Jump to content

Gloster Gladiator Mk II, Eduard 1:48


tenzan
 Share

Recommended Posts

Na lotnictwie RAF-u znam się średnio, ale po lekturze książki "Krwawe niebo nad Tobrukiem" postanowiłem ulepić coś w klimacie pustynnym. Akurat się ukazał bodajże rodenowski Gloster Gladiator opakowany przez Edka, wraz z blachą i pięknym zestawem kalek (łotewski Gladiator z zestawu też kusił, oj kusił).

NpqTZCB.jpg

Od razu zaznaczam, ze sekrety i tajemnice malowania RAF-u to dla mnie trochę czarna magia, toteż pomalowałem samolot zgodnie z zaleceniami w instrukcji. Sam model okazał się miejscami toporny w budowie - namęczyłem się z goleniami podwozia, a jako, że to mój pierwszy dwupłat w życiu, to zachowanie symetrii górnego i dolnego płata było dla mnie wyzwaniem. Naciągi zrobiłem - PRZEPRASZAM - z MIG Rigging (świetna sprawa) plus żyłka wędkarska. A czemu przepraszam? RAF-owskie naciągi miały formę taśm a nie linek, ale ja kleję dla przyjemności i wykonanie imitacji taśm mnie przerosło. Poszedłem na łatwiznę, co przyznaję bez bicia. Sporo uwagi poświęciłem brudzingowi - ślady odbić tam gdzie metalowe części, spaliny no i kurz (specyfik Dust Effects okazał się przydatny bardzo). Do tego dodałem figurkę lotnika z zestawu Buffalo Tamiya.

Sam model przedstawia maszynę pilotowaną przez F/O Petera Turnbula (RAAF), asa z 12 zestrzeleniami odniesionymi nad Afryką i Dalekim Wschodem. Na Gladiatorze zaliczono mu uszkodzenie Fiata G.50. Lotnik ten zginął w sierpniu 1942 nad Nową Gwineą.

Zachęcam do oglądania i komentarzy:

FQ4fJXC.jpg

LH5jDuR.jpg

tepvJCm.jpg

74upihM.jpg

5ab6S2Y.jpg

Kilka zbliżeń:

Ox08efZ.jpg

gM5TzIn.jpg

Rzut na spód maszyny:

b50J2t7.jpg

fQNkugD.jpg

tu jeszcze z budowy:

hRjrHdH.jpg

Model na półce z pilotem:

Wj3xsCF.jpg

jJipYUD.jpg

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

dziękuję za wyjaśnienie - i znów człowiek ciut więcej wie...

Swoja drogą dość ciekawy pomysł  - tylko co jak górny płat jest bardziej z przodu a słońce zgodnie z tradycją myśliwców z tyłu? :)

Pozdrawiam

Piotr

Link to comment
Share on other sites

Ciekawe to -  jak ofensywnie z dużej wysokości to i tak nad samolotem atakującym nie ma kto zobaczyć malowania - istotne byłoby malowanie powierzchni dolnych - poza Bomber Command latającym głównie w nocy - jasne - błękit, błękitno szary , Duck Egg, szary - lub  wyraźne dla identyfikacji przed ogniem własnej artylerii czarno-białe  - z kolei co z operacjami atakowania celów naziemnych we Francji przez samoloty w malowaniu  DG/DSG? Operowały na niskim pułapie - czyli powinny potrzebować kamuflarzu defensywnego. Z koeli widziałem zdjęcie metrora którego plamy idealnie wkomponowały się w plamy tła - a zapewne był w późnym malowaniu . Mustangi B i C eskortujące latające fortece - na dużych wysokościach - malowanie OD. Ciekawe to wszystko - ale dziękują za podzielenie się wiedzą....A na koniec haczyk - po co plamy maskujące na samolotach współczesnych rozpoznawanych przecież przez elektronikę? 

Edited by PiotrL
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, PiotrL napisał:

A na koniec haczyk - po co plamy maskujące na samolotach współczesnych rozpoznawanych przecież przez elektronikę?

W powietrzu kamuflaż dzisiaj raczej nie na wiele się zdaje, ale samoloty także stacjonują na ziemi. Trafienie tzw. mobilnego celu (czyli nie budynku, instalacji itp.) wymaga weryfikacji, najczęściej wzrokowej. Co z tego że masz pod skrzydłami bomby naprowadzane laserem, czy gpsem, skoro nie wiesz gdzie ten konkretny samolot sobie stoi. Musisz go dojrzeć, żeby go trafić.

