Czas wykopać temat na górę
Dotarły blaszki, dotarły farby, ruszyłem więc gdyż czasu mniej i mniej.
Eduarda blachy z 1999 roku i szczerze, mogłem ich nie brać. Z 2 powodów: 1. przy wersji ABC połowa elementów zostaje niewykorzystana. 2. Jest to bardzo słaby zestaw.
No ale już zwrotu nie zrobię, najwyżej gdyby ktoś potrzebował paru elementów do Fuchsa typu pokrywy wizjerów to za koszty wysyłki
Wracając do modelu. Kaszana, kicha, dupa zbita, syf, kiła i mogiła itp. bo tak należy określać wykonanie zawieszenia przez niemieckie przedsiębiorstwo. W czym problem? A no w tym, że parę łączników? Przegubów? (mechanik ze mnie żodyn) po prostu nie da się wmontować, są tak zrobione, że jedno z drugim się wyklucza. Aż mi się odechciało szwów z tego wszystkiego usuwać (a każda część przyozdobiona dookoła tym). Stąd taki zastój, po prostu typowy Revell
Ale skleiłem do kupy, psikłem podkładem (wątpliwy zabieg, gdzieś czytałem iż akrylowy podkład Motipa nada się na modele - no jak to mówią Rosjanie "nienada". Raz, że forma sprayu sprawia iż leci tego tyle ile wody w Niagarze, to dwa, wątpliwa skuteczność tego, zalewa detale, na szczęście nie za mocno. Fakt, że szybko zasycha, ale śmierdoli okropnie. Myśle, że lepiej zainwestuje w Surfacera lepiej )
i pomalowałem farbą LifeColor TM 010, o ile kolorek fajny, o tyle znowu mam problemy z farbą LifeColor. Wcześniej z 3-pakiem do Polskich Wojsk Współczesnych, tak teraz z tą farbą która będzie na 90% ostatnią z włoskiej stajni (Ferrari takie fajne a tu kurcze farby nie "umią" zrobić ) słabe krycie plus wydaje mi się że jest zbyt rzadka. Dałem mniejsze ciśnienie i jakoś dało radę - nie mniej, nie polecam. WIem, wiem, na Tamki i Gunze się powoli przesiadam
Ale dość paplania, 2 zdjęcia.
Na sucho
Postaram sie wyrobić!