Witam, jako że siedzę ostatnimi czasy w pancerce ale parę ładnych lat temu sklejałem różnego rodzaju latadła to postanowiłem ponownie swoich sił w lotnictwie. Na pierwszy warsztat poszedł wielki gniot intechu Mi 2 malowany jak zwykle pędzlem. Chciałem przeprowadzić relację od początku ale aparat zrobił mi niespodziankę i dopiero wczoraj mogłem zacząć ponownie robić zdjęcia. Przeróbek większych nie było w przeciwieństwie do kolegi stroja, który ciężko walczył ze swoim pięknym śmigłowcem ale jak widać się opłacało Zrobiłem jako tako wnętrze by coś tam było widać przez uchylone drzwi. Co do oszklenia to będzie zakryte szmatami jak to nie raz spotyka się na lotniskach ponieważ jakość szyb powala. Trochę przesadziłem z washem (Przyzwyczajenie z pancerniaków ) ale w ostateczności postanowiłem zrobić egzemplarz, który stoi na lotnisku długo, długo aż zastała go zima. Tak więc przewiduję śnieg, a czarny brud powstał, gdy śnieg nie jedno krotnie topniał zostawiając syf z zakamarkach:
Modelik na sam koniec potraktuję matem bo błyszczy się strasznie.
Co do kolorów (szczególnie szarego i zielonego, khakiego?) to wiem, że dziwne wyszły odcienie ale mi się nawet takie podobają:> W kolejnym projekcie Mi 4 bardziej się postaram, tym czasem wracam to dwójeczki...