Jak w każdej dziedzinie, która jest przejawem ludzkiej "twórczości" tak i w fotografii największe ograniczenia tkwią w naszej głowie.
Np. teza kolegi Baas Ark'a o tym, że kitem nie ustrzeli dobrego krajobrazu, do krajobrazu nie potrzeba markowej optyki za parę tysięcy, co komu po szkle za 4kPLN jak nie będzie miał pomysłu na kadr, jak nie będzie potrafił uchwycić klimatu czy chwili?
Niewątpliwie potrzeba czasu i praktyki, żeby załapać pewne klimaty, żeby sobie wyrobić własny styl, pewne rzeczy trzeba przerobić samemu bonic tak nie uczy jak własne błędy - niby człowiek czytał, wysłuchał dobrych rad a jednak ...
Pisze to z perspektywy kilkunastu lat intensywnego obcowania z fotografią, wzorcowo przerabiałem każdy "etap" fotograficznej "ewolucji", jak chyba każdy z zacięciem technicznym przeżyłem sprzętowy wyścig zbrojeń, wydałem na sprzęt kilkadziesiąt tysięcy złotych - całe szczęście dotarłem do miejsca gdzie mogłem stwierdzić, że sprzęt to temat totalnie wtórny.
Zaproponowałem aparat, który nie rujnuje budżetu a przy okazji ma w sobie niesamowity potencjał, który w połączeniu z naszą głową, okiem, i świadomością czynu może na prawdę czynić cuda.
Osobiście bez mała 5 lat używam jego starszego brata - NEX-7 - oraz paru obiektywów (z pomocą przejściówki) od przemysłowych kamer telewizyjnych, w chwili obecnie zamieniłbym go tylko właśnie na Alfę 6000 - ma parę udogodnień w stosunku do Nexa, którymi bym nie pogardził, np. WiFi.