Skocz do zawartości

elrogalo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    313
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez elrogalo

  1. elrogalo

    KV - 1 Trumpeter

    Chodziło mi o tylną, nie wiem, czy będziesz miał na tyle miejsca, żeby ją teraz wcisnąć. Ja wkleiłem ją od razu, a potem podmalowałem jedynie "to co na czerwono" Red Tail Light'em od Vallejo. Z przednią faktycznie nie ma się gdzie spieszyć.
  2. Montaż ramy wyrzutni sprawił mi więcej problemów, niż się spodziewałem. Poszczególne części składające się na nią to istny festiwal jam skurczowych, linii podziału i przesunięć form oraz dziur po wypychaczach umiejscowionych w miejscach widocznych (wszystkie) i raczej ciężkich do usunięcia (30%). Praktycznie cały tydzień zszedł mi na mozolnym usuwaniu tych wszystkich "dodatków", ale jakoś podołałem. Dziś skończyłem składać zasadnicze części wyrzutni, zostało mi już tylko kilka drobiazgów i blaszek. Wyrzutnia rusza się tylko w pionie. Nie chciałem ryzykować pourywania blaszek przez przypadkowy obrót całości w poziomie. Nie ma to większego znaczenia, bo pojazd i tak będzie prezentowany w gotowości marszowej (podniesione podpory z tyłu). Prowadnice także zostały już sklejone. Sporo uwagi wymagało takie ich złożenie, aby wszystkie były do siebie równoległe. Będę je malował osobno, inaczej nie mam szans na dotarcie we wszystkie zakamarki prowadnic i ramy. Nie potrafiłem sobie odmówić tej przyjemności (jako swoistego motywatora) i złożyłem na sucho wyrzutnię i podwozie. Gdyby tak cofnąć się o jakieś 20 lat, to do skończenia modelu na tym etapie brakowałoby mi tylko kalki na tylnym błotniku i rakiet A tak jeszcze podkład, priszejd, kolor, rozjaśnienie, filtr, lampasy, sido, kalki...
  3. elrogalo

    KV - 1 Trumpeter

    Jeśli mogę coś radzić - zeszlifuj na gładko to co wymodził trumpek jako imitacja spawów, wyrównaj szczelinę na całej długości płyty nożykiem i daj do niej miliputa albo inną dwuskładnikową szpachlówkę. Końcem wykałaczki podziub na niej spaw i będzie super. Możesz też użyć kawałków ciągnionej ramki i potraktować je Thin Cementem od Tamiyi na Czak45'owy sposób. Obie metody są szybkie i dają dobre efekty. Malujesz aero, więc spokojnie dasz radę zamalować te miejsca bez widocznych śladów. Papranie klejem to strata czasu, tym bardziej, że nawet jeśli uda Ci się jako tako zamaskować te szpary, to spaw zrobiony przez producenta modelu będzie przesunięty i będzie to wyglądało co najmniej dziwnie. Znów coś zauważyłem - nie zapomniałeś aby o lampie?
  4. elrogalo

    KV - 1 Trumpeter

    No tu niestety małą kiszkę widać. Ta półokrągła blacha na zadzie była spawana do brzegów (jest na niej nawet imitacja spawu zrobiona przez Trumpka), nie powinno być tam szpar. Ten zgrzyt jest charakterystyczny dla wszystkich modeli KW od Trumpka, w moim KW-2 też występował. Ja bym to jeszcze spróbował poprawić, że tak nieśmiało zasugeruję... Skrzynki wkleisz później, czy masz jakiś inny sposób na te dziury w błotnikach? Malowanie cacy, jaśniejszą wieżą nie ma się co przejmować. Po washach, filtrach, a szczególnie po białym kamuflażu tej różnicy nie będzie prawie widać.
  5. elrogalo

