-
Liczba zawartości
1 335 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez rymulus
-
Po ponad tygodniu prób, czyli stawianiu modelu na biurku i ponownym odstawianiu na półkę, udało mi się coś ruszyć. Generalnie model jest już gotowy do końcowego składania. Dodałem niewielkie ślady eksploatacyjne i jakieś zabrudzenia, zapuściłem linie podziału kolorem Neutralny Brąz od MIG-a i polakierowałem na kolor matowy. Na tym modelu pierwszy raz użyłem lakieru matowego od Alclad i stwierdzam, że używając wcześniej innych lakierów błądziłem. Lakier prosto z butelki kładzie się rewelacyjnie i tworzy idealną i jednorodną powierzchnie, bez żadnych miejsc bardziej lub mniej matowych. Pudło w tle ustawione w celach maskujących. Nie miałem pomysłu na okopcenia. Po kilku próbach, zakończonych zmywaniem marnej jakości dokonań, zrobiłem okopcenia których już nie da się zmyć, więc tak już zostanie choć dalej mi one nie pasują.
-
Myślałem że nikt nie zauważy. To cień rzucany przez odbite na szybie okna paluchy.
-
Korzystając z chwilowej obecności słońca wykonałem kilka parapetowych fotek nowej koncepcji na ślady użytkowe. Założyłem, przyglądając się zdjęciu, że najbrudniejszą częścią skrzydła będzie okolica gondoli i sama gondola, a na reszcie skrzydła dam jakieś pojedyncze zacieki i zabrudzenia. Podejście numer dwa, zastanawiam się jeszcze nad zredukowaniem ilości zacieków przy klapkach inspekcyjnych między gondolą a kadłubem. I jak to teraz wygląda?
-
Dzięki, potwierdziłeś moje odczucia. Też mi to nie pasowało, zwykle tak mam, że to co sam zrobię wydaje mi się sztuczne, a już najbardziej jak nie mam zdjęć na podparcie swoich dokonań. Pisz, pisz, nie zachowuj się jak ja. ? Znalazłem sobie takie zdjęcie, widać na nim, że skrzydło jest dość czyste. Zastanawia mnie tylko ten ciemny obszar przy gondoli podwozia, czy to jest jakiś cień czy może okopcenia od gazów z silnika. Tutaj natomiast widać, że gazy waliły raczej prosto w komorę i osłony podwozia. Myślę więc, że gondole podwozia można nieco mocniej pobrudzić.
-
Oby. Potrzebuję waszej opinii na temat zabrudzeń na płatowcu. Na razie zrobiłem jedno skrzydło i statecznik. Więc co zrobić? Zostawić, coś lekko poprawić czy zmyć całkowicie i próbować dalej. Przy sztucznym świetle. I w naturalnym, wieczornym świetle.
-
Sud-Est S.E.532 Mistral (DH Vampire I) - SH 1:72
rymulus odpowiedział Mikolaj75 → na temat → [L]Galerie
Bardzo ładny model, malowanie przypadło mi do gustu. Przejrzałem sobie warsztat aby zobaczyć jak rodził się kolorek i muszę przyznać, że pewnych smaczków, takich jak kropki na płatowcu, nie dostrzegłem na zdjęciach za pierwszym razem. No cóż, oczy już nie te co kiedyś. Może i do niego mało dorabiałeś ale jak widziałem złożenie go w całość wymaga sporo pracy. -
Lakier to Mr.Color GX Super clear III. Kalki położone, było ich aż 15. Muszę przyznać, że potraktowane chemią Microscale i solidnie dociśnięte ułożyły się bardzo ładnie. Można się przyczepić do ich kolorów, które nie są jednorodne na całej powierzchni i wyglądają na lekko wyblaknięte. Z drugiej jednak strony jest to zaletą gdyż mamy już lekko zróżnicowane kolory na oznaczeniu.
-
Przygotowałem całą drobnicę do malowania. Ze względu na przesunięcia formy do poprawy poszła drabinka, w której wymieniłem stopnie, oraz antena podkadłubowa i rurka pitota, którą wykonałem z igieł. I po lakierowaniu. Model został w całości pokryty lakierem błyszczącym. Chyba nareszcie nauczyłem się jak przygotować i nakładać lakier, cały model udało mi się równomiernie i gładko polakierować . Czas teraz na kalki. Jest ich niewiele więc nakładanie ich powinno pójść sprawnie.
-
W takiej formie nie. Zacieki powstające w trakcie postoju na płycie lotniska, w przypadku Mustanga, powinny być lekko ukośnie, samolot przecież stoi z nosem zadartym do góry. Ty zrobiłeś je pod kontem prostym do osi podłużnej kadłuba (przynajmniej tak to wygląda na zdjęciach), czyli trochę nienaturalnie. I na moje oko jest ich trochę za dużo.
-
Rewelacyjny, pozostaje tylko zazdrościć umiejętności i wyczucia malarskiego.
-
Może pomyśl aby w kilku miejscach zmatowić powierzchnię. Nawet w czasie produkcji monterzy muszą się jakoś przemieszczać po płatowcu, a to wpływa na wygląd blachy poszycia. Wszelkie zacieki czy zabrudzenia można zmyć, co jest konieczne przed lakierowaniem, natomiast wątpię czy jakieś zmatowienia (np od butów) czy rysy byłyby usuwane poprzez polerowanie.
-
Ciąg dalszy prac lakierniczych. Potraktowane kolorem bazowym. Wybrałem najlepsze zdjęcia na których cokolwiek widać. Jakoś aparat nie radzi sobie z wyłapaniem już mniej wyraźnych różnic na pomalowanej powierzchni.
