Witam! Dziś rozpruję dla Was Wellingtona Mk. XIV od Trampka
A więc:
Wita nas ładniutki box-art.
W środku...
Dziesięciostronicowa, czytelna instrukcja, napisy po chińsku jak i po angielsku.
Dwie wersje malowań
- maszyna nr NB888/K1 z 458 Dywizjonu RAF z Algierii, 1943 rok
- maszyna nr HF268/QD-V z 304 Dywizjonu RAF z 1944 roku.
Mateczko, ile ramek! 10 ramek szarego plastiku, z czego dwie są powtórzone.
Oszklenie moim zdaniem bardzo dobrej jakości. Dużo i przejrzysto
Troszkę detali:
Poszycie skrzydeł i kadłuba... nie wiem, co o tym myśleć, podobno zbyt przerysowane Zobaczymy w praniu.
Na całej wewnętrznej długości kadłuba Trumpek daje nam kratownicę z nawet nieźle zrobionymi detalami jak np. wszelkiej maści guziki itp.
Tutaj porażka zestawu... tak, to jest tablica rozdzielcza! Dostajemy na to kalkę, ale szczerze mówiąc wolałbym zegary już odlane.
Komora podwozia niczego sobie...
Dwie wersje kół (jedna para nieużywana)...
...tak samo ze śmigłami. Podwójne silniki gwiazdowe są zrobione w połówkach No nic.
I na koniec skromny arkusik kalek. Jeśli jakość jest porównywalna do kalek w Trampkowym Tigerze, to trochę płynów może pójść Czerwień wydaje się jakby zbyt jasna, ale to akurat nie problem
No i to, co najważniejsze na tych kalkach Chyba wszyscy wiedzą, jakie będzie malowanie?
Ogólnie cały zestaw zapowiada się przyjemnie, ale jest dużo śladów po wypychaczach Ale szpachla, szpachla i jeszcze raz szpachla i wszystko powinno być dobrze
Ach, zapomniałbym - rozmiary modelu
- rozpiętość skrzydeł - 22,9 cm
- długość - 18,8 cm.
Jeśli ktoś chciałby więcej fotek instrukcji lub wybranych elementów - walcie śmiało na PW Czas macie na razie do jutra, od soboty wyjeżdżam na trochę... potem oczywiście pomogę.
pzdr.