Szanowni Forumowicze! Nakręcacie się niepotrzebnie! Modelarstwo to piękna zabawa! Nie jest ważne czy wapno się sciera czy odpryskuje, czy samo dało w długą jak zrobiło się głodne. Ważne jest że coś się zawsze kręci i możemy się tym pochwalić na naszym forum.
A tak naprawde to mamy mylne pojęcie na temat tego co w czasie wojny nazywano farbą. Niemieckie farby dostarczane były do fabryk i na front pod postacią suchych pigmentów w kilkukilogramowych puszkach. W fabrykach pigmenty były rozrabiane osnową na bazie pokostu, natomiast w warunkach frontowych tym co bylo pod ręką. A więc była to nafta, benzyna, oleje woda itp. Farby tak naklładane były nietrawłe, podatne na blaknięcie, odpryskiwały lub odpadały całymi płatami. Zimowe kamo było robione w podobny sposób. Farba zmywalna to nic innego jak kreda rozrabiana z czym sie dało. Wapno? Owszem też było i w połączeniu z innymi emaliami-wynalazkami dawało nieprzewidziane efekty.
Do malowania używano wszystkiego-pistoletów malarskich, pędzli, szmat na kiju, mioteł itp.
Dlaczego o tym piszę? Bo dyskusja o tym czy wapno się sciera, czy łuszczy jest bezowocna. Równie dobrze mogliśmy rozmawiać o zeszłorocznym śniegu.