Skocz do zawartości

łsobota

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez łsobota

  1. - a gdzie tu masz cywilne ? No faktycznie, niefortunnie dobrałem słówko "cywilne" (zmyliło, mnie to, że tankowiec). Chodziło mi o to, że bez uzbrojenia. A, napisałem to co napisałem po obejrzeniu tylko trzech ostatnich zdjęć (wcześniej nawet nie wiedziałem, że ten temat istnieje ) i dopiero potem zacząłem przeglądać całość od początku. To tyle gwoli wyjaśnienia.
  2. Uuuu Coś pięknego. Nawet nie sądziłem, że cywilne "siedemsetki" mogą być takie fajne
  3. No i koniec Zapraszam do galerii
  4. Witam! Lekkie krążowniki typu Nagara (Nagara, Isuzu, Yura, Natori, Kinu, Abukuma) miały 163 metry długości, 14 metrów szerokości, a ich zanurzenie wynosiło 4,9 metra. Napędzane czterema turbinami o mocy 90000 koni mechanicznych okręty te osiągały prędkość 36 węzłów. Ich zasięg wynosił ponad 5000 mil morskich. Krążowniki te były drugą klasą japońskich lekkich krążowników o wyporności 5500 ton. W odróżnieniu od wcześniejszej klasy Kuma okręty te były uzbrojone w wyrzutnie torped 610mm (słynne „Długie Lance”) zamiast 533mm. Artylerię główną stanowiło 7 dział kalibru 140mm. W początkowym okresie każdy krążownik tej klasy posiadał katapultę dla wodnosamolotu, które w czasie działań wojennych były jednak usuwane (na IJN Nagara katapultę zdemontowano 26 stycznia 1944), a w ich miejsce montowano dodatkowe uzbrojenie przeciwlotnicze. Załogę stanowiło 438 oficerów i marynarzy. (IJN Nagara w Chinach, 1934) Lekki krążownik IJN Nagara zwodowany został w stoczni Sasebo 9 września 1920. 25 kwietnia 1922 otrzymał nazwę Nagara (nazwa rzeki w Chubu w środkowej części Honsiu) i został włączony do Nihon Kaigun (Cesarskiej Marynarki Wojennej). Nagara zatonął w pobliżu Wysp Amakusa na Morzu Wschodniochińskim 7 sierpnia 1944 po storpedowaniu przez amerykański okręt podwodny USS Croaker (SS-246). 10 października 1944 lekki krążownik IJN Nagara został skreślony z listy Floty. (IJN Nagara w Sasebo, wiosna 1922) Na krótko przed rozpoczęciem działań wojennych na Pacyfiku, 10 września 1941 Nagara wraz z lekkimi krążownikami Kuma i Natori utworzył dowodzony przez wiceadmirała Takahashi Ibo 16 Dywizjon Krążowników, który został wcielony w skład Trzeciej Floty. 26 listopada 1941 jako okręt flagowy admirała Kyubo Kyuji opuścił wody terytorialne Japonii i skierował się do Palau, gdzie zastał go wybuch wojny... Zainteresowanych dalszym przebiegiem służby okrętu zapraszam tutaj. Tyle tytułem krótkiego wstępu. IJN Nagara jest pierwszym sklejonym przeze mnie okrętem. Z założenia model miał być prosto z pudła z dodanymi relingami. Jednak w trakcie prac zaczęły dochodzić kolejne waloryzacje – zaślepki na bulaje, figurki marynarzy, a także wymieniłem lufy dział 140mm i 127mm na igły lekarskie. Model składało się bardzo przyjemnie, z niewielką ilością szpachlówki (no może poza jednym elementem tuż za nadbudówką dziobową – no ale o tym było w wątku warsztatowym). Całość malowałem akrylami Tamiya, Gunze Hobby Colour, Pactra, Vallejo i Citadel, za pomocą aerografu (linoleum), sprayu (kadłub, kominy nadbudówki, działa, maszty) i pędzla (drobne elementy, detale na pokładzie i marynarze). A oto co udało mi się stworzyć przez nieco ponad półtora miesiąca pracy (z przerwami oczywiście): I na koniec jeszcze część „wesołej załogi” krążownika (następnym razem poobcinam im ręce): Z modelu generalnie jestem zadowolony (takie 7/10), tym bardziej, że wszystko było dla mnie jednym wielkim „pierwszym razem”. Najwięcej wymęczyły mnie relingi (co zresztą widać) i olinowanie. Będę musiał poszukać innego sposobu na jego wykonanie. Nici z pończoch nie pozwalaja na wykonanie obwisłych linek (a takie być powinny), pozatym naprężenia jakie powodują sprawiły między innymi lekkie pochylenie ku dołowi prawego, górnego ramienia na maszcie na nadbudówce dziobowej. Docelowo okręt będzie stał na podstawce imitującej wodę lub małej dioramie. Ale to dopiero jak nazbiera mi się już kilka okrętów – wówczas za jednym zamachem zrobię podstawki (żywica lub żel) dla nich wszystkich. No i to by było na tyle. Oczywiście zachęcam do oglądania (już chuba po fakcie, bo tekst jest na samym dole), chwalenia, marudzenia, narzekania czyli ogólnie pojętego komentowania. Wszelkie uwagi będą dla mnie niezwykle cenne i na pewno się przydadzą przy okazji budowy następnego okrętu (już chyba nawet wiem co to będzie). Na wszystkie pytania w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć.
  5. Dzięki Chociaż z olinowania to jestem raczej średnio zadowolony Relingi w 1:350 widziałem w: 1. www.luckymodel.com (Hong Kong) - produkcji Lion Roar (8 USD) 2. www.tomsmodelworks.com (USA) - ich własnej produkcji (18 USD) 3. www.mojehobby.pl - produkcji Abera (26 zł) To sklepy w których robiłem zakupy. Jeżeli chodzi o koszty wysyłki z tych zagranicznych sklepów to Luckymodel wysyła blachy na własny koszt (teoretycznie idą 7-11 dni, praktycznie 6-9 - tak przychodziły do mnie), w TM koszt przesyłki to bodajrze 2 USD, a paczka była u mnie po 6 lub 7 dniach.
  6. Witam! Wprawdzie motory nie interesują mnie wogóle, ale to co tutaj wyprawiasz to poprostu modelarska poezja w wykonaniu zegarmistrzowskim (ale mi się napisało ). Aż się nie mogę doczekać zapowiadanych przez Ciebie szprych
  7. Co prawda miało już nie być zdjęć w wątku warsztatowym, ale jako, że wstawiłem jedną (a raczej dwie) fotkę na mikromodele.fora.pl to, żeby sprawiedliwości stało się zadość zamieszczam ją i tutaj. Zdjęcie przedstawia stan okrętu z przed dwóch dni: I to już naprawdę ostatnia. ps. dodałem jeszce mały maszt na dziobie, który to pojawia się na wszystkich planach i zdjęciach okrętu, a którego oczywiście nie ma wśród części (zrobiłem go z "wyciągniętej" nad zapałką ramki) oraz najważniejszy element każdego japońskiego okrętu - złotą chryzantemę na dziobie
  8. Witam! Dzisiaj o 22:07 przykleiłem ostatnią linkę Tak więc Nagara jest już prawie skończona. Piszę "prawie" ponieważ w czasie prac nad olinowaniem kilkukrotnie naruszyłem niezwykle delikatne w tej skali relingi Tak więc muszę je jeszcze lekko naprostować i w jednym miejscu dokleić. Ale to dopiero jutro. Jutro też, postaram się zrobić trochę zdjęć gotowego w 100% okrętu i umieścić je w galerii
  9. Super cygaro, eee, tzn. świnia Całość jest bardzo fajne pocieniowana. A odnośnie większego brudzenia, to ja bym już tego nie ruszał - tak jak napisałaś jednostki tego typu raczej nie miały szans na zbytnie się ubrudzenie Gratuluję Chyba sobie kupię Kaitena....
  10. łsobota

