-
Liczba zawartości
141 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
16
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Bercik
-
Hawker Hurricane Mk I, Stanisław Skalski, 1/72 Arma Hobby
Bercik odpowiedział Bercik → na temat → [L]Galerie
Dzięki Panowie! -
Dzięki! O ile mi wiadomo, było to urządzenie do lokalizacji źródeł sygnałów radiowych w celu np. niszczenia radiostacji. Ale nie spełniło swojej roli i było zastąpione innymi urządzeniami, więc znalazło się raptem na kilku maszynach.
-
Intensywna końcówka roku Ostatni zrobiony w tym roku model, który długo za mną chodził, bo zawsze chciałem mieć czarnego Emila. Jednocześnie kilka lat przeleżał w pudełku w czarnym podkładzie, bo nie mogłem zmusić się do zrobienia tego radaru. Niby pierdoła, bo ma to pół centymetra, ale obejmuje blaszkę, część żywiczną i vacu, no i ciężko to czysto złożyć ze sobą Kalkomanie, jak i konwersja, pochodzą z zestawu AML i są to najgorsze, najbardziej koszmarne kalkomanie, z jakimi pracowałem. Jestem też świadom informacji o czerwonym kolorze liter, ale zostałem przy szarym. Na modelu sporo się dzieje ale ciężko to niestety uchwycić apratem. No ale "coś" tam mam nadzieję widać. PS. To mój 20-sty Messer 109 w 1/72
- 6 odpowiedzi
-
- 23
-
-
Hawker Hurricane Mk I, Stanisław Skalski, 1/72 Arma Hobby
Bercik odpowiedział Bercik → na temat → [L]Galerie
Jeśli chodzi o szerokość, pasował idealnie. Trochę podpiłowałem sufit wnęk podwozia i lekko podciąłem tylną ścianę za fotelem (tę plastikową) żeby łatwiej go zamontować ale to nie jest komercyjny produkt więc absolutnie nie ma powodu do narzekania wygląda to kosmicznie, jak jest pomalowane i wklejone, szczególnie gołym okiem Co dokładnie modyfikowałem będzie widać na filmiku, jeśli masz czas i ochotę, zerknij -
Hawker Hurricane Mk I, Stanisław Skalski, 1/72 Arma Hobby
Bercik odpowiedział Bercik → na temat → [L]Galerie
Hej Dzięki, może przy okazji podmienię. Nie zauważyłem na zdjęciu, żeby ta użyta część odbiegała. Nie mam zdjęcia akurat do tego modelu, ale mam do jego braciszka. Oba powstawały w tym samym czasie i kokpity są identyczne. Więc tak to mniej więcej wygląda (na dłoni jest wydruk w jednym kawałku, tablica to druk 3D i kalka z modelu): -
Cześć, Trzecia maszyna Stanisława Skalskiego w kolekcji. Doskonały model Arma Hobby wraz z drukowanym w 3D prototypowym kokpitem, który, mam nadzieję, kiedyś ukaże się w sprzedaży Muszę pochwalić kalkomanie Army. Obawiałem się tego malowania, bo litery są charakterystycznie koślawe i specyficznie upchane między kokardą, a pasem na ogonie - nie byłem pewien, czy uda się to dopasować tak, jak na zdjęciu oryginału. Ale udało się, projekt kalkomanii jest idealnie zwymiarowany. Niezmiennie zapraszam też na mój YouTube
-
Dzięki! No niestety mam taką obserwację, że ten YouTube zajmuje bardzo dużo czasu, który mógłbym poświęcić na modele. Więc myślę, że w 2026 trochę mniej Internetu (lub w innej konwencji), a więcej dłubania.