-
Jeszcze nie jest to koniec, planuję dodać podobnie jak przy pierwszym kolorze trochę rozjaśnień. Chcę w ten sposób również ukryć (wyrównać) miejsca łączenia kolorów. Jeśli się dobrze przyjrzysz to widać jak brąz nachodzi na szary kolor i powstają w tych miejscach jaśniejsze plamy. Wygląda to moim zdaniem źle. Na szczęście tych miejsc jest tylko kilka do ukrycia.
-
Szkoda tylko że nie ma na niego żadnych kwitów poza tą ilustracją. Tymczasem, drugi kolor (Hataka C256), pierwsza warstwa.
-
Druga warstwa farby. I trzecia, oczywiście na zdjęciu prawie nie widać zróżnicowania koloru.
-
Nosiciel głupoty, czyli G4M2E Betty + Ohka, Hasegawa 1:72
rymulus odpowiedział tenzan → na temat → [L]Warsztat
Nie wiem czy już nie za późno na jakieś rady. Ja osobiście użyłbym jednak kleju CA ale nie nakładanego na całość tylko delikatnie w kilku punktach, a potem jeszcze wszystko podlać klejem Tamki. Sam klej Tamki jeśli nie puści od razu to jest wielce prawdopodobne, że podczas dalszych prac przy kadłubie pojawią się pęknięcia. Chodzi mi o to, że podczas np doklejania skrzydeł powstawać będą na kadłubie naprężenia, a ich cienki klej Tamki bardzo nie lubi. To tak z własnego doświadczenia. -
Ja również. Wracam do żywych. Mam takie przemyślenie po dwóch tygodniach, że dwutygodniowa kwarantanna powinna być raz na pół roku ? Do rzeczy, kładę pierwszy kolor na górę płatowca. Pierwsza warstwa już jest położona i powoli zabieram się za kolejne.
-
Ja bym robił te ramki. Zdecydowanie widać na zdjęciu że są tam elementy ramy. Zastanawiam się tylko czy nie jest to pojedyncza ramka bo wygląda na dość szeroki element.
-
Mała aktualizacja przed wyjazdem do Polski i obowiązkowym korona-kwarantanno-urlopem. Lakier na spód położony. Za dwa tygodnie wracam i biorę się za górę.
-
Zacząłem męczyć spód. Na początku nie mogłem dogadać się z aerografem i nie dało się normalnie malować. Okazało się, że w dyszy znalazł się jakiś glut. Marmurek poszedł do zamalowania i zacząłem od nowa. Tu już lepiej.
-
Podkład już po poprawkach.
-
Bardzo trafne podsumowanie. Dorobiłem to co miałem dorobić. Fotele dostały więc proste pasy a pulpity boczne wajchy. Reszta elementów trafiła do kabiny i tu zaskoczenie? No nie, fotele, a dokładnie szyny na których stoją oczywiście się nie mieszczą. Konieczne było odcięcie fajnych detali z szyn. Na szczęście nie popsuło to odbioru wizualnego bo część szyny z usuniętymi detalami schowała się za środkowy pulpit. Żeby nie mieć znów niespodzianki fotele osadzone zostały przy użyciu sporej ilości kleju CA. Odtworzyłem też panele na spodzie kadłuba. Zamaskowałem oszklenie, oczywiście wcześniej na ile było to możliwe dopasowałem przód kadłuba do oszklenia. Skoro zostało zamaskowane i dopasowane rozpoczął się proces klejenia. Klejenie podzieliłem z konieczności na kilka etapów, a do przyklejenia używałem, a jakże, kleju CA. Szkło jest na tyle koślawe że w niektórych miejscach konieczne było jego doginanie, a w innych naciąganie. Koniec końców, jak na produkt wyjściowy, nie wyszło to najgorzej. Z daleka oczywiście. Z bliska wygląda to już trochę gorzej. W większości jest to nadmiar kleju, który usunę ale w kilku miejscach, szczególnie po bokach, nie zgrało się idealnie.
-
Muszę przyznać że pasują do "Mirażyka" polskie szachownice i ten kamuflaż. Model prezentuje się bardzo fajnie. Tak przy okazji, jak się sklejało ten model.
-
Czuję, że będzie ładny makaroniarz.
-
Męczę się dalej. Na początek taka porada dla osób, które będą kleić ten model. Elementy kokpitu kleić trzeba klejem CA, a nie jakimś cienkim klejem Tamki. Połączenia, szczególnie foteli, są tak mizerne, że może się przytrafić niespodzianka taka jak mnie. Ścianę wyrwałem sam aby dało się wkleić fotele. Przyklejając ponownie fotele nie żałowałem kleju CA w żelu. Druga gondola dopasowana. Rewelacji nie ma jeśli chodzi o dopasowanie ale musi już tak być. Standardowo zatarte zostały kolejne i tak byle jak zrobione panele. Żeby dopasować skrzydła do kadłuba musiałem wybrać nieco plastiku ze środka. Na sucho przypasowałem skrzydła idealnie, bez żadnej szparki. Wydawało się, że będą równe aż do momentu ich przyklejenia. Konieczne było obniżenie końcówki jednego skrzydła o kilka milimetrów. Zaowocowało to miłą dla oka szparą oraz okazało się, że po tej stronie grubość skrzydła jest nieco mniejsza niż jego nasada na kadłubie. Skrzydła i stateczniki dokleiłem, więc poza oszkleniem bryła modelu jest gotowa. Wielkie to bydle jest. Nie mieści mi się na świętym niebieskim kartoniku do zdjęć więc użyłem innego tła i musiałem przenieść się na podłogę. Wyciąłem i obrobiłem też elementy podwozia. Niestety akurat przy tych detalach poza lekkimi nadlewkami w miejscu łączenia form występuje lekkie ich przesunięcie względem siebie.