Link to comment
Share on other sites

13 godzin temu, greatgonzo napisał:

No właśnie, co z nimi?  W sensie, co to za malowanie i co z nim latało?

Dark Green i Dark Sea Grey . Malowanie od sierpnia 1941. Chodzi mi o operacje o których pisał Arct  w swoich wspomnieniach - chyba Rhubarb? atakowanie celów naziemnych, lotnisk, dróg,kolei itd

Solo - to jak stoi na ziemi tym bardziej powinien być w kamuflażu defensywnym...:)

W kazdym bądź razie  poszerzyłem wiedzę o taktyce lotnictwa - przyznam się ze nie spotkałem takiego podziału czy interpretacji zasad malowania - za co Kolegom serdecznie dziękuję - zaś Autora tematu przepraszam za odciągniecie uwagi od modelu...

Pozdrawiam

Piotr

Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, PiotrL napisał:

Solo - to jak stoi na ziemi tym bardziej powinien być w kamuflażu defensywnym...:)

No a jaki ma mieć kamuflaż? Ofensywny? :)
Kamuflaż jest po to by samolot zlewał się z otoczeniem, dlatego jest kamo pustynne, arktyczne i mnóstwo innych.
Inna sprawa że dziś maszyny raczej nie stoją na łące tylko na betonie, więc w teorii najlepsze kamo to powinno być gładkie szare, ale jednak nie jest. :)

Link to comment
Share on other sites

...

Inna sprawa że dziś maszyny raczej nie stoją na łące tylko na betonie, więc w teorii najlepsze kamo to powinno być gładkie szare, ale jednak nie jest. :)

To samo pomyślałem :)
....No a jaki ma mieć kamuflaż? Ofensywny? :)...
Chodziło mi o to że w ten sposób mozna się zagonić - samolot ofensywny szaro-szary stoi na polowym lotnisku trawiastym częsciowo zbuchtowanym w nocy przez dziki - więc na szybko przemalowany na plamy zieleń brąż... :)
Rozumiem zasady -  troche wiedzy przybyło - wróćmy do Gladiatora.... 
Edited by PiotrL
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, RAV napisał:

Arct w "Cyrku Skalskiego" opisał, jak Polacy zestrzelili Hansa-Joachima Marseille, który, jak łatwo sprawdzić, zginął kilka miesięcy przed ich przybyciem do Afryki, więc nie traktowałbym go jako wyroczni w takich szczegółach, jak odcienie szarości farb.

Nie chodzi mi o jego analizę kolorów - zresztą dokładnie określonych przepisami RAF - tylko o rodzaj operacji  wykonywanych na niskim pułapie przez mysliwce w 1944r przed inwazją

Przy okazji - wydaje mi się że opisywał walkę z wyjątkowo wymagającym przeciwnikiem - i że mógł to być Marseille - którego śmierć przecież nie była od razu powszechnie wiadoma

Edited by PiotrL
Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, greatgonzo napisał:

Piotr, ten kamuflażowy temat jest na serio?

Zdziwiłem sie trzykolorowym malowaniem Gladiatora - Kolega RAV wyjaśnił za co jestem wdzięczny - a dalej samo poszło... :) Ale zeby nieco sie usprawiedliwić wyżej napisałem :...W kazdym bądź razie  poszerzyłem wiedzę o taktyce lotnictwa - przyznam się ze nie spotkałem takiego podziału czy interpretacji zasad malowania - za co Kolegom serdecznie dziękuję - zaś Autora tematu przepraszam za odciągniecie uwagi od modelu......

Link to comment
Share on other sites

Wiadomo, że offtop, ale jeśli autor wątku się podkurzy to poprosi administrację o interwencję, albo admini sami wydzielą, nie ma co się martwić. Temat jest wg mnie ciekawy i jeśli serio Cię interesuje można pogadać.