-
Piękny model! I podpinam się z prośbą o kolory, bardzo mi leżą
-
Gość nie potrafi skleić modelu i mi.in. na fanpage Army wypisywał, że Arma mu zrujnowała święta
-
Wiesz co, na sucho obie mi się położyły dość podobnie więc ostatecznie o tym nie pisałem. Ale problem u Eduarda jest mi znany z informacji od innych modelarzy, więc może moja obserwacja wynikała z faktu, że moje modele były tylko przyłapane taśmą, bez wklejonych elementów konstrukcyjnych itd. Wyjdzie w praniu. Ten Japończyk i jego wendeta na Fejsie to inna liga
-
Moim modelarskim okiem o P-51D Arma Hobby i Eduarda I komentarz po polsku: Swój model Mustanga musi zrobić chyba każdy producent. Model Arma Hobby był zapowiadany już kilka lat temu, od razu po premierze wczesnej wersji, która była wspaniałym modelem, i którą zbudowałem. Projekt ostatecznie zajął bardzo długo i w międzyczasie Eduard zdołał wypuścić swoją miniaturę. Ostatecznie, mamy na rynku dwa doskonałe modele tego samolotu. Pudełko Arma Hobby to dwie ramki z szarego plastiku i jedna z częściami przezroczystymi. Części umożliwiają budowę różnych wersji Mustanga, od D-5 do późniejszych, a kalkomanie – miniatur D-5 oraz D-10. Co ciekawe, przezroczysta ramka wlewowa jest jednocześnie stojakiem do montażu podwozia i do transportu gotowego modelu. Eduard to dużo bogatsze pudełko. Ponieważ miałem pod ręką tylko Limited Edition, mamy tu dwa kadłuby, jeden do wariantu D-5 i osobny do pozostałych, czyli D-10, 15, 20 i 25. Jeśli zdecydujesz się na zakup standardowego modelu Profipack lub Weekend Edition, znajdziesz tam prawdopodobnie tylko jeden kadłub, więc jeśli zdecydujesz się na kalkomanie spoza pudełka, upewnij się, że masz odpowiednie części. Każdy model oferuje wiele alternatywnych elementów wyposażenia, śmigieł, ogona, czy zbiorników, ale u Eduarda tego wszystkiego jest więcej. Otrzymasz tu nawet rakiety i bazooki. Jeśli potrzebujesz wszystkiego już dziś, pudełko Eduarda da Ci większą różnorodność. Jeśli możesz trochę poczekać, zakładam, że dodatkowe części pojawią się w kolejnych pudełkach Arma Hobby, podobnie jak miało to miejsce w modelu B. Duża różnorodność komplikuje sam montaż, i w ten sposób instrukcja Eduarda to ogromna książka, z masą informacji o tym, jakich części użyć do konkretnej wersji malowania. Łatwo się pogubić. Instrukcja Arma Hobby jest trochę bardziej przejrzysta, dodatkowo pokazuje kolorystykę elementów, co bardzo ułatwia życie. Kalkomanie w modelu Eduarda są ogromne. Nie ma sensu porównywać kilkunastu malowań z limitowanej edycji do standardowego wydania Arma Hobby, więc powiem tylko, że w jednym z wielu pudełek, jakie wyda Eduard, każdy znajdzie coś dla siebie. W standardowym wydaniu Eduarda, znajdziemy pewnie od 4 do 6 malowań, przy trzech od Arma Hobby. To skromnie ale podoba mi się, że Arma wybrała malowania różnorodne, w Natural Metal, w częściowym kamuflażu i w standardowym malowaniu RAF. Jakość kalkomanii Eduarda trochę rozczarowuje. Pierwszy znany problem to słaba saturacja żółtego, czerwonego i niebieskiego koloru. Drugi problem to ten dziwny film, z widocznymi skazami. Trzecia to jakość druku małych napisów. O ile u Eduarda widać, że jest tam jakiś napis, o tyle u Arma Hobby wszystko jest ostre jak brzytwa. W tym przypadku, mniej znaczy więcej. Co ciekawe, w obu zestawach znajduje się malowanie tego samego samolotu, więc można bezpośrednio je porównać. Pomijając pasy inwazyjne, obaj producenci sugerują inny kolor powierzchni górnych. Arma Hobby brytyjski zielony, Eduard Olive Drab. Eduard oferuję blaszkę fototrawioną, która jest niezbędna do budowy tablicy przyrządów, ponieważ kalkomanie z zegarami są tragiczne. W Arma Hobby kalkomanie z zegarami są doskonałe i blaszka nie jest potrzebna. Ciekawe, że tablica w obu modelach jest lekko wypukła w centralnej części, podczas gdy w prawdziwym samolocie wygląda na lekko wklęsłą. Bliższy zdjęciom