Diobeu
Użytkownicy-
Liczba zawartości
575 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Diobeu
-
Głównie przez ciebie Paweł jestem zmuszany do chodzenia na strych, gdzie temperatura przy obecnej pogodzie spada poniżej zdrowego rozsądku Ale za to jest fajne rzeczy robię, oto one: 1. Schną blaszki, podjąłem decyzję o malowaniu w ramkach i to była IMO dobra decyzja. Łatwo się maluje a do poprawki zostają tylko pozostałości po łącznikach z ramką. 2. Tak je wyciągam z ramek: 3. Tak to wygląda w porównaniu z plastikiem (pozostała do pomalowania górna poręcz na brązowo i do zrobienia stelaże od tratw ratunkowych, powrócę z updatem jak je zrobię). W dokładności oczywiście bez porównania, ale... jest jedno ale. Cały model to plastik, nie tylko barierki wykonane są z pewną dokładnością osiągalną dla plastiku. Odnoszę takie wrażenie, że jakby się uprzeć, to blaszki nie pasują tak naprawdę do modelu. Widać po prostu, że to zupełnie coś innego wykonane jak gdyby w innej skali, dokładność wielokrotnie większa, niż reszta modelu. Ale to tylko taka dygresja. 4. A tu dla jaj zobaczcie ci, którzy nie mieli do czynienia z blaszkami o jakiej skali rozmawiamy Na balustradach są miejsca do przyklejenia kół ratunkowych, które trzeba oczywiście jeszcze pomalować według kolorów jak na zdjęciu (zrobione gimpem, a nie pomalowane), wszystko w obrębie maks. 2 mm. Podobnie ze wskazówkami z zegarów. Gdyby ktoś miał namiary na precyzyjne narzędzia modelarskie, jak pinceta taka jak moja ale z jakimiś plastikowymi szczypcami, albo obcążki bardzo precyzyjne do wycinania (nie takie popularne a'la Castorama tylko coś lepszego) albo szczypczyki bez ponacinanej powierzchni chwytania, to prosiłbym o linka, w popularnych polskich sklepach internetowych nie znalazłem nic ciekawego a chciałbym mieć czym np. wyginać blachy bez zniszczenia ich.
-
Nie ma jeszcze nic, nie sklejam codziennie, mam też inne sprawy na głowie, na przykład Batllefield 3, teraz odrobinę zajmowałem się szalupami, potem kalkomanią, wczoraj skończyłem ten etap więc następnym etapem jest poprzyklejanie dźwigów, paru innych rzeczy i zaczną się blaszki. Spokojnie, nadejdzie ten dzień, nie bój nic.
-
Spokojnie, utknąłem trochę na szalupach, ale pocieszę cię, że po nich już praktycznie same barierki są i jakieś pojedyncze małe elementy, będziesz miał blach a blach.
-
Uwaga, ostrzeżenie, emalia bezbarwna połysk Model Master, o taka: Ta po lewej nigdy nie otwierana, ta po prawej otwierana na czas wyciągnięcia/wylania potrzebnej ilości: Czas użytkowania: 1,5-2 lata. Buteleczka z zawartością nadaje się do wyrzucenia, białe elementy pryśnięte takim "bezbarwnym" przestają być białe, dostają żółtawego połysku. Możecie odnosić wrażenie, że ta po lewej też jest trochę żółta ale to tylko światło, nie jest przezroczysta jak woda, ale faktycznie nie zmienia białego gruntu. A pierwsze blaszki wyglądają tak: 1. Przymierzam się. 2. Takie to kolosy z tych barierek. 3.Elementy pryśnięte w ramce po wycięciu mają niepomalowane miejsca, dość trudno jest to aero pomalować w ramce, trzeba będzie pędzelkiem. Zagięcia powinny być wykonane z dużo mniejszym promieniem, ale nie dałem rady, jakieś sugestie jak zaginać blaszki? 4. A tu już przyklejone na cyjanoakrylu. Chyba nie jest źle, co? Wychodzi na to, że nie wykonując głupich ruchów i będąc bardzo ostrożnym można ich nie uszkodzić. Branie ich w metalową pęsetkę skutkuje często zdrapaniem farby z blachy. Jakieś sugestie jak tego uniknąć? Acha, no i czym je najlepiej wycinać z ramek?
