Skocz do zawartości

SFModel

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    462
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez SFModel

  1. @gajowy z wąsami Tomku, dziękuję za poprawienie i uzupełnienie historii. Ten wkład jest bardzo cenny i tylko sprawia, że ta galeria jest bardziej wartościowa. @TAWBardzo dziękuję za miłe słowa. @ThalgonisRównież dziękuję.
  2. Model ukończony, zapraszam do galerii:
  3. Przedstawiam wam Shermana Firefly IC o nazwie własnej "Zamość" z 2 Dywizji Pancernej PSZ we Włoszech. Shermany "świetliki" trafiły do 2 Brygady Pancernej PSZ dopiero w czerwcu 1945 roku, czyli po zakończeniu wojny. Następnie brygada pancerna została wcielona w skład 2 Dywizji Pancernej, stąd też takie malowanie i przynależność. Uwidoczniony poniżej model przedstawia wóz o nazwie własnej "Zamość", która to została nadana przed defiladą z okazji święta Żołnierza Polskiego (obecnie święto Wojska Polskiego) by uświetnić zwycięską bitwę pod Zamościem w wojnie Polsko-bolszewickiej. Czołg ten, jak i pozostałe wchodzące w skład 2DPanc nie zostały po wojnie zluzowane, ale brały udział w ćwiczeniach do "nieuniknionej" wojny między zachodem z ZSRR (co na szczęście nie nastąpiło) do roku 1946, kiedy to dywizja została przeniesiona do Wielkiej Brytanii a tam w 1947 rozformowana. Jako że "Zamość" nie mógł brać udziału w walkach II WŚ, a jedynie się szkolił po wojnie, mój model to trochę "what if...". Historia tego co widać poniżej, to przerwa w trakcie intensywnych ćwiczeń gdzieś w roku 1946, tuż przed przeniesieniem do Wielkiej Brytanii. Pojazd posiada ślady eksploatacyjne i zmęczeniowe po przedzieraniu się przez krzaki, lasy czy innej zapory terenowe. Nie posiada żadnych uszkodzeń od pocisków, bo na ćwiczeniach raczej do siebie nie strzelali na serio. Graty z tyłu to tylko te, które są niezbędne w trakcie wyjazdu na poligon - paliwo, woda, olej, amunicja. Brak dodatkowych gratów, np. krzesełek itp, bo zakładam że po "krótkim" pobycie na poligonie, chłopaki wracali do swoich koszar, gdzie trzymali zdobyte we wcześniejszym okresie swoje zdobycze i trofea. Na dodatek gdy już się skończył stres związany z prawdziwą walką, zapewne dowódcy bardziej zwracali uwagę na dyscyplinę i regulaminowe wyposażenie (a raczej by nie było tego nieregulaminowego). To tyle tytułem wstępu. Zapraszam do oglądania i wyrażania swojej opinii.
  4. Tak, Panzer Art. Dzięki za miłe słowa.
  5. Budowa zakończona. Dzięki warsztatowi kolego @Thalgonisi uwagom tam mu danych, kilka rzeczy mam nadzieję udało mi się poprawić. Przede wszystkim te nieszczęsne zasobniki. Obydwa udało mi się schować tak, by był lekki daszek. Niestety jeden z przodu w trakcie zasychania kleju (dałem klej, złożyłem do kupy, zakleiłem taśmą i poszedłem spać) się trochę wysunął. Nie wiem jakim cudem. Jako że klej Contacta, to rozkleić mi się tego już nie udało. Muszę z tym żyć. Z tyłu będzie zamontowany jeszcze MG, zapewne pododaję jakieś jeszcze szpargały i graty, co by tak nudno nie wyglądał. Kółka dałem tylko żeby jakoś ustał a gąsek nie układałem. Na tym etapie to nie ma większego sensu. Teraz zacznie się to, co najbardziej lubię - zabawa z aero
  6. Jak 2018 to tragedii być nie powinno. Academy znacząco się poprawiło w porównaniu do tego, co było z 20-30 temu.
  7. Czy ja dobrze widzę, że ta Pantera ma kalki do powstańczej wersji? Jeżeli to nie tylko wznowienie starej Academy, ale nowy wypust - to muszę to mieć
  8. Gdyby to nie był pustynny, zakryłbyś błotem. Ale tutaj będzie ciężko to zamaskować. Czemu od razu nie zdecydowałeś się na Panzer Arty?
  9. To „chyba” ma tutaj kluczowe znaczenie Ale model fajny.
  10. SFModel

