Jump to content

persyMG

Members
  • Content Count

    52
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

4 Neutral

Personal Information

  • Location
    Gdańsk

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Gąsienice Bronco są całkiem fajne. Użyłem ich (aczkolwiek nieco innej wersji) w tym modelu. + Wykonane OK, dość łatwo się składają - tylko trzeba sobie przygotować odpowiednie "prawidło" i oszczędnie działać klejem - Wycięcie i przygotowanie (podszlifowanie) wszystkich części to parę dni roboty i ból paców - to jest jakieś 400 części na jedną gąsienice Trzeba tez uważać z łącznikami - są delikatne. - pojedyncze ogniwa są o ułamek mm za krótkie więc na jedną gąsienicę wchodzi o kilka (3 albo 4?) ogniw więcej niż było w rzeczywistości. Wizualnie tego nie widać, ale jakiś purysta może kręcić nosem. W pudełku jest zapas ogniw - mi chyba zostało kilkanaście.
  2. Trzeba mieć duży dom... a nawet posesję, żeby to wszystko składować A jak już te wszystkie Shermany i Pattony skończy to na samą myśl o amerykańskim czołgu będzie mu niedobrze.... (czego zdecydowanie nie życzę)
  3. Tak patrzę i patrzę i masuję szczękę po podniesieniu z podłogi... a w międzyczasie zastanawiam się, czy nie prościej było ten model robić zupełnie od zera? Tyle przeróbek, że z bazowego modelu to jakieś pojedyncze skrawki plastiku zostaną w końcowym dziele...
  4. Z tymi szwami to nie tak prosto - nowe, mało używane koła Shermana miały szew na gumowym bandażu, który potem się ścierał. Więc to nie koniecznie jest ślad łączenia form, ale może być świadomy wybór producenta... albo jedno i drugie jednocześnie
  5. Żuraw jak żywy - brawo!
  6. Po prostu skleiłem wszystko do kupy - tak jak napisałem, model będzie wyłącznie do testów chemii, aerografu itp. Gdybym miał go robić jak normalny model to chyba najpierw pomalował bym boki kadłuba za podwoziem, potem zamontował podwozie i pomalowane od zewnątrz gąsienice. Nawet jeśli potem by się to zamalowało częściowo to i tak była by szansa, że w miejscach niedostępnych przynajmniej jest jakiś +- dobry kolor a nie goły plastik.
  7. "Przed chwilą" właśnie też ten model skleiłem z przeznaczeniem do testów A wziąłęm go bo był najtańszy Jakość części, które są na wypraskach jest całkiem dobra jak na 20+ zł za model. Aczkolwiek, instrukcja pokazuje rzeczy, których nie ma na wypraskach. Ogniw gąsienic jest za mało, by koła ustawić wg własnej wizji - muszą być w położeniu jak najbardziej "zwartym", żeby ich starczyło. Zresztą lepiej nie wklejać koła napinającego zanim nie sklei się większości gąsienic bo się to może źle skończyć Gdyby dali kilka ogniw więcej nie było by problemu. U mnie częściowo nie dolana była płyta przednia. Myślałem, że to nadlewka i obciąłem, a potem się okazało, że jest z przodu szpara Wracając do modelu z tego wątku - brawo za wyciągnięcie z niego aż tyle.
  8. To miejsce teraz wygląda tak... a właściwie to 3 lata temu - teraz po prawej już jest albo zaraz będzie budowa biurowców...
  9. Pięknie szczegółowa robota. Też bym tak chciał "umić"
  10. Bardzo ładny i z umiarem. (tylko ten łańcuch z tyłu jakoś tak za nowo wygląda, ale poza tym model super)
  11. Gdy kompletowałem załogę to pierwszym problemem było zebranie kompletu wojaków w zimowych kombinezonach / kubraczkach i do tego w jakichś sensownych pozach. Ku memu zaskoczeniu wcale nie było to łatwe. Niemców i Amerykanów jest na pęczki... a Brytyjczyków (znaczy po przeróbce - Polaków) jest mało. Pan dowódca jest akurat z MiniArtu + ręka z jakiegoś innego ludzika. A jak popatrzyłem na figurkę, to mi się przypomniało takie zdjęcie: Więc uznałem, że dowódca to nie musi być młody chłopak i może być troszkę dojrzalszy, np. gdzieś tak 50 lat. (w końcu Gen. Maczek miał w 1944 52 lata). A przy 50-tce to siwizna nie jest całkiem niemożliwa (znam wyraźnie siwiejących mężczyzn 40+) Chodzi o przód? To raczej efekt świadomego (choć nie koniecznie do końca przemyślanego jak się okazuje) zaniechania spowodowanego strachem żeby nie przesadzić z brudzeniem. Poza tym na zdjęciach to wygląda bardziej "ostro" niż na żywo. Ale faktycznie, teraz po przyjrzeniu się to chyba rzeczywiście można by nieco podkurzyć trochę do góry... Te dziurki to wiem, że były (o ile mamy to samo na myśli). Nawet na modelu (w sensie wypraskach) są odwzorowane jak się dobrze przyjrzeć. A na gotowym modelu porobiłem lekkie zacieki / wycieki z tych dziurek, natomiast brud wokół wlewów i tak się zbierał. Patrzyłem na zdjęcia i bywały pojazdy ostro pobrudzone, wręcz zalane wokół wlewów paliwem "Set" podręczny czyli "baza" w postaci koloru jasnego drewna a na to kolor skórzany (Leather) nakładany częściowo bardzo cienkim pędzlem, częściowo suchym pędzlem, a częściowo jak wash + lekkie filtro-washowanie normalnym ciemnym washem. Czasem dorzucone jakieś maźnięcia innym brązowo-podobnym kolorem (khaki brown, schockoladbraun - czy co tam się nawinie). Przy okazji - skrzynia zamknięta jest żywiczna, ale otwarta to 100% własna robota z balsy.
  12. Sherman Firefly Ic Hybrid, Auska (35-028 5700) 1/35 2 Pułk Pancerny 1. Dywizji Pancernej Model inspirowany zdjęciem z książki Tank Power 436 Firefly wyd. Militaria. Wg tego źródła zdjęcie wykonane we wrześniu 1944 r w Belgi.... ale w innej książce znalazłem inne zdjęcie, innego polskiego Shermana dokładnie z tego samego miejsca opisane jako październik 44 - Holandia... oba zdjęcia prawie na pewno z tej samej kliszy, więc przyjmijmy, że to Benelux, jesień 44. Ponieważ nie znalazłem żadnych innych informacji o tym konkretnym pojeździe więc model robiony na miarę domysłów, własnej inwencji i (nie)wiedzy o Shermanach (Shermanologiem nie jestem, a po prostu chciałem polskiego Firefly'a z 1DP). Generalnie - w końcu mi wyszedł model, z którego jestem w zasadzie w całości zadowolony (choć pewnie zaraz niejeden wytknie mi błędy modelarskie i merytoryczne). Może jakieś drobiazgi bym jeszcze poprawił, zapewne coś mogło być lepiej - ale kiedyś trzeba skończyć - farby Model Master i Ammo MIG - filtr i oleje Ammo MIG - pigmenty Vallejo i Ammo MIG - gąsienice Bronco (warto było skleić to prawie 800 części, bo model bardzo dużo zyskał wizualnie) - lufa i trochę blaszek z zestawu Abera do Firefly Vc - załoga to efekt zabawy w dr. Frankensteina i łączenia części z kilku figurek z różnych źródeł tak, by sklecić trzy I jeszcze dziękuję koledze Martinello za pomoc w zdobyciu nadliczbowych kółek Portret z pierwowzorem i jako eksponat w oświetleniu "muzealnym" 😉
  13. Układ plam kamuflażu też można było z grubsza chociaż odtworzyć. Ale poza tym sama scenka całkiem OK. Ciekawe co się stało "temu Hetzeru"... mina? Na zdjęciu wygląda jakby miał uszkodzone koła po prawej stronie, ale gąsienice całe... dziwne.
  14. Włoch nie odrzucam definitywnie, tylko jakoś bardziej mi pasuje front zachodni i to, żeby pojazd brał udział w walce a nie defiladzie + żeby dało się go jakoś w miarę łatwo "sklecić" (elementy modelu, kalki itp) bez nadmiernego kombinowania i konieczności kupienia 5 innych modeli, żeby z nich powyciągać pojedyncze części Ze zdjęć jakie wykopałem z netu wygląda, że z Włoch to Sherman "Joasia" był by OK (o ile dobrze pamiętam, bo nie mam materiałów pod ręką). Przy czym na jednej z plansz barwnych z jakiejś książki ma wieżę z pistol port a na zdjęciu wygląda, że chyba była bez. Co do Ic Hybrid u Maczka - to z tego co wyczytałem, to 1 lub 2 były na początku (Normandia) ale potem (Belgia, Holandia) było ich więcej. Zdjęcia zdają się to potwierdzać. A odnośnie zdjęcia, które dałem (niby z Belgii), to znalazłem inne zdjęcie innego Shermana (nie FF) na pewno z tego samego miejsca, opisane jako... Holandia, październik 44. Tak wiec w opisy zdjęć też niestety nie można wierzyć (co zresztą inni już pisali).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.