-
Liczba zawartości
1 335 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez rymulus
-
Kalka za kalką. Zapomniałem jakie mędzące jest ich klejenie. Spód już na szczęście zrobiony.
-
Dziękuję wam wszystkim za pozytywne przyjęcie modelu. Jak widać brzydal ale może się podobać. Uznałem, że wiatrak powinien dostać jakieś lądowisko. Przejrzałem zdjęcia satelitarne na mapach google i na podstawie lotniska w miejscowości Кача (Kacza) na Krymie zrobiłem swoją wersję podstawki.
-
Biały nie jest biały. To kolor jasny szary, jakiś zielonkawy i bazowy. Wszystko robiłem z ręki, do szablonów się zraziłem bo plamy wychodzą zbyt ostre i nie wygląda to naturalnie.
-
-
Popieram.
-
Po tej długiej przerwie w budowie modelu już nie pamiętam co miałem w nim jeszcze zrobić. O czym sobie przypomniałem to dorobiłem jeszcze do kabiny. I zabrałem się za malowanie. Po podkładzie było niezbędne kilka poprawek tu i tam ale wbrew moim obawom nie było tego dużo. I kolorki. Użyłem farb z firmy MRP z serii Warsaw pact.
-
Też tak myślę. Kratownica wygląda na 1/32 ale znając Mikołaja to nas zaskoczy. Takie modele są najlepsze, na luzie i bez spiny. A sama kratownica miodzio.
-
Zapraszam do galerii.
-
Koniec, po ponad dwóch latach model został skończony. Miał być to model relaksacyjny i taki właściwie był. Mimo, że dorobiłem do niego co nieco, to jest to jeden z tych modeli, jak to niektórzy powiadają, zrobiony na pół gwizdka. Jako typowy szortran wymagał sporo pracy, a kilka rzeczy przydało by się poprawić jak choćby wirnik, który powinien być zrobiony całkiem od podstaw aby uniknąć niedoskonałości. Podobnie linie podziału, są na tyle duże, że najlepiej byłoby je zalać i trasować od nowa. Ale jak się rzekło jest to model relaksacyjny więc sobie odpuściłem. Jakby kogoś interesowało jak model powstawał i jak wyglądają elementy wewnątrz to odsyłam do warsztatu. Miłego oglądania. W promieniach zachodzącego słońca. I małe porównanie. Czas dzielący te modele to ponad 25 lat, sentyment jednak pozostał.
-
Taki właśnie mam pomysł. Czekam tylko na lepszą pogodę bo chcę zrobić zdjęcia przy naturalnym oświetleniu.
-
Brawo za czujność. Model skończony ponad 25 lat temu. Jeden z nielicznych, który przetrwał na strychu życiowe zawieruchy.
-
Antena zrobiona jest z nitki od Miga, dodatkowo jest jeszcze rurka z wyciągniętego na gorącą patyczka higienicznego, a te małe trójkątne elementy zrobiłem z mosiężne rurki 0,5 mm.
-
Chyba model już dojrzał do dokończenia. Niektóre elementy nawet przejrzały. Zrobione wcześniej z plastiku kratki wentylacyjne pokruszyły się przy dotknięciu. Konieczne więc było wykonanie tych elementów od nowa. Tym razem wykonałem je z mosiądzu. I kratka wentylacyjna działka.
-
Model jak najbardziej relaksacyjny. Gdyby się do niego przyłożyć to trzeba by cały wirnik robić od podstaw, a nie dodawać tylko kilu kabelków, linie podziału trzeba by usunąć i robić je na nowo. Znalazło by się jeszcze kilka rzeczy do poprawy. 2,5 roku? Jakby od tego odjąć przerwy na inne modele to wyszło by pewnie ze 3-4 miesiące. Tymczasem model skończony. Galeria niebawem.
-
Ostatnie elementy dorobione. Światełko. Wyrzutnik bomb. I anteny. Na początku zrobiłem 8 izolatorów.
-
To chyba mądra decyzja bo jak widać już w 1/32 spasowanie szyb jest delikatnie mówiąc rozczarowujące.
-
Z nowym miesiącem należy się mała aktualizacja. Mogę rzec, że brudzenie zakończone. Może jeszcze coś kredką potraktuję tu i tam. Sesja zdjęciowa zrobiona na trampolinie przy naturalnym oświetleniu.
-
Kolejna aktualizacja. Z drobnicy zrobiłem jeszcze widlastą rurkę pitota, z rurek i kawałka mosiężnej blachy. Po podkładzie już tak nie straszy różnymi przebarwieniami. Mimo moich obaw nawet nie było co poprawiać jeśli chodzi o jakieś niedoskonałości. Po podkładzie nałożyłem kolor właściwy, a tak dokładnie z sześć warstw różnych odcieni szarości. Warstwy nakładane na zasadzie marmurkowania i przy użyciu maskola robiłem różne ciapki. Znaki państwowe wymalowałem od masek. Zdjęcia są niestety niedoświetlone gdyż ostatnimi czasy straciłem obie żarówki, które oświetlały miejsce do focenia.
-
Zrobione są z blachy mosiężnej 0,2 mm, a ta największa wypiłowana jest z blachy 0,3 mm. "Czułki" nad kabiną to mosiężna rurka.
-
Dzięki koledzy za dobre słowo. Nadchodzi jednak czasem taki czas, że nie ma już czego doklejać do modelu. Ja właśnie dotarłem do tego momentu i nie pozostaje nic tylko zabrać się za malowanie. Zadanie wydaje się nieco karkołomne ze względu na mnogość wystających delikatnych elementów. Z obowiązku napiszę jeszcze co dodałem. Z największych elementów doszedł zbiornik paliwa i kolejne maszty dla anten. Dorobiłem pomniejsze uchwyty, klamki i antenki oraz oszklenie do reflektora i anteny na belce ogonowej. Kilka elementów na zdjęciach jest już zamaskowane.
-
Prowokacyjnie napiszę, że, moim zdaniem, nad Pacyfikiem z obu stron latały najbrzydsze samoloty IIWŚ w tak dużej ilości. Chyba projektanci zrobili sobie czelendż kto zrobi najbrzydszy samolot. Oczywiście latało tam kilka pięknych konstrukcji. Oczywiście sporo w tym żartu.
-
Lecimy dalej z tematem. Do modelu doszło już kompletne (poza kołami) podwozie. Na kadłub przykleiłem trochę dodatków, część to zestawowe blaszki ale większość to elementy piłowane przeze mnie. Blaszka ma przesunięcie i spora część z nich nie nadaje się do użycia. Na kadłub trafi jeszcze kilka drobnych elementów, które są podatne na urwanie.
-
I wszystko co jest ładne w tym samolocie i modelu zamknąłeś w paskudnym japońskim kadłubie. Choć sam popełniłem jednego Japończyka to nie mogę w ich konstrukcjach znaleźć tego czegoś co by spowodowało, że zaczną mi się podobać.
-
Urocze są te rumuńskie PZL-e. Kolekcja Ci się świetnie rozrasta. Czekam na kolejne świetnie wykonane modele do kolekcji.