    ZiL 131. ICM skala 1/72

    Oczień krasiwyj gruzowik! Trochę szkoda, że osłon reflektorów nie zmieniłeś na druciane, te zestawowe są trochę pancerne - wystarczy spojrzeć na zdjęcie i porównać z modelem. No ale to pewnie efekt pracy dwóch osób nad tym modelem. Natomiast reszta bardzo fajna.
  6. W Peterbilt'cie poszła uszczelka pod głowicą. Kopci na biało Czy może to Kenworth? Nigdy nie byłem dobry w ich odróżnianiu... Tak czy owak imponująca kolekcja.
  7. Minął tydzień i czas na kolejny update, choć nie bardzo jest co pokazywać, bo większość z wymęczonych w wolnych chwilach drobiazgów jest jeszcze w trakcie obróbki. Stąd widoczny tu i ówdzie pył ze szpachli. Zacząłem klecić podłogę wyrzutni. Korzystając z hotelowych wieczorów polutowałem sobie też parę drobiazgów. Właściwie, to polutowałem hurtowo wszystko co zostało do polutowania. Niby niewiele tego, a cały wieczór mi na tym zszedł. Poza tym zająłem się szkieletem wyrzutni. Wszystkie środkowe części prowadnic mają rządek uroczych śladów po wypychaczach, które trzeba pieczołowicie usunąć. Poza tym, jak widać, nie są specjalnie proste. Jedyny sensowny tryb postępowania w tym przypadku, to doklejenie ślizgów rakiet do prowadnic, które usztywniają i prostują prowadnice, a następnie składanie prowadnic w ramę wyrzutni. Połowa wyrzutni już jest, co prawda na razie poskładana na sucho. Na zdjęciach widzę jeszcze sporo niedociągnięć, które trzeba będzie poprawić. Jak widać robię co tylko się da, żeby odsunąć od siebie radość szlifowania szesnastu niekierowanych pocisków rakietowych
  8. elrogalo

    KV - 1 Trumpeter

    No to powodzenia! Zbiorniki będziesz przeszczepiał z jakiegoś teciaka, czy są w zestawie? Aha, z tym szpachlowaniem nie ma co przesadzać, to były jednak dość prymitywnie poskładane czołgi. Jak wszystkie drugowojenne ruskie tanki.
  9. elrogalo