-
Ciągle stoję przed pierwszą blaszką. Lada dzień, może dziś wieczorem będę się za to brał. Troszkę pchnąłem robotę, która nawet mi się podoba.
-
No cóż mogę powiedzieć, jestem bardzo przeciętnym modelarzem żeby nie powiedzieć słabym, często coś potrafię zepsuć bez powodu, nie zawsze mi wychodzi idealnie, ba, idealnie to mi bardzo rzadko wychodzi, nieraz przez niechlujstwo, nieraz przez pośpiech. Pocieszam się tylko, że zdjęcie "wyciąga" niedoróbki, często mam tak, że jakiegoś braku czy wady nie mogę już dłużej poprawiać bo albo nie potrafię albo psuję bardziej. Cóż poradzę, taki jestem, ta relacja nie jest przechwałką, a model nie jest idealny, ostrzegałem na początku
-
No to jeszcze kilka fotek z prostego przyklejania podzespołów Bez niczego nowego: Jedna nadbudówka: Dwie nadbudówki: trzy nadbudówki: I jeszcze ta na rufie, bez niej: I z nią: I ogólnie: Przymierzyłem się do "blaszek" - MA - SA - KRA! Jeden niewłaściwy ruch i się blaszka wygina, to chyba nie dla mnie, nie wiem czy podołam, nie ogarniam tego na razie, to jest tak, jakby górnik przodowy miał operować na otwartym sercu, nie ta liga! Zaczynam od prostych blaszek na podstawach motorówek, oczywiście dostarczę reportaż fotograficzny, ale obawiam się, że wytrawni blacharze mnie wyśmieją, pognę to i zniszczę. 50 USD poszło się..... no zmarnowało się
-
Ktoś pytał o dalszy ciąg fotorelacji? No to jest sobie taka jedna nadbudówka. Chwyciłem ją tak: Następnie okleiłem tak: Prysnąłem listwy wzdłuż ścianek: Prysnąłem drzwi: Zasłoniłem drzwi: Prysnąłem wywietrzniki: A po odklejeniu taśmy i pryśnięciu bezbarwnym wygląda tak: Przyznaję, że słabo. Spodziewałem się lepszego efektu. A teraz inny odcinek. Były sobie takie elementy przeszklone, które musiały mieć czarne słupki, które wystawały z reszty plastiku. Pomyślałem, że przejadę markerem i będzie dobrze, niestety zbyt mało wystawały albo mi się ręka popsuła, efekt był taki (już po oklejeniu): Reszta oklejona: Niestety, znowu kolejna nauczka, oklejając oklejaj dokładnie i wszędzie, nie licz na to, że gdzieś farba nie doleci. Jak widzicie z tyłu zamalowałem sobie te szybki czarnym. Po przeszlifowaniu papierkiem 1500 farba zeszła, ale razem z przezroczystością :((( Kolejny wniosek do oklejania elementów, gdzie pomiędzy taśmą klejącą zostaje jedynie wystający paseczek plastiku - lepiej okleić nieco więcej, byle równo, i tak nie będzie widać, że czarnego jest więcej niż powinno, ale farba łatwiej osiądzie niż na samym paseczku - efekt rozpływania się farby powoduje, że najgorzej osiada ona na wystającym elemencie. tak to wygląda na modelu (bez szyb): Z szybami: I jeszcze 3 ostatnie zdjęcia, bez szyb, z szybami i z pionowym dużym panelem oszklonym. jakby mnie ktoś pytał, to praktycznie z niczego nie jestem zadowolony w pełni. Brak zadowolenia potęguje fakt, że na zdjęciach każda niedoróbka wygląda fatalnie. Jak będę robił cały model trzeba będzie się nieźle napracować w Gimpie, żeby nie raziło w oczy.
