Jump to content

persyMG

Members
  • Content Count

    43
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by persyMG

  1. Bardzo ładny i z umiarem. (tylko ten łańcuch z tyłu jakoś tak za nowo wygląda, ale poza tym model super)
  2. Gdy kompletowałem załogę to pierwszym problemem było zebranie kompletu wojaków w zimowych kombinezonach / kubraczkach i do tego w jakichś sensownych pozach. Ku memu zaskoczeniu wcale nie było to łatwe. Niemców i Amerykanów jest na pęczki... a Brytyjczyków (znaczy po przeróbce - Polaków) jest mało. Pan dowódca jest akurat z MiniArtu + ręka z jakiegoś innego ludzika. A jak popatrzyłem na figurkę, to mi się przypomniało takie zdjęcie: Więc uznałem, że dowódca to nie musi być młody chłopak i może być troszkę dojrzalszy, np. gdzieś tak 50 lat. (w końcu Gen. Maczek miał w 1944 52 lata). A przy 50-tce to siwizna nie jest całkiem niemożliwa (znam wyraźnie siwiejących mężczyzn 40+) Chodzi o przód? To raczej efekt świadomego (choć nie koniecznie do końca przemyślanego jak się okazuje) zaniechania spowodowanego strachem żeby nie przesadzić z brudzeniem. Poza tym na zdjęciach to wygląda bardziej "ostro" niż na żywo. Ale faktycznie, teraz po przyjrzeniu się to chyba rzeczywiście można by nieco podkurzyć trochę do góry... Te dziurki to wiem, że były (o ile mamy to samo na myśli). Nawet na modelu (w sensie wypraskach) są odwzorowane jak się dobrze przyjrzeć. A na gotowym modelu porobiłem lekkie zacieki / wycieki z tych dziurek, natomiast brud wokół wlewów i tak się zbierał. Patrzyłem na zdjęcia i bywały pojazdy ostro pobrudzone, wręcz zalane wokół wlewów paliwem "Set" podręczny czyli "baza" w postaci koloru jasnego drewna a na to kolor skórzany (Leather) nakładany częściowo bardzo cienkim pędzlem, częściowo suchym pędzlem, a częściowo jak wash + lekkie filtro-washowanie normalnym ciemnym washem. Czasem dorzucone jakieś maźnięcia innym brązowo-podobnym kolorem (khaki brown, schockoladbraun - czy co tam się nawinie). Przy okazji - skrzynia zamknięta jest żywiczna, ale otwarta to 100% własna robota z balsy.
  3. Sherman Firefly Ic Hybrid, Auska (35-028 5700) 1/35 2 Pułk Pancerny 1. Dywizji Pancernej Model inspirowany zdjęciem z książki Tank Power 436 Firefly wyd. Militaria. Wg tego źródła zdjęcie wykonane we wrześniu 1944 r w Belgi.... ale w innej książce znalazłem inne zdjęcie, innego polskiego Shermana dokładnie z tego samego miejsca opisane jako październik 44 - Holandia... oba zdjęcia prawie na pewno z tej samej kliszy, więc przyjmijmy, że to Benelux, jesień 44. Ponieważ nie znalazłem żadnych innych informacji o tym konkretnym pojeździe więc model robiony na miarę domysłów, własnej inwencji i (nie)wiedzy o Shermanach (Shermanologiem nie jestem, a po prostu chciałem polskiego Firefly'a z 1DP). Generalnie - w końcu mi wyszedł model, z którego jestem w zasadzie w całości zadowolony (choć pewnie zaraz niejeden wytknie mi błędy modelarskie i merytoryczne). Może jakieś drobiazgi bym jeszcze poprawił, zapewne coś mogło być lepiej - ale kiedyś trzeba skończyć - farby Model Master i Ammo MIG - filtr i oleje Ammo MIG - pigmenty Vallejo i Ammo MIG - gąsienice Bronco (warto było skleić to prawie 800 części, bo model bardzo dużo zyskał wizualnie) - lufa i trochę blaszek z zestawu Abera do Firefly Vc - załoga to efekt zabawy w dr. Frankensteina i łączenia części z kilku figurek z różnych źródeł tak, by sklecić trzy I jeszcze dziękuję koledze Martinello za pomoc w zdobyciu nadliczbowych kółek Portret z pierwowzorem i jako eksponat w oświetleniu "muzealnym" 😉
  4. Układ plam kamuflażu też można było z grubsza chociaż odtworzyć. Ale poza tym sama scenka całkiem OK. Ciekawe co się stało "temu Hetzeru"... mina? Na zdjęciu wygląda jakby miał uszkodzone koła po prawej stronie, ale gąsienice całe... dziwne.
