację drewna. Wyszło jak meble, raczej do d**y według mnie, ale już nie będę z tym walczył: Widać, gdzie szlifowałem. Poza tym męczę dalej wózek transportowy: W końcu wyszło w miarę dobrze, toteż preshading:
-
Nie mam pytań. Model bajka, zdjęcia rozwalają system. Wyglądają jak z pokazów lotniczych...
-
Kurczę, fajny i do tego rzadki model
-
Fajniusi Moskit. Co prawda nie moja skala, ałe samolot ładnie wykonany. Co do kalek Hasegawy - bo padł tu ten temat - czasami potrafią niemile zaskoczyć. Generalnie siadają nieźle, ale raz zaliczyłem zonka, w postaci potwornego pomarszczenia się. A chemii użyłęm bardzo oszczędnie.... Raz jeszcze gratuluję wykonania drewnianego cuda De Havillanda
-
Horten Ho-229 1:72 Revell, Ja sem Netoperek!
tenzan odpowiedział kermit zaba → na temat → [L]Galerie
Netoperek pierwsza klasa. Chyba zacznę myśleć nad zakupem tej maszyny w 1:48 -
Ciąg dalszy klejenia Ohka. Zmajstrowałem fotel, uzupełniłem go pasami z zestawu Edka "Seatbelts IJN". Następnie zwashowałem wnętrze kokpitu, potem lekko przeciągnąłem półmatowym lakierem bezbarwnym, a następnie delikatny suchy pędzel z srebrnym pigmentem, tak aby naprawdę bardzo lekko uwidocznić wypukłości w kokpicie. Skleiłem też zestaw napędowy Ohka - trzy silniki rakietowe na paliwo stałe. Pomalowane Tamiya XF-69 NATO Black, następnie suchy pędzel z srebrnym, a potem na to wszystko półmat, aby się za bardzo nie błyszczało. Całościowy efekt nawet mi się podoba: Tablica rozdzielcza okalkowana, potem kalki zabezpieczone lakietem matowym. Tam gdzie są przyrządy, dałem krople lakieru błyszczącego - nędzna imitacja szkła: Widok przed sklejeniem kadłuba, szkoda, że głowica nie będzie widoczna: Stan na chwilę obecną, zacząłem też majstrować wózek transportowy: Model składa się świetnie, nie było żadnych problemów do tej pory. Jeżeli ktoś szuka modelu dla początkującego, to - przynajmniej na razie - Ohka jest dobrym wyborem. Pomijając kosmiczną cenę za tak mały zestaw...
-
Kalki są małe, praktycznie niewidoczne, toteż szoda niewielka. Dosłownie dwa napisy eksploatacyjne. Poza tym, gdyby nakleił kalki, to bawiłbym się od razu w "odrapanie" głowicy, itp. żeby wyglądała tak, jak wyglądała wtedy. Wiem, mało to może profesjonalne, ale z praktycznego punktu widzenia model na tym nie cierpi. Po prostu, głowicy nie będzie widać. Tak jak pisałem, jeżeli zdecyduję się na dioramkę z kolejną Ohka w roli głównej, to wtedy tak, pobawimy się. Tablica rozdzielcza będzie wyglądać lepiej, to tak nie zostanie jak jest. Są dedykowane do niej kalki, potem jeszcze ciut ją uplastycznię w miarę możliwości. Pozdrawiam!
-
Dokładnie, Tamiya Extra Thin Cement daje radę. Trzyma mocno, dzięki pędzelkowi można go dozować prezycyjnie, ładnie wnika w miejsce łączenia i schnie na tyle długo, że jak się coś skonoci to daje szansę korekty. Nie należy do najtańszych, ale jedna buteleczka kleju wystarcza na długo, a wg mnie klej ten bije na głowę inne. POLECAM ZDECYDOWANIE!
-
Dzięki za słowa otuchy Ciągniemy dalej wózek z Ohka. Rozpocząłem zabawę z wnętrzem samolotu -latającej bomby (jak w sumie nazwać tą japońską "Wunderwaffe" ?). Przygotowanie do malowania wnętrza kadłuba i kilku akcesoriów (silniki rakietowe już pomalowane i przeciągnięte suchym pędzlem): Potem srebrny lakier na wnętrze Ohka, następnie maskowanie: Wnętrze kokpitu pomalowane IJN Cockpit Green I (Tamiya XF-71), głowica bojowa ciemnoszara (mieszanka biały + czarny własnego sumptu): Następnie wszystko zabezpiecznone lakierem błyszczącym. Co do głowicy bojowej, o jakości zestawu Fine Molds świadczą dołączone kalkomanie na tą głowicę, ale darowałem sobie, tak samo jak jej "odrapywanie", "washowanie", dodawanie śladów żużycia. Dlaczego? Nie robię dioramki, a po sklejeniu połówek kadłuba nic a nic nie będzie widać głowicy bojowej. Kompletnie nic. Sprawdziłem i odpuściłem zabawę. Nie powiem, model ma potencjał na ciekawą dioramkę, ukazującą np. jedną scenkę z filmu: Widać, że Amerykanie "rozbierają" Ohka i dokonują jej inspekcji. Można wtedy odsłonić gowicę bojową, ukazać w całej pełni silniki rakietowe, strzelić całkiem ciekawą dioramę. Natomiast na razie przekracza to moje umiejętności, toteż zrobię Ohka na wózku i nic ponadto. Jak się poduczę nieco, to może kiedyś spróbuję, zwłaszcza, że sam model do tej pory buduje się świetnie. Pasuje wszystko, do tego jest przemyślany, tak aby nie trzeba było kombinować. Idziemy według instrukcji i wszystko gra. Stan na teraz:
-
Ach, czemuż nie w 1:48 są te piękne płatowce :( Brałbym w ciemno...
-
Nie będę ukrywał, że washowanie ciemnych powierzchni idzie mi słabo. Muszę się podszkolić w tej materii, chętnie skorzystam z rad bardziej wprawionych w bojach towarzyszy i towarzyszek Co do Wildcata, nie ukrywam, że uważam go za swój najlepszy model i nie wiem, czy to aby nie jest szczyt moich możliwości.