    KV - 1 Trumpeter

    Fajna kawucha, ciągle mnie kusi KW-1, tyle, że w wersji z przykręcanymi ekranami. Z gąsienicami powinieneś sobie poradzić jeśli zrobisz je kilku odcinkach - ja bym je podzielił na cztery: górny dolny i zawinięte odcinki wokół kół napędowego i napinającego. Górny odcinek powinien dać się bez walki wsunąć pomiędzy błotnik a koła od przodu. Szkoda, że nie dałeś wymieniłeś siatek na pokrywie silnika na fototrawione, te Trumpka są takie sobie. Jakie malowanie panujesz?
  10. Dzięki. Pozytywne opinie, które się tu pojawiają, motywują mnie do dalszej wytężonej pracy nad modelem Martwi mnie tylko, czy w tym tempie wyrobię się do końca konkursu. Motywacja jest mi potrzebna, bo szlifowanie rakiet to droga przez mękę. Z drugiej strony, nieźle się składa, bo odłożony dwa tygodnie temu wyjazd właśnie mnie dopadł, więc będę miał co robić wieczorami w hotelu... I mała dygresja: gdyby ktoś szukał prawdziwie drugowojennej katiuszy to ICM ma dość ładny model BM-13 na Studebakerze: http://www.icm.com.ua/catalogue/technics/130-bm-13-16n.html .
  11. Tą mapą taktyczną rozłożyłeś mnie na łopatki.
  12. Oprócz powyższych uwag rzuca się jeszcze w oczy to, że StuG fruwa nad gąskami. Chyba napchałeś za dużo błota w koła.
  13. Dzięki za dobre słowo Gerd. Tymczasem za mną dość pracowite popołudnie. Dobrudziłem to i owo, uporałem się z biedronką, która i tak praktycznie zniknęła pod matowym lakierem. Resztę dnia zajęła mi walka z szybami. Jedną musiałem dorobić, bo oryginalna zaginęła w odmętach dywanu. Żeby skrócić sobie mękę postanowiłem opuścić trochę boczne szyby. Zawsze to dwie krawędzie na stronę do dopasowania mniej. I bez tego miałem sporo stresów. Jakimś cudem model przetrwał tę walkę bez szwanku. Na deser poszła deska rozdzielcza i to małe coś w kabinie - domniemywany sterownik do wyrzutni, ale równie dobrze może być to radio. Przy klejeniu tego "cosia" CA zrobił mi małą plamkę na szybie, było go sporo i widać intensywnie parował. Trudno, trzeba będzie z tym żyć. Mam zamiar prysnąć lekko całość piaskowym kolorem, więc może uda się to trochę zamaskować. To jednak nastąpi dopiero po poskładaniu wyrzutni i złożeniu całego pojazdu do kupy. Kilka zdjęć całości: Podwozie z kabiną są praktycznie gotowe. Góra kabiny jest jedynie nasunięta, ale trzyma się na tyle dobrze, że nie widzę potrzeby, żeby ją kleić. Do doklejenia na kabinie zostały wycieraczki, ale dziś wolałem się już nie brać za tak precyzyjne prace. Teraz czas brać się za wyrzutnię i rakiety.
  14. Najwyższy czas coś pokazać. Na razie siedzę i brudzę ramę, a przy okazji wszystko dookoła. W założeniach nie chciałem zbyt mocno brudzić "Kaśki", ale później stwierdziłem, że czas najwyższy zmierzyć się z pigmentami. Co z tego wyszło musicie ocenić sami. . To i owo jeszcze poprawię, ale w sumie nie jest chyba najgorzej. Jak widać koła, podłoga i kierownica trafiły już na miejsce. Oprócz tego walczę trochę z biedronką na kabinie, ale jakoś nie mogę uzyskać subtelnego efektu. Na dużych płaszczyznach wieży KW szło mi znacznie lepiej. To co widać poniżej będzie jeszcze poprawione, bo wygląda toto jak kabina betoniarki, a nie wyrzutni rakiet. Już po washu zreflektowałem się, że zapomniałem o kalkach, no i chyba przez to miałem trochę kłopotów z ich położeniem i nie siadły idealnie, pomimo separującej warstwy sido i solidnego podlania softerem. Orzełki są z zestawu Tamiyi, oznaczenie Revellowskie.
  15. Kolejna porcja zdjęć. Nie miałem czasu na fotografowanie kolejnych etapów (po prawdzie nie było ich też zbyt wiele), więc pokrótce napiszę co się działo. Kabina i podłoga dostały brązowy filtr z olejnej. Później podmalowałem odrobinę detale w kabinie i pokryłem całość sido. Później przyszedł czas na wash i kolejna porcja sido przed "biedronką". Obecnie kabina wygląda tak: Jak widać załoganci zdążyli już też nanieść trochę błota do wnętrza. Próbowałem namalować pasy na oponach, ale revellowska guma dzielnie broni się przed pokryciem jakąkolwiek farbą. Zamiast opon z białymi bokami, Kaśka będzie więc miała białe obręcze felg. Może mniej stylowo, ale też piknie. Zaczynam też powoli kurzyć ramę, ale na razie nie bardzo jest co pokazać, więc jej zdjęcia wrzucę później.