    Tomek - skończone modele

    Chyba najlepiej wypadają Opel Blitz i T-55. Działaj dalej.
  11. A co jest w tej figurce kontrowersyjnego? Naga kobieta (No, prawie ale nic nie zakrywa). Nie ma obscenicznej pozy, nic pruderyjnego. Nagość jest czymś naturalnym. Rodzimy się nago i nie powinno się z tego robić tematu tabu. Im bardziej tego dzieciom będziemy bronić, tym bardziej będą potrzebować szukać internet by to znaleźć. A wtedy nie wiadomo na co trafi i jakie zacznie mieć podejście do nagości. Im bardziej obojętnie będziemy przy dzieciach podchodzić do nagości, tym bardziej będzie to dla nich naturalne, jak model czołgu czy samolotu. Sorry, za mały off top. @ThalgonisZnowu skę jakieś krasnale szykują? Bo widzę twoje dwa modele
  12. W sumie to raczej nie są obicia, ale wypiaskowana farba pustynna, kładziona na Panzergrau. Pojazd na pustyni, gdy są burze piaskowe, wcale nie potrzebuje dużo czasu aby tak wyglądać. Więc ja to kupuję.
  13. Szybszy niż Pendolino. Kanistry szare i bielone wiadro troszkę urozmaicają ten model. Wyszedł całkiem fajnie.
  14. Szczególnie, jeżeli ta osoba jest np. przykuta do wózka i każde wyjście z domu stanowi nie lada wyzwanie. O wyjeździe na imprezę nie wspominając. Tak, masz rację - coś jest nie halo.
  15. No najbardziej mi się podoba ostatnie zdjęcie. Pojazd zarąbisty. Lubię takie dziwaczne. Ale wiadomo, w swojej kolekcji Tygrysa i Panterę trzeba też mieć Sam model moim zdaniem jest bardzo fajny, ale brakuje mi czegoś do przełamania monotonni. Wiem, to trudne jest. Ale np. gdyby wiadro było białe a nie srebrne. A ten baldachim to faktycznie taki srebrno błyszczący był?
  16. Gdybyś nie powiedział że to model, to bym uwierzył że na pierwszym zdjęciu jest oryginał. Bardzo fajny.
  17. Pięknie tutaj podsumowałeś cały sens przekazania własności oraz praw do wykorzystywania modelu. Jak dla mnie sprawa jest jasna i klarowane i to też miałem na myśli w jednej z moich wypowiedzi, pisząc o sprzedaży praw autorskich. Ale tutaj jedna mała kwestia, co do której się nie zgodzę - można model sprzedać z prawami autorskimi (lecz nie osobistymi) lub bez tych praw. Różnica polega na tym, że w przypadku sprzedaży jest dokładnie tak, jak to opisałeś. Natomiast w przypadku jeżeli sprzedający zastrzeże że nie sprzedaje praw autorskich, to oznacza że nabywca nie ma prawa nawet modyfikować tegoż modelu, o czerpaniu korzyści majątkowych nie wspominając. Jako przykład niech posłuży tutaj sprzedaż utworu muzycznego zespołu XYZ. Ci co jeszcze pamiętają, to taki utwór można było kupić jako singiel na kasecie lub płycie CD. Utwór taki był sprzedawany bez praw autorskich. Z taką płytą czy kasetą mogłeś robić co chcesz - słuchać, zniszczyć, odsprzedać. Ale nie miałeś prawa ingerować w utwór muzyczny, emitować go publicznie, czerpać z niego korzyści itp. Wydaje mi się, że niewiele osób zdaje sobie sprawę jak to do końca wygląda. Weźmy wyżej wspomniany utwór XYZ. Stworzył genialny singiel, ale nie ma pieniędzy na jego wypromowanie, produkcję i sprzedaż. Dogaduje się z wydawcą. A ten oferuje mu dwie opcje: kupuje utwór zespołu XYZ z prawami autorskimi za zryczałtowaną kwotę np. 1 pierdyliarda Morawieckiego. I wydawca ten w takiej sytuacji robi z tym utworem co chce - wydaje na nośnikach, sprzedaje, wypuszcza w radiu itp. Ale cały zysk trafia do wydawcy. Oczywiście wszędzie musi uwidocznić twórcę, czyli zespół XYZ. Lub jest druga opcja - zespół jakoby wynajmuje wydawcę i to zespół musi mu zapłacić określoną kwotę za usługi. Zyskiem zespołu są tantiemy z praw autorskich. Czy zarobi wystarczająco duży aby zapłacić wydawcy to już jest ich problem. No ale wydawca nie ma prawa zrobić nic bez wiedzy i zgody zespołu. Więc kończąc - prawnie ktoś, kto zakupił model z prawami autorskimi, ma prawo go wystawić na konkursie, ale musi wskazać rzeczywistego autora, a wszelkie profity z ew. wygranej trafiają do właściciela, a nie do autora. Jeżeli ktoś zakupił bez praw autorskich, to nawet nie ma prawa go wystawić na konkursie i łamie prawo autorskie. Tylko to w umowie kupna/sprzedaży musi zostać określone co kupujący może a czego nie może robić z modelem. Dlatego aby uniknąć takich sytuacji, zawsze sprzedający powinien dać uwagę, że model sprzedaje bez praw autorskich i tylko w celach kolekcjonerskich, na prywatny użytek. Gdy wystawi publicznie - zgłoszenie do prokuratury i sprawa cywilna.