-
Kurcze będą będą, trochę miałem przestój, chorowałem i zajmowałem się innymi rzeczami. Nadchodzi za to okres nieco większej ilości wolnego czasu
-
Rejs do Nowego Jorku? Queen Mary 2? Myślałem, że ona jest już uziemiona gdzieś w porcie i przestała pływać... Elementy fototrawione kupiłem tu: http://www.goldmm.com/ A dokładnie kupiła mi je siostra jak wracała z NY do domu. Zapłaciła jakimś amerykańskim przekazem czy coś, nie pamiętam już, przyszło jej normalnie do domu w NY pocztą. Kosztowało chyba dokładnie tyle co dziś, czyli okolice 50$ plus jakieś grosze na przesyłkę. A teraz trochę wariacji na temat najładniejszej nadbudówki Zaczynam od czerwonego. Szpachlowanie. Gotowe półprodukty. To nie był dobry pomysł z maskowaniem linii klejenia, wymagana moc połączenia jest tu żadna, a zamaskowanie spowodowało, że musiałem poprawiać malowanie całego komina (czerwony i czarny), nieważne już dlaczego. Trzeba było pomalować w całości i przykleić na odrobince kleju bezpośrednio na farbę. Te czarne prostokąty to są żaluzje od jakiegoś wywiewu/wywietrznika, dla zboczeńców w sam raz - można by to wyciąć i wsadzić blaszki Wewnętrzne powierzchnie tych ścianek też trzeba pomalować na biało w miejscu okien, są tam wystające pozostałości po formie, których niestety nie usunąłem. Ostatecznie jest to od góry osłonięte szybą, może nie będzie widać. Rozstaliśmy się wczoraj wieczorem w takim stanie Wszystko całe szczęście pasuje do siebie jak ulał (no może prawie), było tu trochę krzywych powierzchni łączenia ale całe szczęście żadnych problemów z dopasowaniem. Bardzo miło się to robiło - zresztą podobnie jak cały model.
-
Prysnąłem kilka nadbudówek nowym EW-181. Dysza 0,2 działa idealnie, za to dysza 0,3 smarka i nie da się nią malować. Albo czegoś nie dokręciłem albo jest coś z nią nie tak, ze wstępnych oględzin wynika, że nie jest symetrycznie w otworze obudowy, ale chyba nie powinno to powodować takiej pracy. (części pomalowane 0,2) A teraz pytanie. Ze zdjęć, które oglądałem napis Queen Mary 2 ma mieć czarną powierzchnię czołową liter: Gdyby się okazało, że cały ma być czarny to w ogóle nie wiem jak to zrobić, ale nie martwmy się na wyrost. Mam w związku z tym pomysł na trwały czarny marker (taki do CD) zamiast precyzyjnej zabawy pędzelkiem, pociągnąłbym to markerem o bardzo cienkiej linii po czym pokryłbym bezbarwnym, stosuje ktoś z was takie rozwiązanie? Mam lekkie obawy, czy się za 5 lat nie okaże, że marker zmienił kolor na brązowy psując mi najważniejszy napis na modelu.
-
No to ruszyłem, prysnąłem przygotowane 4 nadbudówki i... tym samym załatwiłem sobie dysze z iglicą od EW-770 przez nieumiejętne podejście z ostrym narzędziem, próbowałem rozwiązać problem uszczelki pod dyszą :( Przed chwilą dokopałem się do fantastycznego poradnika/opisu p-iwat na tym forum, wielkie dzięki, mam Maskol, jakby co zastosuję rozwiązanie. Więc znowu przestój kilkudniowy w oczekiwaniu na kuriera z EW-181, miałem kupować samą dyszę, ale zaszalałem i wybrałem nowy aerograf za 3x tyle - aero z dwoma dyszami więc nie przepłaciłem znowu tak dużo a mam drugi aero. Dobrze zrobiłem wracając do roboty, zapomniałem jakie to fantastyczne ;) Stay tuned.
-
Nic mnie bardziej nie mobilizuje, jak odświeżenie wątku na tym forum Więc wkrótce update.
-
Moje? Przestój jak jasny piorun. Życie, codzienność, inne zajęcia. Idzie kolejna zima, pewnie wrócę bo zawsze mnie jesienią/zimą nachodzi.