jest element Arma Hobby, a pomalowanie centralnej części trochę ciemniejszym kolorem powinno pomóc oszukać oko. Z kolei pasy jedynie w formie kalkomanii u Arma Hobby nie podobają mi się i bardzo brakuje mi w tym modelu fototrawionych pasów siedzeniowych, które ma Eduard. Pewnym rozwiązaniem tej kwestii jest wydruk, który można było dostać za darmo podczas preordedu tego modelu, a który na stronie producenta można ściągnąć lub dokupić osobno – do druku albo jako gotowy element. Dzięki temu detalowi, zestaw Arma Hobby jest kompletny i moim zdaniem, nie potrzebuje żadnego dodatku. Oczywiście, dla wielu oznacza to albo dodatkowy koszt, albo kłopot z samodzielnym wydrukowaniem elementu. Jeśli chodzi o pozostałe elementy na blaszce Eduard, nie uważam, żeby były niezbędne, i moim zdaniem, dużo ciekawszy efekt w skali osiągnie się dzięki kalkomaniom do wnętrza z modelu Arma Hobby. Co ciekawe, te same elementy w druku 3D możesz dokupić od Eduard do ich modelu. Powiedziałbym, że jakość obu produktów jest bardzo zbliżona, może z lekkim wskazaniem na fotel Eduarda. Eduard zalał rynek ogromną wręcz ilością dodatków – możesz kupić kokpit, zbiorniki, koła, silnik i cokolwiek przyjdzie Ci do głowy. Obaj producenci dorzucają cięte w papierze Kabuki maski na oszklenie oraz koła, ale Eduard zapomniał o masce na kółko ogonowe, które w modelu Arma Hobby jest. Każdy z producentów inaczej rozwiązał też sam montaż kółka ogonowego. W modelu Eduarda jest ono wklejane po zamknięciu kadłuba, co ułatwia obróbkę kadłuba i ogranicza ryzyko złamania części. W przypadku Arma Hobby, niestety wklejamy je przed sklejeniem kadłuba. Punkt dla Eduarda. Technicznie rzecz biorąc, oba modele mają części bardzo dobrej jakości, nie ma tu niedolewek czy problematycznych jamek skurczowych. Natomiast kanały wlewowe Arma Hobby są przeważnie większe oraz umieszczone mniej przyjaźnie. Jeśli chodzi o główne części, pierwsze co rzuca się w oczy to brak nitowania na kadłubie Arma Hobby. Można lubić nity lub nie, ale trzeba przyznać, że kadłub Eduarda wygląda bardzo efektownie. Oczywiście każde szpachlowanie czy szlifowanie spowoduje, że część nitów zniknie więc ten medal ma dwie strony. Zawsze można też wykonać nity na modelu Arma Hobby samemu. Druga oczywista różnica to skrzydła, które w modelu Eduarda nie posiadają nitów, ale posiadają standardowe linie podziałowe. Wielu modelarzy zgadza się, że większość linii na skrzydłach Mustanga nie powinna być widoczna, albo powinna być tylko ledwo widoczna, bo w rzeczywistości te elementy były szpachlowane. I tak dokładnie do tematu podeszło Arma Hobby i jest to chyba pierwszy raz, gdy jakiś producent, bez względu na skalę, zdecydował się to odwzorować. Jeśli prawda historyczna liczy się dla Ciebie, skrzydło Arma Hobby będzie lepsze. W zasadzie, to idealnym kompromisem byłby model o kadłubie jakości Eduarda i skrzydle jakości Arma Hobby… Kokpity oceniam bardzo podobnie, niektóre detale są lepsze w jednym modelu, inne w drugim ale oba będą super efektowne. Osobiście podoba mi się, że stelaż i jego wyposażenie w modelu Arma Hobby są przygotowane osobno, podczas gdy u Eduarda to jeden element. Osobne elementy łatwiej pomalować, ale oczywiście jest to też więcej części do wycięcia. Każdy kto malował model Mustanga wie, ile jest roboty z maskowaniem dwukolorowej wnęki podwozia, dlatego jestem zachwycony tym, że Arma Hobby zaprojektowała żebra osobno. To znacznie ułatwia maskowanie i przyspiesza malowanie i cenię to rozwiązanie wyżej, niż single element Eduarda. W teorii, możesz tylko pomalować wnękę na Zinc Chromate Yellow, bo Arma Hobby dodała srebrne kalkomanie, ale osobiście zdecyduję się na tradycyjne malowanie. Opony modelu Arma Hobby wykazują znaczną poprawę w stosunku do wersji B. Tym razem bieżnik tylko nieznacznie rozjeżdża się pomiędzy połówkami formy, tak samo z resztą, jak w modelu