  5. Włoch nie odrzucam definitywnie, tylko jakoś bardziej mi pasuje front zachodni i to, żeby pojazd brał udział w walce a nie defiladzie + żeby dało się go jakoś w miarę łatwo "sklecić" (elementy modelu, kalki itp) bez nadmiernego kombinowania i konieczności kupienia 5 innych modeli, żeby z nich powyciągać pojedyncze części Ze zdjęć jakie wykopałem z netu wygląda, że z Włoch to Sherman "Joasia" był by OK (o ile dobrze pamiętam, bo nie mam materiałów pod ręką). Przy czym na jednej z plansz barwnych z jakiejś książki ma wieżę z pistol port a na zdjęciu wygląda, że chyba była bez. Co do Ic Hybrid u Maczka - to z tego co wyczytałem, to 1 lub 2 były na początku (Normandia) ale potem (Belgia, Holandia) było ich więcej. Zdjęcia zdają się to potwierdzać. A odnośnie zdjęcia, które dałem (niby z Belgii), to znalazłem inne zdjęcie innego Shermana (nie FF) na pewno z tego samego miejsca, opisane jako... Holandia, październik 44. Tak wiec w opisy zdjęć też niestety nie można wierzyć (co zresztą inni już pisali).
  6. Jak czegoś nie ma w PL to warto rozważyć Aliexpress - trochę się czeka, ale a) mają rzeczy "absolutnie nieodstępne" u nas (np. wspomnianego Dragona) b) bywa taniej nawet z przesyłką. Dwa razy już coś tak brałem - bez problemu doszło, model pełnowartościowy (kompletny, nie podróbka itp.)
  7. Pytanie do Shermanologów a zwłaszcza specy od polskich Shermanów. W temacie Shermanów jestem w zasadzie tak zielony jak zielone były te Shermany Mam zestaw Asuki i chcę z niego zrobić Polskiego Fireflya Ic Hybrid . Poczytałem parę wątków tu i tam... (szkoda, że niestety w wielu wątkach linki do zdjęć już nie działają 😞 ). Do tego książeczki TankPower 436 (Firefly) i 392 (Polskie Shermany) i sporo innych źródeł internetowych o Shermanach w ogóle. Do wyboru, jak wiadomo, mam albo coś z 2 Korpusu z Włoch, albo z 1 D. Panc. Z Włoch zdjęcia dotyczą w większości pojazdów z defilady w Loreto i generalnie okresu powojennego, a ja chciał bym zrobić coś z okresu walk. Z tego co czytam to jest trochę zdjęć, tylko nie bardzo się orientuję gdzie... Druga opcja to coś z 1 D. Panc. Z tego co zdążyłem się zorientować, to wersji Ic Hybrid chyba było mało, a większość to Vc. Kilka osób opierało się na poniższym zdjęciu (robiąc przy tym bardzo ładne modele) zakładając, że to "nasz" Firefly i że wówczas mógł to być T-263666 z okresu walk w Normandii. Jak napisałem wyżej, chciałbym pojazd wojenny a nie powojenny. Np. w książce TankPower 436 (Firefly), str 42 jest takie zdjęcie: Taki by mi pasował Czy są jakieś inne zdjęcia tego Shermana? Jak widać jest to numer T263443 (tak mówi opis a samo zdjęcie w książce jest lepszej jakości i numer od biedy też widać i się zgadza) przy czym jest namalowany trochę nietypowo z przodu i bez "T". Czy na bokach albo z tyłu też powinien być? Gąsienice trudno określić, ale wydaje mi się, ze to mogą być T48, a na pancerzu są chyba T62 - ale na wielu zdjęciach widziałem, że na pancerzu często były T62 ale już na kołach to prawie loteria i często wbrew zasadom opisywanym tu i uwdzie. Kształt koła napędowego też trudno zidentyfikować ale mam w zasadzie niczym niepoparte odczucie, że to było takie "pełne". Proszę o jakieś porady, podpowiedzi i generalnie źródła gdzie mógł bym się skierować.