    I-58 [Tamiya, 1:700]

    Witam! Prace trochę ruszyły do przodu. Nie za bardzo mam teraz czas, żeby porządnie zająć się rozpoczętymi projektami, ale ten akurat chciałbym trochę podgonić, przynajmniej do momentu zakładania relingów - w tym właśnie miejscu zatrzymałem się przy budowie I-16 i chciałbym ten element wykonać na obu okrętach za jednym zamachem. A teraz fotki. Kadłub: Kiosk: I rzut ogólny na całość: Jak widać część elementów wymaga drobnych poprawek malarskich, czym mam nadzieję zająć się jutro Glen (w raczej symbolicznej postaci ) jak widać na jednym ze zdjęć będzie. Katapulta niestety zostanie pudełkowa - czyli też raczej symboliczna. Niemniej w niedalekiej przyszłości chciałbym obok I-58 postawić Glena na katapulcie w 1:72 z tego zestawu: A co do wspomnianego przez Ciebie motoru to ... Gratuluję wykonania i przede wszystkim precyzji
  11. Dzięki Powolutku go kończę. Niestety olinowanie w tej skali (jak zresztą nieszczęsne relingi) wymaga wiele cierpliwości. Żeby się za bardzo przy tym nie denerwować codziennie doklejam trzy do pięciu nici. Wydłuży to nieco czas wykończenia modelu, ale pozwoli zachować zdrowie psychiczne Oj bardzo uciążliwa. A więc powodzenia i dużo,dużo cierpliwości
  12. łsobota