Eduarda, który dodatkowo ma gorsze i dziwnie małe felgi. Wszystkie te problemy rozwiązują koła żywiczne Eduarda, które są drastycznie lepsze od jego części plastikowych, ale już tylko trochę lepsze od plastikowych kół Arma Hobby. Klapy w obu modelach montuje się osobno, w pozycji opuszczonej. Eduard dodatkowo umożliwia wychylenie lotek, które u Arma Hobby są odlane razem z kadłubem. Obaj producenci inaczej podeszli do uzbrojenia. Moim zdaniem lepszy sposób przygotowania tej części, to osobno wklejany element, jak zrobił to Eduard. Obróbka elementu Arma Hobby będzie uciążliwa, nawet pomimo tego, że w wydrukach znajdziemy piękne i sprytnie zaprojektowanie lufy. Statecznik w modelu Eduarda to jedna część wklejana w kadłub. W przypadku Arma Hobby, to dwie lub trzy części, co wymaga więcej skupienia. Kolejne ciekawe rozwiązanie u Eduarda, to linia podziałowa na osłonie silnika, widoczna po sklejeniu połówek kadłuba. Bardzo praktyczne, oczywiście tak długo, jak jesteś w stanie to czysto skleić. Jakość części przezroczystych w obu modelach jest doskonała. Spasowanie głównych elementów u Arma Hobby jest w zasadzie bezbłędne, podobnie jak połączenie skrzydła z kadłubem w modelu Eduarda. Natomiast dopasowanie samych połówek kadłuba w modelu Eduarda, jest zaskakująco słabe. Winę za to ponoszą zbyt wystające piny montażowe, które najlepiej przyciąć. I to wszystko! Wydaje mi się, że wybór będzie zależał od indywidualnych preferencji modelarza i jego podejścia do nitów, szpachlowania skrzydeł, malowań i ogólnego poczucia co dostajemy za wydane pieniądze. Z pewnością oba modele są rewelacyjnej jakości i pozwolą na zbudowanie wyśmienitej miniatury. Robert
-
Piękne są te Twoje kuce
-
Z przyjemnością obejrzałem warsztat i galerię. Doskonale sobie poradziłeś z tym dość wymagającym modelem. Ten PWS to moim zdaniem najładniejszy polski samolot i kiedyś ten model sobie z pewnością zrobię.
-
Wężyki na 110 na żywo to była czysta przyjemność oglądania Bardzo fajna i zróżnicowana kolekcja!
-
Cześć i dziękuję Tak, to 1/72. Yak-1 oraz Hurricane'y to Arma Hobby, Jedenastka to IBG, 109 to Tamiya
-
Świetny model!
-
W tym roku tylko 5 sztuk ale jestem dość zadowolony z tych modeli Zdjęcia w kolejności powstawania. Dwa ostatnie modele nie były nigdzie pokazywane, wrzucę je po Świętach. Wszystkiego dobrego w 2026!
- 5 odpowiedzi
-
- 16
-
-
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
Bercik odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Masz rację, nie pamiętałem już, że Academy dało z obwódką -
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
Bercik odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Jest jeszcze w Academy ale nie ma co ukrywać, że to najbardziej przeze mnie wyczekiwany model Army -
Z końcem września udało się skończyć wrześniową Jedenastkę Stanisława Skalskiego. Zestaw IBG plus wydruki 3D, tablica Yahu, lufy Master, kalkomanie Model Maker, oszklenie Arma Hobby Zapraszam również na film.
- 8 odpowiedzi
-
- 35
-
-
Bardzo efektowny model!
-
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
Bercik odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Głupio pytasz, to odpowiedzi się nie doczekasz -
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
Bercik odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Ale wiesz, że główną ideą za tym rozwiązaniem było pójście na rękę modelarzom aby nie musieli tyle maskować dwukolorowej wnęki? Brak wciągów będzie bardzo przyjemnym "dodatkiem". -
Bardzo efektownie się zapowiada
-
Dzięki za pozytywne komentarze! Rob Taurus robi do Jaka 3, wziąłem tylko środkową część, przód i tył jest z zestawu -rozciąłem plastikowy element czeską żyletką. Lekko podszlifowałem same krawędzie żeby nie wydawały się aż tak grube no ale nadal są widocznie grubsze, niż vacu. Do Jaka 1 szkło robi Brengun ale do swojego modelu więc nie wiem czy pasowałaby do Army...