  8. Ponad rok po zrobieniu Pumy skończyłem zapowiadaną całość - wygląda to tak: zdjęcia robione na słońcu, więc niektóre rzeczy błyszczą się bardziej niż przy normalnym oglądaniu , Jak dla mnie efekt jest całkiem dobry. Mam świadomość błędów i niedociągnieć, ale całość robiona była dla własnej radochy robienia modelu a nie na konkurs modelarski. I tą radość miałem
  9. Fajny pomysł na podstawkę - w zależności od kierunku patrzenia mamy jakby dwie rożne scenki.
  10. sam wyciąłem (nie było to jakoś szczególnie trudne) a nowe pokrywy zrobiłem od zera - te wycięte były dużo za grube.
  11. Efekt w miarę końcowy jest taki jak poniżej. Nie wszystko wyszło tak, jak było w pierwotnym planie, głównie dlatego, że wiele rzeczy robiłem po raz pierwszy a mój poziom umiejętności jednak okazał się być niższy niż tutejsza średnia. Niektóre rzeczy jeszcze będę delikatnie poprawiać po skończeniu całego projektu czyli scenki z ostatniego zdjęcia. Ale to będzie musiało poczekać parę miesięcy bo teraz muszę wziąć się za coś zupełnie co innego, nie modelarskiego.
  12. Stan obecny (nie wszystko jest przyklejone, np. koła tylko włożone do zdjęcia) Trochę po wierzchu te wężyki stonowałem - na żywo nie wygląda to źle.
  13. "Strasznie" to chyba trochę przesada No nie jest oszałamiająco (tak jak bym chciał), ale beznadziejnie też chyba nie. Albo wina moja, albo sprzętu. Może po prostu z moim aero nie da rady tego zrobić,a nie mam kilkuset zł żeby sprawdzić na lepszym. Ale takie wytłumaczenie były by za proste, więc zakładam, że to raczej mój brak umiejętności. Mam pewne pomysły, które mogą poprawić to co jest - muszę je potestować. A poza tym, nigdzie nie mogę znaleźć zdjęcia rzeczywistej Pumy w kamuflażu z takim wzorem, więc możliwe, że to twórczość własna Dragona.... a na pudełku kreski są "ostre" a nie rozmyte. Ale to taka uwaga poboczna a nie próba usprawiedliwienia, bo w realu to pewnie było nanoszone pistoletem w jednostce (wiec jakoś mniej lub bardziej rozmyte)...
  14. Mimo wielu prób nie udało mi się uzyskać odpowiednio cienkich wężyków aerografem. Wdrożyłem opcje B - czyli malowanie pędzlem. Brak rozmycia krawędzi... ale poza tym, całkiem spoko. Jeszcze będzie potrzebne trochę poprawek i "postprocesingu". Wprawdzie szczęki oglądaczy na pewno opadać nie będą, ale ostatecznie to może nawet przyzwoicie wyglądać.