    I-16 [Tamiya, 1:700]

    Przyznam, że chciałem je zostawić w takiej postaci (patrząc na nie oczami a nie przez aparat wyglądają OK), ale widzę, że będę je musiał poprawić Napisz proszę co w nich jest najbardziej rażące - kolor, intensywność, kształt? Postaram się to zmienić póki jeszcze nie ma relingów.
  13. Na etapie pokazanym przez zdjęcie to nic trudnego. Rano zrobiłem trzy linki odchodzące w od tych głównych i tu już jest znacznie trudniej - pojawiają się problemy z precyzyjnym "zaczepieniem" linki o pokład, komin, czy nadbudówkę (głównie ze względu na brak miejsca oczywiście), pozatym trzeba cały czas uważać na naprężenia - żeby za bardzo nie naciąnąć głównych lin, a zarazem, żeby te boczne były odpowiednio naciągnięte. No ale myślę, że z pomocą wykałaczki, skalpela i super gluta powolutku będę się posuwał do przodu. Najważniejsze w tym momencie to się do tego nie zniechęcić (no nie drgające ręce - dzisiaj jestem z nich zadowolony )
  14. łsobota

    I-58 [Tamiya, 1:700]

    Dla mnie każdy okręt i statek do linii wodnej wygląda dziwnie, ale zdecydowałem się na takie rozwiązanie, ponieważ docelowo wszystkie moje okręty będą stały na jakiś podstawkach imitujących wodę. Może skuszę się nawet na jakąś dioramkę z dwoma lub trzema okrętami. Ale wezmę się za to jak mi się już uzbiera trochę tych maleństw i wówczas sprubóję coś "hurtem" wykombinować.
  15. Dzięki
  16. Witam! Niejako z rozpędu (prace nad "pudełkowym bliźniakiem") postanowiłem zrobić drugi z okrętów podwodnych znajdujących się w zestawie Tamiyi o numerze 434 ("in box" tutaj). Tym razem jest, to okręt podwodny I-58 (typ B3/B4), który zasłynął zatopieniem amerykańskiego krążownika Indianapolis. Zestaw umożliwia jednak wykonanie tego okrętu z wcześniejszego okresu jego służby, kiedy to jednostka ta była nosicielem wodnosamolotu E14Y "Glen" (17 marca 1945 w Kure zdemontowano katapultę I-58, przystosowując okręt do transportu sześciu Kaitenów). Na początek chciałbym zaprezentować kilka zdjęć oryginału (niestety są to zdjęcia powojenne, a więc już bez katapulty): Przedział torpedowy: A ten miły pan to ostatni dowódca I-58, kapitan Hashimoto Mochitsura: Wracając do modelu, to skleiłem elementy kadłuba oraz kiosku, po czym całość psiknąłem Neutral Gray Tamiyi: I jeszcze całość złożona na sucho: Jutro zajmę się washem i deskami pokładu (w przeciwieństwie do I-16 deski pomaluję zalecaną przez instrukcją Tamiyą XF-55 "Deck Tan"). Na koniec jeszcze słówko o przewidywanych waloryzacjach - tak jak w przypadku I-16 będzie dość skromnie - fototrawione relingi i igła lekarska. No i oczywiście olinowanie z pończochy
  17. łsobota

    I-16 [Tamiya, 1:700]