  16. Zmiana planów spowodowała, że nigdzie nie pojechałem i dobrze, bo w taką pogodę pchać się na drugi koniec Polski to żadna przyjemność. Za to machnąć sobie post pod postem - przyjemność przednia. Zafundowałem sobie dzień białych pasków, czyli wieczór z serii: 1,5 godziny maskowania, 5 min malowania, 20 min czyszczenia aerografu. Lampasy nie wyszły może idealnie prosto, ale w tak zwanym realu były malowane pędzlem z ręki, więc tak znowu idealnie być nie musi. Natomiast fakt, iż, wbrew wrodzonym zdolnościom, niczego nie pourywałem, ani nie zapyliłem całego modelu na biało napełnia mnie dumą i zadowoleniem. A tu coś specjalnie dla Ciebie kazio, tak jak obiecałem wyżej: Niestety, to wszystko na co stać mój obiektyw w temacie makro (muszę w końcu przyoszczędzić i kupić porządne pierścienie pośrednie), ale sądzę, że widać wyraźnie wypukłe środkowe części zawiasów. Moim zdaniem są wystarczająco zaznaczone, wash powinien je jeszcze wydobyć.
  17. Z osłonami reflektorów nie byłoby tak źle, gdyby jedna z nich nie została zmaltretowana podczas lutowania - pęseta samozaciskowa mi ją zgniotła, dlatego jest taka wymęczona. Najtrudniej było wyczyścić je z pasywatora przed lutowaniem, musiałem uważać, żeby ich przy tym nie zdeformować. Te zawiasy mają uwypukloną środkową część, nie widać tego dobrze na zdjęciach, bo prawie wszystkie zrobiłem z góry, ale jest tam wyraźnie zaznaczona, wypukła oś zawiasu z dodatkowego kawałka blaszki. Czeka mnie dziś znów wyjazd służbowy, więc dopiero pod koniec tygodnia wrzucę jakieś zdjęcie, które to lepiej pokaże. Uwierz mi, że o zestawowych plastikach można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że wyglądały lepiej Z łopatą damy radę - wolałem tak, niż ryzykować wypapranie pomalowanej kabiny klejem CA, z którym to klejem ostatnio nie dogaduję się najlepiej. Faktycznie ZiS piatiorka byłby fajniejszy. Albo choćby Studebaker z lend - lease'u... Może się kiedyś pokuszę o ulepienie jakiejś Zwiezdy?
  18. Po zmarnowaniu nieco cennego czasu i raczej marnym finale prac nad Panzerbeobachtungswagen'em wracam do Katiuszy. Na pochwały jeszcze za wcześnie, ale dzięki. Idąc za Twoją poradą i własnym odczuciem ciut rozjaśniłem co większe powierzchnie: Na zdjęciach wyszło to trochę przejaskrawione, ale w rzeczywistości efekt jest całkiem fajny. Teraz wypadałoby całość przefiltrować, aby złagodzić przejścia kolorów. Filtr będzie prawdopodobnie olejny. I tu pytanie: przed filtrem dać jakiś matowy lakier? Oprócz tego skończyłem malowanie ramy na czarno. To był chyba jeden z bardziej uciążliwych do malowania elementów z jakimi miałem do tej pory do czynienia, same zakamarki... Pomalowane mam także koła i kilka drobiazgów, a także wstępnie sklejone rakiety i polutowany (znany niektórym skądinąd) wspornik do kół zapasowych. Białe paski na oponach to jedynie natryśnięty na warstwę maskolu podkład, brzegi opon (o ile będą malowane) machnę później. Rakiet jest 16 i każda wymaga szlifowania poprzesuwanych połówek.
  19. Na początek wszystkiego dobrego w Nowym Roku Niestety jeśli o mnie idzie, to Nowy Rok zaczął się dla mnie małą modelarską katastrofą. Zaczęło się niewinnie, od pryśnięcia całości modelu podkładem. Od jakieś czasu żywam podkładu Gunze w spray'u i jak do tej pory nie miałem z nim większych problemów, ba, nawet bardzo go sobie chwaliłem, bo oszczędzał mi mordęgi związanej z czyszczeniem aero po surfacerze. No więc położyłem podkład, a że wyszło mi parę baboków do poprawienia na tylnej płycie i na wieży, więc przeszlifowałem to i tamto, przy okazji urywając jedną pokrywę włazu, którą udało się bez walki przykleić z powrotem. Słowem: nic tragicznego. Problem zaczął się przy drugiej próbie pokrycia modelu podkładem z puchy. W miejscach, gdzie była już warstwa podkładu zrobił mi się koszmarny baranek - podkład ordynarnie się zważył. Wyglądało to trochę tak, jak gdyby ilość rozpuszczalnika w rozpylanej farbie była zbyt mała, aby nowa warstwa mogła się płynnie "rozejść" po poprzedniej, zamiast tego otrzymałem paskudną kaszę. Domalowywałem już wcześniej warstwy podkładu z aero i nigdy nie miałem takiego problemu, ale też strumień i plamka nakładanej farby były dużo mniejsze niż ten ze sprayu. Nie robiłem zdjęć tej masakry, żeby nie narażać co wrażliwszych forumowiczów na zawał. Na dzień dzisiejszy udało mi się zmyć większość tego dziadostwa zużywając prawie całą butelkę rozcieńczalnika Gunze C. Przy okazji urwałem jedną lampę, hak na wieży i atrapę lufy - na całe szczęście da się to łatwo naprawić bez uszczerbku dla modelu. Ponieważ urlop nieubłaganie dobiegł końca, prace nad PzBeobWg III zostają na tę chwilę wstrzymane, ale to nie znaczy, że odpuszczam - wrócę do tego modelu zaraz po skończeniu "Kachny"!