Link to comment
Share on other sites

Czy ja wiem - dywagacje dlaczego Fighter Command zalecił używanie zestawu kolorystycznego XX/XX w schemacie A czy B - w samolotach myśliwskich działających nad kontynentem a jak odwzorować malowanie samolotu Spitfire Mk IX c dywizjonu XXX pilotowanego przez FlO xx xx bazującego na lotnisku Duxford w dniu....zacznie sie dyskusja dla dyskucji... W każdym bądź razie - ja ciekawość zaspokoiłem :)

Link to comment
Share on other sites

Defensywny/ofensywny to oczywiście podział umowny. Kamuflaże często muszą łączyć sprzeczne zadania. U podstaw DFS leżało przeniesienie działań myśliwców nad Francję i zwiększenie czasu operowania nad morzem. To kamuflaż morsko lądowy wymuszony przejściem do ofensywy . Gdy już większość, albo cały lot odbywał się nad europejskim lądem nikt sobie za bardzo nie zaprzątał głowy zmianami regulaminu, wobec zaistniałej przewagi w powietrzu. Co nie znaczy, że nie zdarzały się specjalne, okazjonalne zmiany kamuflaży.  Może niekoniecznie z powodu kreciego kopca na lotnisku, ale już wprowadzenie nowego profilu operacji mogło do tego doprowadzić. Np 7th FG prezentowała eksperymentalne malowanie P-38 do nocnych lotów intruderskich OD/Black.

Kamuflaże można też dzielić, na 'ukrywające' i 'deformujące'. Polski przedwojenny to typowy ukrywający. RAFowskie malowanie łączy cechy jednego i drugiego. Powszechnie znany deformujący to pierwszowojenna 'lozenga'.

Za kamuflażem stoi cały szereg uwarunkowań. Sytuacja strategiczna, ekonomia, możliwości techniczne , czas itd. Amerykanie z początkiem 1944 nakichali na kamuflaż wobec rozstrzygnięcia kwestii przewagi w powietrzu na wszystkich frontach , a przede wszystkim, praktycznego wyeliminowania zagrożenia ataku lotniczego na własne bazy. Zresztą, już wcześniej przyoszczędzono wydając zgodę niektórym wytwórniom na ograniczenia w kwestii malarskiego zabezpieczania elementów konstrukcji płatowców, co nie pozostało bez konsekwencji. Ale to inna historia. Kwestia osiągów była w obu przypadkach mało istotna, ale zysk na czasie produkcji i cenie był nie do pogardzenia. Wszystko po to by kilka miesięcy później ponownie malować samoloty  wobec planowanego przebazowania na kontynent i taktyki 'down to earth'. Ale przecież nie w wytwórniach tylko w Anglii, gdzie wojsko malowało za michę, a angielskie farby były pod ręką po taniości. OK, logistycznie to i tak miało sens. Win - win :). Przy okazji, o ile wiem, nie istnieje żaden potwierdzony przypadek pomalowania amerykańskiego samolotu w Anglii amerykańską farbą w tym okresie. Co nie znaczy, że nie mogło tak być.

Fajnym przykładem złożoności problemu opracowania i wdrożenia kamuflażu jest wprowadzony rozkazem SR-2C 'trójkolorowy ' kamuflaż USNavy. Starannie opracowany, z wykorzystaniem wiedzy z takich dziedzin, jak fizyka, czy optyka, de facto czterokolorowy schemat potrzebował rozbudowanej i skomplikowanej instrukcji nanoszenia na różne samoloty. Rzecz była tak upierdliwa, że bodaj żaden samolot nie został pomalowany ściśle wg założeń. Np Vought użerał się z marynarką niemiłosiernie próbując jakoś urealnić proces malowania, żebrając zgody na kolejne uproszczenia. Oryginalny schemat był w zasadzie nieosiągalny dla normalnego lakiernika i wymagał artysty pistoletu natryskowego. Co najmniej takiego jak my ;). Problem kosztów i czasu zaczynał wchodzić w strefę abstrakcji. W rezultacie Birdcage z czasów SR-2c są malowane wg chyba (to z pamięci, na pewno nie mniej) trzech schematów nie licząc frontowych i poremontowych wersji. A na koniec i tak wszystko uprościło się do zamalowania całego samolotu na granatowo i wszyscy byli zadowoleni.

Temat  jak stąd do  Rynu, a jego głębsze poznanie pozwala czasem realniej wykonać malowanie modelu. Nie raz czytałem o różnych kolorystycznych mitach, także dotyczących założeń i instrukcji malowań 'rzeczywistych' samolotów.

Edited by greatgonzo
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.