  15. Na razie ćwiczę na boku i na kartce-próbce(*) i wychodzi tak: *- kartka styrenu pomalowana podkładem, a nie karton Na plus - "złapana" w miarę stabilność parametrów malowania - stopniowo coraz lepsze prowadzenie aero Na minus, czyli co mi się nie podoba i muszę wypracować to lepiej - linie są za szerokie. Żeby to dobrze wyglądało wężyki powinny być o połowę węższe niż to co mi wychodzi. - krawędzie wężyków trochę zbyt rozmyte - chyba zrobiłem za dużo powtórzeń - farba jest za grubo Inne obserwacje: - margines między wężykiem a stonogą (czyli inaczej kleksem) jest minimalany... parę milimietrów za mała odległość aero od podłoża i już jest stonoga - najtrudniej jest zrobić pierwsze 3-4 przejścia. Potem jak już jakoś lepiej łapie farbę i mniej się rozlewa. Kolejne przejścia idą nawet dość łatwo... tyle, że efekt jeszcze nie zadowalający - co kilka przejść dać wężykowi porządniej przeschnąć, wtedy lepiej widać jak on właściwie wygląda na daną chwilę 1 2 Reasumując - najważniejsze zadanie na teraz to zwęzić linię
  16. Dziękuje za podpowiedzi - próbuję je zastosować... ale tak to idzie: Żeby mieć cienką kreskę, muszę robić z małej odległości.... a wtedy wychodzi kleks. Z większej odległości nawet by szło... ale wtedy jest krecha a nie wąski wężyk. Z ciśnieniem nie mam już dokąd zejść (jakieś 0.3 bara)bo w ogóle przestaje lecieć. Podawanie farby też mam niemal na minimum, tak, że ledwie leci. Robiłem rozcieńczeniem mniej więcej 10 rozcieńczalnik: 3 opóźniacz (próbowałem też bez): 1 farby. Była chwila że jakby coś zaczęło wychodzić, ale przy takim rozcieńczeniu to nawet po kilkudziesięciu przejściach kreska nadal nie była wyraźna. Poza tym, przy tylu powtórzeniach ciężko zachować dobrą powtarzalność kształtu. Najchętniej namalował bym to grubszym mazakiem Patrzyłem na różne poradniki i filmiki w internecie... i paru "mistrzy" pokazuje jak to im pięknie wychodzą cienkie linie... tylko że na papierze - tak to mi też bardzo ładnie wychodzi... do tego szybko prowadzą aero. Jak prowadzę szybko to też jest lepiej, ale docelowo odpada, bo wężyki są drobne i... wężykowate, więc nie da rady ich zrobić szybko. Muszę to ogarnąć... w końcu ludziom jakoś to wychodzi... czyli da się I jeszcze ciekawostka - znalazłem poradę, że wężyki można zrobić łatwo standardowym sposobem z pomalowaniem tła na kolor wężyków, potem maskowaniem i malowaniem głównego koloru (czyli znana sprawa), a do maskowanie użyć.... rozgotowanego makronu spaghetti.... ---------------------------- Po napisaniu posta postanowiłem zrobić jeszcze jedną, ostatnia dziś próbę... i... jest krok naprzód rozcieńczenie 3:2+kropla opóźniacza, ciśnienie 0.8 bar, małe dawkowanie farby, mało farby w zbiorniczku, delikatniejsze operowanie spustem... i zaczęło powolutku coś jakby wychodzić. To jeszcze nie jest to co chcę, bo linia jeszcze trochę za szeroka i nierówna, ale przynajmniej stabilna praca aero. Mogłem dziesiątki razy malować po linii i cały czas leciało tak samo. Reszta to praca nad prowadzeniem ręki i "dopieszczenie" parametrów... wprawdzie przy takim powolnyum nabudowywaniu koloru będę robił to chyba z miesiąc... ale nie ważne - byle wyszło
  17. Raport z pola walki z wężami: - na papierze, tekturze, kartonie, ręczniku - wychodzi (no prawie, kwestia "tuningu" i poćwiczenia), udaje się zejść nawet o 0,5mm byle tylko podłoże choć trochę chłonęło rozcieńczalnik - na plastiku (w tym na modelu) - porażka - jak próbuje robię na niskim albo bardzo niskim ciśnieniu, rozrzedzonej farbie i małym "dawkowaniu" farby to się wszystko rozlewa po podłożu i wychodzi podłużny kleks zamiast linii. Przez moment już było blisko ale na wyższych ustawieniach (ciśnienie 12-15psi, średnio gęsta farba), ale chwilę później te ustawienia już nie działały... coś robię źle i do tego mam chyba problem ze stabilnością parametrów aero / farby :( Będę próbował dalej... i kombinował równolegle nad inną metodą zrobienia wężyków.
  18. 0.2, aero dalekowschodniej (niemal japońskiej ;)) firmy Fengda - top klasa Potrzebuję linii grubości 2mm Pewnie coś robię źle - kwestia czasu aż trafię z ustawieniami lub wykombinuję metodę wykonania.