    Już wróciło (wczoraj wieczorem) - melduję, że obyło się bez strat
  18. Po dłuższej przerwie udało mi się w końcu przysiąść do porzuconej z przyczyn niezależnych Nagary. Zacząłem robić olinowanie okrętu, którego to etapu bardzo się obawiam (drżące ręce). Jako, że ze zdjęć archiwalnych raczej ciężko wyczytać jak to powinno wyglądać, to moją jedyną pomocą mianowałem instrukcję modelu i znadjdujący się w niej poniższy schemat: Będę się starał odwzorować jak największą ilość "połączeń", ale zdaję sobie sprawę, żę będzie to dość trudne (skala + brak doświadczenia), więc część zapewne sobie odpuszczę. Jako materiał służy mi granatowa pończocha (całość będzie malowana czarną farbą). No ale dość gadania, czas na zdjęcia. Na razie udało mi się zrobić (w ok. 25 minut) tyle: Jako, że jest to ostatnia relacja ze stoczni (kolejne zdjęcia będą już w galerii), to chciałbym podziękować wszystkim osobom, które swoimi spostrzeżeniami, radami jak i krytyką przyczyniły się do powstania tego modelu
  19. łsobota

    I-16 [Tamiya, 1:700]

    Trochę spóźnione (bo zgodnie z obietnicą miały być 1 grudnia ale miałem problem ze zgraniem zdjęć z aparatu, co udało mi się dopiero po powrocie do domu) zdjęcia, przedstawiające okręt po rozjaśnieniu zacieków i "złoszowaniu" kiosku: Jeszcze rzut "oka" na całość: Jutro chciałbym zabrać się za relingi i drobne prace wykończeniowe na pokłądzie (usunięcie kilku farfocli, poprawa lin na dźwigach i dorobienie małego "maszcziku" w okolicach dziobu - instrukcja o nim nie wspomina. Dobrze, że zauważyłem to teraz, a nie np. po zrobieniu olinowania ), muszę też poprawić numer na kiosku (drżące ręce skutecznie mi to do tej pory uniemożliwiały ), a potem już tylko olinowanie i koniec
  20. Model po prostu piękny (i ciekawy) A malowanie i cieniowanie to poprstu pierwsza liga, gratuluję
  21. łsobota

    I-16 [Tamiya, 1:700]

    Paweł pisząc o rozjaśnieniu masz na myśli dolną część kadłuba (tego co widać na zdjęciach) czy też tą płaską część (charakterystyczną dla serii waterline), którą powinno się malować na czerwono? A może zrobić rozjaśnienie na granicy łączenia obu elementów (to wydaje mi się najsensowniejsze)? Pytanie może trywialne, ale ja się na okrętach zupełnie nie znam (toż to raptem drugi model w życiu), więc proszę o wyrozumiałość I jeszcze jedno pytanie - czy do tego zabiegu nadawałaby się mocno posolona woda naniesiona na model pędzlem i pozostawiona do wyschnięcia (zamiast rozjaśniania)?
  22. łsobota

    I-16 [Tamiya, 1:700]

    Zgodnie z sugestiami Jędrka poprawiłem zacieki - te "mocniejsze" przetarłem nasączoną spirytsem husteczką. Zrobiłem też wash'a na kiosku. Nowe zdjęcia będą jutro.
  23. łsobota

    I-16 [Tamiya, 1:700]

    Na nowo "psiknąłem" (Tamiya AS-7 w sprayu) kiosk a następnie przykleiłem go do pokładu. Zastanawaiam się jeszcze nad washem w jego tylnej części. Pozatym co widać na zdjęciach (mam nadzieję, bo zdjęcia kiepskie o czym pisałem już wcześniej) zrobiłem rdzawe zacieki: I to tyle na dzisiaj. Jutro poprawię dźwigi i jak się zdecyduję to zrobię washa na kiosku.
  24. łsobota

    Musashi w 1/350

    Wielka szkoda Bo model nawet zza szkła wygląda powalająco. A tak wogóle to Musashi/Yamato to moje ulubione pancerniki - urzekła mnie ich "sporotowa" linia (dla kontrastu na kolejnych miejscach są Kongo i Nagato ).
  25. łsobota

    I-16 [Tamiya, 1:700]

    Tak, ale nie jest to specjalnie trudne. Sam model jest bardzo prosty i na dobrą sprawę można by go spokojnie ukończyć w jeden dzień. Po prostu staram się siąść do niego każdego dnia (wczoraj się nie udało) i coś tam przy nim podłubać te parenaście minut. Dzisiaj rano przykleiłem do pokładu dźwigi i maszt co zajęło dosłownie 10 minut. Powoli jednak kończą się możliwe do wykonania w warunkach "polowych" czynności -tzn. doklejenie lin do dźwigów, poprawienie malowania kiosku, zrobienie rdzawych zacieków i to w zasadzie tyle. Relingi, malowanie na czerwono linii wodnej, wykonanie z drutu kilku drobnych elementów na pokładzie oraz olinowanie zrobić będę mógł dopiero po powrocie do domu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.