  18. @gajowy z wąsamiMam nadzieję, że wyczułeś w mojej wypowiedzi żarcik. Wiadomo, że to jest mało realne. Ale też nie do końca się z tobą zgodzę. Bo tak, masz rację, wylegitymować mogą tylko służby. Ale tutaj nie mówimy o legitymowaniu (czyli obowiązkowym pokazaniu swoich dokumentów), ale o potwierdzeniu swojej tożsamości i dobrowolnym pokazaniu jakiegokolwiek dokumentu, zastrzeżonego w regulaminie (np. że nie może to być legitymacja wyznaniowa pastafarian), aby potwierdzić swoją osobę. Takie rzeczy dzieją się przecież codziennie i wszędzie: na poczcie, w banku, w PKP, w hotelach itp. Przy czym zasada jest prosta - pokazujesz dobrowolnie, albo nie świadczymy usługi.
  19. Może to pytanie nie do mnie, ale szczerze jedyne rozwiązanie jakie widzę, to przy przyjeździe sprawdzanie osobiście z dowodu dane osoby, czy to ta sama co na zgłoszeniu, czy inna. Ale zakładam, że wtedy należałoby zacząć imprezę 3 dni wcześniej Osobiście uważam, że wystawianie modeli przez pełnomocnika to nic strasznego ani tym bardziej nie ma nic wspólnego z oszustwem. Nie widzę nadal sensownego wytłumaczenia przymusu osobistego stawiennictwa. Nie mniej zawsze można w regulaminach (wiem, nikt się do nich nie stosuje) dodać zapis, że właściciel modelu musi się stawić z nim osobiście.
  20. Czytam tą całą dyskusję z zaciekawieniem i zgadzam się w 100%, że wystawianie modelu nie zrobionego przez siebie jest moralnie niedopuszczalne. A tym bardziej podpisywanie się jako autor. Jednak cały czas nie mogę się doszukać jakiegoś przekonującego argumentu dlaczego miałoby być zakazane wystawianie modelu przez pełnomocnika. Bo nazwijmy to po imieniu. Jeżeli przykładowo rejestruję model przez internet osobiście, opłacam wszystkie opłaty startowe, ale na miejsce pojedzie moja żona (bo nagle mi coś wypadło służbowego, choroba lub cokolwiek innego powodującego, że mój przyjazd, pomimo chęci, jest niemożliwy) i będzie posiadała moje pełnomocnictwo do reprezentowania mnie, to dlaczego miałoby to być zakazane? Model zgłoszony będzie, podpisany imieniem i nazwiskiem prawdziwego autora i nie ma tutaj mowy o żadnym oszustwie. Nie dajmy się zwariować, przecież najgłośniejsze i najbardziej znane nagrody za prace artystyczne, tj. Oskary też są nie raz odbierana przez pełnomocników. Od razu zaznaczam, że jeszcze ani razu nie wystawiałem swoich modeli na imprezie modelarskiej a udział w tej dyskusji prowadzę z czystej ciekawości i zainteresowania.
  21. Generalnie gratuluję!!! Fajna diorama, fajnie wykonana. Zasłużyła sobie. I właśnie dla takich widzę w ogóle sens modeli z wnętrzem
  22. No wiadomo. Podziwiam chęci i samozaparcie.
  23. Imponująca ilość blaszek. Że ci się chce aż tyle w to inwestować. Zwłaszcza w Dragona, który akurat ma przyzwoite detale. Będzie to ciekawy warsztat, więc na pewno będę obserwował.
  24. No Ok, rozumiem teraz twoje myślenie. Ja założyłem, że te rysy powstały w trakcie przedzierania i chowana się po lasach, krzakach, przebijając się przez jakieś mury itp. Na burtach i na wieży kompletnie mi nie przyszło do głowy, że mogły powstać od gratów. Ew. pionowe. Ale tak naprawdę ten model to trochę sci-fi z serii „co się mogło wydarzyć”. Pojazd ten jako Zamość (wcześniejszej historii nie odnalazłem) trafił do naszych dopiero w czerwcu 1945 a nazwę „Zamość” otrzymał, jak i pozostałe wozy z nazwami miast, przed defiladą w Loreto. Więc robienie „Zamościa” jako wozu czynnie biorącego udział w walkach jest fikcją. Moja wizja zakłada, że model ma przedstawiać hipotetyczny wygląd „Zamościa” gdzieś w 1946 roku w trakcie szkoleń. Jak wiadomo, Zachód po zakończeniu wojny z Niemcami szykował się do „nieuniknionej” wojny z ZSRR i intensywnie się szkolił. W tym PSZ. Więc przez rok intensywnych szkoleń mógł zostać doprowadzony do takiego stanu, przed powrotem do UK. Hehm, cały ten opis planowałem na galerię, ale „wymusiłeś” to ode mnie wcześniej Przybyłem, więc was do tego zacznę przyzwyczajać
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.