  19. No tak własnie robię. Najpierw spory kawałek na dunkelgelb, potem po wierzchu kombinuję. Powiedzmy, że robię drobne postępy, ale nadal szukam. Próbowałem też po prostu zrobić to pędzlem. Węzyki wychodzą co do kształtu i grubości dokładnie takie jak chcę... ale jak to pędzlem - bez rozmycia krawędzi i trochę nierównomierne co do koloru i grubości warstwy. Myślałem nawet nad jakmiś mechanicznym ogranicznikiem strumienia z aero (kartka z dziurką umieszczona przed dyszą) żeby dostać cieńszą linie... ale działało to tylko przez chwilę póki się nie zalało farbą Na razie walka trwa
  20. Na razie próbuję na "kartce" styrenu (na papierze nie ma sensu, bo zupełnie inaczej przyjmuje farbę) i nie wychodzi :( Nie mogę utrzymać stałych parametrów pracy - tzn. lania farby przez aero. Jak robię rozcieńczoną farbą na małym ciśnieniu, tak jak podpowiadasz, to wychodzi dość szeroka linia (za szeroka). Jak robię tak jak chciałem, czyli dość gęsta farbą to linia jest cieńsza (choć też jeszcze za szeroka) ale pod warunkiem, że w ogóle wyjdzie - najczęściej albo nie leci w ogóle, albo za dużo.... Czeka mnie ciężka walka.... Pojazd ze zdjęcia ma późne błotniki, tzn. inaczej ułożone i inaczej otwierane schowki
  21. Czyli, że jeszcze jaśniej powinno być Sprawdziłem rano w świetle dziennym - moim zdaniem wyszło OK. Chociaż.... możesz mieć rację, że po dalszych działaniach ostatecznie będzie za ciemny... W planie jest jeszcze delikatne "zażółcenie" wraz z rozjaśnieniem lub ściemnieniem całości (w zależności od potrzeb) już po zrobieniu reszty kamo - czyli wężyków. A przy okazji pytanie. Jak napisałem wcześniej, wężyki będę robił "z ręki". Chcę się jakoś zabezpieczyć na wypadek gdyby nie wyszło i trzeba było je zmyć. Ale nie specjalnie mam ochotę zmywać wszystko do zera. Wymyśliłem, żeby na to co jest teraz dać cienko filtr olejny i dopiero na to wężyki. Jak coś nie wyjdzie to od razu zmywać rozcieńczalnikiem do akryli (nie zmywaczem, żeby nie było zbyt agresywnie). To chyba ma szanse zadziałać?
  22. W jakim sensie "za jasna"? Takim, że za bardzo w stronę białego? Boję się, że dalsze operacje całość przyciemnią (poprzedni model - Jagdpanther - wyszedł jak dla mnie delikatnie za ciemny, tak o 1-2 tony), więc wolałem nieco podciągnąć w stronę jasnego. Poza tym, model jest delikatnie ciemniejszy niż na zdjęciu - niestety możliwości oświetleniowe mam nieco ograniczone i muszę trochę korygować zdjęcia w photoshopie i nie zawsze wychodzi idealna zgodność. No nic - jutro wszystko się zweryfikuje się w oświetleniu dziennym i się okaże czy to wygląda tak jak powinno.
  23. Kamuflaż powstaje - na razie modulowany Dunkelgelb. Trochę taka hybryda pre-shadingu, post-shadingu i panel-lighta Do tutejszych mistrzów mi daleko więc nie jest to cudo rzucające na kolana... ale coś tam wyszło. Z wężykami postanowiłem zaryzykować i zrobić z ręki - twardy będę, a co Na razie trochę poćwiczyłem na kartonie i nawet jakoś szło, więc są szanse, że się uda. Poza tym trochę "opakowań" różnych, ale na razie nie wykończone. Ale za to koła już bliżej wersji końcowej, choć też jeszcze bez obić i innych takich. Na zdjęciu koła tylko zgrubnie wciśnięte, nie są przyklejone - dlatego są trochę krzywo.
  24. Fajnie... tylko na razie trochę dziwnie Tzn. wygląda jakby się zapadł w tym piachu po uszy. Tylko wtedy ten piach przy samym czołgu chyba by się inaczej układał. Jak dla mnie, było by chyba ciekawiej i naturalniej gdyby gdzieś tak od pierwszego wózka w tył była woda. Wtedy by wyglądało jakby z niej wyjeżdżał.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.