  20. Ta świetna relacja, to zdaje się moja Jednak, jak mówi Księga, nie oceniaj modelu przed matowym lakierem... Tymexior - źle wkleiłeś drążki prowadzące tylnych mostów, te które są niżej na zdjęciu. Ich środkowe części powinny iść na zewnątrz. Przedni resor ciut Ci się zwichrował. Staraj się też trochę oszczędniej obchodzić z klejem - nie żałujesz go, o ile dobrze widzę. Edit: coś mi nie pasowało w położeniu skrzyni rozdzielczej i przedniego mostu i już wiem co - przedni most wkleiłeś odwrotnie i pod jakimś dzikim kątem patrząc na położenie drążka kierowniczego. Postaraj się dokładnie przejrzeć instrukcję i poprzymierzać i przemyśleć wszystko, zanim złapiesz za klej. Inaczej będziesz miał więcej takich niespodzianek...
  21. Zastanawiałem się nad kupnem tego Trampka, choć to generalnie nie moja bajka. Teraz widzę, że warto - Revell zrobił kawał dobrej roboty. Będę do Ciebie zaglądał od czasu do czasu. Powodzenia w budowie życzę!
  22. W tej chwili UHU, ale chyba go wyrzucę. Mam wrażenie, że zwietrzał, bo bardzo szybko "żeluje" i relatywnie słabo trzyma. Wcześniej używałem Kropelki i nie sprawiała kłopotów. Nie tyle wkleiłem, co nie wyciąłem - to jakiś kanał wtryskowy do wanny, który wg instrukcji powinno się usunąć. Po założeniu wieży i tak go nie widać, więc postanowiłem, że go zostawię. Ten pręt usztywniał budę na początku klejenia, a teraz ułatwia mi manewrowanie modelem. Próbowałem, ale słychać jakieś podejrzane skrzypienie z okolic sklejonych wsporników, więc nic z tego. Zresztą, mi się ten pancerny "monolit" nawet podoba Kolejna garść zdjęć. Drugi błotnik trafił na miejsce. Do zrobienia zostało kilka drobiazgów na tyle, zaślepka portu pistoletowego, kable do lamp, anteny (uchwyt do Sternantenne już trafił na tylną płytę, brakuje jeszcze osadzenia anteny prętowej na prawym boku kadłuba) czyszczenie z nadmiaru CA i inne takie finiszowe sprawki. Jeśli niczego po drodze nie pourywam, to jutro rzucę na "PaBeWa" podkład. Dziś mam chyba lepszy humor, bo jakoś mniej krytycznie patrzę na tego ulepka
  23. Kół chyba fatygować nie będę, ten model będzie raczej "spod igły", no, może parę obić tu i tam, ale z umiarem. Chociaż do końca jeszcze nie zdecydowałem, zanosi się na model ćwiczebny, więc równie dobrze może się okazać, że popróbuję wszelkich możliwych zabiegów weatheringowych. Faktycznie, anteny będą dwie - prętowa i Sternantenne. Ta druga chyba nawet z zestawu, bo wygląda ciekawiej niż płaska z blachy Abera. Zeszlifowałem je praktycznie na opłatek, szczególnie z tyłu. Miejscami zrobiły się nawet przezroczyste i zaczęły się rozwarstwiać. Jednak coś musiałem spaprać, bo nie wygląda to za ciekawie. Prawdopodobnie tylne części są pocienione na zbyt krótkim odcinku. O ile przód jeszcze ujdzie w tłoku: to z tyłu mam wyraźny uskok, mimo różnych kombinacji: Nie podoba mi się to, jednak przez pół popołudnia próbowałem coś z tym zrobić i nie udało mi się uzyskać znacząco lepszego efektu. Ogólnie jestem trochę zrezygnowany, bo poświęciłem na całość sporo czasu, a efekt jest mizerny i nie wiem, czy wart zachodu. Środek błotnika, na ten przykład, wygląda tak: . Rozpaczy dopełnia notorycznie odpadanie blaszek klejonych CA, kotwiczkę na przednim błotniku kleiłem już trzy razy i pewnie zgubię ją zanim dojdzie do malowania... No nic, potraktuję całość jako ćwiczenia blacharskie, w sumie takiej ilości pierdółkowatych blaszek jeszcze nie kleiłem / lutowałem, więc może warto ten jeden model sknocić, żeby wiedzieć czego w przyszłości nie robić, lub co robić inaczej. Tak się licho pocieszając, zacząłem meblować drugi błotnik.
  24. Jeden błotnik jest już na miejscu. Straszny tłok na nim panuje, ledwie udało mi się zmieścić te wszystkie graty. Niestety połączenie blaszek na końcach i plastikowego środka nie wygląda najlepiej - półśrodki dają połowiczne efekty. Trudno, będzie trzeba nauczyć się z tym żyć, a tymczasem wklejam tylne lampy i biorę się za odwrotną stronę Maryni.
  25. Nie ma szans, prędzej pogniesz, albo połamiesz. Rozlecieć mogą się czasem bardzo małe blaszki lutowane na styk, ale one trzymają się ciut słabiej raczej z racji bardzo małej ilości spoiny. Przy czym słabiej oznacza tu i tak dużo lepiej niż klejone CA. Edit: mała prezentacja - dwie blaszki ze złomu zlutowane czołowo: i powyginane w świński ogon już po zlutowaniu: Spróbujcie tak samo z CA Oczywiście, przy brutalnym traktowaniu lut w końcu puści, ale przecież detali do modeli nie traktujemy tak obcesowo, jak ja te dwie nieszczęsne blaszki. Natomiast urwanie czegoś przez przypadek jest dużo trudniejsze gdy mamy do czynienia z blaszkami lutowanymi. Jak jest z klejonymi wszyscy wiemy...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.