-
Spoko spoko, nie mnie Cię pouczać, ale uważam, że nic nie robisz źle Tu jest dyskusja o moim modelu i o Queen Mary 2 ogólnie. Nie odpowiadałem bo nie dostawałem powiadomień o twoich postach, a że jest lato to mam milion innych zajęć, które mnie odrywają od pracy nad modelem. Prace stanęły ale są na bardzo miłym etapie - praktycznie wszystko co teraz robię daje widoczny efekt. Piszesz, że sam zaczniesz prace, masz tą samą QM2? Koniecznie napisz relację wraz ze zdjęciami, fajnie będzie śledzić ten sam model. Aktualnie jestem na etapie, na którym coraz częściej mam ochotę zniknąć w pracowni na pół dnia, więc podejrzewam, że lada dzień/tydzień pojawią się nowe posty ode mnie. Jeśli ci odbiło na punkcie tego statku tak jak mnie to się odezwij, spędziłem dużo czasu w internecie gromadząc zdjęcia, mogę ci to wszystko przesłać. Acha, przechowywanie modelu: nie wiem jeszcze czy będę robił gablotę, model stoi nie dotykany od paru miesięcy i zero kurzu na nim - nie wiem, czy te emalie Model Master są antystatyczne, czy co?
-
Heh, gdzie to było? Ile ja bym dał za to, żeby przypadkowo wpaść na QM2...
-
Znakomita większość - Model Master emalia, rozpuszczalnik White Spirit Duluxa albo benzyna lakowa, aerograf. Drobne elementy - parę dosłownie kolorów - Humbrol, ale to nic znaczącego.
-
Nijak - wstyd się przyznać. Masa innych rzeczy do zrobienia, praca, drugie dziecko, na strychu gorąco ;) pocieszające jest to, że "chodzi za mną" ten model od jakiegoś czasu więc pewnie wkrótce coś ruszę. Model polecam - nie ma śladów wyrobienia się form, wszystko pasuje choć radzę naprawdę wiele razy czytać instrukcję i zastanawiać się nad każdym krokiem - w kilku miejscach wpakowałem się w maliny z kolejnością albo odpowiednim malowaniem części - niezbyt szczegółowo to opisują.
-
Prace idą, ale brak czasu na robienie zdjęć, a zwłaszcza na wystawianie przez imageshack, kopiuj, wklej linki itd itd. Tu tylko mała zajawka. Główny korpus jest już zamknięty, pokłady, główne ściany - wszystko jak widać zrobione. No i ten mostek - majstersztyk. Więcej, choć wciąż niewiele jest tutaj: https://picasaweb.google.com/marcin.gardela/ModelQueenMary2Revell1400#
-
No mają, trochę nad tym siedziałem bo pierwotnie były jeszcze gorsze, ale wiele ich nie poprawiłem, lepiej nie grzebać jak się nie umie. W oknach w całym modelu zdarzają się takie babole niestety, coś im te elementy nie za ładnie wychodzą.
-
Trochę zdjęć. Krótka historia jednego basenu: A tu mi się trochę odkleiło, trzeba było docisnąć na noc. Ostatnie takie zdjęcie. Bo teraz już będzie tak: Ale zanim będzie tak, trzeba będzie jeszcze zrobić tą ścianę ładnie, bo ma dwie potworne szpary.
-
Zostaje tak jak jest, to jest tylko model, niektóre umowne rzeczy mi się podobają, nie zasymuluję kilkumetrowego basenu kilkunastomilimetrową dziurką w plastiku, więc przyjmuję tą konwencję, że te falki to właśnie woda. Owszem, uproszczenia tu są obecne ale to kwestia konwencji: umawiamy się na coś i albo to przyjmujemy albo nie, mnie się imitacja wody kalkomanią podoba. Powtórzę to co napisałem - zdjęcia strasznie wyciągają wszystko na wierzch, patrząc nawet z bliska na model pewne rzeczy wydają się jasne - i ta "woda" do takich IMHO należy.
-
"Woda" to kalkomania, basen jest pomalowany w całości, ale kalkomania jest tylko na dno, już jest wklejone i więcej nie ma, więc nie będzie wody na ściankach basenu.
-
Kurde wszystko zauważą!
-
Nie, światełek fabryka nie przewidziała. Jeno blaszki udało mi się ściągnąć z USA więc i tak będę miał robotę ponadnormatywną.
