Jump to content
Sign in to follow this  
Przemek Przybulewski

[G] Challenger 1 mk.3 - Tamiya 1:35

Recommended Posts

Moje najnowsze dziecko.

Wprawdzie warsztat był u konkurencji Klik ale galerię i tu umieszczam.

 

_MG_7913.JPG

 

_MG_7915.JPG

 

_MG_7917.JPG

 

_MG_7919.JPG

 

_MG_7922.JPG

 

_MG_7928.JPG

 

_MG_7932.JPG

 

_MG_7934.JPG

 

_MG_7938.JPG

 

_MG_7939.JPG

 

_MG_7941.JPG

 

_MG_7943.JPG

 

_MG_7945.JPG

 

_MG_7947.JPG

 

_MG_7950.JPG

 

_MG_7952.JPG

 

_MG_7953.JPG

 

_MG_7955.JPG

 

_MG_7957.JPG

 

_MG_7960.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok z racji że sam kleiłem ten model to postaram się ocenic twoją prace. Na początek zdjęcie orginalne tego egzemplarza z operacji Pustynna Burza http://en.wikipedia.org/wiki/File:Challenger-ODS-1.JPEG.

Wiem że fani pancerki będą zadowoleni z brudzingu i rdzewienia ale ja ma troszke odmienne zdanie na ten temat. Pewnie zaraz zostane zjedzony za to ale Challengery nie były chyba aż tak pordzewiałe w Iraku. Zabrakło troszke kurzu na nim. Jak można zauważyć na zdjęciu orginału lufa ma jednolity kolor nawet na środkowej części. Nakładki gumowe sa koloru bazowego (ja też zrobiłem czarne:)). Jak zdecydowałeś się na podstawkę i ciołg jest na nierównym terenie można było powalczyć z zawieszeniem, nie jest dużym problemem zrobić je ruchome. Przeglądałem troszke dokumentacji i wszystkie wytwornice dymu powinny być czarne. Zabrakło troszke okopceń w okolicach wydechu. No i jeszcze na Challengerach była powierzchnia antypoślizgowa. Tyle mi się rzuciło w oczy przy oglądaniu galerii ale pozatym bardzo zacny modelik. Challenger I to jeden z najlepszych czołgów na świecie jak nie najlepszy. Chyba do dziś nie został pobity rekord gdzie Challenger zniszczył cel (T-62 target hit by a Challenger I at a lased range of 5,110 meters (that's well over 3 miles) during Operation Granby, Iraq/Kuwait, in 1991).

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem wygląda dobrze a merytoryczna sprawa odpada bo na nowocześniakach się nie znam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetnie wykonana scenka . Brakuje tylko jakiegoś przyczajonego wroga z RPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może i nie powinien być, aż tak zardzewiały, ale mi się i tak podoba. Do merytoryki się nie wtrącam bo się nie znam. Zwróciłem uwagę na jedną rzecz, w budynku nie śladu sufitu. Ciężko ocenić wysokość ściany, z jednej strony wydaje się jakby miała z 5m, a z drugiej przynajmniej 3m. Myślę że jakiś sufit by się przydał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziekuję wszystkim za komentarze i oceny.

 

Może jeszcze "słowo" wyjaśnienia.

Moim zdaniem budowa modelu to są kompromisy, z jednej strony wymogi skali i odwzorowania detali z drugiej strony realnego lub wizualnie atrakcyjnego modelu. Ja nie skupiam się nad dorabianiem miliona detali typu śrubki, druciki czy i tak nie widoczne wnętrze czesto bowiem drobne elementy "udawało" mi się skutecznie urywać i gubić w procesie malowania i brudzingu. Zamiast tego wolę skupić się na malowaniu i podstawce, bo pomimo, że sporych rozmiarów to nadal traktuję ją jako podstawkę a nie dioramę.

Na pewno w modelu można by jeszcze duzo zmienić poprawić (czołg nie jest przykurzony, brak ludzi czy zwierząt, za bardzo świecą się gąski po wew. stronie, mało zadymione wydechy, za mało/za dużo rdzy i obić, nie pocieniowana ściana, za wysoka ściana). Przykłady można mnożyć, ale uważam że dochodzi się do pewnego momentu podczas budowy, gdzie stwierdza się: Wystarczy. To koniec. Przy kolejnych próbach poprawy nie wkłada się już tyle serca i wysiłku co powoduje że model zaczyna na tym tracić a nie zyskiwać.

A odnośnie merytorycznej wartości to tu stosuję kompromis rzeczywistośc versus atrakcyjność (oczywiście według własnych preferencji). Ja buduję model nie replikę i nie muszę trzymać się sztywno wszystich zasad. Patent z lufą podpatrzony był na innym modelu i bardzo mnie się to spodobało, odnośnie wyrzutni granatów, tak stanowiła instrukcja i po prostu tego nie weryfikowałem. Ruchome zawieszenie, no cóż moja wina. Myślałem o innej podstawce, póżniej wpadłem na taki pomysł i po prostu już był za późno na modyfikacje. Ilość rdzy, obić i generalnie całego "wyeksploatowania" wynika z tego, że model był poligonem doświadczalnym dla nowych technik. Wiele sie przy nim nauczyłem, co ważne nic nie zepsułem, miałem przy tym wiele zabawy i frajdy i to jest to co się w tym hobby liczy.

 

Czego i Wam wszystkim życzę.

Z poważaniem

Przemek.

 

P.S. Choć dla niektórych to będzie bluźnierstwo za najlepszy czołg świata uznaję Leo 2, tuż za nim stoi Challenger 2 (posiadający wiele cech ze swojego wspaniałego poprzednika - i fakt jego rekord nie został do dziś pobity)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obiecywałem sobie, że już go nie tknę ale, no właśnie zawsze jest jakieś ale.

Dodałem roślinność i trochę łusek w stanowisku ogniowym.

Poprawiłem ślady spalin przy wydechu.

Przykurzyłem cały czołg a w szczególności koła i gąsienice od środka i na zewnątrz.

Podmalowałem ściany i dodałem coś na kształt sufitu.

 

_MG_7966.JPG

 

_MG_7968.JPG

 

_MG_7969.JPG

 

_MG_7971.JPG

 

_MG_7974.JPG

 

_MG_7976.JPG

 

_MG_7977.JPG

 

_MG_7979.jpg

 

_MG_7981.jpg

 

_MG_7984.jpg

 

_MG_7986.JPG

 

_MG_7988.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.