-
Liczba zawartości
7 362 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
95
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez barszczo
-
Jak wspomniałem wyżej wszystko malowane z ręki, bez żadnego maskowania. Najpierw linie graniczne, potem wypełnianie, delikatnie, panel po panelu. Odkurzu zero. Farby MRP są w tym względzie niesamowite.
-
Coś tam jeszcze podziałam oczywiście, ale nie za mocno. Te samoloty były dość zadbane. Do malowania z ręki nie do przecenienia, parę kolorów jeszcze nabędę .
-
Pierwsza, nierówna trochę walka z MRP zakończona, tych farb trzeba się po prostu nauczyć. Tak to teraz wygląda, teraz trochę brudów i zakańczamy:
-
Święte słowa w kwestii podkładu pod MRP. Dzisiaj zaryzykowałem i poszedł brąz z ręki. Po prostu inna bajka, komfort malowania niesamowity. Nie mam jeszcze za bardzo wyczucia do tych farb, ale humor mam zdecydowanie lepszy. Teraz jeszcze zielony i finito, trzeba będzie jeszcze wyostrzyć przejście brązu tu i ówdzie:
-
Pierwszy kolor na miejscu. Z braku doświadczenia z farbami MRP, poszedł po całości. Są za rzadkie jak dla mnie i efekt jak na razie jest daleki od tego do jakiego jestem przyzwyczajony:
-
Jako że malowanki zaczynam, wygrzebałem z przepastnych zasobów sieci jeszcze jedno zdjęcie 73 w wybranym przeze mnie kamuflażu, ze smaczkiem w postaci steru kierunku w jednolitym szarym (?) kolorze. Prawdopodobnie podmieniony z innego egzemplarza. Mój też taki będzie:
-
W tym modelu nie ma silnika, trzeba dokupić zestaw Eduarda. Taki plan jest na drugiego Meśka .
-
Kadłub w końcu w jednym kawałku, wklejone wydechy: Przygotowane do montażu elementy przodu kadłuba, małe wloty oczywiście z otworami: I nie mogłem sobie odmówić montażu na sucho z kołpakiem śmigła, wygląda nieźle: I na koniec podebrane z zestawu Hasegawa/Revell gondole z działkami i koła które wyglądają delikatniej niż zestawowe: I jak na zamówienie Aires/Quickboost zapowiedział późny filtr tropikalny do Messerschmittów:
-
Kalki bardzo fajne ale malowania są do wersji P-40F zasadniczo różniącej się od P-40E. P-40F napędzał inny silnik więc chłodnice i okapotowanie całkowicie zmieniono, cały przód wygląda inaczej. Do P-40E znajdziesz mnóstwo kalek i masek z ciekawymi malowaniami.
-
-
Tak jest, jakoś zasmakowałem w tej technice. Takie młode trochę to wino . Sumienie mnie już ruszyło, nawet plastik zmienił odcień.
-
-
To jest RLM66 Gunze, a właściwie teraz Mr Color. Zdjęcie jest rozjaśnione żeby więcej szczegółów było widać .
-
-
Działam dalej z dużym Messerschmittem. Praktycznie zakończone nitowanie dużych powierzchni. Pozostał tylko wierzch skrzydeł i doklejane panele silnika na kadłubie. To dopiero po zakończeniu montażu w całość. Model dostał też wczesny statecznik pionowy: Małe wloty zdecydowanie lepiej wyglądają z otworami. Zniknęła też alternatywna klapka wlewu oleju: Kołpak gotowy, łopaty poprawione na tyle, na ile się dało. Całość zagruntowana: I na koniec kokpit gotowy na poprawki i montaż blaszek. Tutaj bez napinki, będzie zamknięty:
-
Ja do tej pory wychodziłem z tego samego założenia, ale stwierdziłem że model w tej skali bez nitów wyglądałby zbyt płasko. Niekoniecznie trzeba je uwydatniać washem po malowaniu, ale powinny jednak być. Podciągnąłem trochę prace w związku z dwoma wolnymi dniami. Skleiłem i wyszlifowałem kołpak, trochę szpachli jeszcze i będzie gotowy, skończyłem stateczniki poziome i zacząłem walkę z zestawowymi kołami: Początki nitowania skrzydeł od dołu, część większych nitów jest zestawowa, dorabiam te brakujące: I zabawa z górnymi częściami skrzydeł, tutaj miałem zagwozdkę jak wynitować okrąg. Zrobiłem to ostatecznie w minutę z ręki po narysowanej linii. Poszpachlowałem jeszcze zapadliska, których w modelu trochę jednak jest.
-
A oto i moja nowa zabawka, stanowczo za późno znalazła się w moim warsztacie: Pierwsze próby poczynione na stateczniku poziomym, przejechałem washem żeby było lepiej widać:
-
Jest to w planach .
-
I drobne dłubanki na początek, tak trochę od tyłu bo czekam na dodatki. Poskładałem golenie podwozia które jednak biorąc pod uwagę miękkość plastiku wymienię na metalowe, nawierciłem rury wydechowe i przygotowałem łopaty śmigła: A tutaj macie dla porównania trzy kołpaki: z lewej Revell, w środku Aires/Quickboost, a z prawej Hasegawa. Revellowy kołpak ma podział w złym miejscu i po sklejeniu trzeba go zaszpachlować. Potem pogłębić właściwą linię podziału u podstawy i drugą w połowie kołpaka. Linia i nity wokół wylotu działka też do usunięcia.
-
Tak, dobrze widzicie. 1:32. Nie oznacza to bynajmniej że zdradziłem "swoją" podziałkę. Tak mi się fajnie robiło włoskiego Gustawa, że postanowiłem zrobić kolejnego. A że trafił się nieco większy Mesiek, a nawet dwa, to decyzja była szybka. Model taki: już kilka lat na rynku, pomimo kilku słabych miejsc nie najgorszy. Montex robi maski na dwa fajne włoskie Gustawy, pierwszy to Bf109G6/R6 Trop: drugi to Bf109G6 kapitana Ugo Drago: Dodatków nie będzie dużo, Eduardowe blaszka do kokpitu i pasy, lufy Mastera i maski Montexu. Prawdopodobnie wymienię też bąble na Airesowe. Model będzie przenitowany.
-
Przedstawiam galerię włoskiego Gustawa. Budowa jak to u Edka prawie bezstresowa, całość malowana farbami Gunze H i C oraz Tamiya, brudy oleje od AK i pigmenty, obicia kredkowe. Miłego odbioru tradycyjnie życzę:
-
-
-
-
